<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327</id><updated>2012-03-16T05:29:22.747-07:00</updated><category term='Będzin'/><category term='Żydzi'/><category term='Koniecpol'/><category term='Crimen'/><category term='Senza fine'/><category term='PIONIER UJEJSCE'/><category term='Będzińskie spacery'/><category term='bitwa pod Wojkowicami'/><category term='Kazimierz nad Przemszą'/><category term='Iganie'/><category term='Positiv'/><category term='Czarnca'/><category term='Ciepiela'/><category term='1997'/><category term='Ukryte stronice'/><category term='T-34'/><category term='Książka'/><category term='Nibylandia'/><category term='Zagłębiowskie bitwy'/><category term='Huta Katowice'/><category term='Bitwy'/><category term='Szwedzi w Będzinie'/><category term='Sosn-art'/><category term='artykuły'/><category term='1998'/><category term='cenzura'/><category term='Zamek'/><category term='Bitwa pod Siewierzem'/><category term='Strzemieszyce Małe'/><category term='1939'/><category term='Wakacje'/><category term='Potop'/><category term='Grodziec'/><category term='Kramla'/><category term='Kustosz'/><category term='Gidle'/><category term='Basiula'/><category term='*** CEFAŁKA'/><category term='Dawna Broń i Barwa'/><category term='Kalinka'/><category term='1991'/><category term='Czorsztyn'/><category term='Huszno'/><category term='Dąbrowa Górnicza'/><category term='Gerung'/><category term='*** BIBLIOGRAFIA'/><category term='Mieroszewscy'/><category term='Krzywopłoty 1914'/><category term='Adonai'/><category term='Chęciny'/><category term='Sztuka'/><category term='Wojkowice'/><category term='Ordon'/><category term='Bitwy Powstania Listopadowego'/><category term='1289'/><category term='Dorotka'/><category term='Rok Kazimierzowski'/><category term='reggae'/><category term='Mirzowice'/><category term='Numizmatyka'/><category term='Toruń'/><category term='Koniecpolska Wola'/><category term='Rastamani'/><category term='SOCCER'/><category term='Africa is hungry'/><category term='Olszynka Grochowska'/><category term='Tama Tamie'/><category term='Śląsk'/><category term='Na tropach legendy'/><category term='Gry'/><title type='text'>MOJE ZAGŁĘBIE</title><subtitle type='html'>Subiektywna historia Zagłębia Dąbrowskiego   
           
(z tym, że dość szeroko pojętego:-)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>73</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-4893347554943228279</id><published>2012-03-16T04:56:00.014-07:00</published><updated>2012-03-16T05:28:17.557-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 4</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-1.html"&gt;CZĘŚĆ 1 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-2.html"&gt;CZĘŚĆ 2 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-3.html"&gt;CZĘŚĆ 3 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;ZAMEK GÓRNY - KASZTEL&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między odkryciami inżyniera Rudzkiego (z początku lat 50. ubiegłego wieku) a Włodzimierza Błaszczyka (który do Będzina przybył pod koniec 1955 r.) upłynęło kilka lat. Nie były to lata nieistotne, jak by się mogło na pozór wydawać. We wszystkich niemal opracowaniach możemy wyczytać, że zamek będziński odbudowywany był w latach 1952 – 1956, według projektu Zygmunta Gawlika. Może nie był to najszczęśliwszy projekt (pozostałością po nim jest m.in. makieta zamku znajdująca się w sali na parterze), zwłaszcza jeśli zestawić go z innymi, wcześniejszymi koncepcjami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projekt zresztą nie do końca został zrealizowany, a nawet to, co wykonano, odbiega od wcześniejszej dokumentacji fragmenty tej dokumentacji – zob. cz. 3 niniejszego cyklu). Jednak odkrycia dokonane w tamtym czasie, dzisiaj, w obliczu nowych źródeł wiadomości, nabierają nowego znaczenia. To, co zawiera poniższy tekst, jest próbą (hipotetyczną, ale prawdopodobną) zrekonstruowania pierwotnego wyglądu zamku górnego, na podstawie odkryć archeologicznych oraz najdawniejszej dokumentacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punktem wyjściowym naszej rekonstrukcji jest znana od niedawna weduta Mathiasa Gerunga z około 1537 roku. Wbrew pozorom obraz, pozostawiony przez przejeżdżającego przez Będzin nadwornego artystę palatyna Ottheinricha, niesie wiele istotnych informacji. Dość powiedzieć, że pozostawił on po sobie swoisty zapis podróży swego pryncypała, widoki 70 miast, z których dla 65 są to absolutnie najstarsze wizerunki (nie tylko Będzina, ale także – na przykład... Berlina). Zdumienie historyków sztuki zbudziła niezwykła dokładność wizerunków, dotycząca wszystkich ważnych obiektów przedstawionych na widokach. Zresztą właśnie dzięki tej dokładności udało się zidentyfikować autora oraz cel podróży Ottheinricha, nieznanej nawet jego wcześniejszym biografom. Nawet zakładając – raczej słusznie – że samo miasto Gerung przedstawił dość schematycznie, to jednak zamek (może też i kościół św. Trójcy) zapewne przedstawił takim, jakim go widział dwukrotnie (na przełomie 1536/37 r.) przejeżdżając przez Będzin. A widział go inaczej niż my dziś. Popatrzmy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-sgz2SYjVukA/T2MrSAW12GI/AAAAAAAABXs/WNR8WOJtqK8/s1600/gerungogolny.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 111px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-sgz2SYjVukA/T2MrSAW12GI/AAAAAAAABXs/WNR8WOJtqK8/s200/gerungogolny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720463540024105058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Widok jest – powiedzmy – klasyczny. Niemal wszyscy rysownicy, malarze i fotografowie z tego właśnie ujęcia pokazywali Będzin: z zamkiem na wzgórzu, kościołem na prawo od niego (a później także z powstałą pod koniec XIX wieku synagogą). Kościołem i murami miejskimi może zajmiemy się w innym miejscu, teraz przypatrzmy się kazimierzowskiej warowni. Pierwsze, co musi się rzucić na oczy, to jednolita bryła tzw. budynku mieszkalnego, bez czegoś, co dziś nazywamy wieżą kwadratową. Budynek mieszkalny (kasztel) ma charakterystyczne wykusze – ten z prawej niewątpliwie musi się kojarzyć z istniejącymi dzisiaj dwiema belkami, wystającymi z zamku na poziomie IV kondygnacji (2 piętro). Podobny wykusz istnieje także od południa (czyli niejako „od przodu”), który jednak trudno z czymkolwiek skojarzyć. Za kasztelem wznosi się – stosunkowo niska i zadaszona (!) - wieża okrągła stołp. Niewykluczone, że taki wygląd miała w XVI wieku, choć  większość badaczy uważa, że w średniowieczu była znacznie wyższa i miała zakończenie ceglane, bez dachu. Na weducie wyraźnie widać także zamek dolny, z jego murami, wieżą bramną (najbardziej z lewej strony) i wieżą kwadratową, których ruiny czytelne są po dziś dzień. Po prawej stronie zamku, między kasztelem a kościołem, znajdują się jeszcze dwa, nie istniejące dziś obiekty – jeszcze jedna wieża kwadratowa zamku dolnego (tym razem oddzielająca zamek od miasta) oraz budynek, prawdopodobnie „przylepiony” do murów obwodowych, w miejscu dzisiejszego muru arkadowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten najstarszy wizerunek zamku będzińskiego zestawiono z innymi rycinami oraz na nowo analizowanymi wynikami badań archeologicznych, co było związane z powstającą wirtualną rekonstrukcją zamku. Rekonstrukcja powstała i zapiera dech w piersiach, niestety nie jest dostępna mieszkańcom Będzina. Zadowólmy się zatem kilkoma slajdami. Oto pierwszy z nich:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ss47TuN4SPQ/T2MriF63ZKI/AAAAAAAABX4/4iQvZyymm4g/s1600/bedzin2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 162px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ss47TuN4SPQ/T2MriF63ZKI/AAAAAAAABX4/4iQvZyymm4g/s200/bedzin2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720463816395285666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy rzut oka – szokujące, ale czy na pewno?&lt;br /&gt;Szczegółową analizę proponuję przeprowadzić osobno dla poszczególnych elementów zamku. Przypominam tylko, że cały czas mówimy tylko o samym zamku górnym, w nieco sztucznym oderwaniu od zamku dolnego, opisanego osobno.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KASZTEL&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zajmijmy się najpierw główną budowlą zamkową – budynkiem mieszkalnym. Na rycinie Gerunga ma on postać typowego średniowiecznego kasztelu. Tak właśnie budowano najprostsze zamki – kilku kondygnacyjny kasztel (lub wieża mieszkalno-obronna) z przynajmniej jednym (w Będzinie dwoma) pierścieniem murów. Tymczasem dzisiaj mamy widok dość odmienny – prawa (wschodnia) część budynku jest wyższa od lewej. Stąd też wywodzi się obecne nazewnictwo tej części zamku – wieża kwadratowa i przylegający doń budynek mieszkalny. Każda z tych części na każdej kondygnacji ma po jednym pomieszczeniu, połączonym ze sobą. Komunikacja pionowa miała przebiegać przez otwory w stropach wschodniej części budynku (obecnej wieży kwadratowej mieszczącej klatkę schodową). Za wyjątkiem weduty Gerunga wszystkie inne najstarsze widoki zamku (jednak o dwieście lat późniejsze) przedstawiają widok zbliżony do obecnego. Wschodnia część zamkowej ruiny była na tyle wyższa, że pierwszy architekt odbudowujący warownię (F.M. Lanci, w 1834 r.) niejako dostosował się do istniejącego stanu murów i odbudował zamek z jedną częścią wyższą. Tak też pozostało do dziś. Ale czy tak było zawsze? Istnieją co do tego dwie koncepcje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koncepcja pierwsza&lt;/span&gt; – zakłada istnienie pierwotnie jedynie wieży kwadratowej (powiedzmy – o 5 kondygnacjach) z dobudowanym do niej niskim (maksymalnie dwukondygnacyjnym) budynkiem mieszkalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniany na wstępie Zygmunt Gawlik (twórca tej koncepcji) pisał:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na podstawie sond ziemnych, odkrywek, badania murów i znalezionej ceramiki, stwierdziłem że w okresie panowania Kazimierza Wielkiego zamek został w 3 etapach przebudowany. Najpierw wzniesiono dwa pierścienie murów obronnych zakończonych od góry chodnikami i krenelażami. Z zamku dolnego na górny wjeżdżało się bramą w niższym pierścieniu murów. Droga podnosiła się spiralnie w międzymurzu. Otworem bramy w górnym pierścieniu wjeżdżano na dziedziniec górnego zamku &lt;/span&gt;[szerzej o wieży bramnej i sposobie wjazdu na zamek – zobacz w dalszej części opracowania – JK]. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Budynki mieszkalne były początkowo drewniane. O istnieniu pierwotnie budownictwa drewnianego na górnym zamku świadczą znalezione w sondzie przy bramie bocznej dwie oddzielne zmurszałe warstwy drewniane i znajdywana wśród nich ceramika średniowieczna. Wkrótce zastąpiono drewniane budynki mieszkalne od południa murowanymi. Wzniesiono budynek mieszkalny dla załogi zamku i kwadratową wieżę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwotnie budynek załogi był jednopiętrowy. Na każdej kondygnacji była jedna izba. Jedynym źródłem światła były wąskie otwory strzelnicze 0.30/0.90. Strzelnice znajdowały się zarówno od strony zewnętrznej jak również od strony dziedzińca wewnętrznego i bramy wjazdowej na górny zamek.&lt;/span&gt; (...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W XIV wieku izby były zamknięte od góry drewnianymi stropami składającymi się z belek i powały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do budynku mieszkalnego przylegała kwadratowa wieża tej samej szerokości co budynek mieszkalny. Z wieży prowadziło zejście na chodnik murów obronnych otaczających dziedziniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trzecim etapie przebudowy kazimierzowskiej budynek mieszkalny został przedłużony i obrona bramy wzmocniona. Stało się to na skutek katastrofy zdobycia zamku. &lt;/span&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W XVI w. na części mieszkalnej górnego zamku nadbudowano drugie piętro.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle Zygmunt Gawlik. Do owej katastrofy zdobycia zamku i przedłużenia budynku mieszkalnego jeszcze powrócimy przy opisie bramy wjazdowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koncepcja druga&lt;/span&gt; – zakłada istnienie jednolitego, kilku(cztero?)kondygnacyjnego kasztelu, zawierającego po dwie izby na każdej kondygnacji. Obie części budynku – wschodnia i zachodnia – były według tej hipotezy jednakowej wysokości. Cały budynek zwieńczony był najprawdopodobniej dachem wgłębnym i krenelażem. Taka wersja opiera się głównie na weducie Gerunga oraz licznych analogiach oraz fakcie, że kasztel był dość typową budowlą w XIV-wiecznym budownictwie obronnym. Takie rozwiązanie sugeruje także jedyna rycina zamku (nie licząc oczywiście weduty) sprzed przebudowy Lanci`ego (z około 1800 r.):&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-fcDDjFXiJwQ/T2MsUBex79I/AAAAAAAABYE/Vnxfwo_8rA4/s1600/bedzin1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-fcDDjFXiJwQ/T2MsUBex79I/AAAAAAAABYE/Vnxfwo_8rA4/s200/bedzin1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720464674197204946" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;br /&gt;Komunikacja między poszczególnymi pomieszczeniami budynku nie była tak prosta, jak to przedstawił inż. Gawlik. Niezależnie którą koncepcję przyjmiemy za bardziej prawdopodobną, do kasztelu (lub wieży z przylegającym budynkiem mieszkalnym) prowadziły dwa wejścia. Pierwsze z nich (A) istnieje do dzisiaj w postaci wejścia do muzeum, po kamiennych schodkach, na obecny parter. Należy jednak pamiętać,  że pierwotnie była to już druga kondygnacja zamku, jako że w średniowieczu dziedziniec znajdował się o około 2 metry niżej niż obecnie. Jest to naturalne ze względów obronnych – wejście bezpośrednio z poziomu dziedzińca byłoby zbyt łatwe do sforsowania. Nie istniały oczywiście także kamienne schodki, a jedynie jakieś drewniane konstrukcje (drabiny?). Z tego pomieszczenia prowadziły trzy wyjścia – jedno w bok (tak jak obecnie, do sali wystawowej na parterze), jedno w stropie do góry i jedno w podłodze na dół. Komunikacja pionowa odbywała się po drabinach, co także spowodowane było obronnym, a nie rezydencjonalnym charakterem zamku. Pomieszczenie znajdujące się poniżej nie miało żadnego wyjścia i mogło służyć za jakiś magazyn, na przykład zbrojownię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie wejście (B) (także zachowane do dziś) znajdowało się bezpośrednio z poziomu dziedzińca i prowadziło tylko de jednego pomieszczenia, na parterze budynku mieszkalnego (w zachodniej części domniemanego kasztelu. Pomieszczenie to było samodzielne, nie istniało żadne połączenie z jakąkolwiek inną komnatą (dzisiaj obie izby piwnicy są połączone).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-8_GmgDy-emU/T2MsmPhn5_I/AAAAAAAABYQ/lPkJX6Br0IM/s1600/kasztelszkic.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 159px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-8_GmgDy-emU/T2MsmPhn5_I/AAAAAAAABYQ/lPkJX6Br0IM/s200/kasztelszkic.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720464987204872178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hipotetyczny widok kasztelu w wersji 4-kondygnacyjnej. Rozkład strzelnic na ilustracji nie odpowiada rzeczywistości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-UQrK48xoJL8/T2MsyzhDxLI/AAAAAAAABYc/RJtc8rz4nl4/s1600/kasztel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 165px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-UQrK48xoJL8/T2MsyzhDxLI/AAAAAAAABYc/RJtc8rz4nl4/s200/kasztel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720465203024610482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na poziomie IV kondygnacji (obecnie 2 piętro) znajdują się dwa wyjścia na zewnątrz –  jedno prowadzi na chodnik wewnętrznego muru obronnego (tędy zapewne wiodła droga komunikacyjna do wieży okrągłej, której pierwotne wejście znajduje się na zbliżonej wysokości) oraz na tzw. „ganek straży”. Jest to współczesne określenie prowadzącego donikąd wyjścia z zamku, charakteryzującego sie od zewnętrznej strony dwiema belkami łączącymi budynek mieszkalny z zewnętrznym murem obwodowym, znacznie wyższym w tym miejscu. Mamy tu do czynienia albo rzeczywiście z jakimś dawnym wykuszem, jak na weducie Gerunga, albo – co znacznie bardziej prawdopodobne – z tylko górną jego częścią, mieszczącą rodzaj osłoniętego pomostu, prawdopodobnie z otworami w podłodze, służącemu do obrony zamku poprzez obrzucenie potencjalnych przeciwników znajdujących się już na międzymurzu i zmierzających do wejścia na dziedziniec (o sposobie dostania się na dziedziniec – zobacz niżej, przy opisie wieży bramnej). Wizerunek Gerunga nie byłby błędny, gdyby zinterpretować go jako przedstawiony pod pewnym kątem, pod którym z pewnej odległości nie widać już przelotu a jedynie zwartą budowlę w formie jednolitego wykuszu. Że nie mógł to być wykusz świadczy brak pozostałości murowanych w tej części zamku, związanych ze wschodnią częścią kasztelu (wieżą kwadratową). Istnieje natomiast ślad po drewnianych konstrukcjach, w postaci zachowanych do dziś otworów mogących służyć za oparcie do belek stropowych. Otwory te znajdują się w zaokrąglonym, południowo-wschodnim narożniku kasztelu:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-npM0CgeOpjw/T2MtCRZKdWI/AAAAAAAABYo/hA9eAEwN2n0/s1600/zamekotwory.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 184px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-npM0CgeOpjw/T2MtCRZKdWI/AAAAAAAABYo/hA9eAEwN2n0/s200/zamekotwory.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720465468742595938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ku-cF2WTJdw/T2Mvmx3crgI/AAAAAAAABZY/o7Swi3qgq4s/s1600/zamek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ku-cF2WTJdw/T2Mvmx3crgI/AAAAAAAABZY/o7Swi3qgq4s/s200/zamek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720468294958099970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Ganek straży” - widok z międzymurza, od strony północnej. Dziś w tym miejscu znajdują się tylko dwie poziome belki. Koncepcja przedstawiona na ilustracji zakłada istnienie w podłodze otworów służących do obrony międzymurza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-tdWVDtr6noQ/T2MxVEMDzQI/AAAAAAAABZ8/kVK4hiSe1r4/s1600/zamek1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-tdWVDtr6noQ/T2MxVEMDzQI/AAAAAAAABZ8/kVK4hiSe1r4/s200/zamek1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720470189661998338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na zdjęciu z 1966 roku widać, że ten "ganek straży" zrekonstruowano.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku, gdybyśmy ów ganek wysunęli nieco dalej, poza zewnętrzny mur obwodowy, moglibyśmy uzyskać tzw. gdanisko (średniowieczne WC). Mimo iż ciężko doszukać się na zamku pierwotnej toalety, takie rozwiązanie wydaje mi się mało prawdopodobne.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Omawiając kwestię kasztelu-budynku mieszkalnego jeszcze na jedną rzecz należy zwrócić uwagę. Na przedłużeniu budynku w stronę północną, na poziomie I kondygnacji (czyli obecna piwnica poniżej dziedzińca) znajduje się jeszcze trzecie pomieszczenie, obecna karczma. Jest to miejsce chyba najbardziej tajemnicze na całym zamku górnym, ze względu na zniszczenia jakie w tym miejscu nastąpiły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-4EBCV5hxsSY/T2MttawvZRI/AAAAAAAABZA/Lt7XtvdFwgA/s1600/zamekrzut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 104px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4EBCV5hxsSY/T2MttawvZRI/AAAAAAAABZA/Lt7XtvdFwgA/s200/zamekrzut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720466209991779602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na ilustracji powyżej widzimy południową część zamku górnego: brama (dawna wieża bramna), obecna karczma, przylegające do niej dwa pomieszczenia najniższej kondygnacji kasztelu-budynku mieszkalnego. UWAGA: rysunek nie obrazuje różnicy wysokości – poziom podłogi karczmy, I kondygnacji kasztelu oraz wschodniej (prawej) części międzymurza jest o kilka metrów (2-3) wyższy niż poziom bramy i przylegającej do niej zachodniej części międzymurza. Rysunek przedstawia stan obecny; w średniowieczu nie było połączenia pomiędzy pomieszczeniami kasztelu, a w miejscu, gdzie widnieje połączenie karczmy z kasztelem, w murze mogła istnieć tylko strzelnica (jak na wyższych kondygnacjach). Oczywiście nie była ona skierowana do karczmy, a na dziedziniec, jako że mur oddzielający karczmę od dziedzińca początkowo nie istniał. Stało sie to dopiero po zniszczeniu bramy wjazdowej. Zamurowano wówczas wejście z międzymurza (II kondygnacja bramy wjazdowej) na dziedziniec (na powyższym rysunku zaznaczone przerywaną kreską) oraz dobudowano stosunkowo wąski mur od strony północnej. Tak powstałe pomieszczenie następnie przykryto kamiennym sklepieniem, a budynek mieszkalny wydłużył się do trzech pomieszczeń przynajmniej na jednej kondygnacji.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-a80PpAssfzQ/T2MuDoJEtvI/AAAAAAAABZM/Czqk_surwdc/s1600/kasa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-a80PpAssfzQ/T2MuDoJEtvI/AAAAAAAABZM/Czqk_surwdc/s200/kasa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720466591540623090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przy tym oknie (obecnie znacznie większym) dzisiaj znajduje się kasa Muzeum.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-7KveK5WwSDc/T2MwCuXMyiI/AAAAAAAABZw/ZrLa5fEl0yA/s1600/zamek2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 151px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-7KveK5WwSDc/T2MwCuXMyiI/AAAAAAAABZw/ZrLa5fEl0yA/s200/zamek2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720468775053871650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A tak mogło wyglądać pomieszczenie, które dziś stanowi salę ekspozycyjną na parterze zamku (II kondygnacja).&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-4893347554943228279?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/4893347554943228279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4893347554943228279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4893347554943228279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-4.html' title='ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 4'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-sgz2SYjVukA/T2MrSAW12GI/AAAAAAAABXs/WNR8WOJtqK8/s72-c/gerungogolny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2571027518790288337</id><published>2012-03-15T04:16:00.015-07:00</published><updated>2012-03-15T06:43:33.725-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czorsztyn'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1991'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tama Tamie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nibylandia'/><title type='text'>CZORSZTYN 1991</title><content type='html'>TAMA TAMIE &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim zaczniesz czytać – zrób sobie podkład muzyczny. Choćby z YouTube. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=7cdP1fm4VjM"&gt;CZORSZTYN 91&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Janusz Reichel&lt;br /&gt;CZORSZTYN ‘91&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na squat w Czorsztynie łatwo było trafić&lt;br /&gt;Cały od ulicy pokryty graffiti&lt;br /&gt;Przed budynkiem przy ogniu zastałem całą grupę&lt;br /&gt;Patyczak w wielkim kotle kijem mieszał zupę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upalne popołudnie i nikt tu nie rozmawia&lt;br /&gt;Czym się do tej pory kończy satyagraha&lt;br /&gt;Jazda na dwadzieścia cztery po kolegium prosto z celi&lt;br /&gt;Przyspieszony tryb karania, taki mały stan wojenny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ref.: Ramionami spleceni, ciało blisko ciała&lt;br /&gt;Zarasta całą jezdnię ta żywa barykada&lt;br /&gt;Za nogi za ręce do nysek wleczeni&lt;br /&gt;Nie ma kompromisu w obronie matki ziemi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem kąpiel w Dunajcu pod specjalnym nadzorem&lt;br /&gt;Przed burzą gospodyni pomóc siano ściągnąć z pola&lt;br /&gt;Joli która przyjechała z Mazur rozbić namiot po zmierzchu&lt;br /&gt;Byłaś gdzieś na żaglach? Nie, ja tam mieszkam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy ognisku Kataryna opowiada jak w knajpie&lt;br /&gt;Udawała przed miejscowymi rodowitą Angielkę&lt;br /&gt;Wszyscy posileni zupą słuchali jak&lt;br /&gt;Patyczak śpiewa swoją piosenkę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ref.: Ramionami spleceni, ciało blisko ciała&lt;br /&gt;Zarasta całą jezdnię ta żywa barykada&lt;br /&gt;Za nogi za ręce do nysek wleczeni&lt;br /&gt;Nie ma kompromisu w obronie matki ziemi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ramionami spleceni, ciało blisko ciała&lt;br /&gt;Wokół ognia skupieni dyskusje do rana&lt;br /&gt;Zasypiamy pod dachem z gwiazd oparci o siebie&lt;br /&gt;O siebie niespokojni,  niespokojni o ziemię&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co ja mam jeszcze, wobec takiego tekstu, napisać? Czy można oddać to lepiej? Kto wie o co chodzi? Dziś nawet na wikipedii nie ma hasła „Tama Tamie”.&lt;br /&gt;Na szczęście Pele robił zdjęcia, które są niemal jak ilustracje do piosenki Reichela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-EncOsIrrym8/T2HQe-a4SuI/AAAAAAAABV0/a776PV_nD5s/s1600/tama-91-01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-EncOsIrrym8/T2HQe-a4SuI/AAAAAAAABV0/a776PV_nD5s/s200/tama-91-01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720082232307632866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Widok na powitanie: wstęp grozi śmiercią. Nieźle się zapowiada...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Czorsztyna przyjechaliśmy wczesnym rankiem. Ja i Pele – we dwóch – dwóch jednym jednoosobowym namiotem. Stanęliśmy na polanie będącej polem namiotowym na zboczu wzniesienia. Nie zdążyliśmy się jednak rozbić – policja (bo to już wtedy chyba była policja) kazała opuścić to miejsce. Ludzie musieli zwijać swoje namioty, ale my byliśmy luźni, więc poszukaliśmy nowego miejsca. Znaleźliśmy opuszczony – jak wszystkie w Czorsztynie – dom, cały wysprayowany, a za nim coś w rodzaju dużego podwórka, otoczonego drzewami. Wyglądało to jak polanka w lesie. Całe to podwórko zarośnięte było pokrzywami dochodzącymi do co najmniej półtora metra. Odszukaliśmy jakąś dużą kłodę, i turlając przez pokrzywy, zrobiliśmy jakiś dwu-, może trzymetrowy korytarz. Miejsce było idealne na nowy obóz. Czuliśmy się jak pionierzy w tropikalnej dżungli – nawet atmosfera była parna, wilgotna. Na prawo od głównej „uliczki” wygnietliśmy w pokrzywach placyk pod nasz namiot. Później zrobili to inni, każdy przychodził i brał w posiadanie swoją „zatoczkę” w tym morzu pokrzyw. Po paru godzinach wyglądało to tak, że chodziliśmy po grubej warstwie powalonych, parujących w skwarze, pokrzyw. Tylko punkowcy, anarchiści i w ogóle ci, co nie mieli namiotów, zamieszkali w squacie, obok którego stały – i straszliwie cuchniały – kible. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-0Ls_aIJwtlg/T2HRyXAfOUI/AAAAAAAABWM/aviyN0J3E1c/s1600/czorsztyn0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-0Ls_aIJwtlg/T2HRyXAfOUI/AAAAAAAABWM/aviyN0J3E1c/s200/czorsztyn0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720083664836966722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powyżej widać "zgromadzenie ogólne" przed squatem, ne meblach wyciągniętych z budynku. Większości ludzi nie pamiętam - na pewno w puchowej kurtce (w lipcu!!!) i z megafonem jest Staszek Zubek, jeden  głównych organizatorów, zdaje się. Ten dredziarz to pewnie Patyczak, choć nie mam stuprocentowej pewności, bo siedzi tyłem. Na pewno widać kociołek, w którym "kijem mieszał zupę...". Może jest też Kataryna?&lt;br /&gt;Na zdjęciu poniżej widać squat i werandę, z której zrobiono zdjęcie zgromadzenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-IJUanF20Zbc/T2HRMJ3gRgI/AAAAAAAABWA/o4mfO5KEg5g/s1600/tama-91-07.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-IJUanF20Zbc/T2HRMJ3gRgI/AAAAAAAABWA/o4mfO5KEg5g/s200/tama-91-07.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720083008474596866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś dnia siedziałem tak sobie przed swoim namiotem, a z drugiego końca pola pokrzyw dochodziło mnie głuche dudnienie. Dźwięk był taki, że pomyślałem, że ktoś wali w pudło od gitary. Pomyślałem, że w takim razie powalimy wspólnie i wziąłem swoją gitarę. Kilkadziesiąt metrów dalej, na drugim końcu naszego pola, zastałem młodego chłopaka i dziewczynę. On walił w bęben, który był… rurą PCV obciągniętą kozią skórą, ona grała na marakasie. Bębenek miał tę właściwość, że jako tako brzmiał tylko w słoneczny dzień, wieczorem skóra flaczała. Zaczęliśmy grać – ja jednak nie waliłem w pudło, tylko normalnie używałem strun. Grać na gitarze umiałem niewiele – „Plasm 125” Izraela, „Get up, Stand up” Marleya, „Kibel” Formacji Nieżywych Schabuff,  „Maha Mantrę” Hare Kryszna… Potem zaczęły się przeróbki – tak powstały dwa „hymny” tamtego Czorsztyna.&lt;br /&gt;„Kibel” – tak bardzo kojarzący się nam z owym drewnianym wychodkiem koło squota, zamieniliśmy na „Tamę”:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tama tama – roznosi zarazki&lt;br /&gt;Tama tama – wylęgarnia muszek&lt;br /&gt;Tama tama – z tamą obrazki&lt;br /&gt;Tama tama – chyba się uduszę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenkę reggaeowej kapeli ENGADDI śpiewaliśmy w ten sposób:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku w Czorsztynie&lt;br /&gt;Rosła trawa, wysoka trawa&lt;br /&gt;Na początku w Czorsztynie&lt;br /&gt;Rosła trawa, zielona trawa&lt;br /&gt;A teraz tutaj rośnie zapora –&lt;br /&gt;Pozwólcie rosnąć trawie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(w oryginalnej wersji zamiast Czorsztyna jest ziemia a zamiast tamy – beton)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wokół zaczęli gromadzić się ludzie. Okazało się, że ktoś jeszcze ma gitarę, ktoś inny drumlę, harmonijkę, może jeszcze coś, czego nie pamiętam. Pod wieczór tworzyliśmy już kilkunastoosobowy zespół. Aż w końcu w nocy, ktoś zniecierpliwiony, powiedział, żebyśmy w końcu poszli spać.&lt;br /&gt;Tak poznałem Magdę i Dominika z Rzeszowa, później najlepszego – jak dla mnie – bębniarza w Polsce – twórcę takich projektów jak G’RASSTA czy WA DA DA. Przyjaźniliśmy się później wiele lat, i jeszcze parę razy udało nam się grać razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-LcVN9aFXuvM/T2HTEw4puzI/AAAAAAAABWk/W7Mf_VwJNR0/s1600/tama-91-04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-LcVN9aFXuvM/T2HTEw4puzI/AAAAAAAABWk/W7Mf_VwJNR0/s200/tama-91-04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720085080532695858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-zaOxbkb3Bzo/T2HS-_THe8I/AAAAAAAABWY/OlxzLgiJcB4/s1600/tama-91-03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-zaOxbkb3Bzo/T2HS-_THe8I/AAAAAAAABWY/OlxzLgiJcB4/s200/tama-91-03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720084981322578882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przydrożne muzykowanie. Grający na gitarze - ja, obok z marakasem Magda z Rzeszowa i Dominik Muszyński ze swym pierwszym w życiu bębenkiem. Wśród stojących m.in. Patyczak - w swoich słynnych błękitnych spodenkach i z marakasem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś dnia postanowiliśmy pójść do Niedzicy na zamek. Sytuacja nie była prosta, bo w trzech okolicznych gminach na czas akcji TAMA TAMIE ogłoszono stan wyjątkowy. Pamiętam też taką akcję, że ktoś zerwał ze słupa obwieszczenie o stanie wyjątkowym i śpiewał go przygrywając na gitarze w rytmie bluesa. W każdym razie chcieliśmy pójść do Niedzicy. Trzeba było przejść przez Dunajec („pod specjalnym nadzorem”) ale udało się, nikt nas nie zatrzymał. Po drugiej stronie rzeki eskortowała nas tylko inna nyska i inni funkcjonariusze. Trzeba było także przenieść instrumenty. Pamiętam, jak już zbliżaliśmy się do zamku, jakiś koleś uśmiechnął się do policjantów i zagrał im na flecie melodię z „Janosika”. Myślałem, że nas zamkną, ale mieli widać poczucie humoru…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-i0EmTXbDb60/T2HULB2MyaI/AAAAAAAABW8/aMacFPK12GQ/s1600/czor1-3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-i0EmTXbDb60/T2HULB2MyaI/AAAAAAAABW8/aMacFPK12GQ/s200/czor1-3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720086287676656034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-nQ8dDPz1svM/T2HUDO08gCI/AAAAAAAABWw/6OZfOdveXXg/s1600/tama-91-06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-nQ8dDPz1svM/T2HUDO08gCI/AAAAAAAABWw/6OZfOdveXXg/s200/tama-91-06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720086153722101794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kogo my tu mamy? W samym środku Dominik.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Yj1glQxdZV0/T2HU70-v2QI/AAAAAAAABXU/6vpknasq4Kg/s1600/tama-91-05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Yj1glQxdZV0/T2HU70-v2QI/AAAAAAAABXU/6vpknasq4Kg/s200/tama-91-05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720087126036437250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To zdjęcie już chyba z drugiej strony Dunajca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyśleć, że zamiast do Czorsztyna miałem jechać do Niemiec. Tylko że pokłóciłem się z rodzicami i wyszedłem z domu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś ślad zachował się jeszcze w liście do Kramli:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tataria, 91.07.10&lt;br /&gt;… Spakowałem się więc, wziąłem gitarę i wyjechałem. Zacząłem od Pojezierza Brodnickiego. Potem Warszawa, Nowa Sól, Wrocław, Gliwice, Będzin (dzwoniłem, ale nikt nie odbierał – teraz już wiem, że byłaś w Bieszczadach), Chrzanów aż w końcu zajechałem do Czorsztyna, na akcję „Tama Tamie”. Z pewnością wiesz o co chodzi. Wspaniała impreza i wspaniali ludzie. Wielu z nich będzie na Muzycznym Campingu w Brodnicy – postaraj się też przyjechać (25 – 27 VII)&lt;br /&gt;Stworzyliśmy w Czorsztynie taki super zespół – jedna, niekiedy dwie gitary, dwa bębny, harmonijka, drumla, flet, marakasy, dzwoneczki różne i tamburyn. To było piękne, choć repertuar raczej skromny – Psalm 125, Hare Krsna, Marihuana, Get up Stand up. Graliśmy sami dla siebie albo przed policjantami, których przypadało kilku na jednego uczestnika imprezy (panuje tam obecnie stan wyjątkowy). Graliśmy także w Niedzicy przed zamkiem i ludzie dali nam czereśnie i czekoladę. Zdaje się, że ten Czorsztyn będzie jednym z moich najwspanialszych wspomnień – długo by opowiadać.&lt;br /&gt;Wczoraj przyjechałem do domu, a dziś już znowu wyjeżdżam. Pieniędzy wprawdzie nie mam, ale jakoś dam sobie radę. W Czorsztynie znalazłem się z 7 tysiącami w kieszeni – bez jedzenia, kilkaset kilometrów od domu. A w planie mam jeszcze Brodnicę, Jarocin i Gorzów Wlkp.&lt;br /&gt;Tak więc – jak widzisz – do Niemiec nie wyjechałem Wszyscy mi się dziwią – miałbym przecież kilkanaście milionów. No i wymarzone bębny. Zamiast tego jeżdżę sobie po Polsce – i to jest dla mnie piękne…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze rzut oka na okazały zamek w Czorsztynie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ZzXYTWhyMy0/T2HUv5Oaf_I/AAAAAAAABXI/0x-Sk9v_p1I/s1600/tama-91-08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZzXYTWhyMy0/T2HUv5Oaf_I/AAAAAAAABXI/0x-Sk9v_p1I/s200/tama-91-08.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720086921017458674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pora się żegnać. Ten przystanek zginął wraz z całą okolicą. Pewnie studiujemy mapę, jak się wydostać do cywilizacji...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wQqAh-aVB7A/T2HVe4NmutI/AAAAAAAABXg/77lbt-7v2FM/s1600/tama-91-02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 144px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wQqAh-aVB7A/T2HVe4NmutI/AAAAAAAABXg/77lbt-7v2FM/s200/tama-91-02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5720087728199482066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2571027518790288337?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2571027518790288337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/czorsztyn-1991.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2571027518790288337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2571027518790288337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/czorsztyn-1991.html' title='CZORSZTYN 1991'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-EncOsIrrym8/T2HQe-a4SuI/AAAAAAAABV0/a776PV_nD5s/s72-c/tama-91-01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3749541264512092230</id><published>2012-03-14T00:43:00.006-07:00</published><updated>2012-03-14T01:19:35.523-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reggae'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Toruń'/><title type='text'>LAF 3 KOSMOS</title><content type='html'>Idąc za ciosem jeszcze jeden malutki fragmencik z prehistorii toruńskiego reggae. A jednocześnie mała zagwozdka. Chodzi o zespół LAF 3 KOSMOS. Nie wiem, może nazywał się LOVE 3 KOSMOS, ale tak wówczas zapisałem tę nazwę. Trochę ich nawet pamiętam. &lt;br /&gt;Był w Toruniu - na Rubinkowie III bodajże - taki klub AGORA. W latach 1988-89 miały tam miejsce przeglądy kapel pod nazwą "Wojewódzki Festiwal Muzyków Rockowych". Wszystko tam można było usłyszeć: rocka, punka, metal, bluesa. Była też jedna kapela reggae, własnie ów LAF 3 KOSMOS. Pierwszy z tych koncertów na jakim byłem miał miejsce 26 listopada 1988, grało na nim 8 kapel, wejście kosztowało mnie całe 350 złotych. Niestety, nie mam zapisane jakie konkretnie kapele wówczas grały, ale zdaje się że m.in. ów LAF...&lt;br /&gt;Wykaz koncertów z roku 1989 zachował mi się na takiej karteczce (występ LAF 3 KOSMOS pod datą 89-03-04): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-BR-JO4hd5dY/T2BP2fRpqTI/AAAAAAAABVQ/GZNtGqkU7mQ/s1600/koncerty%2B89%2Bchudszy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-BR-JO4hd5dY/T2BP2fRpqTI/AAAAAAAABVQ/GZNtGqkU7mQ/s200/koncerty%2B89%2Bchudszy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5719659324287592754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak widać sporo się wówczas w AGORZE działo. Niektóre koncerty pamiętam do dziś. Na przykład SZELEST SPADAJĄCYCH PAPIERKÓW, zdaje się z Gdańska lub okolic. I niezapomniany koncert toruńskiego AYATHONE, na "tajnym" koncercie w dniu Święta Niepodległości. Miałem go kiedyś nagranego na magnetofonie szpulowym. Teraz nie mam ani magnetofonu, ani szpuli:-)&lt;br /&gt;Z tych zespołów grających w AGORZE pamiętam jeszcze chyba metalowy YOSARIAN i punkowy PLUTON E (znaczy się EGZEKUCYJNY, z tym że w latach 80 i 90 w Polsce było chyba kilka kapel tak się nazywających). Ale od ładnych paru lat frapuje mnie kwestia owego LAF 3 KOSMOS. Kiedyś próbowałem nawet przeprowadzić dziennikarskie śledztwo, ale powiedziano mi, że klubu dawno już nie ma (pewnie fakt) i żadne dokumenty po nim się nie zachowały (w to już nie wierzę, po prostu komuś szukać się nie chce). &lt;br /&gt;Wobec tego mam pytanie do wszystkich, którzy tu zaglądają nie po linii historyczno-zagłębiowskiej a właśnie takiej toruńsko-reggaeowej - może ktoś coś pamięta? Może zachował się jakiś ślad? Może ktoś ma dostęp do prasy z tamtego okresu? Historia myślę warta jest opisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam jeszcze takie zdjęcie z tamtego okresu: jakiś koncert w Toruniu. Nie wiem czy to była AGORA, może ktoś rozpozna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wuwr_hjQrxo/T2BSR5WPKQI/AAAAAAAABVc/OGgXvoCkuiA/s1600/koncert01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 127px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wuwr_hjQrxo/T2BSR5WPKQI/AAAAAAAABVc/OGgXvoCkuiA/s200/koncert01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5719661994165872898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3749541264512092230?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3749541264512092230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/laf-3-kosmos.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3749541264512092230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3749541264512092230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/laf-3-kosmos.html' title='LAF 3 KOSMOS'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-BR-JO4hd5dY/T2BP2fRpqTI/AAAAAAAABVQ/GZNtGqkU7mQ/s72-c/koncerty%2B89%2Bchudszy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-693347744426754467</id><published>2012-03-12T02:02:00.010-07:00</published><updated>2012-03-13T03:36:13.706-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Africa is hungry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Adonai'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reggae'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Toruń'/><title type='text'>ADONAI</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-CcsKTzCyKCo/T129Unti48I/AAAAAAAABVE/xpEvEFUxuPQ/s1600/adonai.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CcsKTzCyKCo/T129Unti48I/AAAAAAAABVE/xpEvEFUxuPQ/s200/adonai.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5718935263785444290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To będzie fragment z historii toruńskiego reggae. Kapela muzycznie praktycznie nie zaistniała - odbyło się tylko kilka prób. Ale ma swoje dość szczególne miejsce. Na oficjalnej stronie AFRYKA REGGAE FESTIVAL (dawniej AFICA IS HUNGRY) w historii festiwalu napisano, że impreza ta zrodziła się w głowach członków grupy ADONAI. Nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałem, ale to fakt. Z  sześciu członków kapeli trzech wymyśliło i organizowało pierwsze „Afryki…”, dwóch kręciło się gdzieś blisko (jeden jako fotograf, jeden jako podręczny elektryk) a tylko jeden nie miał z tym przedsięwzięciem nic wspólnego (jeśli nie liczyć faktu, żeby koncertu nie organizować w Wielkim Poście – pierwsza edycja miała miejsce w marcu, wszystkie kolejne już w styczniu). Cztery osoby chodziły wcześniej do jednej klasy w podstawówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Granie w kapeli to marzenie niejednego młodego chłopaka - ja nie byłem w tym względzie wyjątkiem. Rodzaj granej potencjalnie muzyki był oczywiście ustalony, należało tylko skrzyknąć chłopaków. Jesienią 1990 r. udało nam się znaleźć miejsce na próby w harcówce w moim ogólniaku, który dopiero co skończyłem. Miejsce dobre jak każde inne - przede wszystkim były tam szkolne instrumenty (jak choćby perkusja), a więc jeden problem z głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragmenty zapisów z tamtych czasów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;28 wrzesień&lt;/span&gt; [1990]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przed chwilą zadzwonił Paśniak ze wspaniałymi wiadomościami. Mamy lokal i sprzęt do grania reggae. I to u nas, w II LO, u p. prof. Wójcik. Ona podobno lubi reggae! Nigdy bym się tego nie spodziewał. Wizja tej regowej kapeli robi się coraz realniejsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 październik, środa&lt;br /&gt;W kapeli na basie grał będzie Robson von Javox. Wczoraj byłem u niego, po raz pierwszy od bardzo dawna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 październik&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Zsvt6Jr7S5U/T128UN1mEmI/AAAAAAAABUs/Xdqxuu83B5M/s1600/adonai%2Bzeszyt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 198px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Zsvt6Jr7S5U/T128UN1mEmI/AAAAAAAABUs/Xdqxuu83B5M/s200/adonai%2Bzeszyt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5718934157328257634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12 październik&lt;br /&gt;ADONAI miał dziś swoja pierwszą próbę. Udało nam się, na ten jeden raz jak na razie, załatwić dwie congi. Niestety, sprzęt był tragiczny. Można było podłączyć tylko jedna gitarę. Ale i tak sobie trochę pograliśmy – fajnie było. Podoba mi się to i nadal będziemy grać. Dzisiaj to była taka tylko prowizorka, ale od następnej próby postaramy się już coś zagrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19 październik&lt;br /&gt;Druga próba ADONAI – bez Karola i Robsona. Nagrywaliśmy to, bo wychodziły niezłe jaja – gitara, tamburyn, harmonijka i wokal. Dobra zabawa w sumie – i o to chyba właśnie nam chodzi.&lt;br /&gt;Jak wróciłem z próby i jadłem kolacje były u mnie dwie osoby: Jarek W. i ta dziewczyna – blondyna w niebieskim płaszczu, która zawsze w kościele stoi za mną. Pytali się o jakiegoś Jarka z mojego rocznika, z krótkimi blond włosami. Powiedziałem im o Jankosiu, ale nie o tego im chyba chodził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 październik&lt;br /&gt;Nagrałem sobie u Dziobola ten nasz wczorajszy koncert – za X lat będzie to historyczne nagranie zespołu ADONAI.&lt;br /&gt;W telewizji był koncert Ziggy Marleya and Melody Makers. Początkowo zbytnio mnie nie zachwycał. Gościu już po pierwszym kawałku krzyknął „Ireee!”, ale prawdziwie cudowna była dopiero druga połowa. W sumie – dosyć dobre.&lt;br /&gt;Już myślałem, że nic więcej dziś nie zapiszę, że już nic się dziś nie wydarzy, a jednak. Wpadła do mnie Gośka, ta przyjaciółka M. W ogóle nie chciała wejść, ale w końcu weszła na parę minut. Pożyczyłem jej płyty Burning Speara i B. Marleya.&lt;br /&gt;Na plakacie wpisała się – „Hej Braciszku! – Gośka”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24 październik&lt;br /&gt;Znalazłem na plakacie jeszcze jeden napis:&lt;br /&gt;„Nigdy nie mów że się boisz&lt;br /&gt;Nigdy nie załamuj się&lt;br /&gt;Nigdy nic cię nie zatrzyma&lt;br /&gt;Bo muzyka której słuchasz to&lt;br /&gt;magiczna BROŃ&lt;br /&gt;   - Gośka”&lt;br /&gt;Dopiero teraz to przeczytałem. Pamiętam, że jak była u mnie, to dosyć długo stała przed plakatem, ale myślałem, że napisała tylko to „Hej Braciszku!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 październik&lt;br /&gt;Kolejna – trzecia już próba kapeli ADONAI. Tym razem w pełnym składzie, tylko trochę się pozamieniali niektórzy instrumentami. Tak więc: ja – gitara, Robson – perkusja, Karol – bas, Paśniak – tamburyn, Dziobol – harmonijka i Pele – trąbka. Śpiewaliśmy Karol, Paśniak i ja.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na tym właściwie się skończyło. Na szczęście coś tam uwieczniliśmy na taśmie. W sumie odbyły się może ze trzy, cztery próby. Dwie z nich - chyba druga i trzecia - są zarejestrowane na kasecie. Nagrania pochodzą z 19 i 26 października 1990 r. Zrobiłem nawet okładkę. Słuchać się tego nie da, ale cóż. Po kilku próbach projekt upadł. Nie mniej jednak napisał o nas nawet jeden zaprzyjaźniony zin - "Polkaregeray" nr 2: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"kapela nie wyszła w zasadzie poza garaż."&lt;/span&gt; Nie mam pod ręką, ale zdaje się że w „Encyklopedii polskiego reggae” też coś o nas jest. Kilka lat później powstała zdaje się jeszcze jedna kapela o tej samej nazwie, ale nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Repertuar mieliśmy w sumie dość ograniczony: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ziele"&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Psalm 125"&lt;/span&gt; Izraela, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ambicja"&lt;/span&gt; Kryzysu, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Get up, stand up"&lt;/span&gt; Marleya; mieliśmy też jeden swój kawałek - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Biali i czerwoni bracia"&lt;/span&gt;, który Paśniak improwizował na żywca z Biblią (!) w ręku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-TXWxSAzcCho/T129MlrAU9I/AAAAAAAABU4/X8hRrAG5V_M/s1600/adonai.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 194px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-TXWxSAzcCho/T129MlrAU9I/AAAAAAAABU4/X8hRrAG5V_M/s200/adonai.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5718935125798966226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skład na tych kilku próbach ulegał drobnym korektom, ale w zasadzie wyglądał następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ToP. (Paśniak)&lt;/span&gt; - miał grać na basie (w myśl zasady, zdaje się Beno Otręby z Dżemu, ze jak chcesz założyć kapelę, to ten, który gra na gitarze ma grać na solowej, ten który gra tylko trochę – na rytmicznej, a kto nie grał nigdy – na basie:-)  ale już na pierwszej próbie okazało się, że właściwie nigdy jeszcze żadnej gitary w ręku nie trzymał, wobec czego chwycił za mikrofon, co zapewne też czynił po raz pierwszy, ale wydawało się łatwiejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ra z Tafarii&lt;/span&gt; - gitara rytmiczna czyli jedyna w składzie. Ja z kolei pierwszy raz w życiu trzymałem gitarę elektryczną, bo na akustycznej trochę już pobrzękiwałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Robson von Javox&lt;/span&gt; - perkusja; ten miał niejakie pojęcie o waleniu w kotły i talerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pele&lt;/span&gt; - hm... trąbka; żeby tradycji stało się zadość, i on także ten instrument dzierżył w swoich dłoniach (ustach) po raz pierwszy, tyle że - w odróżnieniu od Paśniaka - na nim grał... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dziobol&lt;/span&gt; - właściciel (a właściwie syn właściciela) trąbki, więc dmuchać potrafił, ale w tym czasie miał fazę na organki, więc dął w nie zawzięcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Karol&lt;/span&gt; - jedyny muzyk w naszym składzie, który z konieczności zamiast na gitarze solowej grał na basie i nie mógł się wszystkiemu nadziwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z całej tej ekipy tylko ja jeden słuchałem reggae. Nawet Paśniak, odwieczny Cure’owiec, nawrócił się dopiero po paru latach, dzięki „Afryce”. Później, gdziekolwiek się nie pojawiałem, a miałem gitarę, to zawsze pojawiali się ludzie z innymi instrumentami. I w ten sposób ADONAI trwało jeszcze jakiś czas, choć w zupełnie różnych konfiguracjach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-693347744426754467?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/693347744426754467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/adonai.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/693347744426754467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/693347744426754467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/adonai.html' title='ADONAI'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CcsKTzCyKCo/T129Unti48I/AAAAAAAABVE/xpEvEFUxuPQ/s72-c/adonai.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2325547018934190893</id><published>2012-03-08T22:50:00.013-08:00</published><updated>2012-03-08T23:03:55.948-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gidle'/><title type='text'>XVII-WIECZNY KOMIKS, cz. 2</title><content type='html'>Obiecany wcześniej dalszy ciąg religijno-obyczajowych historii z XVII-wiecznej prowincji.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-_2riHBjoPhw/T1mrL1lLrxI/AAAAAAAABUU/9w53I4_d150/s1600/gidle13.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 126px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_2riHBjoPhw/T1mrL1lLrxI/AAAAAAAABUU/9w53I4_d150/s200/gidle13.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717789421773500178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5-lxgvCW87s/T1mrD5r0lkI/AAAAAAAABUI/KBkTCc1S2Nw/s1600/gidle14.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 124px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5-lxgvCW87s/T1mrD5r0lkI/AAAAAAAABUI/KBkTCc1S2Nw/s200/gidle14.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717789285436134978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-yvuUXBV4kmw/T1mq10wkMnI/AAAAAAAABT8/U1m3Ntw5BZc/s1600/gidle15.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yvuUXBV4kmw/T1mq10wkMnI/AAAAAAAABT8/U1m3Ntw5BZc/s200/gidle15.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717789043595686514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-dZAWKAeDwlA/T1mqovEJFCI/AAAAAAAABTw/1jyf7LKbmUY/s1600/gidle16.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-dZAWKAeDwlA/T1mqovEJFCI/AAAAAAAABTw/1jyf7LKbmUY/s200/gidle16.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717788818728883234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-hAv0LzNAmow/T1mqehGvcMI/AAAAAAAABTk/Iz9o7C3BZyQ/s1600/gidle17.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hAv0LzNAmow/T1mqehGvcMI/AAAAAAAABTk/Iz9o7C3BZyQ/s200/gidle17.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717788643182997698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-l9_vNsqjk-c/T1mptx-erxI/AAAAAAAABTY/gJFCjh22ne8/s1600/gidle18.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-l9_vNsqjk-c/T1mptx-erxI/AAAAAAAABTY/gJFCjh22ne8/s200/gidle18.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717787805898157842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-i-ZXrQteNLE/T1mpjR2XoOI/AAAAAAAABTM/yku5rz95rSM/s1600/gidle19.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-i-ZXrQteNLE/T1mpjR2XoOI/AAAAAAAABTM/yku5rz95rSM/s200/gidle19.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717787625475514594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-g2_xZwxPqw4/T1mpZPmH1HI/AAAAAAAABTA/z4CT8N9aYs0/s1600/gidle20.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-g2_xZwxPqw4/T1mpZPmH1HI/AAAAAAAABTA/z4CT8N9aYs0/s200/gidle20.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717787453071807602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fbzk5jVw3HQ/T1mpJjg2MJI/AAAAAAAABS0/JaLjLa0ZT9M/s1600/gidle21.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 127px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fbzk5jVw3HQ/T1mpJjg2MJI/AAAAAAAABS0/JaLjLa0ZT9M/s200/gidle21.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717787183540482194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-VfH-LuMOACo/T1mpBNYzhEI/AAAAAAAABSo/Y-RuHsiqwKM/s1600/gidle22.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 128px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-VfH-LuMOACo/T1mpBNYzhEI/AAAAAAAABSo/Y-RuHsiqwKM/s200/gidle22.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717787040162219074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-brFLL8l9bm4/T1mo1XxHNgI/AAAAAAAABSc/guUTQeU1-1g/s1600/gidle23.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-brFLL8l9bm4/T1mo1XxHNgI/AAAAAAAABSc/guUTQeU1-1g/s200/gidle23.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717786836790097410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qqepgRATpow/T1mosufeoOI/AAAAAAAABSQ/laR_ZqWDUTo/s1600/gidle24.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qqepgRATpow/T1mosufeoOI/AAAAAAAABSQ/laR_ZqWDUTo/s200/gidle24.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717786688271327458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2325547018934190893?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2325547018934190893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/xvii-wieczny-komiks-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2325547018934190893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2325547018934190893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/xvii-wieczny-komiks-cz-2.html' title='XVII-WIECZNY KOMIKS, cz. 2'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_2riHBjoPhw/T1mrL1lLrxI/AAAAAAAABUU/9w53I4_d150/s72-c/gidle13.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6099658098269270945</id><published>2012-03-08T04:10:00.003-08:00</published><updated>2012-03-08T04:19:27.530-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gidle'/><title type='text'>W KOZACKIEJ POTRZEBIE</title><content type='html'>8 marca, Międzynarodowy Dzień Kobiet, goździki i rajstopy spod lady... ale ja nie o tym:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Skarb wielki…” przy bliższym poznaniu, okazuje się być naprawdę skarbem wielkim, albo raczej skarbnicą rzeczy wszelakich, a interesujących. Trudno tę książkę czytać regularnie, otwieram to tu, to tam, i co krok natrafiam na różne ciekawostki. Teraz obiecane dwa fragmenty odnoszące się do walk z Kozakami, drugi chyba ciekawszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0fPBn8D02-c/T1iiY9mNPtI/AAAAAAAABSE/GnyElbrUA3A/s1600/skarb.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0fPBn8D02-c/T1iiY9mNPtI/AAAAAAAABSE/GnyElbrUA3A/s200/skarb.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717498276682219218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roku 1649.  Dnia 27 Marca, ja Brat Stanisław Dobrosołowski zeznawam  w osobie stawając, iż w niebezpieczeństwie będąc od Kozaków, za Patronkę votów moich wziąłem Najświętszą Maryą Pannę, która słynie wielkimi Cudami w Obrazie Gidelskim, wolny zostałem od tego ześcia z tego Świata, gdyż na ten czas byłem w Konwencie Leśniowskim. Zaczym dziękując za tak wielkie dobrodziejstwo Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie dzięki oddaję Zakonny S. Franciszka Brat, ten który wzwyż pomieniony.Zaczym dziękując za tak wielkie dobrodziejstwo Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie dzięki oddaję Zakonny S. Franciszka Brat, ten który wzwyż pomieniony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roku 1657. Dnia 7 Maja, J.M.P. Zmiąski Podgorzanin z Wojska Kwarcianego Porucznik zasłużony Rzeczypospolitej w roku wzwyż mianowanym 1657, dnia 7 maja, będąc w Gidlach przed Obrazem Najświętszej Maryi Panny Cudownym, przed Kapłanami w Klasztorze na ten czas będącymi zeznał pod sumieniem, iż będąc w różnych utrapieniach, i w więzieniach, przeczytawszy Książeczkę o Cudach Obrazu Cudownego Gidelskiego, której się w Opiekę oddając doznał znacznie pociechy od Pana Boga pierwszej w roku 1651. Gdy z ciężkiego więzienia i od śmierci był uwolniony, gdy był do sądu w kajdanach prowadzony w domu przy zgromadzeniu wielu, kajdana rozpadłszy się nogę jego uwolniła. Drugiej pociechy doznał kiedy łożną chorobą wszystko wojsko zarażone będąc, i on sam ciężką chorobą zdjęty za przyczyną Najświętszej Maryi Panny do którego się Gidelskiego Obrazu udawał i poruczał, zdrowym został. Trzeciej pociechy doznał gdy pod Batowem w potrzebie (na ten czas gdy J.M.P. Kalinowski Hetman polny zginął) w bok prawy od Kozaków postrzelony (Któremu tak Doktorowie, jako i Cerulicy życia długiego nie tuszyli) polecając się Pannie Najświętszej od Gidel, nad rozumienie ludzkie zdrów został. Za co Panu Bogu dziękując Najświętszą Pannę osobą swoją nawiedził, i wotum wypełniwszy zeznał pod przysięgą z Czeladnikiem swoim. Spowiedź świętą uczyniwszy, Najświętszy Sakrament wziąwszy, przy obecności świadków Wielebnego Ojca Benedykta Łotwińskiego Supprzeora Gidelskiego, Ojca Rajmunda, Ojca Augustyna Dąbskiego i Brata Karola.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod Batowem = oczywiście pod Batohem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6099658098269270945?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6099658098269270945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/w-kozackiej-potrzebie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6099658098269270945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6099658098269270945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/w-kozackiej-potrzebie.html' title='W KOZACKIEJ POTRZEBIE'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0fPBn8D02-c/T1iiY9mNPtI/AAAAAAAABSE/GnyElbrUA3A/s72-c/skarb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3584040242613381370</id><published>2012-03-06T23:52:00.006-08:00</published><updated>2012-03-07T00:07:25.973-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gidle'/><title type='text'>JESZCZE O GIDLACH</title><content type='html'>Zanim puszczę obiecany dalszy ciąg obrazków z sanktuarium w Gidlach, taki mały aneksik. Trochę mnie zainteresowały niektóre historie, zwłaszcza te w kontekście historii wojen, na przykład ta:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-d_Im_lndvGg/T1cUOun-dII/AAAAAAAABRg/C9H4F7aXV4U/s1600/gidle03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 145px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-d_Im_lndvGg/T1cUOun-dII/AAAAAAAABRg/C9H4F7aXV4U/s200/gidle03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717060495236560002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pisałem poprzednio, że braciszek w zakonnym sklepie nie zna żadnych publikacji na temat tych historii. W Gidlach byłem dwa lata temu, i na szczęście w tak zwanym międzyczasie coś się jednak ruszyło. W ubiegłym roku bracia Dominikanie wydali reprint XVIII-wiecznego dzieła "Skarb Wielki...", opisującego wiele z tych cudów. Książkę można nabyć w muzeum w Radomsku - polecam, ciekawa rzecz jeśli chodzi o dawną polską obyczajowość i religijność. I tam znalazłem taki oto fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-V7pg6PbaCX8/T1cVCG3qZcI/AAAAAAAABRs/gMuuomkWyNI/s1600/Gidle%2B1627.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-V7pg6PbaCX8/T1cVCG3qZcI/AAAAAAAABRs/gMuuomkWyNI/s200/Gidle%2B1627.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717061377918133698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśli się komuś nie chce czytać, przepisałem to w wersji bardziej polskawej (tu i dalej wszystkie teksty kursywą):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Podczas ekspedycji Szwedzkiej do ziemi Pruskiej, gdy Szwedzi pustoszyli tamte włości i majętności, wpadli też w Majętność nazwaną Ostrowice, która była sławnej pamięci nieboszczyka Jegomości Pana Jana Oleskiego Podkomorzego Koronnego. Że tam nic nie zastali, bo JeyMość Pani Podkomorzyna za radą i przestrogą dobrych przyjaciół, do inszych Majętności ustąpiła, i tam się była wyniosła, dwoje tylko czeladzi zastali Wawrzyńca Bachowskiego, i Grzegorza Chayduka: tych pojmali, i nie po Chrześcijańsku, ale po pogańsku z niemi się obeszli. Bo związanych do Obozu swojego przyprowadzili, a tam zaprowadzonych kajdanami mocno okować kazali, byli tam pod pilna strażą, ciemiężeni rozmaitemi pracami. A iż Gidle Majętność była JeyMości Pani Podkomorzyny namienionej, ten Pacholik pomieniony radził drugiemu towarzyszowi swojemu, aby wzywali przyczyny Przenajświętszey PANNY (która jest sławna w Obrazie swoim Gidelskim) Prosząc Pana BOGA aby ich wybawić raczył i tak uczynili. Dziwna rzecz i godna uważenia, iż z owego Obozu tak dobrze i potężnie okopanego, strażą pilną i czujną opatrzonego wyszli obadwa, na nogach okowy mając, aż do jednej wioski, gdzie je odkować rzemieślnikowi dali, i tak je nieśli aż do Gidel ku czci i ku chwale Pana Boga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jeszcze nie wszystko jeśli chodzi o wydarzenia związane z wojnami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roku 1658 dnia 22 czerwca Adam, wójt z Czekanowa, Powiatu Radomskiego, zeznał pod przysięgą przy obecności świadków Wielebnego Ojca Ignacego Spowiednika, Promotora Różańca Świętego Ojca Zakrystiana i Ojca Dominika, iż będąc od Szwedów męczony, na ostatek szpadą wiele razy kłuty, nic mu nie szkodziło, ale się szpada zginała, ciała jego nic nie naruszywszy. Na ten czas się udawał do Obrazu Gidelskiego Najświętszej Panny i onę szczerym sercem pozdrawiając, o ratunek prosił. Otrzymał zdrowie przez Jej przyczynę i uwolniony został. Który stawił się na to miejsce i Panu Bogu i Najświętszej Pannie podziękowawszy odszedł.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna rzecz, że już wcześniej pana Adam miał za co dziękować: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roku 1649 dnia 3 czerwca zeznał pod przysięgą, iż chorując przez niedziel piętnaście już ledwie co mówił, żadnej nadziei o zdrowiu jego nie było, ofiarowali go do Najświętszej Marii Panny Obrazu Gidelskiego, zaraz prędko ozdrowiał, stawił się na to miejsce Panu Bogu podziękować, i Najświętszej Marii pannie za to dobrodziejstwo spowiedź świętą uczynił i Komunię świętą przyjął.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko ze Szwedami nam wałczyć przychodziło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roku 1660 dnia 1 sierpnia Jegomość Pan Felicjan Grzybowski z Ziemi Połockiej wzięty będąc od Moskwy i w głowę zraniony, był u nich w więzieniu przez niedziel czternaście, który skoro się ofiarował do Obrazu Gidelskiego Najświętszej Panny, którą widział przez sen, cudownym sposobem uwolniony jest z więzienia Moskiewskiego i na to miejsce przyjechawszy, za doznaną łaskę Najświętszej Pannie podziękował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnego opisu zdarzenia, zobrazowanego na poniższej ilustracji, nie odnalazłem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-DHu3Zh7aLxg/T1cV2QaJ5GI/AAAAAAAABR4/a5HGE8Z-5qA/s1600/gidle08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DHu3Zh7aLxg/T1cV2QaJ5GI/AAAAAAAABR4/a5HGE8Z-5qA/s200/gidle08.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5717062273831920738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale być może krewnego pana Boryszewskiego spotkała inna przygoda: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roku Pańskiego 1619. Jegomość Pan Piotr Boryszowski, służąc na Cesarskiej zachorował bardzo gorączką z perociami, i już nie było nadziei żadnej o jego zdrowiu, zaczym jako dobry katolik przywoławszy kapłana spowiedź odprawił, i sakramenta w taką drogę przyjął, i przystojnie sposobem chrześcijańskim na śmierć się gotował, Panu Bogu i Przenajświętszej pannie samego siebie w opiekę oddając, aż mu się Najświętsza Panna pokazała na kształt tej, która jest w Gidlach, i zdało mu się, jakoby Ojcowie Dominikanie przy nim stali odpędzając od niego Duchów złych. Zaraz mu się też poczęło znacznie poprawować i prędko przeszedł do pierwszego zdrowia, czego wdzięczen będąc miejsce toż nawiedził i tam Panu Bogu za dobrodziejstwo i Przenajświętszej Pannie podziękował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czym są owe perocie (występują w kilku miejscach, więc nie ma mowy o pomyłce w odczytaniu). Służba Cesarska mogła oznaczać, że imć pan Boryszowski był sławnej pamięci lisowczykiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dziś starczy. O wojnach z Kozakami napiszę w kolejnym odcinku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3584040242613381370?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3584040242613381370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/jeszcze-o-gidlach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3584040242613381370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3584040242613381370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/jeszcze-o-gidlach.html' title='JESZCZE O GIDLACH'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-d_Im_lndvGg/T1cUOun-dII/AAAAAAAABRg/C9H4F7aXV4U/s72-c/gidle03.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-7027582942303903777</id><published>2012-03-05T00:51:00.009-08:00</published><updated>2012-03-05T01:32:31.336-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>ZAMEK, MŁYN I KRZYŻ</title><content type='html'>Absolutnie zjawiskowy film Lecha Majewskiego "Młyn i krzyż", będący swoistą opowieścią o obrazie Breugla, częściowo kręcono na zamku w Będzinie. Na planie filmowym nie byłem, obserwowałem tylko z dystansu. A że malarstwo niderlandzkie (głównie Bosh i Breugel starszy) to obok polskiego XIX-wiecznego moje najulubieńsze, trudno abym wobec tego filmu przeszedł obojętnie. Recenzji pisał nie będę, bo nie o to chodzi, ale wrzucam kilka zrzutów - na zachętę, dla tych, co jeszcze filmu nie widzieli (z tym, że tylko obrazki dotyczące zamku w Będzinie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--vRcvRt-QFg/T1SACM2D75I/AAAAAAAABQ8/u5fK4pYBqW4/s1600/zamek1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--vRcvRt-QFg/T1SACM2D75I/AAAAAAAABQ8/u5fK4pYBqW4/s200/zamek1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716334602336071570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-fQl-FvFTKnU/T1R_8ONg0PI/AAAAAAAABQw/Ke0QwTppbbI/s1600/zamek2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-fQl-FvFTKnU/T1R_8ONg0PI/AAAAAAAABQw/Ke0QwTppbbI/s200/zamek2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716334499623653618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-k5USK-y1HiI/T1R_3OgVjdI/AAAAAAAABQk/moNfNri5IXI/s1600/zamek3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 113px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-k5USK-y1HiI/T1R_3OgVjdI/AAAAAAAABQk/moNfNri5IXI/s200/zamek3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716334413803261394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-dUbGkKPsqvw/T1R_zMFDrBI/AAAAAAAABQY/N7xjscOqVss/s1600/zamek4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 113px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-dUbGkKPsqvw/T1R_zMFDrBI/AAAAAAAABQY/N7xjscOqVss/s200/zamek4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716334344432495634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-joLOKwToqEg/T1R_sx9KznI/AAAAAAAABQM/ZdWv72KJMPo/s1600/zamek5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 111px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-joLOKwToqEg/T1R_sx9KznI/AAAAAAAABQM/ZdWv72KJMPo/s200/zamek5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716334234340871794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście otoczenie zamku nie wygląda tak, jak na obrazie Breugla, a zupełnie inaczej, mniej malarsko jakby:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-vbD7sz-uBR4/T1SHr61JRlI/AAAAAAAABRU/s7KZJqLJ0tc/s1600/zamek%2B7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vbD7sz-uBR4/T1SHr61JRlI/AAAAAAAABRU/s7KZJqLJ0tc/s200/zamek%2B7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716343015636289106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-aK-mDJQfQWE/T1SHm6aW4GI/AAAAAAAABRI/n9yl58xe8yA/s1600/zamek%2B8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-aK-mDJQfQWE/T1SHm6aW4GI/AAAAAAAABRI/n9yl58xe8yA/s200/zamek%2B8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5716342929624588386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-7027582942303903777?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/7027582942303903777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/zamek-myn-i-krzyz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/7027582942303903777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/7027582942303903777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/zamek-myn-i-krzyz.html' title='ZAMEK, MŁYN I KRZYŻ'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--vRcvRt-QFg/T1SACM2D75I/AAAAAAAABQ8/u5fK4pYBqW4/s72-c/zamek1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-5455255621283866769</id><published>2012-03-02T05:09:00.002-08:00</published><updated>2012-03-02T05:11:52.036-08:00</updated><title type='text'>MISTRZ DRUGIEGO PLANU</title><content type='html'>Zdjęcie wypatrzone dziś przez koleżankę na Interii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Thc_vAsVJdM/T1DG8EawrtI/AAAAAAAABQA/n67pIFyrdyM/s1600/Wislawa_Szymborska_jej_5667823.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Thc_vAsVJdM/T1DG8EawrtI/AAAAAAAABQA/n67pIFyrdyM/s200/Wislawa_Szymborska_jej_5667823.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5715286662413594322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z przodu Wisia, a w tle - Michał. Z pozdrowieniami dla Majkela:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-5455255621283866769?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/5455255621283866769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/mistrz-drugiego-planu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5455255621283866769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5455255621283866769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/mistrz-drugiego-planu.html' title='MISTRZ DRUGIEGO PLANU'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Thc_vAsVJdM/T1DG8EawrtI/AAAAAAAABQA/n67pIFyrdyM/s72-c/Wislawa_Szymborska_jej_5667823.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-174398440758327733</id><published>2012-02-28T23:51:00.023-08:00</published><updated>2012-02-29T00:25:41.191-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gidle'/><title type='text'>XVII-WIECZNY KOMIKS</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-W9ZrXmIzFqA/T03dt8vSyqI/AAAAAAAABP0/ThplmLPmX3A/s1600/pastuszek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-W9ZrXmIzFqA/T03dt8vSyqI/AAAAAAAABP0/ThplmLPmX3A/s200/pastuszek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714467283671370402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ta wycieczka (a właściwie pielgrzymka) do dwóch sanktuariów: w Leśniowie i Gidlach wyszła już właściwie poza ziemie zagłębiowskie, ale niech mi będzie wolno o niej tutaj wspomnieć. O ile w Leśniowie, niemal w sercu Jury, byłem kilkakrotnie, to do Gidel wybrałem się tylko raz. Oczywiście słyszałem o dominikańskiej specjalności „kąpiołce”, ale jak dotąd nie dane mi było jej spróbować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Fy9wyElBU2w/T03ZwbA-QzI/AAAAAAAABM0/kLe0Zrunttc/s1600/gidle%2Bbazylika%2Bold.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 154px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Fy9wyElBU2w/T03ZwbA-QzI/AAAAAAAABM0/kLe0Zrunttc/s200/gidle%2Bbazylika%2Bold.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714462928111813426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gidle na początku XX wieku - w tle widoczna bazylika.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O samych Gidlach i o historii tamtejszego sanktuarium można poczytać w sieci, więc nie będę się rozpisywał, choć historia ciekawa, sięgająca początków XVI wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-OoZY54Fv0n4/T03aPcF4-qI/AAAAAAAABNA/MuTljAu5E0s/s1600/Gidle%2Borda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 158px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-OoZY54Fv0n4/T03aPcF4-qI/AAAAAAAABNA/MuTljAu5E0s/s200/Gidle%2Borda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714463460976818850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oprócz bazyliki w Gidlach znajduje się także stary, drewniany kościół - tak widział go Napoleon Orda.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednej z bocznych kaplic dominikańskiej bazyliki znajduje się maleńka, wielkości dłoni figurka Madonny z Dzieciątkiem – trzeba się dobrze przyjrzeć aby ją dostrzec wewnątrz pozłacanego tabernakulum. Co jakiś czas – chyba raz do roku – figurka kąpana jest w winie, które dzięki temu nabywa cudowne, lecznicze właściwości. Nabyłem flakonik (bo raczej nie flaszeczkę) i czeka teraz na gorsze czasy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-i7dwl5u1iIs/T03bgWfTFUI/AAAAAAAABNY/25B2pXCMR4A/s1600/gidle%2Bkaplica.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-i7dwl5u1iIs/T03bgWfTFUI/AAAAAAAABNY/25B2pXCMR4A/s200/gidle%2Bkaplica.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714464851042178370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-JysT8izrgpo/T03bZoHeR5I/AAAAAAAABNM/e_mloQCPDrk/s1600/gidle%2Bmadonna.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-JysT8izrgpo/T03bZoHeR5I/AAAAAAAABNM/e_mloQCPDrk/s200/gidle%2Bmadonna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714464735515002770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy tak siedziałem w kaplicy moją uwagę bardziej niż owa figurka zwróciły niewielkie (wchodziło może ze 6 na metr kwadratowy) obrazy pochodzące z XVII wieku, pokazujące uzdrowienia jakie dokonały się za sprawą Matki Boskiej Gidelskiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia nie bardzo mi wyszły (dlatego te powyższe pochodzą z przepastnych zasobów internetu), a braciszek w zakonnym sklepie nie bardzo wiedział czy jest na ich temat jakakolwiek publikacja. Udało mi się kupić tylko jakiś kalendarz z reprodukcjami i pocztówkę z antepedium. W wikipedii są może ze trzy reprodukcje tych obrazków, a jest ich pewnie ponad setka, postanowiłem więc – łamiąc pewnie czyjeś prawa autorskie, ale niech mi będzie wybaczone, wszak czynię to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ad majorem Dei gloriam&lt;/span&gt; – umieścić ich skany tutaj, bo są fantastyczne.  Mnie w każdym razie urzekły – autentyczna, XVII-wieczna sztuka ludowa, chciałoby się rzec: prymitywna.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Pierwszy obrazek dla zaglądającego tu czasem Kadrinaziego (z pozdrowieniami), ale i reszta – myślę – ciekawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/---s5PVwbr8Q/T03dB9sb4EI/AAAAAAAABPo/G-5aBIjgQNw/s1600/gidle03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 145px;" src="http://2.bp.blogspot.com/---s5PVwbr8Q/T03dB9sb4EI/AAAAAAAABPo/G-5aBIjgQNw/s200/gidle03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466528013574210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-X2SNIkfsxgk/T03c98C2xbI/AAAAAAAABPc/aEhUXngDv3k/s1600/gidle01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-X2SNIkfsxgk/T03c98C2xbI/AAAAAAAABPc/aEhUXngDv3k/s200/gidle01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466458851263922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-r1FFW3jsegc/T03c4bxEGVI/AAAAAAAABPQ/Tf7RZyXHTxg/s1600/gidle02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-r1FFW3jsegc/T03c4bxEGVI/AAAAAAAABPQ/Tf7RZyXHTxg/s200/gidle02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466364287359314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-wviyn7Gs5lc/T03cz7ZcUII/AAAAAAAABPE/Wh13RcwsceQ/s1600/gidle04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 128px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-wviyn7Gs5lc/T03cz7ZcUII/AAAAAAAABPE/Wh13RcwsceQ/s200/gidle04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466286878871682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-C5qOtFnUUdU/T03cvn3nIMI/AAAAAAAABO4/fyx0SKS4M7A/s1600/gidle05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 128px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-C5qOtFnUUdU/T03cvn3nIMI/AAAAAAAABO4/fyx0SKS4M7A/s200/gidle05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466212917223618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-CpOEM-XWEXk/T03cq0-7nJI/AAAAAAAABOs/-cO9uCEVpSs/s1600/gidle06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-CpOEM-XWEXk/T03cq0-7nJI/AAAAAAAABOs/-cO9uCEVpSs/s200/gidle06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466130538241170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ePgJWO4cdmY/T03cmaJSPBI/AAAAAAAABOg/dknWhhLTBy0/s1600/gidle07.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ePgJWO4cdmY/T03cmaJSPBI/AAAAAAAABOg/dknWhhLTBy0/s200/gidle07.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714466054614432786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-_9yFcDYKXkk/T03cezbh-rI/AAAAAAAABOU/Ah3M7RW32A4/s1600/gidle08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_9yFcDYKXkk/T03cezbh-rI/AAAAAAAABOU/Ah3M7RW32A4/s200/gidle08.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714465923962895026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-A9MBOl517QM/T03ca8Z6HBI/AAAAAAAABOI/CQa3Ztz37Z8/s1600/gidle09.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-A9MBOl517QM/T03ca8Z6HBI/AAAAAAAABOI/CQa3Ztz37Z8/s200/gidle09.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714465857652530194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Wk8syePu0bs/T03cUJUNZwI/AAAAAAAABN8/pMHi7oTqLmk/s1600/gidle10.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 128px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Wk8syePu0bs/T03cUJUNZwI/AAAAAAAABN8/pMHi7oTqLmk/s200/gidle10.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714465740859205378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-hJHWRXvI1m0/T03cOLIJ7fI/AAAAAAAABNw/knSFQG2J7zo/s1600/gidle11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hJHWRXvI1m0/T03cOLIJ7fI/AAAAAAAABNw/knSFQG2J7zo/s200/gidle11.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714465638266301938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-V2-Jp7jet9g/T03cDi6F2sI/AAAAAAAABNk/tbDOl0bc9rw/s1600/gidle12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-V2-Jp7jet9g/T03cDi6F2sI/AAAAAAAABNk/tbDOl0bc9rw/s200/gidle12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5714465455671204546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie tyle. W kolejnym poście dorzucę resztę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-174398440758327733?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/174398440758327733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/xvii-wieczny-komiks.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/174398440758327733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/174398440758327733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/xvii-wieczny-komiks.html' title='XVII-WIECZNY KOMIKS'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-W9ZrXmIzFqA/T03dt8vSyqI/AAAAAAAABP0/ThplmLPmX3A/s72-c/pastuszek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-8589643297324682107</id><published>2012-02-27T04:40:00.007-08:00</published><updated>2012-02-27T05:00:00.997-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 3</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-1.html"&gt;CZĘŚĆ 1 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-2.html"&gt;CZĘŚĆ 2 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Aw8p-hKkpuk/T0t7KGNQJcI/AAAAAAAABLs/ySxUDOayvqU/s1600/wit%2Bstwosz%2Bkolor.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 188px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Aw8p-hKkpuk/T0t7KGNQJcI/AAAAAAAABLs/ySxUDOayvqU/s200/wit%2Bstwosz%2Bkolor.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5713795965644711362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fragment ołtarza Wita Stwosza w krakowskim Kościele Mariackim z domniemanym wizerunkiem zamku w Będzinie. Cały ołtarz w wersji otwartej prezentuje się tak (w kółeczku miejsce, gdzie znajduje się zamek):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ZHX9vVOFjlA/T0t7jUcrn_I/AAAAAAAABL4/bl9TbepYNhg/s1600/wit%2Bstwosz%2Bkolor%2B3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZHX9vVOFjlA/T0t7jUcrn_I/AAAAAAAABL4/bl9TbepYNhg/s200/wit%2Bstwosz%2Bkolor%2B3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5713796398964252658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LATA 1953-55&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiosną 1953 roku rozpoczęto nowy sezon prac na zamku, finansowanych zarówno z budżetu terenowego konserwatora (w tym czasie… stalinogrodzkiego) oraz budżetu centralnego. Ekipa murarzy Stanisława Bednarza wykonała odgruzowanie terenu w obrębie pierścienia zewnętrznego muru wraz z jego odtworzeniem na ¾ długości. Wybudowano także pomost roboczy na placu budowy w narożniku muru zewnętrznego przy tzw. wieży kwadratowej. Odtworzono główną bramę (a właściwie samo przejście w zewnętrznym pierścieniu murów, bez budynku bramnego – szczegóły w kolejnych odcinkach). Uzupełniono także niektóre partie zniszczonych murów wieży kwadratowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W maju 1953 roku odbyła się w biurze wojewódzkiego konserwatora zabytków w Stalinogrodzie narada (zwana z godnie z duchem epoki „szeroką naradą”, z udziałem m.in. Klussa, Kanclerza i Gawlika) dotycząca zatwierdzenia ustaleń projektowych związanych z odbudową bryły budynku mieszkalnego z wieżą kwadratową oraz „bramy górnej” ze stróżówką, korony murów pierścienia wewnętrznego oraz poziomów chodnika dla straży i krenelażu. Inż. Gawlik został zobowiązany do uwzględnienia w projekcie odbudowy szeregu uwag i zastrzeżeń związanych z prowadzonymi badaniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z uwagi na szybki postęp prac w sierpniu na zamku odbyła się kolejna narada konserwatorska (Kanclerz, Jamka, Rudzki, Romański, Balcerowski i in.), na której uzgodniono szereg wytycznych do dalszej realizacji odbudowy. Z kolei na listopadowej naradzie u konserwatora w Stalinogrodzie podsumowano cały rok. Udział w niej bardzo szerokiego grona osób, w tym dyrektora muzeum w Bytomiu, zdaje się świadczyć o szerokim spektrum poruszanych zagadnień, w tym planów utworzenia regionalnego muzeum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roku 1954 prace budowlane rozpoczęto już w kwietniu – kontynuowano wtedy odtwarzanie murów wieży kwadratowej na ostatnich kondygnacjach (do pełnej, obecnej wysokości) wraz z ceglaną obmurówką otworów okiennych. Odtworzono na całej długości zewnętrzny pierścień murów, wraz z uszkodzonymi szkarpami i licem. Wewnętrzny pierścień wraz z otworem wejściowym na dziedziniec odtworzono do pełnej wysokości na odcinku około 40 metrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-4-svQ2FQQc4/T0t9AWS6apI/AAAAAAAABMQ/_xq19GV88us/s1600/zamek0003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-4-svQ2FQQc4/T0t9AWS6apI/AAAAAAAABMQ/_xq19GV88us/s200/zamek0003.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5713797997187984018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zamek od strony północnej, chyba najrzadziej fotografowany, a przecież z tej strony najlepiej widać jego "warowność".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się zdaje, prace prowadzone były nie do końca zgodnie z wytycznymi. Swoje uwagi krytyczne, w większości słuszne, opublikował także sam Włodzimierz Błaszczyk. W tej sytuacji w maju rada konserwatorska podjęła decyzję o zorganizowaniu zespołu do planowego prowadzenia badań archeologicznych obejmujących teren całego zamku. Wówczas to pojawiła się propozycja prof. Rudolfa Jamki o zatrudnieniu młodego, pochodzącego z Będzina, archeologa (jeszcze na ostatnim roku studiów) Włodzimierza Błaszczyka, który mógłby taki zespół zorganizować i poprowadzić. Propozycję przyjęto i w lipcu zespół pod kierownictwem Blaszczyka rozpoczął pracę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sekwencję wydarzeń widział ówczesny (od 1954 roku) wojewódzki konserwator zabytków Roman Romański, którego poznałem gdy kończył, a ja zaczynałem przygodę z będzińskim zamkiem. Sam Błaszczyk przedstawia to nieco inaczej, na s. 199 mówiąc, że „pierwsza faza” badań miała miejsce od 2 do 18 sierpnia 1955 roku. O latach wcześniejszych oczywiście ani słowa, a tej małej kontrowersji pewnie nikt już nie rozstrzygnie, bo i kogo to po półwieczu może obchodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupa Błaszczyka musiała mocno zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Kolejne posiedzenie rady konserwatorskiej we wrześniu zapoznała się z nowymi wynikami badań i zatwierdziło zmiany w projekcie. Ustalono także, że cały nadzór archeologiczny nad badaniami w roku następnym (1955) sprawował będzie prof. R. Jamka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-6MdV77D4Jm8/T0t9cps3eTI/AAAAAAAABMc/dO5oLnxeg0M/s1600/zamek0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6MdV77D4Jm8/T0t9cps3eTI/AAAAAAAABMc/dO5oLnxeg0M/s200/zamek0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5713798483433453874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To także jedno z moich ulubionych ujęć - pocztówka z 1957 roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przerwie zimowej prace budowlane ruszyły w kwietniu 1955 roku. Dokończono wówczas odbudowę budynku mieszkalnego wraz z wieżą kwadratową, wyremontowano wewnętrzne odsadzki poszczególnych pięter dla stropów żelbetowych, wykończono wszystkie pozostałe otwory okienne i drzwiowe. Głównym zadaniem do realizacji na ten rok było wykonanie czterech stropów żelbetowych (trzech w części mieszkalnej, jednego w wieży kwadratowej). Z Sulejowa dostarczono niezbędne drewno na wykonanie gontów (sam dach układała grupa cieśli z okolic Siewierza). Wewnętrzne elementy drewniane (stropy, powały, schody, stolarkę okienna i drzwiową  i in.) wykonano z drewna modrzewiowego w stolarni p. Zielińskiego. Jesienią odbudowa zamku była już praktycznie zakończona.&lt;br /&gt;Równolegle z odbudową zamku szły badania archeologiczne (o nich sam Błaszczyk pisze tak szeroko, że już szerzej się nie da) oraz – co oczywiste – przeróżne narady na wszelkich możliwych szczeblach (m.in. w maju u generalnego konserwatora zabytków w Warszawie) na których zatwierdzano to, co już zrobiono, lub miało zostać zrobione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-AZ1DTtGdvMA/T0t9t8yvGpI/AAAAAAAABMo/J4TsfzCRV5I/s1600/zamek0002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-AZ1DTtGdvMA/T0t9t8yvGpI/AAAAAAAABMo/J4TsfzCRV5I/s200/zamek0002.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5713798780616120978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;*   *   *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym kończę tę nieco nudnawą część tekstu - następne odcinki będą ciekawsze:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-8589643297324682107?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/8589643297324682107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/8589643297324682107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/8589643297324682107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-3.html' title='ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 3'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Aw8p-hKkpuk/T0t7KGNQJcI/AAAAAAAABLs/ySxUDOayvqU/s72-c/wit%2Bstwosz%2Bkolor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3452289564152632283</id><published>2012-02-22T05:31:00.000-08:00</published><updated>2012-02-22T05:33:39.279-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Huta Katowice'/><title type='text'>DYGRESJA NA CZASIE</title><content type='html'>Temat Huty Katowice absorbuje niemal wszystkie moje siły, ale czasami pojawia się chwila uśmiechu. To "moje" muzeum to niemalże muzeum socrealizmu - właściwie z marszu mógłbym zrobić wystawę o 35 leciu PRL albo czymś w tym (bez)guście. Czasami zdarza mi się natknąć na taką oto fotkę:&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sI6SHRK3baU/T0TtidS0mmI/AAAAAAAABLg/VarJzLmyPqM/s1600/wiec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="141" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-sI6SHRK3baU/T0TtidS0mmI/AAAAAAAABLg/VarJzLmyPqM/s200/wiec.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Żeby nie wyszło, że jestem taki mądry, musiałem zajrzeć do Wikipedii, cóż to takiego owa "Dżamahirija" - okazuje się, że to Libia w wersji Kadafiego.Może ktoś na zdjęciu znajdzie ciocie lub wujka?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3452289564152632283?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3452289564152632283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/dygresja-na-czasie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3452289564152632283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3452289564152632283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/dygresja-na-czasie.html' title='DYGRESJA NA CZASIE'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-sI6SHRK3baU/T0TtidS0mmI/AAAAAAAABLg/VarJzLmyPqM/s72-c/wiec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-8693491786127110462</id><published>2012-02-20T23:53:00.000-08:00</published><updated>2012-02-21T00:20:44.358-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na tropach legendy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Positiv'/><title type='text'>NA TROPACH LEGENDY...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-vTtl5caEobY/T0NOzrraX1I/AAAAAAAABKw/0j0srnU7UwA/s1600/tropy0003.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-vTtl5caEobY/T0NOzrraX1I/AAAAAAAABKw/0j0srnU7UwA/s200/tropy0003.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5711495402241023826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cykl o zamku w Będzinie wszedł w dość nudnawą fazę (taki był drugi i będzie trzeci odcinek, ale potem zaczną się rzeczy ciekawsze:-), zatem w charakterze przerywnika proponuję coś innego. Taka mała dygresja znacznie dłuższa od zasadniczego wątku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już kiedyś pisałem, że swego czasu miałem własne wydawnictwo. Nazywało się POSITIV (językowym purystom i filologom angielskim od razu wyjaśniam, że świadomie w nazwie nie było końcowego "E") i zanim upadło wydało w sumie trzy książki: RASTAMANI autorstwa mojej żony (jest już na blogu), DOUGIE MÓWI PO POLSKU pewnego szwedzkiego porą....ehm "poety" Douglassa Kneedlera (ze względów obyczajowych nie znajdzie się tutaj) oraz prezentowaną niniejszym NA TROPACH LEGENDY. SZKICE Z DZIEJÓW ZAGŁĘBIA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł na książkę był w zasadzie stosunkowo prosty - chodziło o zebranie w formie mniej ulotnej wcześniejszych moich artykułów publikowanych w regionalnej prasie. Punktem wyjścia był cykl zatytułowany właśnie "Na tropach legendy", jaki ukazywał się w dąbrowskim "Pulsie Zagłębia" gdzieś tak na przełomie tysiącleci. Ideą przewodnią było poszukiwanie prawdy śladów prawdy historycznej w miejscowych legendach. Do niektórych tematów muszę kiedyś powrócić (jak choćby: "Będzin, sól i arianie albo kto zabił będzińskiego plebana" o wydarzeniach w Będzinie w czasach reformacji czy też "Wytrawny dyplomata czy szlachecki warchoł" o arcyciekawej postaci będzińskiego burgrabiego Mikołaja Siestrzeńca herbu Kornicz), niektóre w zupełnie nowych, rozszerzonych wersjach żyły później swoim życiem, pojawiając się także na tym blogu ("Kiedy powstała Dąbrowa Górnicza", "W poszukiwaniu zaginionego miasta"). Odrębną grupę tekstów stanowiły moje artykuły dotyczące dziejów będzińskich Żydów. Po paru latach jeden z będzińskich PO-lityków nazwał mnie głównym będzińskim antysemitą i wichrzycielem, żądając przy okazji usunięcia mnie z pracy, ale mimo osłabienia zapału te tematy nadal gdzieś tam we mnie się tlą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--oiXCjAa9QY/T0NShvgy-OI/AAAAAAAABK8/nu82LFBGHQE/s1600/ok%25C5%2582adka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--oiXCjAa9QY/T0NShvgy-OI/AAAAAAAABK8/nu82LFBGHQE/s200/ok%25C5%2582adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5711499492079106274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książkę zrobiłem sam, łącznie ze składem i projektem okładki, drukiem zajął się ówczesny będziński drukarz, Grzegorz Wierzbicki. Współpraca żadnej ze stron dochodu nie przyniosła - w każdym razie ja jemu zawdzięczam pierwsze lekcje w dziedzinie składu i druku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedna ciekawostka z tego czasu: razem z książką wydana została "promocyjna" pocztówka. Później ten zwyczaj przejął pewien zagłębiowski "historyk-amator" (szczerze nie znoszę tego określenia). Owa pocztówka (już z nadrukowanym znaczkiem i pieczęcią) wyglądała tak: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-so4JBTF2Cls/T0NTXuphzFI/AAAAAAAABLU/D3jB3BGfss4/s1600/tropy0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 128px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-so4JBTF2Cls/T0NTXuphzFI/AAAAAAAABLU/D3jB3BGfss4/s200/tropy0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5711500419560229970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-vnWgck6g5U8/T0NTS87o6CI/AAAAAAAABLI/6rdxbO4tth4/s1600/tropy0002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vnWgck6g5U8/T0NTS87o6CI/AAAAAAAABLI/6rdxbO4tth4/s200/tropy0002.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5711500337494943778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Całą książkę można ściągnąć w postaci pliku pdf (16,3 MB) z &lt;a href="http://chomikuj.pl/krajarek"&gt;mojego CHOMIKA&lt;/a&gt; (zakładka: Dokumenty)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-8693491786127110462?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/8693491786127110462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/na-tropach-legendy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/8693491786127110462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/8693491786127110462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/na-tropach-legendy.html' title='NA TROPACH LEGENDY...'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vTtl5caEobY/T0NOzrraX1I/AAAAAAAABKw/0j0srnU7UwA/s72-c/tropy0003.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-257327848348069530</id><published>2012-02-17T01:12:00.007-08:00</published><updated>2012-02-17T01:41:30.280-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-hFVrdbgDfcw/Tz4bnx5UF6I/AAAAAAAABJc/Vu-KTIVvECc/s1600/ruiny%2Bzamku.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 122px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hFVrdbgDfcw/Tz4bnx5UF6I/AAAAAAAABJc/Vu-KTIVvECc/s200/ruiny%2Bzamku.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710031747774945186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-1.html"&gt;Część 1 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LATA 1951 - 1952&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z końcem roku 1949 jak się wydaje kończy się „epoka” Tadeusza Rudzkiego, łączącego niejako przed- i powojenne – jeszcze w latach 50. – prace związane z odbudową będzińskiego zamku. Od roku 1951 prace zostały znacznie zintensyfikowane i ukierunkowane na cel, jakim miała być odbudowa i rekonstrukcja warowni. Na 900 stronach Błaszczyka są o tym może ze trzy linijki kończące się stwierdzeniem: „Równocześnie z szybko postępującą odbudową zamku [czyli gdzieś koło 1955/56 roku – przyp. J.K.] prowadzono prace nad organizacją regionalnego muzeum. Prac tych podjął się mgr Włodzimierz Błaszczyk – archeolog prowadzący badania wykopaliskowe osadnictwa i architektury zamku w Będzinie. Z jego inicjatywy…” itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając jedną nieścisłość – albo w tym czasie Błaszczyk jeszcze nie był magistrem, albo na zamku pojawił się dopiero w ostatniej fazie prac archeologiczno-architektonicznych – jest tu kilka znamiennych pominięć. [Uwaga 1: według spisanych po latach wspomnień inż. arch. Romana Romańskiego, ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków – a to właśnie na nich w dużej mierze opieram ten tekst – Włodzimierz Błaszczyk na placu odbudowy zamku pojawił się w lipcu 1954 roku, jeszcze jako student ostatniego roku ale już jako kierownik zespołu badawczego.] Mówiąc o reaktywowanym zaraz po wojnie Komitecie Odbudowy Zamku, rozwiązanym w 1950 roku, dowiemy się, że Komitet ów wydał znaczek pocztowy oraz serie pocztówek, ale o badaniach i odkryciach T. Rudzkiego ani słowa. Ani w rozdziale III („Z historii odbudowy zamku i tworzenia w nim muzeum”) ani w IV („Stan badań archeologicznych w Zagłębiu Dąbrowskim”, gdzie opisano pokrótce wykopaliska, jakie prowadzono na obszarze Zagłębia w latach 1945-1980) ani nigdzie indziej. Na s. 197 i 198 są wprawdzie pokazane niektóre monety opisane wyżej (w tym złoty dukat Zygmunta Luksemburskiego) ale bez jakiejkolwiek próby opisu. Nic dziwnego, skoro na s. 199 możemy przeczytać o „pierwszej fazie” badań archeologicznych na zamku, która miała miejsce w… sierpniu 1955 roku. Kto to powiedział, że historię piszą zwycięzcy?&lt;br /&gt;[Uwaga 2, dot. owych pocztówek. Rzecz wymaga jakiejś konsultacji filokartystycznej, ale chyba nie widziałem serii pocztówek wydanych przed rokiem 1950. Są natomiast dwie serie pocztówek, o których napiszę w odrębnym wątku, wydane przez Społeczny Komitet Odbudowy Zamku w Będzinie (istniejący w latach 1954 lub 55 - 1957) w roku 1957. Na ten moment nie wiem, czy są to inne serie pocztówek, czy też piszącemu a latach 80 Błaszczykowi zatarły się daty i fakty.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem okresu 1950-1956 nie da się zbyć kilkuwierszową wzmianką, gdyż w tym czasie działo się rzeczy wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten fragment tekstu, który znajduje się poniżej, nie jest może zbyt pasjonujący dla kogoś, kto nie „siedzi” dokładnie w tematyce będzińsko-okołozamkowej, niemniej jednak jest istotny, ze względu na chronologie faktów, które jak dotąd nigdy i nigdzie nie były publikowane. Żeby umilić nieco lekturę zilustruję ją nieco – także nigdzie dotąd nie publikowanymi, pochodzącymi z archiwum konserwatora zabytków – projektami rekonstrukcji zamku górnego wg. Zygmunta Gawlika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-juV1Ghvbj68/Tz4b4eJbEwI/AAAAAAAABJo/pCERVxH_8Lc/s1600/gawlik%2B2%2Bstan%2Bpo%2B1345.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 111px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-juV1Ghvbj68/Tz4b4eJbEwI/AAAAAAAABJo/pCERVxH_8Lc/s200/gawlik%2B2%2Bstan%2Bpo%2B1345.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710032034531578626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zamek po 1345 roku wg Z. Gawlika&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wrześniu 1951 roku miało miejsce spotkanie w Miejskiej Radzie Narodowej (MRN – dziś powiedzielibyśmy: w Urzędzie Miasta) spotkanie robocze w temacie odbudowy zamkowych ruin. W spotkaniu wzięli udział m.in. dr Józef Kluss, ówczesny wojewódzki konserwator zabytków; Lucjan Balcerowski, członek Polskiego Towarzystwa Archeologicznego; inż. Tadeusz Rudzki, architekt miejski; będziński adwokat Wiktor Czamaniewicz oraz pani  Żebrowska z wydziału kultury MRN. Na początku listopada zebrała się komisja od generalnego konserwatora zabytków (prof. Jana Zachwatowicza), reprezentująca Centralny Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków (ciało znane pewnie wszystkim miłośnikom przygód Pana Samochodzika) w osobach: inż. architekt Feliks Kanclerz; prof. inż. arch. Saski (imienia nie znam, nie widzę go także w Googlach) oraz jeszcze ktoś. Komisja ta zebrała się razem z wymienionymi wcześniej osobami (Kluss, Rudzki, Balcerowski i in.) w celu zapoznania się ze stanem technicznym ruin zamkowych. Ustalono możliwość finansowania prac wstępnych (odgruzowanie, zabezpieczenie ruin) z budżetu centralnego oraz zakres tychże prac, kwestie prowadzenia dokumentacji i nadzoru. Jako sprawę pilną uchwalono spotkanie komisji z prof. Zachwatowiczem i przedstawicielami komisji konserwatorskiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-uk252Bu5aFA/Tz4cVJKATbI/AAAAAAAABJ0/E9WqdxPdBM0/s1600/gawlik%2B3%2Bstan%2Bw%2Bwieku%2BXIV.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-uk252Bu5aFA/Tz4cVJKATbI/AAAAAAAABJ0/E9WqdxPdBM0/s200/gawlik%2B3%2Bstan%2Bw%2Bwieku%2BXIV.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710032527113080242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zamek w XIV wieku wg Z. Gawlika&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesor Zachwatowicz przyjechał do Będzina pod koniec listopada, zaakceptował wszystkie wcześniejsze ustalenia komisji oraz program współpracy z będzińską MRN i zakres obowiązków wojewódzkiego konserwatora zabytków. Program działań zaplanowanych na lata 1952-53 postanowiono jak najszybciej przedstawić do akceptacji komisji konserwatorskiej w Warszawie. W tym też czasie (listopad 1951) inż. arch. Zygmunt Gawlik rozpoczął pierwsze badania architektoniczne na zamku, które zaowocowały w późniejszym czasie stworzeniem kolejnego (po m.in. Adolfie Szyszko-Bohuszu i Bohdanie Guerquinie) tym razem zrealizowanego projektu odbudowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-QI6EoEbQAjo/Tz4cuQQl8fI/AAAAAAAABKA/ftG78Manzw4/s1600/gawlik%2B5%2Bstan%2Bw%2Bwieku%2BXVI.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 105px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-QI6EoEbQAjo/Tz4cuQQl8fI/AAAAAAAABKA/ftG78Manzw4/s200/gawlik%2B5%2Bstan%2Bw%2Bwieku%2BXVI.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710032958516490738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zamek w XVI wieku wg Z. Gawlika&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komisja konserwatorska zebrała się w warszawie w grudniu 1951. W spotkaniu brali udział m.in. panowie Zachwatowicz, Kluss, Rudzki i Gawlik. Inż. Gawlik zapoznał zebranych z wynikami wstępnych badań architektonicznych, które powinny być uwzględnione w projekcie odbudowy. Komisja zaakceptowała wszystkie wcześniejsze postanowienia oraz zaleciła stosowanie zasady, aby opierać się na prowadzonych badaniach i ich wynikach oraz wyciąganych wnioskach. Dotyczyło to zarówno badań architektonicznych jak i archeologicznych, do prowadzenia których wyznaczono prof. Rudolfa Jamkę z Krakowa, który od tego momentu ściśle współpracował z inż. Gawlikiem.&lt;br /&gt;Zgodnie z postanowieniem warszawskiej komisji wiosną 1952 roku (kwiecień/maj) rozpoczęto badania na zamku. Badania architektoniczne rozpoczęto od bramy głównej, obejmując stopniowo obszar zewnętrznego pierścienia murów. Także pierwsze badania powierzchniowe rozpoczęto w rejonie bramy. W tym samy czasie grupa robotników pod kierownictwem Stanisława Bednarza przystąpiła do odgruzowywania terenu. Prace te zakończono w lipcu i już wówczas przystąpiono do pierwszych prac murarskich (odtworzenie sklepienia piwnicy – dzisiejsza karczma). Następnie przystąpiono do odgruzowania piwnicy pod wieżą kwadratową (gdzie planowano założyć kotłownię). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-BCH2t7BaxWU/Tz4dUOThwBI/AAAAAAAABKM/iMOg1dpOC2U/s1600/gawlik%2B6%2Bw%2Bokresie%2Blanciego.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-BCH2t7BaxWU/Tz4dUOThwBI/AAAAAAAABKM/iMOg1dpOC2U/s200/gawlik%2B6%2Bw%2Bokresie%2Blanciego.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710033610826956818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zamek w czasach Lanci`ego (XIX w.) wg Z. Gawlika&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre partie zniszczonych murów zostały rozebrane a cały plac budowy zamknięto.&lt;br /&gt;W październiku przeprowadzono kontrolę postępu prac (inż. F. Kanclerz) a jej wyniki zreferowano na posiedzeniu komisji konserwatorskiej (m.in. Zachwatowicz, Kluss, Gawlik, Jamka, inż. arch. Roman Romański – późniejszy, od 1954 roku, wojewódzki konserwator zabytków).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-WNKBeRPdKpY/Tz4d1CVr1dI/AAAAAAAABKk/OUsXwuGnWh8/s1600/gawlik%2B4%2Bprojekt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WNKBeRPdKpY/Tz4d1CVr1dI/AAAAAAAABKk/OUsXwuGnWh8/s200/gawlik%2B4%2Bprojekt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710034174550463954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-x3iwLj0tvSo/Tz4dodL0jaI/AAAAAAAABKY/k6u277YLcQ8/s1600/gawlik%2B1%2B%2Bprojekt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-x3iwLj0tvSo/Tz4dodL0jaI/AAAAAAAABKY/k6u277YLcQ8/s200/gawlik%2B1%2B%2Bprojekt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5710033958418550178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Projekt odbudowy zamku autorstwa Z. Gawlika. Model zamku wykonany wg jednej z wersji tego projektu znajduje się na wystawie na zamku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*   *   *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za wykonanie skanów z kopii ozalidowych wykorzystanych tu rysunków serdecznie dziękuję dr A.J. Wójcikowi, PAN&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-257327848348069530?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/257327848348069530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/257327848348069530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/257327848348069530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-2.html' title='ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 2'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hFVrdbgDfcw/Tz4bnx5UF6I/AAAAAAAABJc/Vu-KTIVvECc/s72-c/ruiny%2Bzamku.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-321314030864282737</id><published>2012-02-14T23:59:00.001-08:00</published><updated>2012-02-17T01:36:52.377-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Numizmatyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-C1K9SV-qwB8/TzuE8WMmhKI/AAAAAAAABGc/iZDaKnhaS6U/s1600/orda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 194px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-C1K9SV-qwB8/TzuE8WMmhKI/AAAAAAAABGc/iZDaKnhaS6U/s200/orda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709303124907689122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-2.html"&gt;Część 2 znajduje się tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biblia każdego miłośnika Będzina, blisko 900-stronicowa cegła Włodzimierza Błaszczyka, tylko na pierwszy rzut oka robi niezwykłe wrażenie. Zwłaszcza ostatnio nowe badania archeologiczne na Górze Zamkowej podważają wiele twierdzeń szacownego autora. Jeśli doliczymy do tego masę błędów, pomyłek i niekonsekwencji (znajdzie je każdy, kto tę księgę zacznie dokładniej analizować) to nie pozostanie nam nic innego, jak odłożyć ją na półkę i sięgnąć po niedawno wydaną trzytomową Monografię Będzina. Słowa o tacie byłego prezydenta miasta tam nie znajdziemy, podobnie zresztą jak dokładnego opisu zamku, jego architektury i historii odbudowy. Poniższy tekst jest zasadniczo tylko „szkicem do portretu” będzińskiego zamku, przyczynkiem dla miłośników lokalnej historii. (Jest to zasadniczo druga redakcja tekstu – pierwsza opublikowana była na stronie Stowarzyszenia Ochrony Dziedzictwa kulturowego i Przyrodniczego „Moje Miasto” w Będzinie. Stowarzyszenie zdaje się umierać, a więc i jego strona internetowa w każdej chwili może wygasnąć. Temat więc niniejszym nieco odświeżam i niech to będzie na jakiś czas kanoniczna wersja tekstu.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Błaszczyka ma jeszcze jedną wadę, o której mówi się raczej cichaczem. Otóż Błaszczyk pojawił się w Będzinie już w trakcie zaawansowanych prac na zamku (jeszcze jako student!) i to, co później napisał, właściwie dotyczy tylko jego dorobku badawczego. Swoich poprzedników – czasami wielkie nazwiska – zbywał milczeniem. A że jest o czym pisać, za chwilę się przekonamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze poważne prace na terenie zamku w Będzinie rozpoczęto w latach 1927-28. W czasie prezydentury Artura Michaela, ówczesny Zarząd Miejski zarządził remont muru obwodowego zamku górnego (o dolnym jeszcze wówczas w zasadzie wiedziano tylko z relacji Jana Długosza), południowo-wschodni jego narożnik. Jednym z pracowników Zarządu Miejskiego, w Wydziale Budowlanym, był inż. Tadeusz Rudzki, zaangażowany w odbudowę zamku także w pierwszych latach po II wojnie światowej. W pierwszej fazie robót uprzątnięto gruz zalegający dziedziniec zamkowy oraz przekopano znajdującą się tam ziemię. Znalezione przedmioty (skorupy gliniane, fragmenty żelazne, spalona glina, fragmenty kafli) zebrano w 4 lub 5 drewnianych skrzyniach. Do 1939 roku skrzynie te znajdowały się w będzińskim Magistracie, niestety zaginęły w latach II wojny światowej. Jedyne ślady przetrwały w rysunkach Mariana Kantora-Mirskiego, opublikowanych w jego „Szkicach monograficznych…”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prace remontowe na zamku podjęto wkrótce po zakończeniu wojny. Pierwsze prace (1949) rozpoczęto przy tzw. wieży kwadratowej (wyższej części budynku mieszkalnego), odsłaniając jej fundamenty (przy okazji chodziło także o wykopanie dodatkowej piwnicy pod planowane w przyszłości… centralne ogrzewanie). Wydobywaną ziemię (wraz ze znalezionymi ułamkami zabytków w postaci skorup naczyń, ułamków kafli i przedmiotów żelaznych) wyrzucano przez okno na dziedziniec oraz wykorzystano do wyrównania dziury powstałej w 1902 roku na międzymurzu  z powodu obsunięcia południowo-wschodniego narożnika muru. Dzisiejsi archeologowie rwaliby sobie włosy z głowy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-_UEzpSL83S0/TzuIBv1yl0I/AAAAAAAABJE/co-2FSBMK2Q/s1600/szkic.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 152px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_UEzpSL83S0/TzuIBv1yl0I/AAAAAAAABJE/co-2FSBMK2Q/s200/szkic.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709306516225562434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;28 sierpnia 1949 roku jeden z robotników (niejaki Kozłowski) znalazł na głębokości 2,5 m. od poziomu parteru złoty dukat węgierski. Dukat widziałem osobiście ze dwa lata temu, w jego opisie posłużę się starym zdjęciem i odrysem. Na awersie znajduje się wyobrażenie stojącego króla w koronie, z berłem w jednym ręku i jabłkiem w drugim  oraz napisem  REX S LADISLAUS. Natomiast na rewersie monety widzimy czteropolową tarczę herbową (dwa pola zajmują elementy „starego” herbu Węgier, w postaci pasów symbolizujących cztery najważniejsze rzeki dawnych Węgier, dwa pozostałe to lwy pochodzące z herbu dynastii Luksemburgów) oraz napisem SIGISMUNDI D.G.R. UNGARIE. I tu mam pewne wątpliwości, ale wynikają one z mojej ignorancji w temacie numizmatyki w ogóle, a numizmatyki węgierskiej w szczególności. Nie wiem jak wytłumaczyć na jednej monecie dwa wizerunki różnych postaci: Zygmunta Luksemburskiego (panował w latach (1387 – 1437) oraz Władysława Warneńczyka (1440 – 1444) – wszak obaj władcy pochodzili z dwóch zupełnie różnych dynastii. Znana jest dość podobna moneta z czasów Warneńczyka: awers taki sam, natomiast na rewersie jest nieco odmienny napis (WLADISLAVS D.G.R. UNGARIE) oraz herb, także czteropolowy, z tym że w miejscu luksemburskich lwów znajdują się polski orzeł i litewska pogoń, a w miejsce jednego pola z „rzekami” inna wersja węgierskiego herbu: dwuramienny krzyż lotaryński, tzw. patriarszy. [Ignorancja ignorancją, ale jedno rozwiązanie przychodzi mi do głowy: ów LADISLAUS to nie Władysław Warneńczyk, tylko święty Władysław/Ładysław, władca i późniejszy patron Węgier z dynastii Arpadów (wnuk naszego Mieszka II, urodził się w Krakowie). Napis z awersu byłby wówczas taki: S[anctus] LADISLAUS REX. Być może jest to jakaś praktyka w węgierskiej numizmatyce: z jednej strony na monecie mamy wizerunek świętego – nota bene przedstawionego w aureoli – z drugiej aktualnie panującego władcy.] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnaleziony dukat w późniejszym czasie został przekazany był do Muzeum Zagłębia w Będzinie i do dziś można go oglądać na wystawie stałej w sali na parterze zamku będzińskiego (przynajmniej tam go widziałem jak ostatnio byłem na zamku:-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-f4sEA7ilN7k/TzuFdihiewI/AAAAAAAABHA/9KZ41NjUtKg/s1600/dukat%2Brys.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-f4sEA7ilN7k/TzuFdihiewI/AAAAAAAABHA/9KZ41NjUtKg/s200/dukat%2Brys.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709303695152413442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Y9pnRIQmtVQ/TzuFSJZImiI/AAAAAAAABG0/gl-7RKiihKg/s1600/dukat%2Bav.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Y9pnRIQmtVQ/TzuFSJZImiI/AAAAAAAABG0/gl-7RKiihKg/s200/dukat%2Bav.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709303499427715618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-agiRimr85qs/TzuFOePd-fI/AAAAAAAABGo/8uJiyMU4eok/s1600/dukat%2Brev.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 188px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-agiRimr85qs/TzuFOePd-fI/AAAAAAAABGo/8uJiyMU4eok/s200/dukat%2Brev.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709303436304841202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poniżej odrys denara Warneńczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-928VNx5PWjs/TzuJlkIoAWI/AAAAAAAABJQ/_DCKUl39byE/s1600/warne%25C5%2584czyk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 106px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-928VNx5PWjs/TzuJlkIoAWI/AAAAAAAABJQ/_DCKUl39byE/s200/warne%25C5%2584czyk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709308231070253410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tego samego dnia (28 sierpnia 1949) odkryto fragmenty żelastwa, które wówczas interpretowano jako dyby co skłoniło ówczesnych badaczy (inż. Rudzki) do twierdzenia, że w wieży kwadratowej, na jej najniższej kondygnacji, mogło znajdować się więzienie. Nie jest to wykluczone, zważywszy, że jedyne wejście do tego pomieszczenia prowadziło przez dziurę w podłodze pomieszczenia na drugiej kondygnacji (czyli tam, gdzie dziś znajduje się kasa Muzeum). Obok „dybów”, w otworze sugerującym próbę rozebrania części muru od wewnątrz,  znaleziono także kości zwierzęce, zęby końskie i jeden ząb świni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach (3.09) na głębokości 2,7 m. znaleziono kolejną monetę grosz Zygmunta I Starego. Znaleziony równocześnie rodzaj skórzanego fartucha rozpadł się w chwili odkrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CxBz5ThYVoM/TzuF3FUNL8I/AAAAAAAABHk/-RaE4bsqpSM/s1600/grosz%2Brys.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CxBz5ThYVoM/TzuF3FUNL8I/AAAAAAAABHk/-RaE4bsqpSM/s200/grosz%2Brys.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709304133988462530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Ze3cCIl9mYY/TzuFzwKE_5I/AAAAAAAABHY/TGxO557YCqc/s1600/grosz%2Bav.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ze3cCIl9mYY/TzuFzwKE_5I/AAAAAAAABHY/TGxO557YCqc/s200/grosz%2Bav.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709304076769230738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-HzUmCz6WvZ0/TzuFwbMreqI/AAAAAAAABHM/Feg7l-ouO58/s1600/grosz%2Brev.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-HzUmCz6WvZ0/TzuFwbMreqI/AAAAAAAABHM/Feg7l-ouO58/s200/grosz%2Brev.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709304019603389090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia i odrysy grosza nie są zbyt dokładne, dlatego poniżej przedstawiam taką samą monetę, tylko lepiej zachowaną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-heyDV2WoYrY/TzuGykz7NgI/AAAAAAAABH8/zV7eH8fPPtE/s1600/grosz%2Bzyg%2Bav.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 196px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-heyDV2WoYrY/TzuGykz7NgI/AAAAAAAABH8/zV7eH8fPPtE/s200/grosz%2Bzyg%2Bav.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709305156055283202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ZtmFyCbdCpQ/TzuGvWyAtBI/AAAAAAAABHw/V8RLTUC7KrQ/s1600/grosz%2Bzyg%2Brev.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZtmFyCbdCpQ/TzuGvWyAtBI/AAAAAAAABHw/V8RLTUC7KrQ/s200/grosz%2Bzyg%2Brev.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709305100749550610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Grosz ten w latach 1526-1548 miał ponad 20 emisji, różniących się nieco wizerunkiem korony i innymi drobnymi szczegółami. Na podstawie starej fotografii źle zachowanej monety nie jestem w stanie dokładnie określić daty emisji tego konkretnego egzemplarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezisko to było tylko przedsmakiem do odkrycia 8 września resztek woreczka skórzanego z kilkudziesięcioma denarkami Kazimierza Jagiellończyka – także i te można do dziś oglądać na zamkowej wystawie. Znaleziony przed rokiem „skarb hutnika” w Łośniu nie jest więc pierwszym – choć większym – tego typu znaleziskiem na naszym terenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-f_voJpZ7flM/TzuG9AJQM3I/AAAAAAAABII/NEgSPFhyCjk/s1600/monety.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-f_voJpZ7flM/TzuG9AJQM3I/AAAAAAAABII/NEgSPFhyCjk/s200/monety.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709305335191188338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie poniżej, wykonane w roku 1955 przedstawia zbiorczy „skarb” monet znalezionych na będzińskim zamku: m.in.: dukat, grosz Zygmunta I, półgrosz Władysława Jagiełły, denarki Kazimierza Jagiellńczyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-8FbiYdTZfcQ/TzuHGAV342I/AAAAAAAABIU/hIPBApdy83o/s1600/monety%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-8FbiYdTZfcQ/TzuHGAV342I/AAAAAAAABIU/hIPBApdy83o/s200/monety%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709305489862943586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rok 1949 przyniósł także pewne makabryczne znalezisko. Otóż w pomieszczeniu przylegającym do wieży kwadratowej (a więc w części zwanej obecnie budynkiem mieszkalnym), na głębokości 0,2 m. pod poziomem z roku 1834 (odbudowa Lanci`ego) znaleziono... ludzki szkielet. Podejrzewano morderstwo, choć dziś nie da się już stwierdzić, na jakiej podstawie. Mógł to być także szkielet pewnego pechowego przechodnia, którego podobno zabiły kamienie lecące z sypiących się murów (na początku XIX wieku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-WUSzln9buzk/TzuHT2lTy9I/AAAAAAAABIg/ruxL3zf9Jmc/s1600/szkic%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WUSzln9buzk/TzuHT2lTy9I/AAAAAAAABIg/ruxL3zf9Jmc/s200/szkic%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709305727761501138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od razu po wojnie, w roku 1945, przystąpiono do badania gruntu za pomocą wykopów na terenie dziedzińca i międzymurzu (zwanym ówcześnie majdanem). Badania te regularnie kontynuowano aż do 1953 roku, początkowo według wskazówek architekta B. Guerquina (autora jednego z ważniejszych opracowań zamków w Polsce), później architekta Zbigniewa Gawlika, z polecenia ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków dr. Klussa. Ogólny plan prowadzonych badań przedstawia poniższy szkic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-sxk7dbiemHM/TzuHgpi4xbI/AAAAAAAABIs/mljnIQ8ia3g/s1600/rzut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-sxk7dbiemHM/TzuHgpi4xbI/AAAAAAAABIs/mljnIQ8ia3g/s200/rzut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709305947599979954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Znaleziony materiał archeologiczny (kości zwierzęce, fragmenty ceramiki i kafli) przechowywane były w Wydziale Gospodarki Komunalnej, następnie – do dziś  - w Muzeum Zagłębia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno odkrycie nigdy nie ujrzało światła dziennego i być może teraz publikowane jest po raz pierwszy (być może, bo nie przejrzałem dokładnie prasy z lat 50.). Otóż w dolnych partiach tzw. wieży kwadratowej odkryto lochy. Wprawdzie niewielkie, ale jak dotąd są to jedyne lochy odkryte bezpośrednio pod zamkiem. Słowo lochy jest być może trochę na wyrost, gdyż chodzi o mniej więcej dwumetrowy korytarzyk znajdujący się w północno-wschodnim narożniku wieży. Jedyny ślad po tym znalezisku to zachowany do dziś odręczny rysunek T. Rudzkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--PlNHg96VCM/TzuHvQibhNI/AAAAAAAABI4/z01rlByOBdc/s1600/szkic%2B4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--PlNHg96VCM/TzuHvQibhNI/AAAAAAAABI4/z01rlByOBdc/s200/szkic%2B4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5709306198585214162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*   *   *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy artykuł jest częścią większej całości, która - tak myślę - sukcesywnie będzie się pojawiać na blogu. Na końcu podam niezbędną bibliografię, odnośniki. Całość będzie można ściągnąć jako plik pdf. Ale to dopiero na końcu:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-321314030864282737?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/321314030864282737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/321314030864282737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/321314030864282737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-1.html' title='ZAMEK W BĘDZINIE NA NOWO ODKRYWANY, cz. 1'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-C1K9SV-qwB8/TzuE8WMmhKI/AAAAAAAABGc/iZDaKnhaS6U/s72-c/orda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-192204723065883422</id><published>2012-02-08T04:30:00.001-08:00</published><updated>2012-02-10T04:40:08.526-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zagłębiowskie bitwy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bitwy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krzywopłoty 1914'/><title type='text'>BITWA POD KRZYWOPŁOTAMI, 1914</title><content type='html'>To też jest jeden z moich cykli-zamierzeń: zagłębiowskie bitwy. Legionowe starcie z Rosjanami, jakie miało miejsce na Jurze w listopadzie 1914 roku należy niejako do kanonu tej tematyki. Wraca do mnie co jakiś czas niczym bumerang. Już kiedyś trochę tę bitwę analizowałem, próbując rozrysowywać jakieś nieudolne mapki w Corelu. Teraz w ramach przygotowania do lekcji muzealnej (wiedza o regionie poprzez gry planszowe) przygotowałem mini-planszówkę w tym temacie.&lt;br /&gt;Tekstu o bitwie w pełni dopracowanego jeszcze nie mam, zainteresowanych odsyłam do opisów bitwy dostępnych tu i ówdzie. Poniżej kilka mapek i sama gra.&lt;br /&gt;Najpierw rosyjska mapa sztabowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-FyoMUcw9wLc/TzJsKgRtvnI/AAAAAAAABFI/0kOYCuRj6rY/s1600/krzywoploty.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 186px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-FyoMUcw9wLc/TzJsKgRtvnI/AAAAAAAABFI/0kOYCuRj6rY/s200/krzywoploty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706742605550567026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie przypominam, ze kiedy byłem w tamtych okolicach i rozpytywałem ludzi o miejsce bitwy, to byli zdumieni i mówili: Panie, jakie tam Krzywopłoty, to było pod Bydlinem... Tak sobie myślę, że Krzywopłoty brzmi bardziej medialnie niż Bydlin - już sto lat temu ktoś umiał zadbać o dobry pijar.&lt;br /&gt;Ustawienie przed bitwą wyglądało mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-GeOO4LUeUYY/TzJulG-af2I/AAAAAAAABFg/Pan6KMsI56s/s1600/Krzywoploty-16XI%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 188px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-GeOO4LUeUYY/TzJulG-af2I/AAAAAAAABFg/Pan6KMsI56s/s200/Krzywoploty-16XI%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706745261638451042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po stronie austriackiej były to dwa bataliony Legionów Polskich (IV i VI) i obie brygady (91 i 92) z 49 dywizji (w 91 Brygadzie, w pułkach krakowskim, cieszyńskim i nowosądeckim służyli w większości Polacy; w 92 - bracia Czesi). Po stronie rosyjskiej jedna dywizja strzelców, nadciągająca od strony Wolbromia.&lt;br /&gt;Poniższa mapka przedstawia sytuację w dniach 16-18 listopada: rekonesans rosyjskiego patrolu i polski nocny atak na Załęże:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-LtIwtJEs2U8/TzJs6K0N0_I/AAAAAAAABFU/UEzAzbPgYT0/s1600/Krzywoploty-ustawienie%2B4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-LtIwtJEs2U8/TzJs6K0N0_I/AAAAAAAABFU/UEzAzbPgYT0/s200/Krzywoploty-ustawienie%2B4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706743424423416818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 listopada sytuacja się wykrystalizowała w sposób niezbyt dla nas korzystny: Rosjanie siedzieli w niewielkim lasku na południe od Załęża, 92 (czeska) brygada próbowała kontratakować, ale nie wytrzymała ciśnienia i wycofała się na południe. Kiedy 91 brygada zaczęła opuszczać swoje stanowiska w lesie na północ od drogi Domaniewice-Krzywopłoty, VI batalion Legionów także musiał wycofać się z Załęża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-3DX33rTDW_k/TzJwtnHX5KI/AAAAAAAABFs/2oiDZXuduZI/s1600/Krzywoploty-odwr%25C4%2582%25C5%2582t%2B3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 161px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3DX33rTDW_k/TzJwtnHX5KI/AAAAAAAABFs/2oiDZXuduZI/s200/Krzywoploty-odwr%25C4%2582%25C5%2582t%2B3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706747606728172706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o grę, najpierw mapa Bez graficznych fajerwerków, ale chętnie nawiążę w tej materii współpracę:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-KTyyLFHiP6U/TzJxFiN2YlI/AAAAAAAABF4/VaHSZ6q2Lx0/s1600/krzywop%25C5%2582oty0001.tif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-KTyyLFHiP6U/TzJxFiN2YlI/AAAAAAAABF4/VaHSZ6q2Lx0/s200/krzywop%25C5%2582oty0001.tif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706748017730019922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o żetony:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-yjRi3W7_XoM/TzJxbnc_RcI/AAAAAAAABGE/5lCypY-F54M/s1600/krzywop%25C5%2582oty%2Bjednostki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 173px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-yjRi3W7_XoM/TzJxbnc_RcI/AAAAAAAABGE/5lCypY-F54M/s200/krzywop%25C5%2582oty%2Bjednostki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706748397092816322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wojska rosyjskie na niebiesko, austriackie (wraz z Legionami) na czerwono. Obie austriackie brygady były 3 pułkowe, każdy pułk miał dwa bataliony. Do tego dwa bataliony Legionów (na żetonach mają litery LP) oraz dwa szwadrony kawalerii i dwie baterie artylerii. Jeśli chodzi o kawalerię to nie znam jej udziału w bitwie, ale sądzę że jakaś kawaleria dywizyjna musiała być. Po stronie rosyjskiej jest cała dywizja strzelców, także dwubrygadowa, z tym że w każdej brygadzie były 4 pułki po dwa bataliony. Do tego kawaleria i artyleria - wychodzi na to, że z punktu widzenia matematyki siły rosyjskie są nieco (o dwa bataliony piechoty) większe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usytuowanie wojsk przed bitwą wygląda jak następuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-P7Eza2TYAJg/TzJyoVR2mzI/AAAAAAAABGQ/8A8PzDzmbPs/s1600/krzywop%25C5%2582oty%2Bustawienie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-P7Eza2TYAJg/TzJyoVR2mzI/AAAAAAAABGQ/8A8PzDzmbPs/s200/krzywop%25C5%2582oty%2Bustawienie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706749715064199986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza uderza strona rosyjska. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady gry są bardzo proste. Opisywałem je przy bitwie pod Iganiami, tu mogę je jeszcze powtórzyć:&lt;br /&gt;1. Mapa&lt;br /&gt;1.1. Ze względu na maksymalne uproszczenie gry, skala mapy dla każdego starcia może być nieco inna. Zazwyczaj jeden heks odpowiada kilkuset metrom rzeczywistego terenu.&lt;br /&gt;1.2. Na mapie zaznaczone są tylko podstawowe elementy terenu, mające wpływ na grę. Modyfikatory terenowe obrazuje tabelka nr 1. (Cyfrę z odpowiedniego pola tabeli dodaje się do wartości oznaczonej na żetonie jednostki.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/SsnHhQbokAI/AAAAAAAAAa4/zsxbSNh_62k/s1600-h/tabela1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 219px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/SsnHhQbokAI/AAAAAAAAAa4/zsxbSNh_62k/s320/tabela1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389057803285991426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Jednostki&lt;br /&gt;2. 1. Jednostki każdej ze stron dzielą się na trzy podstawowe typy:&lt;br /&gt; P (piechota)&lt;br /&gt; K (kawaleria)&lt;br /&gt; A (artyleria)&lt;br /&gt; W obrębie poszczególnych typów mogą wystąpić pewne różnice, jak np. jegrzy w armii rosyjskiej, traktowane jak piechota, ale o większej sile ataku.&lt;br /&gt;2.2. Każda jednostka reprezentowana jest przez jeden żeton. Skala jednostki nie jest sztywno ustalona i dla każdego scenariusza może być inna.&lt;br /&gt;2.3. Żeton jednostki zawiera następujące informacje:&lt;br /&gt; lewy górny ruch: siła ataku&lt;br /&gt; prawy górny róg: zasięg ataku&lt;br /&gt; lewy dolny róg: ruch&lt;br /&gt; prawy dolny róg: obrona&lt;br /&gt; w środku: symbol jednostki (dwie przekątne – piechota; jedna przekątna – kawaleria; kropka – artyleria)&lt;br /&gt;2.4. Siły walczących stron, początkowe rozstawienie podawane SA dla każdego scenariusza oddzielnie.&lt;br /&gt;2.5. Kolorem czerwonym oznaczone są siły rosyjskie, niebieskim polskie.&lt;br /&gt;3. Ruch&lt;br /&gt;3.1. Każdy z graczy w jednym swoim ruchu może użyć trzech wybranych jednostek. Można je przemieścić na mapie (ruch) lub strzelić. 3.2. Ani ruch ani strzał nie jest obowiązkowy.&lt;br /&gt;4. Strzał&lt;br /&gt;4.1. Jednostka atakowana musi być w zasięgu jednostki atakującej oraz w jej polu widzenia. Może być za rzeką, bagnem, na skraju lasu lub zabudowań, ale gdy jest w głębi lasu bądź zabudowań, obie jednostki muszą być na heksach przylegających do siebie.&lt;br /&gt;4.2. Procedura strzału wygląda następująco: jeśli atakowana jednostka jest w zasięgu broni atakującego, wykonuje się rzut kostka K6 (zwykła, sześcienna). Sumę wyrzuconych oczek dodaje się do siły ataku jednostki (lewy górny róg na żetonie). Otrzymany wynik porównuje się z obroną przeciwnika (prawy dolny róg na żetonie) uwzględniając ewentualne modyfikatory. Jeśli suma ataku jest wyższa niż obrony, jednostka atakowana jest niszczona i zdejmowana z planszy. Jeśli równa – jednostka atakowana wycofuje się o tyle pól, ile wynosi jej ruch (lewy dolny ruch na żetonie), jak najdalej od atakującego, niezależnie od tego, czy w poprzedniej turze dana jednostka wykonywała jakiś ruch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;PRZYKŁAD: jednostka piechoty z terenu zwykłego atakuje jednostkę piechoty stojącą w lesie. Rzut kostką wynosi 5, co razem z siła ataku (4) daje wynik 9. Obrona jednostki atakowanej wynosi 8 +1 (las) czyli 9. Jednostka atakowana musi się cofnąć (w tym przypadku o jedno pole, ze względu na las). &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.3. Siła strzału artylerii zależy od odległości, na jaką oddawany jest strzał. Maksymalny zasięg i siła strzału wynosi 5, ale wzajemne uwarunkowanie przedstawia tabelka nr 2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/SsnHzNpVEJI/AAAAAAAAAbA/U5c_9igFjfs/s1600-h/tabela2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 129px; height: 129px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/SsnHzNpVEJI/AAAAAAAAAbA/U5c_9igFjfs/s320/tabela2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389058111775772818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga: dystans 5 heksów jest możliwy tylko wówczas, gdy artyleria jest na wzgórzu a atakowany cel poniżej. W takim przypadku (artyleria na wzgórzu) siła strzału podana jest w nawiasie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MIŁEJ ZABAWY.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-192204723065883422?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/192204723065883422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/bitwa-pod-krzywopotami-1914.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/192204723065883422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/192204723065883422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/bitwa-pod-krzywopotami-1914.html' title='BITWA POD KRZYWOPŁOTAMI, 1914'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FyoMUcw9wLc/TzJsKgRtvnI/AAAAAAAABFI/0kOYCuRj6rY/s72-c/krzywoploty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2447574047495410232</id><published>2012-02-06T00:41:00.003-08:00</published><updated>2012-02-06T01:05:12.919-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>ZAMEK W BĘDZINIE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lwqLLx9AmCU/Ty-SUJh5U1I/AAAAAAAABE8/eJh6Exdeyo0/s1600/zamek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lwqLLx9AmCU/Ty-SUJh5U1I/AAAAAAAABE8/eJh6Exdeyo0/s200/zamek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705940127754834770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako że aktualnie zajmuję się głównie tematem największej budowy w dziejach PRL-u, (jakby ktoś nie wiedział - chodzi o Hutę Katowice) niejako dla zdrowia na tym blogu będę odświeżał stare, bardziej mnie kręcące tematy. Jednym z nich jest niewątpliwie zamek w Będzinie, na którym przepracowałem jakieś 14 lat. Włożyłem weń trochę serca i miłości, parę razy tu i ówdzie o nim pisałem, jakiś tam pewnie ślad odcisnąłem, choćby niechcący, w tej wielowiekowej historii. Jakoś tak niedawno jedna z moich córek była tam na wycieczce szkolnej i potem mi mówiła (trochę z przesadą, a trochę może żeby przypodobać się tacie): tato, gdyby nie twoje książki, to oni tam żadnych pamiątek by nie mieli. Połowa klasy okupiła się w książki taty Dominiki...&lt;br /&gt;Ten obraz pewnie niedługo ulegnie zmianie. Jest nowy historyk, niech się wykaże. Nie zmienia to jednak faktu, ze napisałem kilka lat temu pierwszy - jak dotąd jedyny  - przewodnik po zamku. Praca była absolutnie autorska: tekst, wybór ilustracji, skład, projekt okładki, nawet zabiegi o sponsora na tylną stronę okładki - wszystko aż po przygotowanie do druku.&lt;br /&gt;Książka nosi tytuł "ZAMEK" (a więc nie jedyny Kafka napisał swój "Zamek":-) i przez jakiś czas była sprzedawana w Muzeum Zagłębia w Będzinie. Pewnie jest już niedostępna, więc niejako rozpoczynając cykl wpisów o zamku w Będzinie, publikuję ją w  wersji pdf na &lt;a href="http://www.chomikuj.pl/krajarek"&gt;chomiku&lt;/a&gt; w zakładce dokumenty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2447574047495410232?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2447574047495410232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie_06.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2447574047495410232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2447574047495410232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zamek-w-bedzinie_06.html' title='ZAMEK W BĘDZINIE'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lwqLLx9AmCU/Ty-SUJh5U1I/AAAAAAAABE8/eJh6Exdeyo0/s72-c/zamek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-1962399410890339268</id><published>2012-02-03T02:24:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T02:38:21.336-08:00</updated><title type='text'>ZAGŁĘBIOWSKIE DROBIAZGI</title><content type='html'>Czas odejść trochę od tych rastamańsko-kombatanckich treści, bo za bardzo się - nomen omen - zagłębię. Trzeba wrócić do tego, po co ten blog zaistniał. (Do "RASTAMANÓW" wkrótce wrócę i wrzucę tutaj aktualnego pdf, ale to zapraszam po niedzieli.) Najpierw mały remanent, a właściwie uaktualnienie zagłębiowskiej półki. W ubiegłym roku ukazały się dwie publikacje, gdzie poproszono mnie o konsultacją merytoryczną - tylko w kwestii słowa pisanego.&lt;br /&gt;Pierwsza z nich - "Krótka historia Zagłębia Dąbrowskiego" - w zamyśle e-book ale też istnieje wersja drukowana. Plik pdf można ściągnąć ze strony Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego (link w prawym górnym rogu). Trochę mi się okładka nie podoba - w sensie że zamek w Ogrodzieńcu to nie najlepszy obiekt na okładkę książeczki o Zagłębiu - ale to tylko takie moje osobiste zdanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-reqPK3u-_HM/Tyu47tpEtvI/AAAAAAAABEk/EN7TM-EyUhY/s1600/ok0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 137px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-reqPK3u-_HM/Tyu47tpEtvI/AAAAAAAABEk/EN7TM-EyUhY/s200/ok0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704856688998528754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Druga to wydana przez Stowarzyszenie "Pro Fortalicium" mapa fortyfikacji powiatu będzińskiego. Tę można kupić na stronie Stowarzyszenia, no chyba że ktoś się ładnie uśmiechnie u odpowiedniego urzędnika w będzińskim Starostwie Powiatowym - może dostanie gratis. (jak tak zrobiłem - bo nie dostałem autorskiego - i zadziałało).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-zV7zriFAENQ/Tyu5BaFmUrI/AAAAAAAABEw/hZZGhXuGSYU/s1600/ok0002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-zV7zriFAENQ/Tyu5BaFmUrI/AAAAAAAABEw/hZZGhXuGSYU/s200/ok0002.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704856786828677810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-1962399410890339268?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/1962399410890339268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zagebiowskie-drobiazgi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1962399410890339268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1962399410890339268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/02/zagebiowskie-drobiazgi.html' title='ZAGŁĘBIOWSKIE DROBIAZGI'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-reqPK3u-_HM/Tyu47tpEtvI/AAAAAAAABEk/EN7TM-EyUhY/s72-c/ok0001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6473829426034261302</id><published>2012-01-30T01:43:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T05:41:49.044-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rastamani'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reggae'/><title type='text'>RASTAMANI - SUPLEMENT</title><content type='html'>No i już jestem w domu. Afryka - jak zwykle - pobudza wspomnienia. Ten suplement do RASTAMANÓW planowałem od dawna, teraz przyszła odpowiednia chwila.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0WhjEAhTQtE/TyZqXkcUZII/AAAAAAAABBM/TJX4cgSq5nc/s1600/ba%25C5%25BCanowice.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0WhjEAhTQtE/TyZqXkcUZII/AAAAAAAABBM/TJX4cgSq5nc/s200/ba%25C5%25BCanowice.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703362931263300738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;BAŻANOWICE - który to mógł być rok? 91, może 92. Pielgrzym, który wokół swojego zina zgromadził sporą grupkę ludzi, latem organizował tzw. "Zloty I`n`I". Ależ to były imprezy! Straight Edge w czystej postaci. No, może prawie czystej:-) W każdym razie zero mięsa i alkoholu, papierosy też chyba niemile widziane. Na fotce powyżej od lewej: DZIKI BANAN (jakiś kosmiczny w ogóle koleś, nie wiadomo z jakiej planety, mówiliśmy na niego różnymi ksywkami: Legenda, Daktyl, Dreszczers...); N.N. (nie pamiętam, ale chyba z Grudziądza); VEGETA; DOMINIK MUSZYŃSKI (ktoś go nie zna - wrzućcie w Google); GOBBO czyli ja.&lt;br /&gt;PS sprawdziłem to był lipiec 1992.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-h8wcVbGE464/TyZsMxrBZOI/AAAAAAAABBY/i0n_33x4i9c/s1600/bielsko-b.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-h8wcVbGE464/TyZsMxrBZOI/AAAAAAAABBY/i0n_33x4i9c/s200/bielsko-b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703364944859325666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;BIELSKO BIAŁA - znowu rok 92 chyba. W Bielsku Białej miał się odbyć wielki festiwal: Vlachmania, Blachmania czy jakoś tak. Reklamowany tak, że będzie grało MISTY IN ROOTS. To nie były lata, kiedy w Polsce w jedne wakacje gra kilku wykonawców z absolutnego topu światowego reggae. Do dziś nie wiem, co to była za ściema. Odbył się zdaje się tylko dzień z reggae, ale kapele chyba nie dostały kasy a organizator zwiał z pieniędzmi - tak się wówczas mówiło. Dzień punkowy się w ogóle nie odbył, a z kapel pamiętam STAGE OF UNITY. Coś mi się tak kolebie, że wówczas odbył się też jeden z pierwszych koncertów reaktywowanego GEDEONA JERUBBAALA (na bazie BASSTIONU).&lt;br /&gt;Na fotce powyżej ja (pośrodku), obok Jacek a z po bokach i z tyłu ekipa z Koła (z bongosami AREK).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-TEpmpsEsXN4/TyZuQp2z-nI/AAAAAAAABBk/E1OJr3Gg-zw/s1600/czor1-2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-TEpmpsEsXN4/TyZuQp2z-nI/AAAAAAAABBk/E1OJr3Gg-zw/s200/czor1-2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703367210504026738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;NIBYLANDIA-CZORSZTYN 1991 (no chyba że 1992), akcja TAMA TAMIE. To temat na całą historię + rewelacyjne zdjęcia. Generalnie ta fotka zadaje kłam tezie, że jak czegoś nie ma w necie, to znaczy że w ogóle nie istnieje. Wypełnię tę lukę, obiecuję.&lt;br /&gt;Na fotce powyżej zgromadzenie ogólne przed squatem. Widzę Patyczaka, ale zbyt długo byłoby tłumaczyć, gdzie siedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-z5bUzCUfTDQ/TyZvwvv0PAI/AAAAAAAABBw/_HmyG9H-mpQ/s1600/grassta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-z5bUzCUfTDQ/TyZvwvv0PAI/AAAAAAAABBw/_HmyG9H-mpQ/s200/grassta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703368861352737794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ach, co to był za ślub... (a to już Zagłębie, konkretnie Będzin-Syberka, przed wejściem do dolnego kościoła, 30 kwiecień 1995. Na fotce cała G`RASSTA (WADADA) w swoim najlepszym wydaniu: od lewej Paweł, Dominik i DR. Czita. Poniżej jeszcze zdjęcie jak bębnili przed moim ówczesnym blokiem na Syberce i fotka z sesji ślubnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-te5KnWBc7GE/TyZw4Pa8h9I/AAAAAAAABCI/rjJLOKo0WUk/s1600/wesele7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-te5KnWBc7GE/TyZw4Pa8h9I/AAAAAAAABCI/rjJLOKo0WUk/s200/wesele7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703370089625847762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-x_Ri0efgDew/TyZwyx7T_QI/AAAAAAAABB8/OfHfKA5f77E/s1600/wesele8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-x_Ri0efgDew/TyZwyx7T_QI/AAAAAAAABB8/OfHfKA5f77E/s200/wesele8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703369995809193218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-7ZplVNJPybY/Tyad5UqOdQI/AAAAAAAABEY/NlBF6p1kbno/s1600/zaproszenie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-7ZplVNJPybY/Tyad5UqOdQI/AAAAAAAABEY/NlBF6p1kbno/s200/zaproszenie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703419586235233538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Fxrpge8ViYc/Tyad2J5pdoI/AAAAAAAABEM/1D7GmyNT8Vc/s1600/zaproszenie%2Bdetal.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Fxrpge8ViYc/Tyad2J5pdoI/AAAAAAAABEM/1D7GmyNT8Vc/s200/zaproszenie%2Bdetal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703419531807520386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zaproszenie na ślub zaprojektował nam Tomek Gąsiorek. Graliśmy trochę razem (m.in. w ORANSZACIE - tego zespołu też w necie nie znajdziecie:-) i robiliśmy parę innych fajnych rzeczy. Teraz siedzi gdzieś w dalekiej Australii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-mmf_o2SNn1Y/TyZxPuEFTtI/AAAAAAAABCU/-uoMHN1enCY/s1600/jarocin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 132px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-mmf_o2SNn1Y/TyZxPuEFTtI/AAAAAAAABCU/-uoMHN1enCY/s200/jarocin.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703370492988444370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A to już JAROCIN - też początek lat 90. Siedzę sobie, w takiej trochę hipisowskiej wersji, przed małą sceną. Na pierwszym planie ZIELONA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-eW1HKD9zX2I/TyZx2ilX-QI/AAAAAAAABCs/POzIoRoPpv4/s1600/rawa%2B91fr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eW1HKD9zX2I/TyZx2ilX-QI/AAAAAAAABCs/POzIoRoPpv4/s200/rawa%2B91fr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703371159921752322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;KATOWICE, festiwal RAWA BLUES, 1991. O Śląsku z reguły tutaj nie piszę, ale niech będzie wyjątek. Na Rawie spotkała się wówczas mała gromadka rastamanów. Kiedy ww środku Spodka trwał koncert, myśmy siedzieli na korytarzu i dudniliśmy na bębnach, a jakże. Przyjechała telewizja i chyba wówczas pierwszy raz w życiu znalazłem się w TV.&lt;br /&gt;Na fotce od lewej: C. D. KRAMLA, GOBBO, N.N. (zdaje się że człowiek był z Tychów albo z Tych - do dziś nie wiem, jak to się odmienia; w każdym razie z tych Tych:-), N.N., GRZESIEK BONGO-I.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-27QZInmhc1o/TyZzacWBuXI/AAAAAAAABC4/hFfDMBYNhgc/s1600/sebek%2Bromek%2Bi%2Bgedeon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-27QZInmhc1o/TyZzacWBuXI/AAAAAAAABC4/hFfDMBYNhgc/s200/sebek%2Bromek%2Bi%2Bgedeon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703372876233685362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wracając do imprez I`n`I - odbywały się także Sylwestry. Ten był chyba w ISTEBNEJ. Na fotce od lewej: SEBEK ze Skoczowa, ROMEK z Rybnika, GEDEON z Łodzi, N.N.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-eecsEDyg8sE/TyZ0NGSu66I/AAAAAAAABDE/XgsEQEAlDI8/s1600/sylwek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-eecsEDyg8sE/TyZ0NGSu66I/AAAAAAAABDE/XgsEQEAlDI8/s200/sylwek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703373746487618466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz ten sam Sylwester - tym razem z Sebkiem i Romkiem gram ja.&lt;br /&gt;Poniżej: TRAVA DUB BAND:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-q7Bab7Jf4jA/TyZ0zCcJWNI/AAAAAAAABDQ/2061V1j0h9Y/s1600/trava%2Bdub%2Bband.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-q7Bab7Jf4jA/TyZ0zCcJWNI/AAAAAAAABDQ/2061V1j0h9Y/s200/trava%2Bdub%2Bband.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703374398288386258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jeszcze poniżej: wspólne zdjęcie toruńsko-będzińskiej ekipy + jeszcze ktoś, kogo teraz nie pamiętam. W każdym razie oprócz siebie i Kramli (najbardziej schowanych) widzę jeszcze Beatę, Monię, Pelego i... pewną bardzo dziś znaną dziennikarkę z "Dziennika Zachodniego":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-lKRyUv_GnpY/TyZ17md_uBI/AAAAAAAABDc/6B3was7rDZ4/s1600/sylwek2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-lKRyUv_GnpY/TyZ17md_uBI/AAAAAAAABDc/6B3was7rDZ4/s200/sylwek2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703375644910401554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Były góry, to teraz pora na polskie morze: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-jzLLpuaqJBU/TyZ2Hb5YDVI/AAAAAAAABDo/xg8E0BO3zhk/s1600/wise%25C5%2582ka5.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-jzLLpuaqJBU/TyZ2Hb5YDVI/AAAAAAAABDo/xg8E0BO3zhk/s200/wise%25C5%2582ka5.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703375848230882642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Razem z Kramlą działaliśmy wówczas w Towarzystwie Ochrony Praw i Godności Dziecka "Wyspa", w ramach którego organizowaliśmy letnie obozy i kolonie. Z planów organizacji obozu indiańsko-bębniarskiego odpadł ten trzon indiański, ale przyjaciele bębniarze dopisali. Obóz miał miejsce na Wolinie. Czasami chodziliśmy na plażę, aby poczuć się jak na Karaibach. Na Fotce gramy Dominik, ja i Czita, widać też fragment gryfu i czupryny Potwora z Tarnowskich Gór. &lt;br /&gt;Na zdjęciach poniżej młodzież licealna, która uczestniczyła w obozie. Dla niektórych był to pierwszy i może jedyny w życiu kontakt z reggae, ale niektórzy załapali bakcyla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-baTYmw_XVfU/TyZ3qvoUEiI/AAAAAAAABEA/qvsnjHPkD34/s1600/wise%25C5%2582ka8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-baTYmw_XVfU/TyZ3qvoUEiI/AAAAAAAABEA/qvsnjHPkD34/s200/wise%25C5%2582ka8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703377554335076898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Z1AcJKWuGL0/TyZ3nK2QnCI/AAAAAAAABD0/LKzMjNCKL6o/s1600/wise%25C5%2582ka7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Z1AcJKWuGL0/TyZ3nK2QnCI/AAAAAAAABD0/LKzMjNCKL6o/s200/wise%25C5%2582ka7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703377492921850914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co, może na dziś wystarczy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS - jeśli chcecie wesprzeć Pielgrzyma - dobrym słowem, modlitwą bądź zawartością portfela, kliknijcie w URATUJ KALINKĘ w prawym górnym rogu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6473829426034261302?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6473829426034261302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/rastamani-suplement.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6473829426034261302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6473829426034261302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/rastamani-suplement.html' title='RASTAMANI - SUPLEMENT'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0WhjEAhTQtE/TyZqXkcUZII/AAAAAAAABBM/TJX4cgSq5nc/s72-c/ba%25C5%25BCanowice.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2587482378176293901</id><published>2012-01-23T03:46:00.000-08:00</published><updated>2012-01-23T04:00:17.700-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Africa is hungry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reggae'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Toruń'/><title type='text'>REGGAE, AFRYKA i CUDOWNA DZIEWCZYNA</title><content type='html'>Koniec stycznia się zbliża i znowu, jak co kilka lat, zdarza się niezwykła koniunkcja. Termin mojego szybkiego wyjazdu do Torunia zbiega się z kolejną edycją festiwalu AFRYKA (dawniej, za "moich" czasów - AFRICA IS HUNGRY). Jak byłem ostatnio, przed trzema laty, spotkałem jeszcze trzech znajomych sprzed lat. Jak będzie tym razem? Cudów się nie spodziewam, ale z nutką sentymentu odwiedzę stare kąty w OD NOWIE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-N2BzXXTekOM/Tx1KABjrB1I/AAAAAAAABBA/4dtJbAxfnBk/s1600/plakat%2Bafryka%2B2012%2Bgazeta%2Bmay%2B.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-N2BzXXTekOM/Tx1KABjrB1I/AAAAAAAABBA/4dtJbAxfnBk/s200/plakat%2Bafryka%2B2012%2Bgazeta%2Bmay%2B.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700794067599427410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O początkach tego festiwalu i moich z nim związkach już pisałem na tym blogu. Tę samą historię znaleźć można na &lt;a href="http://www.reggaenet.pl/forum/read/6/1660226_Poczatki_Afryka_is_Hungry.html"&gt;forum&lt;/a&gt; a wszystko co do szczęścia potrzebna na &lt;a href="http://www.afryka.umk.pl/"&gt;stronie&lt;/a&gt; festiwalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Cudownej Dziewczyny niestety ze mną nie będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2587482378176293901?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2587482378176293901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/reggae-afryka-i-cudowna-dziewczyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2587482378176293901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2587482378176293901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/reggae-afryka-i-cudowna-dziewczyna.html' title='REGGAE, AFRYKA i CUDOWNA DZIEWCZYNA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-N2BzXXTekOM/Tx1KABjrB1I/AAAAAAAABBA/4dtJbAxfnBk/s72-c/plakat%2Bafryka%2B2012%2Bgazeta%2Bmay%2B.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-4845909658936833747</id><published>2012-01-10T23:52:00.000-08:00</published><updated>2012-01-11T03:51:23.376-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mieroszewscy'/><title type='text'>MIEROSZEWSCY HERBU ŚLEPOWRON</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ZmbPuhjBxlc/Tw11rBajBGI/AAAAAAAABA0/cJU4uI7gA40/s1600/drzewo0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZmbPuhjBxlc/Tw11rBajBGI/AAAAAAAABA0/cJU4uI7gA40/s200/drzewo0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696338485668152418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten temat to takie historyczne wykopalisko, a właściwie realizacja celu, dla którego powstał ten blog: internetowa publikacja moich tekstów o Zagłębiu. Najchętniej takich, które wcześniej były wydrukowane i okraszone choćby skromnym honorarium:-)&lt;br /&gt;Przyszedł czas na Mieroszewskich. Zacznę jednak od końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9 stycznia br., czyli w ostatni poniedziałek, w Teatrze Rozrywki w Chorzowie odbyło się spotkanie z cyklu Górny Śląsk - świat najmniejszy. Prowadzący, znany śląski publicysta Krzysztof Karwat zaprasza na scenę gości, którzy przez jakieś półtorej godziny mają za zadanie zająć czymś publiczność. Tym razem padło na Arkadiusza Kuzio-Podruckiego i na mnie. Dla mnie był to debiut na scenie teatralnej - siedzieliśmy we trójkę przy stoliczku, w świetle reflektorów, i - niczym w klasycznej dyskusji panelowej - rozmawialiśmy sobie o dziejach rodu Mieroszewskich. Wyszła z tego trochę dyskusja na temat zawiłych dziejów pogranicza małopolsko-śląskiego z domieszką Księstwa Siewierskiego. Ciekawe - już kiedyś to zaobserwowałem, że mieszkańcy Zagłębia znają tylko tę zagłębiowską część dziejów rodu, a Ślązacy - śląską. Sosnowiczanie nie wiedzą, że Mieroszewscy byli właścicielami niemal połowy dzisiejszych Katowic z przyległościami, a katowiczanie, czy chorzowianie, że posiadłości rodu po drugiej (tej słusznej:-) stronie Brynicy obejmowały znaczną część dzisiejszego Sosnowca, Będzina a nawet Dąbrowy Górniczej. Tak więc siedzieliśmy sobie na scenie, rozmawialiśmy o tych śląsko-małopolskich(zagłębiowskich) zawirowaniach, a żeby było śmieszniej - obaj pochodzimy z... Torunia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-AD8GXH0hZww/Tw102glZ7sI/AAAAAAAABAE/Yu8j7JArSng/s1600/mier0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 102px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-AD8GXH0hZww/Tw102glZ7sI/AAAAAAAABAE/Yu8j7JArSng/s200/mier0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696337583502126786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zainteresowałem się Mieroszewskimi? Ano pewnie wtedy, kiedy pracowałem w Muzeum Zagłębia w Będzinie, które oprócz ogólnie znanego zamku posiada także Pałac Mieroszewskich na Gzichowie. Z historii znałem oczywiście Juliusza Mieroszewskiego, londyńskiego korespondenta paryskiej "Kultury", jeszcze Krzysztofa, sławnego inżyniera wojskowego, fortyfikatora (między innymi Kraków w czasach Potopu i Jasna Góra, ale już po Potopie). Około 2008 roku zacząłem się tematowi przyglądać nieco bliżej, co zaowocowało udziałem w sesji naukowej w Sosnowcu na temat rodów zagłębiowskich i późniejszą publikacją pokonferencyjną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-RcSCpkawBVU/Tw11MI7_CAI/AAAAAAAABAc/C3RDtSd7eY4/s1600/rody0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 130px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-RcSCpkawBVU/Tw11MI7_CAI/AAAAAAAABAc/C3RDtSd7eY4/s200/rody0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696337955111503874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jakoś w tym samym czasie Zbyszek Studencki z Muzeum w Sosnowcu poprosił mnie, żebym coś napisał, a że prośbę swą poparł umową o dzieło, to powstała niewielka książeczka. Wydawnictwo takie trochę samizdatowe, bez numeru ISBN, szalony nakład jakieś 50 egzemplarzy, co powoduje, że wydawnictwo jest dziś białym krukiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-RoYHHdn2-p8/Tw11C1fK14I/AAAAAAAABAQ/9EYAYvwGUBo/s1600/ok%25C5%2582adka0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-RoYHHdn2-p8/Tw11C1fK14I/AAAAAAAABAQ/9EYAYvwGUBo/s200/ok%25C5%2582adka0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696337795271546754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Arkadiusz Kuzio-Podrucki, zajmujący się genealogią śląskich rodów, wziął na tapetę Mieroszewskich, nic o tych wydawnictwach jeszcze wtedy nie wiedział i napisał swoją książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-euSAg4SVjIo/Tw11eap5-UI/AAAAAAAABAo/UM9Q6RWi23U/s1600/kuzio0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-euSAg4SVjIo/Tw11eap5-UI/AAAAAAAABAo/UM9Q6RWi23U/s200/kuzio0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696338269105158466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedy jesienią ubiegłego rodu będzińskie muzeum, w którym przepracowałem 14 lat, organizowało sesję naukową poświęconą Mieroszewskim, o historyku Krajniewskim "zapomniało" - nie wiem, czy to taki lokalny obyczaj, czy może zjawisko ogólnopolskie albo nawet szersze. Zresztą już po kilku dniach dostałem propozycję wzięcia udziału w owym przedwczorajszym spotkaniu w Chorzowie, o którym pisałem na wstępie.&lt;br /&gt;OK - tyle jeśli chodzi o historię najnowszą. Poniżej znajduje się link do wersji pdf mojego opracowania na temat rodziny Mieroszewskich - to ten "biały kruk" wydany w Sosnowcu w roku 2008. &lt;a href="http://chomikuj.pl/krajarek"&gt;W ZAKŁADCE DOKUMENTY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jeden stary link - sprawdziłem, mimo zmian politycznych ciągle aktualny - do &lt;a href="http://www.um.bedzin.pl/upload/b/pliki/games/ludwika/Legenda2.htm"&gt;Błękitnej Ludwiki&lt;/a&gt;, ostatniej dziedziczki pałacu na Gzichowie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-4845909658936833747?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/4845909658936833747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/mieroszewscy-herbu-slepowron.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4845909658936833747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4845909658936833747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/mieroszewscy-herbu-slepowron.html' title='MIEROSZEWSCY HERBU ŚLEPOWRON'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ZmbPuhjBxlc/Tw11rBajBGI/AAAAAAAABA0/cJU4uI7gA40/s72-c/drzewo0001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6938957257268125484</id><published>2012-01-09T23:43:00.000-08:00</published><updated>2012-01-10T00:06:39.896-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żydzi'/><title type='text'>OPOWIEŚCI NIEOBECNYCH</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--BtJdpWLV0I/TwvuDIycKMI/AAAAAAAAA_4/OyfHre8nV8c/s1600/opowiesci0001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 178px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--BtJdpWLV0I/TwvuDIycKMI/AAAAAAAAA_4/OyfHre8nV8c/s200/opowiesci0001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695907891406186690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dawno mnie tu nie było, i właściwie miałem napisać coś o Mieroszewskich, ale o tym może za chwilę. Bo jest jeszcze jeden temat zaległy. W ramach działalności Fundacji Brama Cukermana przygotowany został projekt OPOWIEŚCI NIEOBECNYCH - seria audioprzewodników po żydowskim dziedzictwie miast obecnego województwa śląskiego. Mnie naturalnie przypadł Będzin - koleżankom oddałem Dąbrowę. całość dostępna jest na stronie &lt;a href="http://www.opowiescinieobecnych.org"&gt;www.opowiescinieobecnych.org&lt;/a&gt; - można ściągnąć audioprzewodniki po Będzinie, Bytomiu, Chożowie, Czeladzi, Dąbrowie Górniczej, Gliwicach, Katowicach, Żarkach, Sosnowcu, tarnowskich Górach, Zabrzu i Żarkach.&lt;br /&gt;Za całość odpowiada oczywiście &lt;a href="http://www.bramacukermana.com"&gt;BRAMA CUKERMANA&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6938957257268125484?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6938957257268125484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/opowiesci-nieobecnych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6938957257268125484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6938957257268125484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/opowiesci-nieobecnych.html' title='OPOWIEŚCI NIEOBECNYCH'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--BtJdpWLV0I/TwvuDIycKMI/AAAAAAAAA_4/OyfHre8nV8c/s72-c/opowiesci0001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-369543028263347758</id><published>2011-12-04T23:10:00.000-08:00</published><updated>2012-01-10T04:44:22.641-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zamek'/><title type='text'>ARCHITEKTURA ZAGŁĘBIA</title><content type='html'>News i fotka za sosnowiec.info.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-p7kavUFi3gg/Ttxvs8kidnI/AAAAAAAAA_s/jLposuIJ3f4/s1600/archi.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-p7kavUFi3gg/Ttxvs8kidnI/AAAAAAAAA_s/jLposuIJ3f4/s200/archi.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682539647799031410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najnowsze wydawnictwo Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu to zbiór tekstów powstałych w oparciu o referaty przedstawione podczas ubiegłorocznej Sesji Zagłębiowskiej poświęconej architekturze Zagłębia Dąbrowskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Materiały opracowali prof. Marian Kisiel i dr Paweł Majerski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedoceniane zabytki architektoniczne okolicznych miast, pamięć przeszłości zaklęta w budynkach, agresja nowoczesności widoczna w architekturze i urbanistyce Zagłębia - to tylko część zagadnień analizowanych przez autorów szkiców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skład publikacji weszły następujące teksty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Tomasz Taczewski: „Architektura społeczeństwa wiedzy – Muzeum Ziemi w dolinie Czarnej Przemszy”;&lt;br /&gt;• Dariusz Rozmus: „O znaczeniu ołowiu w budownictwie. Kilka uwag w świetle ostatnich odkryć średniowiecznych hut srebra i ołowiu na terenie Zagłębia”;&lt;br /&gt;• Damian Adamczak: „Drewniana architektura z Zagłębia Dąbrowskiego w skansenie chorzowskim”;&lt;br /&gt;• Ewa Chmielewska: „Osiedla patronackie – czynnik pejzażu Sosnowca”;&lt;br /&gt;• Włodzimierz Wójcik: „Moje wspomnienia o zagłębiowskich „domowych progach”, zagrodach i sanktuariach”;&lt;br /&gt;• Jacek Owczarek: „O konserwacji zabytków w Zagłębiu Dąbrowskim”;&lt;br /&gt;• Katarzyna Zawadzka, Ryszard Szymonowicz: „Dzieje konserwacji Pałacu Dietla w Sosnowcu”;&lt;br /&gt;• Irena Kontny: „Kościoły miast zagłębiowskich do 1914 roku (Będzin, Czeladź, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec)”;&lt;br /&gt;• &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JAROSŁAW KRAJNIEWSKI: „ZAMKI NAD PRZEMSZĄ”&lt;/span&gt;;&lt;br /&gt;• Anna Syska, Agnieszka Woźniakowska: „Osiedle robotnicze Czeladź-Piaski”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-369543028263347758?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/369543028263347758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/12/architektura-zagebia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/369543028263347758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/369543028263347758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/12/architektura-zagebia.html' title='ARCHITEKTURA ZAGŁĘBIA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-p7kavUFi3gg/Ttxvs8kidnI/AAAAAAAAA_s/jLposuIJ3f4/s72-c/archi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3160260001375023936</id><published>2011-10-11T01:44:00.000-07:00</published><updated>2011-10-11T23:37:28.657-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żydzi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>TAJEMNICA BĘDZIŃSKIEGO RABINA</title><content type='html'>Kiedy przed kilku już laty układałem pierwszą listę będzińskich rabinów, pierwsza piątka (nie licząc niemal legendarnego Natana Mitlasa /Majtlisa z XVI wieku) układała się następująco: Meir Orbach (wymieniony tylko w roku 1775), Tobiasz (1783), jego syn Dawid (1791), Menachem Nachum Rozynes (pocz. XIX wieku, na pewno był rabinem w latach 1808-1824, być może aż do śmierci w 1835) i następnie jego syn Herszel  Rozynes (1836-1841). W wykazie tym brakuje – jak się zdaje – niejakiego Mosze Hamburgera, który urząd rabina pełnił między Dawidem Tobiaszowiczem a Menachemem Rozynesem. Nie do końca jasna jest też funkcja rabbiego Mosze, kierownika szkoły w roku 1765, być może także rabina. Nas w tej chwili interesuje jedynie krótko, bo zaledwie trzy lata urzędujący Herszel (Hirsz) Rozynes. W roku 1841 został usunięty z nie do końca ustalonych przyczyn. Według niejasnych informacji oskarżano go o jakieś nadużycia finansowe. Kilkanaście lat później o podobne nadużycia oskarżono jednego z kolejnych będzińskich rabinów – nie jest więc wykluczone,  że na skutek niejasnych przyczyn odwołania Rozynesa połączono później te dwa fakty – kwestia chyba dzisiaj nie do rozwiązania. Jedyne dostępne mi źródło, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinkas Bendin&lt;/span&gt;, mówi jedynie, że rabbi Hirsz był prześladowany przez „właścicieli domów” i został zmuszony do opuszczenia miasta. Jeszcze inna teoria głosi, że był informatorem carskiej policji i naraził się chasydom – i że to właśnie chasydzi usunęli go z urzędu (następny rabin Berek Hercygier był podobno związany z chasydyzmem).&lt;br /&gt;Do wczoraj wydawało mi się, że to już wszystko, co da się powiedzieć na ten temat. A tymczasem…&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-AdUNNbfUWLg/TpQSiKpG3qI/AAAAAAAAA_g/FvYdQ4iQqrg/s1600/bedzin_synagoga1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 131px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-AdUNNbfUWLg/TpQSiKpG3qI/AAAAAAAAA_g/FvYdQ4iQqrg/s200/bedzin_synagoga1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662171009693179554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W wydanym w roku 1932 &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Historycznym opisie kościołów, miast, zabytków i pamiątek w powiecie włoszczowskim&lt;/span&gt; ks. Jan Wiśniewski przytacza w całości pewien niedatowany list, jaki ksiądz Wincenty Olewiński, proboszcz parafii Nakło, napisał do ks. Ludwika Łętowskiego, biskupa tytularnego Joppy (czyli Jaffy), administratora diecezji kielecko-krakowskiej. Ksiądz Olewiński był proboszczem w Nakle w latach 1839-1868, list powstał nie wcześniej niż jesienią 1843 roku. Oto interesujące nas fragmenty:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miłość prawdy i odwiecznego zbawienia jaka objawiła się w starozakonnym Abrahamie Hersz Rozynes byłym przed kilku laty rabinem w Będzinie, stała mi się powodem pisania obecnego do Jego Excelencji, aby jako wódz ludu Bożego I tkliwy Pasterz w owczarni Chrystusowej tę obłąkaną owcę swojem przewodnictwem do wiary i oświecenia Boskiego przywieść raczył I wprowadzenie tego błędnego wychodnia do miasta Bożego nowego Jeruzalem I do domu Boga Jakubowego ułatwić dobrotliwie zechciał.&lt;/span&gt; (…)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z starozakonnym Abrahamem Hersz Rozynes miałem przed dwiema laty pierwszą rozmowę w Pilicy, gdzie tenże po złożeniu rabinowstwa w Będzinie dla mnogich swoich o sprzyjanie szczególnie wierze katolickiej prześladowań natenczas mieszkanie prowadzi.  Trudno mi się było wstrzymać od chęci zaczepienia go w materji religji i uczyniłem mu pytanie co do czasu przyjścia Messyasza, za co poczytuję sobie proroctwo Daniela gdy nie wierzy jego przepowiedzeniu że siedemdziesiąt tygodni od wyzwolenia ich przodków z niewoli babilońskiej aż do przyjścia Messyasza już się od tak dawna wypełniły. Dalej przełożyłem mu czemu nie widzi prawdy że Messyasz przyjść musiał gdy już żadnych królów, książąt i wodzów w swoim wyłącznie narodzie nie macie co się zgadza z proroctwem Jakuba patryarchy.  Przytoczyłem mu następnie i inne miejsca prorockie, mianowicie Izajasza jak tam obraz skreślony zgadza się z Chrystusem Panem. &lt;/span&gt; (…)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Opuściłem parę godzin potem wspomnianego Izraelitę i odjechałem do siebie, dawszy mu jednak upomnienie aby słowa usłyszane w sercu zachował a po obszerniejszą wiadomość rzeczy we względzie wiary w Messyasza do mnie się kiedy do Nakła zgłosił. Ubiegło jednak dwa lata zanim przybył i już sądziłem ze rozmowy nasze żadnego nie odniosą skutku, serce jednak jego pałało gdy mu otwarzałem Pisma.  &lt;/span&gt;(…) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mocniej on od chwili onej był zajęty poszukiwaniem prawdy, aż nareszcie w początku czerwca b.r. zgłosił się do mnie i wyraził swój zamiar otwarcie przejść na łono katolickiej wiary. &lt;/span&gt;(…)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W ciągu tych kilku miesięcy, które od czerwca po dotąd upłynęły widziałem się w Pilicy dwa razy, przyczem nie opuściłem sposobności utwierdzenia mego Abrahama w powziętem przekonaniu. Na teraz ostatnio od kilku dni bawił on u mnie, przybywszy znowu do Nakła, czytał chętnie co mu poddałem, zawsze się okazywał stałym w swojej świętej dążności, a co większa, oświadczył mi z całą pewnością że żona, 7 jego synów i dwie córki śpieszą razem z nim do nawrócenia swego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Problem z nawróceniem byłego będzińskiego rabina miał też jednak aspekt finansowy. Rozynes twierdził że ma jakiś majątek, który może odzyskać drogą procesów, ale generalnie, w przypadku konwersji, zostawał bez grosza przy duszy. Jako rabin pewnie nie na wielu praktycznych rzeczach znał się w sposób pozwalający na utrzymanie licznej rodziny – a tylko najstarszy syn był w stanie podjąć samodzielnie pracę. Istniał wprawdzie skromny fundusz, jaki Komisja Rządowa przeznaczała na tymczasowe utrzymanie neofitów, ale tu była duża, 11-osobowa rodzina. To był zresztą główny powód, dla którego nakielski pleban pisał do biskupa – poddając jego uwadze dalsze losy będzińskiego rabina.&lt;br /&gt;Póki co nie wiem, jak dalej potoczyła się sprawa nawrócenia Hirsza Rozynesa. Będzińscy Żydzi chyba wycięli go ze swojej historii, niczym starożytni Egipcjanie znanego odstępcę faraona Echnatona. Zachowane do dziś w będzińskiej parafii św. Trójcy „akta stanu cywilnego” z lat 1808-1826 w ogóle o nim nie wspominają – a przecież gdzieś w tym właśnie czasie musiały mu się urodzić choćby niektóre z licznego potomstwa. Ojciec Hirsza, rabin Menachem, urodził się około roku 1766. Z dwa lata młodszą żoną Rywką miał przynajmniej piątkę dzieci  (akta metrykalne wspominają tylko czwórkę, ale Hirsz urodził się prawdopodobni  przed 1808 rokiem): Hirsza (przed 1808), Annę (ur. 1799, w 1819 wyszła za – uwaga uwaga – Jachima Szydlowskiego (!), z którym miała przynajmniej dwójkę dzieci: Józefa i Gitlę), Fayglę (ur. 1807, w 1824 wyszła za Mojżesza Wexelmana), Natana (ur. 1808) i Icka (ur. 1811, zmarł w 9 tygodniu życia).  W tym czasie w Będzinie była jeszcze jedna rodzina o tym samym nazwisku: Salomon Rozynes (może brat Menachema) z żoną Ruchlą i trojką dzieci oraz bliżej nieznana Rayzla Ferszt, z domu Rozynes, może siostra Menachema. O Hirszu ani słowa – ciekawe. Jest w tym niewątpliwie jakaś zagadka, bo akta metrykalne w tym czasie prowadził na bieżąco proboszcz parafii katolickiej (który w myśl ustawodawstwa napoleońskiego był urzędnikiem stanu cywilnego dla wszystkich ludzi mieszkających na terenie jego parafii, niezależnie od wyznania). Jedyna teoretyczna  możliwość jaka przychodzi mi do głowy jest taka, że jeszcze przed 1808 roku Hirsz się ożenił i wyprowadził z Będzina. &lt;br /&gt;Taka teoria nie ma jednak żadnych podstaw źródłowych, a dostępne w sieci informacje genealogiczne podają, że Hersz Rozynes, syn Menachema i Rywki, rabin będziński, urodził się w roku 1814, a zmarł w Będzinie (!) w roku 1873. Miał dwie żony (oczywiście nie równocześnie Lanę i Gitlę) i dwie córki (zdaje się że po jednej z każdej żony). Miał jeszcze brata… Abrahama – i być może tu właśnie leży klucz do tajemnicy. Abraham był starszy, urodził się około 1796 roku, ożenił się z Rojzą (Rayzlą) i miał z nią syna Moszka Icchaka (ur.  1823 w gminie Pilca). Najciekawsze jest to, ze zmarł w roku 1856 gdzieś na terenie gminy… Pilica. Moszek miał dwie żony i przynajmniej jedną córkę, o której nic nie wiem; nieznana jest też data i miejsce jego śmierci.&lt;br /&gt;Żeby te puzzle rozwiązać potrzeba byłoby sponsora na przeprowadzenie poszukiwań w archiwach. Może w nakielskich księgach metrykalnych zachował się akt chrztu nawróconego rabina? Albo w archiwum katowickim odpis aktu śmierci, jeśli rzeczywiście zmarł w Będzinie?&lt;br /&gt;Proboszcz z Nakła, ksiądz Olewiński, cały czas pisząc o Rozynesie używa imienia Abraham i tytułu rabina. To częsty błąd w starych źródłach, polegający na utożsamieniu słowa „rabbi” z funkcją urzędnika-rabina. A może sam Abraham tak się w Pilicy przedstawił? Nie było wówczas komórek, Internetu, ani IPN-u. Zagadki nie wyjaśni nam także &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pinkas Bendin&lt;/span&gt;, który w indeksie nazwisk podaje: Avraham Hersz, rabbi. Ktoś się gdzieś pomylił tylko kto i gdzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Powyższy tekst jest tylko luźnym zapisem myśli, które nasunęły mi się wczoraj po przeczytaniu listu księdza Olewińskiego. Temat wymaga głębszych badań. Znalazłem w sieci informację, że pisał na ten temat znawca tematyki chasydzkiej Marcin Wodzicki. Na dziś tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3160260001375023936?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3160260001375023936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/10/tajemnica-bedzinskiego-rabina.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3160260001375023936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3160260001375023936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/10/tajemnica-bedzinskiego-rabina.html' title='TAJEMNICA BĘDZIŃSKIEGO RABINA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-AdUNNbfUWLg/TpQSiKpG3qI/AAAAAAAAA_g/FvYdQ4iQqrg/s72-c/bedzin_synagoga1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3855743479595694221</id><published>2011-09-22T00:06:00.001-07:00</published><updated>2011-09-22T00:25:35.476-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żydzi'/><title type='text'>Z DZIEJÓW ŻYDÓW...</title><content type='html'>Z uwagi na pasjonujące prace magazynowe w Muzeum mało mam ostatniemi czasy na zajmowanie się historią. Z tych prac też pewnie coś za jakiś czas wypłynie, ale to dopiero się zobaczy. Tymczasem kontynuując niejako wątek nowych publikacji: właśnie ukazał się IV tom "Regionalizmu w szkolnej edukacji" o charakterze monograficznym: "Żydzi na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim". Wśród plejady autorów sami krewni i znajomi królika (oprócz niżej podpisanego m.in. Darek Rozmus, Sławek Witkowski, Joanna Tokaj, Magda Cyankiewicz, Darek Walerjański, Grzesiek Onyszko, Aleksandra Namysło, Darek Trzeci Majchrzak i paru innych zacnych miłośników Zagłębia). Sposobu dystrybucji nie znam -pewnie bedzie coś w samej Sztygarce, która - obok krakowskiej Księgarni Akademickiej jest jednym ze współwydawców. Pdf-ów chyba nie przewidzieli. Jeśli dobrze rozumiem zapis "Copyright individual Authors", to mogę swój tekst opublikować tutaj na blogu, co pewnie niebawem uczynię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-rham9YSje8E/Tnriuus0KYI/AAAAAAAAA_Y/TWrNepio2gg/s1600/%25C5%25BCydzi%2Bok%25C5%2582adka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-rham9YSje8E/Tnriuus0KYI/AAAAAAAAA_Y/TWrNepio2gg/s200/%25C5%25BCydzi%2Bok%25C5%2582adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655081574554937730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3855743479595694221?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3855743479595694221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/09/z-dziejow-zydow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3855743479595694221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3855743479595694221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/09/z-dziejow-zydow.html' title='Z DZIEJÓW ŻYDÓW...'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rham9YSje8E/Tnriuus0KYI/AAAAAAAAA_Y/TWrNepio2gg/s72-c/%25C5%25BCydzi%2Bok%25C5%2582adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-9014956224410669377</id><published>2011-09-14T23:37:00.000-07:00</published><updated>2011-09-15T00:02:26.719-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dąbrowa Górnicza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strzemieszyce Małe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>SREBRNA PERŁA</title><content type='html'>STRZEMIESZYCE MAŁE - SREBRNA PERŁA DĄBROWY GÓRNICZEJ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-FY0D-mOME-s/TnGi6s7QOSI/AAAAAAAAA_Q/eASZdrkS_m4/s1600/strzem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-FY0D-mOME-s/TnGi6s7QOSI/AAAAAAAAA_Q/eASZdrkS_m4/s200/strzem.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652478136702482722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ukazała się już kolejna "dożynkowa" pozycja na temat historii jednej z dzielnic Dąbrowy Górniczej. Tym razem kolej przyszła na Strzemieszyce Małe i ich ciekawe dzieje od wczesnego średniowiecza aż po dzień dzisiejszy. W odróżnieniu od poprzednich pozycji (Ujejsce i Antoniów) tym razem jest to dość spora pozycja (ponad 100 bogato ilustrowanych stron), pisana przez naukowców nienaukowym językiem. Ze wszystkich trzech dotychczasowych w tej miałem też największy udział: współautorstwo, redakcja całości i koncepcja graficzna. Zapraszam do lektury, zwłaszcza że wszelkie wersje są za darmo - albo w postaci pdf (&lt;a href="http://www.dabrowa-gornicza.pl/aktualnosc-12-14519-nasza_perla_srebrna.html"&gt;http://www.dabrowa-gornicza.pl/aktualnosc-12-14519-nasza_perla_srebrna.html&lt;/a&gt;) albo w formie drukowanej - do odbioru w "Sztygarce".&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-GGbsJv-l9c4/TnGeji3qKjI/AAAAAAAAA_I/W4MSNrZq9X8/s1600/strzem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 158px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-GGbsJv-l9c4/TnGeji3qKjI/AAAAAAAAA_I/W4MSNrZq9X8/s200/strzem.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652473340819548722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;PS A tutaj (&lt;a href="http://www.muzeum-dabrowa.pl/aktualnoscijk.html"&gt;http://www.muzeum-dabrowa.pl/aktualnoscijk.html&lt;/a&gt;) wersje pdf moich tekstów z dziejów DG, które znajdują się na tym blogu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-9014956224410669377?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/9014956224410669377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/09/srebrna-pera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/9014956224410669377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/9014956224410669377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/09/srebrna-pera.html' title='SREBRNA PERŁA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FY0D-mOME-s/TnGi6s7QOSI/AAAAAAAAA_Q/eASZdrkS_m4/s72-c/strzem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2850619868095649264</id><published>2011-08-23T01:23:00.000-07:00</published><updated>2011-08-23T01:32:40.456-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kazimierz nad Przemszą'/><title type='text'>KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ</title><content type='html'>Właśnie ukazał się 6 numer "Zapisków Kazimierzowskich" a w nim mój artykuł o związkach króla Kazimierza Wielkiego z Będzinem. Jest to fragment większej całości, która cały czas czeka na wydanie i o której już tu kiedyś, bardzo dawno, pisałem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qO3f_udAdwo/TlNlh86vjaI/AAAAAAAAA_A/z7T13Dja6Q4/s1600/zapiski6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 196px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qO3f_udAdwo/TlNlh86vjaI/AAAAAAAAA_A/z7T13Dja6Q4/s200/zapiski6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643966391987965346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wersja drukowana rozsyłana jest tylko autorom i członkom stowarzyszenia, ale na szczęście Wydawca udostępnia całość w wersji elektronicznej. Do pobrania tutaj:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.kazimierzwielki.pl/zapiski_kazimierzowskie.html"&gt;http://www.kazimierzwielki.pl/zapiski_kazimierzowskie.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2850619868095649264?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2850619868095649264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/08/kazimierz-nad-przemsza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2850619868095649264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2850619868095649264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/08/kazimierz-nad-przemsza.html' title='KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qO3f_udAdwo/TlNlh86vjaI/AAAAAAAAA_A/z7T13Dja6Q4/s72-c/zapiski6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-1807968445524490560</id><published>2011-08-11T00:44:00.000-07:00</published><updated>2011-08-11T01:25:30.923-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dąbrowa Górnicza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Koniecpolska Wola'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>PRAWO W KOSACH, SIEKIERACH I CEPACH</title><content type='html'>czyli&lt;br /&gt;KIEDY POWSTAŁA DĄBROWA (GÓRNICZA)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początki Dąbrowy Górniczej giną w pomroce dziejów. Przez długie dziesięciolecia wydawało się, że wszystko jest jasne i wszystko już wiemy. Niezastąpiony we wszelkich wędrówkach po dziejach Zagłębia Marian Kantor-Mirski pisał o roku 1755 jako początku istnienia Dąbrowy, za nim poszli inni, i wszystko było dobrze, aż tu nagle historycy zaczęli grzebać w starych dokumentach. No i dogrzebali się.&lt;br /&gt;Pierwszy wyłom stanowił tekst zatytułowany jak wyżej (Kiedy powstała Dąbrowa Górnicza), opublikowany w zbiorze moich artykułów Na tropach legendy. Szkice z dziejów Zagłębia (Będzin, 2003). Książka ukazała się w szalonym nakładzie 500 egzemplarzy i jest raczej trudno dostępna, powtórzmy zatem najpierw to, co tam zostało powiedziane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIZJONER…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gdyby to ożyło uroczysko na Dorotce, co przewodziło sorokowi – czterdziestu włościom, w dziesiętniku Gołonoga, wskazałoby nam zapewne włość rozłożoną w lasach dębowych nad rozlewnym potokiem dziś Bogorią zwanym, co później otrzymała nazwę Dombrowy. Gdyby to mógł przemówić przesławny i odwieczny szlak olkusko-wrocławski, toby nam powiedział, jak to pomykał sobie koło Dąbrowy, jak się na rozstajach dzisiejszego Korzeńca dzielił, dążąc na Będzin, Grodziec i Siewierz, jak kruchy soli wielickiej wymieniano w odwiecznej karczmie Olszową zwanej, stojącej nad brodem rzeki. Szkoda, że już nie szumią prastare dęby Dombrowy, bo w ich poszumie usłyszelibyśmy opowieści o smolarzach, co „Ozom i Gotinom” przybyłym tu w czasie „roju narodów”, a trudniących się wyłącznie „przegrzebywaniem” ziemi, dostarczali potrzebnych do przerobienia kruszców węgli…&lt;/span&gt;  I tak dalej, i temu podobnie. Zaiste – nieprzeciętnego trzeba wizjonera, żeby wymyślić takie obrazy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lturSjUWUjI/TkOJ4vyvtNI/AAAAAAAAA-A/E3ZkftUusjg/s1600/kantor_mirski1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 161px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lturSjUWUjI/TkOJ4vyvtNI/AAAAAAAAA-A/E3ZkftUusjg/s200/kantor_mirski1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639502766392980690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Marian Kantor-Mirski – cokolwiek by o nim powiedzieć – wizjonerem był w każdym calu. A że przy okazji miał żyłkę i pasję historyka, wiele z tych wizji ubranych w daty i fakty zamieniał w słowo drukowane. Dla nas ku uciesze i poznaniu prawdy. Czegóż to nie napisał o Dąbrowie? Że Dąbrowa należała do Księstwa Siewierskiego, że złupiły ją wojska austriackie arcyksięcia Maksymiliana (1588), że spalili ją Szwedzi w czasie „Potopu”, że w połowie XVIII stulecia istniały dwie Dąbrowy… Najstarsi dąbrowianie mieli nawet jakoby stanowić osobny hufiec w przesławnej bitwie pod Legnicą (1241). Ciekawe, że Kantor pokusił się także o wymienienie dąbrowskich rodzin w XVII (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wieczorki, Krzemińscy, Michaliki, Chrząściele, Chytrzy, Gamety, Bednarscy, Trzcinki, Kowale, Sikory&lt;/span&gt;) a nawet XVI wieku (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jarząbki, Bałdyse, Pietruszki, Muchy, Lisy, Kule, Gole, Stachy, Bednarczyki, Nowaki, Pająki i Kasprzyki&lt;/span&gt;). Niektóre z tych nazwisk rzeczywiście spotkamy badając początki Dąbrowy. Podobnie też niektóre z przytaczanych przez Kantora faktów wcale nie musiały być li tylko jego czczym wymysłem. Ale o tym zachwalę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;…KONTRA HISTORYK&lt;br /&gt;	Kantora czytać dziś trzeba. Czytać, szanować i – kiedy trzeba – poprawiać. Toteż kiedy w 1994 roku Jan Przemsza-Zieliński, niekwestionowany autorytet wśród historyków Zagłębia, wydawał ponownie dzieła swojego wielkiego poprzednika, nie omieszkał opatrzyć ich licznymi przypisami. Mają one często wymiar polemiczny, ale choć zazwyczaj zachowane w spokojnym tonie, to w tym jednym przypadku wyczuwa się temperament autora. Kantorowe wywody na temat początków Dąbrowy komentował jak następuje: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;albo mistyfikacja, albo pomyłka autora; wizjonerstwo Mariana Kantora-Mirskiego (tak częste w jego dziele)&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wniosek całkowicie błędny i bałamutny&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;generalna pomyłka; informacja bzdurna i zgoła fałszywa&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wszystkie dane zawarte w tym akapicie nie zasługują na wiarę&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nadaje swej mistyfikacji pseudorealny wymiar&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;trzeba więc jednoznacznie odrzucić tego typu kantorowskie rewelacje, w tym i opowieść o biednych sierotkach i o spalonej wsi, której nie było&lt;/span&gt;. Wystarczy – prawda, że mocne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-qwDN3M6hMm4/TkOKsAMrVYI/AAAAAAAAA-I/0KdDSmkjBzU/s1600/przemsza%2Bziel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-qwDN3M6hMm4/TkOKsAMrVYI/AAAAAAAAA-I/0KdDSmkjBzU/s200/przemsza%2Bziel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639503646970041730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;	Przy całym wizjonerstwie jedno przynajmniej trzeba Kantorowi oddać z całym szacunkiem – gdyby nie on, być może nie znalibyśmy dokumentów dotyczących pewnego sporu – szerzej o nim za chwilę – w którym po raz pierwszy (według Kantora i za nim innych autorów) pojawiła się nazwa Dąbrowa. Dotarcie do owych dokumentów byłoby dla dąbrowskich historyków o tyle trudniejsze, że znajdowały się one wśród archiwaliów biskupiego Siewierza (w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Księgach Grodzkich Starościńskich Siewierskich&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;	O co toczył się spór?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PROCES&lt;br /&gt;	Będzin był w XVIII wieku miastem królewskim i stolicą niewielkiego starostwa (królewszczyzny), w skład którego – oprócz miasta i zamku – wchodziły także części wsi Ciężkowice, Długoszyn i Szczakowa. Po obu stronach traktu krakowsko-śląskiego, aż po Gołonóg, Zagórze i Siedlec, ciągnęły się łąki i role mieszczan będzińskich. Pomiędzy gruntami miejskimi znajdował się także łan wójtowski (około 20 hektarów), rozciągający się od rzeki Czarnej Przemszy, pomiędzy rolą plebańską a rolami mieszczan, w kierunku wschodnim dochodząc do lasu mieszczańskiego zwanego radocha. Do 1598 roku do wójtostwa należał także ogród, położony na wschód od kościoła (kaplicy cmentarnej) św. Tomasza, wymieniony z plebanem będzińskim za łąkę Mydliny (dzisiejsze Mydlice).&lt;br /&gt;	Na skutek – jak byśmy to dziś powiedzieli – zbyt wysokich podatków część mieszczan wyprowadziła się z miasta i na pastwisku pod Radochą postawiła swoje chałupy. Jakiś czas później na podobny pomysł wpadli starosta będziński – Jan z Dębowej Góry Dembowski herbu Jelita (starosta w latach 1735-1775, później… biskup sufragan kamieniecki; był synem Antoniego Sebastiana Dembowskiego, starosty będzińskiego w latach 1724-1735) oraz jego ekonom Franciszek Korczakowski. Otóż zaczęli oni na tym samym terenie osadzać swoich własnych ludzi oraz wznieśli „Karczmę pod Lwem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Nj6BvNZBYIQ/TkON4o7gm9I/AAAAAAAAA-g/i8YslRWWomI/s1600/dokumnet%255D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Nj6BvNZBYIQ/TkON4o7gm9I/AAAAAAAAA-g/i8YslRWWomI/s200/dokumnet%255D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639507162597202898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;	Pierwsi osadnicy, wsparci przez burmistrza Antoniego Ciszka (wszak byli jednocześnie mieszczanami będzińskimi) nie mogli znieść tej arogancji władzy i w 1755 roku wystosowali protest do Urzędu Ksiąg Grodzkich Starościńskich Siewierskich. Nie był to początek procesu – gdyż zachowane do dziś pismo jest odpowiedzią na niezachowaną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Protestacyę&lt;/span&gt; Korczakowskiego – ale pozwala nam prześledzić główne punkty konfliktu. Mieszczanie oskarżali Korczakowskiego o to, że w roku 1754 &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mieszczanów różnemi czasy drogami zwyczaynemi do lasu Będzińskiego jadących bijąc, wozy rąbał, nadto &lt;/span&gt;(…) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;śmiało odpowiedział, że Prawo ma w kosach, siekierach y cepach&lt;/span&gt; (…) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;żadnego nie mając względu chałupę y karczmę w gruntach Mieyskich postawić kazał i grunta Mieyskie z oczywistą krzywdą Mieszczanów Będzińskich, Dąbrowianom w poprzek pozakrywać dopuścił.&lt;/span&gt; Doszło przy tym do poważnych rękoczynów: zginął Jan Grzebielus, a dąbrowianin Maciej Sikora pochwyciwszy jednego Mieszczanina  odzienie na nim potargał. Sprawa trafiła przed sąd asesorski, który wydał odpowiedni dekret, ale spór nie został zażegnany. W 1758 roku zebrała się w Będzinie specjalna komisja, w skład której ze strony dąbrowian weszli: Błażej Lis, Stanisław Błaszczyk, Stanisław Trzcinka, Laurenty Zieliński i Franciszek Pawełczyk. Przesłuchano około stu świadków, opowiadających o wzajemnych uprzejmościach. Mieszczanie: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bitwy różne bywały, pasterzów miejskich chłopi dąbrowscy bili, za nimi siekierami ciskali, kaleczyli, naczynia mieszczanom rąbali, a to wszystko z pobudki Imci pana Ekonoma, Gołaszewski, sługa I.P. Korczakowskiego wszelkie krzywdy mieszczanom, czyni, napadłwszy którego w lesie Radocha, chłopom dąbrowskim trzymać każe a sam bije. &lt;/span&gt;Dąbrowianie, osadzeni przez Korczakowskiego, nie byli dłużni: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gdy mieszczanie tłumem poszli na Dąbrowę Imci P. Korczakowski tam jadąc lubo miał z sobą pistolety to tylko dla bezpieczeństwa swego, jednak do nikogo nie strzelał. Mieszczanie dotychczas rebelie dwa razy czynili, zamek nachodzili, ludzi zamkowych i dąbrowskich porywali, bili, gonili, w łąkach, w zbożach w nocy szkody czynili&lt;/span&gt;. Do najciekawszych scen dochodziło chyba w owej nowo postawionej karczmie: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;to domostwo, które karczma nazywaią nie razem wywracali, ale powtórnie Mieszczanie naszli Dąbrowę i dopiero to domostwo wywrócili&lt;/span&gt;. W trakcie spotkania mieszczan z Korczakowskim w będzińskim ratuszu, ekonom &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tamował mieszczan chcąc ich wódką kontentować y posełał po dwa garce wódki&lt;/span&gt; – ot, taki staropolski obyczaj.&lt;br /&gt;	Po wysłuchaniu stron, 2 października 1758 roku komisja wydała wyrok. Role mieszczan, zajęte przez Korczakowskiego, miały być zwrócone miastu, podobnie jak łąki leżące w miejscu zwanym Mrowce. Wyrok dla mieszczan będzińskich nie był zbyt korzystny. Oskarżono ich o spowodowanie (w latach 1749 i 1754) najazdów na wieś Dąbrowę zamieszkaną przez osadników starosty i Korczakowskiego. Za prowodyrów najazdów uznano Antoniego, Jana i Jakuba Ciszków, Marcina Strodołkę, Kazimierza i Szymona Gdeszów, Marcina i Jana Jędralskich, Pawła Szczerbę, Andrzeja Paprockiego i Stanisława Latosa. Uznano ich winnymi śmierci Jana Grzebielusa, a Stanisława Latosa dodatkowo o to, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;z namowy innych siekierą się zamierzył na P. Korczakowskiego&lt;/span&gt;. Za ten czyn obłożony został infamią, pozbawiony prawa miejskiego i skazany na ścięcie. Kazimierz Gdesz, Jakub Jędralski i Antoni Ciszek dostali rok i 6 tygodni więzienia w murowanych piwnicach będzińskiego ratusza oraz po 50 grzywien, które mieli wypłacić wdowie po Grzebieluszu już po wyjściu na wolność. Pozostali mieszczanie uczestniczący w zamieszkach mieli zapłacić po 10 grzywien na potrzeby publiczne, pod którym to terminem rozumiano głównie remont ratusza. Za zniszczone budynki dąbrowianie mieli otrzymać 150 grzywien odszkodowania.&lt;br /&gt;	Opisany spór, o którym wspominają wszystkie opracowania dotyczące historii Dąbrowy (Górniczej) nie miałby właściwie większego znaczenia, gdyby nie fakt, że był to do niedawna najstarszy zachowany dokument poświadczający istnienie (a poniekąd nawet genezę) tej osady. Tak uważał m.in. zmarły przed kilku laty Jan Przemsza-Zieliński, tak też sądzili jeszcze niedawno wszyscy piszący o Dąbrowie Górniczej lokalni historycy. Tymczasem istnieją jeszcze starsze dokumenty mówiące o początkach miasta, opublikowane po raz pierwszy w 2003 roku w mojej książce &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na tropach legendy. Szkice z dziejów Zagłębia&lt;/span&gt;. Okazało się mianowicie, że w będzińskim archiwum parafialnym jeszcze do niedawna przechowywane były dokumenty, w których najstarsza wzmianka dotycząca Dąbrowy pochodzi przynajmniej z roku 1726. 25 lipca tego właśnie roku w kościele Świętej Trójcy w Będzinie ochrzczona została dziewczynka urodzona w Wańczykowie, której matką chrzestną była niejaka Anna Lisowa z Dąbrowy (de Dąbrowa). Dwa lata później (4 sierpnia 1728 roku) ta sama Anna wraz z Janem Wieczorkiem z Dąbrowy byli rodzicami chrzestnymi Wawrzyńca Stanisława gadzika. W roku 1731 pojawili się kolejni mieszkańcy Dąbrowy: Zofia Bałdyska, Jadwiga Wieczorkowa, Bartłomiej Bednarz, Katarzyna; w roku 1733 – Marina Bałdyska; w 1740 – Macej Sikora. Listę tę można znacznie wydłużyć, ale już przytoczone daty i nazwiska jednoznacznie wskazują, że rok 1755 nie jest najstarszą odnotowaną w dziejach wzmianką o Dąbrowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OSADNICY&lt;br /&gt;Kiedy na rolach, zwanych później Dąbrową, pojawili się pierwsi osadnicy? Pewną odpowiedź dają już cytowane w poprzedniej części artykułu akta, którymi posłużył się Marian Kantor-Mirski. Jeden ze świadków ze strony mieszczan mówił o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Panu Strusiu, Staroście Będzińskim, który niektóre chałupki popostawiał na Grontach Mieyskich Radocha zdawności zwanych&lt;/span&gt;. Inny z kolei podaje: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Imci Pan Korczakowski niektóre chałupy y Karczme na własnych Grontach Mieyskich Dąbrowa nazwanych zaczął kazać stawiać&lt;/span&gt;. (Notabene – te słowa być może stanowiły kanwę historii, na której oparł się Kantor-Mirski, pisząc o dwóch Dąbrowach; do tej kwestii jeszcze powrócimy). Imć Pan Korczakowski to wspomniany poprzednio „ekonom” starosty – Franciszek Korczakowski. Funkcję tę (odpowiadającą w zasadzie roli wicestarosty) sprawował w latach 1735–1758, a więc już za urzędowania starosty Jana Dembowskiego. Ciekawa jest informacja o osadnictwie już za czasów starosty Strusia. W Będzinie dwóch starostów nosiło to nazwisko: Albrecht Struś herbu Korczak, starosta w latach 1686–1699 oraz Andrzej Struś (być może syn), także herbu Korczak, starosta w latach 1712–1723. W zależności od tego, na którego Strusia byśmy postawili, tak osadnictwo dąbrowskie możemy przesunąć na drugą lub trzecią dekadę XVIII stulecia (pamiętamy o Annie Lisowej z Dąbrowy w roku 1726) lub nawet końcówkę wieku XVII. &lt;br /&gt;To jednak nie wszystko. Dokładna analiza będzińskich ksiąg metrykalnych i innych dokumentów pozwoliła przesunąć początki Dąbrowy o dalszych kilkadziesiąt lat, aż do połowy XVII wieku. W tych dokumentach Dąbrowa pojawia się już w roku 1655, przy chrzcie dziecka Szymona Gołego i jego żony Reginy oraz w aktach wizytacji biskupiej z tego roku. Co więcej, nie było to pierwsze dziecko owych małżonków, gdyż w 1652 chrzcili swoje dziecko urodzone w Woli Koniecpolskiej. A że akta owej wizytacji mówią o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wsi Dąbrowa seu Koniecpolska Wola&lt;/span&gt;, mamy zatem do czynienia bez wątpienia z tą samą miejscowością, której nazwa początkowo nie była jednoznacznie określona. Późniejsza wizytacja (1721) potwierdza to mówiąc o Dąbrowie seu Koniecpolskie. Na dzień dzisiejszy możemy zatem uznać, że rok 1652 jest pierwszym, w którym pojawia się Dąbrowa – najpierw jako Koniecpolska Wola, ale trzy lata później już jako Dąbrowa. Wśród mieszkańców wsi w latach 1654–1656 możemy odnaleźć jeszcze małżeństwo Grzegorza i Zofię Bednarczyków oraz Macieja Wieczorka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Z-4Yb5dCFqY/TkOQbxzv0BI/AAAAAAAAA-o/HI3TmxlbhGI/s1600/koniecpolska%2Bfebr%2B1654%2Bchrzty.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 76px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z-4Yb5dCFqY/TkOQbxzv0BI/AAAAAAAAA-o/HI3TmxlbhGI/s200/koniecpolska%2Bfebr%2B1654%2Bchrzty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639509965299240978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZYGMUNT STEFAN KONIECPOLSKI&lt;br /&gt;Kim zatem był ów Koniecpolski, z którego woli powstała nowa wieś? W naszym przypadku chodzi oczywiście o Zygmunta Stefana Koniecpolskiego, pieczętującego się herbem Pobóg, sędziego ziemskiego sieradzkiego, a w latach 1642–1657 starosty będzińskiego. W okresie tym pojawia się na będzińskich dokumentach, jak choćby na zatwierdzonym własną ręką statucie cechu kowali i bednarzy (1644) przechowywanym w zbiorach będzińskiego muzeum. Sprawy urzędowe nie absorbowały go na tyle, aby zaniechać swoich historycznoliterackich zainteresowań, skoro w roku 1651 opracował &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rodowód Domu Koniecpolskich&lt;/span&gt;. Urodził się w roku 1588 jako najmłodszy (czwarty) syn kasztelana rozpirskiego Mikołaja Koniecpolskiego i Zofii z Przerębskich. Już od najmłodszych lat przeznaczony był do służby wojskowej, choć równocześnie – przynajmniej do rokoszu 1606 roku, uczył się w Krakowie, razem z trzy lata młodszym od niego kuzynem Stanisławem Koniecpolskim, późniejszym sławnym hetmanem. W hierarchii urzędniczej piął się od młodzieńczych lat: w roku 1623 był starostą szczercowskim, 1626 – sędzią ziemskim sieradzkim. Tę ostatnią funkcje pełnił zapewne równocześnie ze starostwem będzińskim, skoro w 1648 roku wraz z województwem sieradzkim podpisał elekcję Jana Kazimierza. Żonaty dwukrotnie, po raz drugi w roku 1642 ze starościną będzińską Dorotą Gosławską, wdową po staroście Krzysztofie Gosławskim, dzięki której objął starostwo będzińskie. &lt;br /&gt;Wraz z żoną w latach 1644 i 1652 zapisał znaczną kwotę na rzecz Bractwa Różańca Świętego przy będzińskim kościele Świętej Trójcy, które w zamian, po śmierci darczyńców, w każdy poniedziałek (a w razie trudności w dniu następnym) miało odprawić Requiem za zmarłych małżonków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5EJr7DgEl5M/TkOMd3VSeOI/AAAAAAAAA-Q/zdrTTLw3iMQ/s1600/koniecpolski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5EJr7DgEl5M/TkOMd3VSeOI/AAAAAAAAA-Q/zdrTTLw3iMQ/s200/koniecpolski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639505603095328994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z pierwszego małżeństwa miał trzech synów, z których wieku dorosłego dożył tylko Adam, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;któregom&lt;/span&gt; – jak pisał ojciec – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;w piętnastym roku do Niderlandy wyprawił i tam służył, na elekcję króla Władysława powrócił, acz bez woli mojej i jmci pana krakowskiego, niezaznał łaski naszej&lt;/span&gt;. Zmarł bezdzietnie około 1647 roku. Z dwóch córek Zofia Anna wyszła za mąż za niejakiego Bedlińskiego, z którego to małżeństwa urodził się Karol Bedliński, dla którego to m.in. dziadek Zygmunt spisał dzieje swego rodu. Prawdopodobnie też tą właśnie drogą – przez koligacje rodzinne – pojawił się w Będzinie kolejny starosta: Piotr Bedliński z Bedlina (starosta 1657 – po 1680). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DWIE DĄBROWY&lt;br /&gt;Marian Kantor-Mirski pierwszy postawił tezę o istnieniu w XVIII wieku dwóch Dąbrów. Hipotezę tę wysnuł na podstawie dokumentów sporu z lat 1755–1758. Szczegółowa analiza tych dokumentów nie ułatwia zrozumienia toku myśli Kantorowej, a spowodowała jedynie lawinę zarzutów o niekompetencję i brak warsztatowego przygotowania naszego monografisty (z perełką w postaci &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mistyfikacji opartej na niepohamowanym i niekontrolowanym naukowo wizjonerstwie Kantora&lt;/span&gt;). Spróbujmy zatem na rzecz spojrzeć raz jeszcze, posługując się jako podstawą swoistą „dyskusją” toczoną między Kantorem (tekst zasadniczy opracowania o Dąbrowie Górniczej, wydany w 1994 roku) a Janem Przemszą- Zielińskim (przypisy i komentarze tamże). &lt;br /&gt;Zakładając (jak się w sumie okazuje – słusznie) dawne istnienie Dąbrowy, doszukuje się Kantor śladów owej osady w omawianych dokumentach. Ale wnioski, jakie z nich wyciąga, w istocie są niedopuszczalne. Zresztą cały ten fragment Kantorowego dzieła jest absolutnie niejasny, a wnioski, jakie płyną z jego lektury, jedynie potwierdzają słuszność tezy zawartej w ostatnich akapitach niniejszego szkicu. Żeby nie męczyć czytelnika zawiłymi meandrami cytowanych dokumentów można stwierdzić, że Marian Kantor-Mirski widział dwie Dąbrowy, jedną starościńską (tzw. Stara Dąbrowa) oraz mieszczańską, będzińską (Radocha, Dąbrowa). Położenie tej pierwszej da się oczywiście dokładnie określić – to wzgórze, na którym stoi budynek „Sztygarki” i Szkoły Podstawowej nr 4. Z kolei Radocha to nazwa pastwiska leżącego pod lasem należącym do Będzina. &lt;br /&gt;Rzecz w tym, że na dzień dzisiejszy nie da się dokładnie określić ani położenia tego lasu, ani pastwiska. Wiadomo jedynie, że leżały one na wschód od Będzina, gdzieś na pograniczu tego miasta i Dąbrowy Górniczej. Na przełomie XVIII i XIX wieku las ten już nie istniał. Położenie owej Radochy, a co zatem idzie także tej „mieszczańskiej” Dąbrowy widział Kantor mniej więcej w okolicach Koszelewa i kopalni Paryż. To położenie zdecydowanie bardziej odpowiada położeniu gruntu miejskiego (łan ziemi przylegający do Czarnej Przemszy), na którym osiedlili się pierwsi osadnicy z Będzina. Prawdopodobnie tego miejsca dotyczy zarówno zapiska o Woli Koniecpolskiej, jak i domach naprawianych przez starostę Strusia. Także dokumenty sporu mówią o dwóch grupach osadników, którzy nie mogli przecież budować swych domostw w tym samym miejscu. Z drugiej strony, mieszczanie zarzucali ekonomowi Korczakowskiemu, że zabiera właśnie owe grunty miejskie. Być może odpowiedź jest w wypowiedzi jednego ze świadków procesu, który zeznawał, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gronta dąbrowskie są w samym ciągu ról miejskich, ciągnące się do granic dóbr Jaśnie Oświeconego Xięcia Imć Biskupa Krakowskiego na pastwiskach i uwrociach miejskich&lt;/span&gt;. Najbliższe ziemie należące do biskupstwa krakowskiego to Łagisza (w granicach Księstwa Siewierskiego) oraz Gołonóg (wchodzący w skład tzw. klucza sławkowskiego) – w tym przypadku chodzić musiało raczej o Gołonóg. Być może zatem cała rzecz zasadza się o jeden i ten sam grunt, tylko z różnej strony obserwowany. Zwłaszcza że ciśnie się na usta jeszcze jedno pytanie bez odpowiedzi – dlaczego to owo nowsze, XVIII-wieczne osadnictwo, ochrzczone zostało mianem Stara Dąbrowa? &lt;br /&gt;Tematem owych dwóch Dąbrów jeszcze się w przyszłości myślę zająć, ale teraz podam jeszcze krótko dwa fakty. Pierwszy, raczej nie istotny i nie wnoszący do tematu niczego nowego, to pewna ciekawostka na jednej z XIX-wiecznych map Będzina. Otóż zaznaczono na niej dwa miejsca nazwane Dąbrowa: jedno już poza granicami miasta, czyli ówczesną Starą Dąbrowę i drugie tam, gdzie dziś znajduje się będzińska dzielnica Koszelew. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-BHfuJnyfNRQ/TkONTqHozcI/AAAAAAAAA-Y/XGsuI0gw9lg/s1600/b%25C4%2599dzin1873.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 94px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BHfuJnyfNRQ/TkONTqHozcI/AAAAAAAAA-Y/XGsuI0gw9lg/s200/b%25C4%2599dzin1873.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639506527261347266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Drugi fakt jest znacznie donioślejszy i pewnie rozwiązuje zagadkę: otóż w okolicy istnieje jeszcze jedna Dąbrowa, tylko że już po drugiej stronie Białej Przemszy, a więc za dawną granicą (już w zaborze austriackim. Chodzi oczywiście o Dąbrowę Narodową, wchodzącą dziś w skład Jaworzna. Otóż ta Dąbrowa do końca XVIII wieku wchodziła w skład dóbr klucza sławkowskiego (a więc razem z ze znacznym obszarem dzisiejszej Dąbrowy). Z „naszą” Dąbrową nie ma ona zgoła nic wspólnego, a mogła się przyczynić do owej konstrukcji myślowej mówiącej o dwóch Dąbrowach. (A jeśli dodamy, ze czasami i Reden nazywany był Kolonią Dąbrowa – tak na przykład na tzw. mapie kwatermistrzostwa i w aktach metrykalnych parafii w Będzinie – to tych Dąbrów mamy przynajmniej ze cztery…)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DĄBROWIANIE A POTOP SZWEDZKI&lt;br /&gt;„Potop” szwedzki na ziemi, którą zwiemy dzisiaj zagłębiowską, urósł do niebanalnej legendy. Wiemy o zniszczonych miastach i zamkach, zrabowanych dobrach, zgwałconych kobietach… – ale czy na pewno wiemy. Okazuje się, że z „Potopem” u nas było tak, jak z kradzieżą samochodów na Placu Czerwonym. Zainteresowanego czytelnika odsyłam do książki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szwedzi w Będzinie&lt;/span&gt; (można ją znaleźć na tym blogu) – tutaj w skrócie tylko powiemy, że jedyny oddział szwedzki, jaki pojawił się w naszej okolicy w tamtym jakże ciemnym dla Rzeczypospolitej okresie, liczył jeden regiment rajtarów (czyli około 400 ludzi), a miał za zadanie zaopatrzenie armii szwedzkiej oblegającej Kraków. Do niewielkiej potyczki doszło pod Wojkowicami Kościelnymi, kiedy to regiment piechoty pułkownika Wolffa opuścił Siewierz i podążał do Będzina na spotkanie ze Stefanem Czarnieckim. Do spotkania nie doszło, gdyż właśnie pod Wojkowicami dopędzili ich rajtarzy Wacława Sadowskiego (w służbie szwedzkiej) i zmusili do przejścia na stronę Karola Gustawa. &lt;br /&gt;Co to ma wspólnego z Dąbrową? Otóż według Mariana Kantora-Mirskiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;w czasie potopu szwedzkiego Stach i Jaśko Bednarczyki (czyżby synowie wzmiankowanych w latach 1654–1656 Grzegorza i Zofii?) Krzych Kasprzak i Kuba Chrząściel na ochotnika poszli do oddziału Wolfa, co stał w Siewierzu i tłukli obuszkami Szweda, aż dziw brał wszystkich. Maciek Stach i Bartek Bałdys też nieusiedzieli w domu. Wyrwawszy się na wole poszli do Dankowa pod Krzepice i tu zaciągnęli się do drużyn Warszyckiego. Przy oblężeniu warowni milickiej pierwsi wdarli się na bastjon i toporami utorowali drogę towarzyszom. Ich zasługa, że Lindorn opuścił Pilicę a rajtary jego bez pluderków uciekały&lt;/span&gt;. Skąd Kantor czerpał te informacje – zostało już jego tajemnicą. Dopowiedzmy tylko, że regiment Wolffa znalazł się w Siewierzu w wyniku postanowień kapitulacyjnych miasta Krakowa – tutaj, pozostając pod komendą Czarnieckiego, mieli czekać na jego decyzję o opowiedzeniu się po którejś ze stron konfliktu. Czy w tym czasie Wolff prowadził nowe zaciągi – raczej wątpliwe. Bardziej prawdopodobne, że owi dąbrowianie – zakładając ich rzeczywiste istnienie – mogli przyłączyć się do powstającej na siewierszczyźnie antyszwedzkiej partyzantki, inspirowanej także przez wspomnianego Stanisława Warszyckiego, pana na Dankowie. &lt;br /&gt;Jeśli przyjmiemy za fakt, że Dąbrowa powstała za starostwa Zygmunta Stefana Koniecpolskiego, nie zdziwi nas także – tak wyśmiewana przez Jana Przemszę-Zielińskiego – informacja Kantora o zniszczeniu wioski. Szczegółowość przedwojennego monografisty zakrawa wprawdzie na mistyfikację, ale trzeba przyznać, że po raz kolejny miał on jakieś szczególne wyczucie dawnych dziejów, pozwalające mu niejako intuicyjnie wędrować po meandrach naszej regionalnej, wciąż jeszcze nie do końca odkrytej, historii. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;W czasie potopu szwedzkiego w r. 1655–56 wioska została spaloną, a ludność męską popędzili Szwedzi pod Częstochowę do robienia podkopów. Z liczby 85 gospodarstw pozostało zaledwie kilkanaście, a mianowicie: Szymona Gołego, Pająka, Bałdysa, Lisa, Bednarczyka, Chytrego, Ciołka, Kasprzaka, Wieczorka, Kuli, Trybulskiego i Owaka. Gdy przed najazdem szwedzkim ludność wioski wynosiła 460 dusz, to po spaleniu nie przekraczała 120 osób. W liczbie tej znajdowało się około 40 dzieci, których rodzice przepadli bez wieści w czasie napadu szwedzkiego. Bezdomnemi sierotami w wieku 7 do 11 lat, zaopiekowali się wyżej wymienieni, wyznaczając na głównego opiekuna Krzemińskiego, który uszedłszy z rąk szwedzkich, po trzechmiesięcznem tułaniu się w borach, zjawił się we wsi, również jako bezdomny&lt;/span&gt;. Wymienione przez Kantora liczby radziłbym opatrzyć znakiem zapytania, ale reszta godna jest zastanowienia. Zwracają uwagę zwłaszcza nazwiska Szymona Gołego, Bednarczyka i Wieczorka, występujących także w dokumentach metrykalnych z lat 1654–56. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-62-MeNWyqXg/TkOQo0pjusI/AAAAAAAAA-w/u73h3BN2EBk/s1600/mapahempel1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-62-MeNWyqXg/TkOQo0pjusI/AAAAAAAAA-w/u73h3BN2EBk/s200/mapahempel1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639510189400111810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DĄBROWA – CÓRKA BĘDZINA&lt;br /&gt;Pisałem już o położeniu roli wójtowskiej, która stała się podstawą do osadnictwa dającego z kolei początek istnieniu osady o nazwie Dąbrowa. Rzeczą ciekawą może być także prześledzenie wcześniejszych dziejów owego gruntu, tym bardziej że w kwestii tej możemy się cofnąć aż do wieku… XIV. Otóż grunt ten jest tożsamy z łanem wójtowskim, jaki król Kazimierz Wielki przyznał pierwszemu będzińskiemu wójtowi, Hinko Ethiopusowi, w akcie lokacyjnym miasta z 5 sierpnia 1358 roku: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tenże Hinko wraz ze swymi następcami otrzyma w posiadanie tytułem wójtostwa jeden łan i dwa place do własnego użytku&lt;/span&gt;. Grunt ten – wraz z tytułem wójta – był oczywiście dziedziczny, co zazwyczaj sprowadzało się do obiektu handlu. Trudno powiedzieć, w jakich okolicznościach łan ten znalazł się w rękach szlachcica Gaspara Gutowskiego, który z kolei scedował go na rzecz starościny Doroty z Orzelskich Popowskiej (żony dworzanina królewskiego Jana Popowskiego z Popowa, starosty będzińskiego w latach 1624 – przed 1629). Dorota po śmierci męża-starosty wyszła z kolei za mąż za Krzysztofa Gosławskiego herbu Oksza (starostę będzińskiego w latach przed 1629 – przed 1642). Uważny czytelnik pamięta zapewne, że po śmierci Gosławskiego obrotna starościna wyszła za mąż za Zygmunta Stefana Koniecpolskiego – i tak koło się zamyka. Faktem jest, że gdzieś na przestrzeni XVI w. dziedziczne wójtostwo będzińskie zostało zlikwidowane na rzecz starostwa – pozostał tylko urząd wójta sądowego, czyli podwójciego. &lt;br /&gt;Chyba podobnie rzecz się miała z położonymi nieopodal &lt;span style="font-style:italic;"&gt;łąkami około rzeki&lt;/span&gt;, które mieszczanie będzińscy także uważali za swoje od czasu przyznania ich miastu dekretem króla Zygmunta Starego w roku 1535. Nie godził się na to ówczesny starosta będziński – Marcin Myszkowski herbu Jastrzębiec (starosta w latach 1528–1538), który wcześniej grunty te sobie po prostu przywłaszczył i mimo wyroku królewskiego ani myślał oddać. Tak to w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej wyglądała kohabitacja wójta (później burmistrza) i starosty… &lt;br /&gt;To właśnie na owych gruntach i łąkach, z nadania królewskiego miłościwie panującego Kazimierza Wielkiego (którego 700-lecie urodzin obchodzimy właśnie w tym roku) mieszczanie będzińscy wznieśli swe pierwsze chałupy, o które później stoczyć musieli krwawy spór. Chałupy te dały początek dzisiejszej Dąbrowie Górniczej. Prawda, że inspirujące?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*     *     *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza wersja tekstu (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kiedy powstała Dąbrowa Górnicza_&lt;/span&gt;) została opublikowana w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na tropach legendy…&lt;/span&gt;, Będzin 2003 Znacznie rozszerzona wersja w „Nowym Zagłębiu”, nr 2 i 3/2010. Ta jest jeszcze nieco uzupełniona i uaktualniona.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-1807968445524490560?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/1807968445524490560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/08/prawo-w-kosach-siekierach-i-cepach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1807968445524490560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1807968445524490560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/08/prawo-w-kosach-siekierach-i-cepach.html' title='PRAWO W KOSACH, SIEKIERACH I CEPACH'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lturSjUWUjI/TkOJ4vyvtNI/AAAAAAAAA-A/E3ZkftUusjg/s72-c/kantor_mirski1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3915841553393873346</id><published>2011-08-09T04:11:00.000-07:00</published><updated>2011-08-09T05:23:59.687-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czarnca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chęciny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Koniecpol'/><title type='text'>WAKACJE Z HISTORIĄ</title><content type='html'>Chociaż bez przesady, bo w tym roku tej historii było jednak niewiele. Nawet żaden zamek nie miał być zaliczony, co się jednak ostatecznie nie udało. Ze względu na dwumiesięcznego Antosia tegoroczny urlop miał charakter raczej lajtowy, z nastawieniem na rekreację. Wakacje jak z dawnych powieści dla młodzieży: rzeka, las, przygoda. Jeśli na moje Ujejsce mówię czasami, że to wieś, to właśnie zmieniam zdanie. Tam gdzie byliśmy, zaraz kończył się asfalt, bociany latały nad głową a dzieci mogły obserwować jak się doi krowę. Dla mnie te sceny, choć w podtoruńskim krajobrazie, wypełniają wspomnienia z dzieciństwa, ale już moim dzieciom muszę tłumaczyć, że mleko pochodzi od krowy, a nie ze sklepu.&lt;br /&gt;Cel - Pilica. W jednym atlasie turystycznym Polskim znalazłem te miejscowość - Sudzinek - zaznaczoną jako atrakcja turystyczna ("plaże nad Pilicą"). Okolica piękna niczym skansen, ledwie ruszona zębem czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NeTv3yEUDDg/TkEXskDD75I/AAAAAAAAA6w/dh5rPxCp0Gs/s1600/Clipboard01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 122px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NeTv3yEUDDg/TkEXskDD75I/AAAAAAAAA6w/dh5rPxCp0Gs/s200/Clipboard01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638814262802771858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-r-QyaisvZp0/TkEXljW9giI/AAAAAAAAA6o/4tUtkBKFHao/s1600/DSC00531.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-r-QyaisvZp0/TkEXljW9giI/AAAAAAAAA6o/4tUtkBKFHao/s200/DSC00531.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638814142358716962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-oHBh0Yp8N2s/TkEXhW3lZ9I/AAAAAAAAA6g/ZXhZWbwEdJ0/s1600/DSC002.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-oHBh0Yp8N2s/TkEXhW3lZ9I/AAAAAAAAA6g/ZXhZWbwEdJ0/s200/DSC002.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638814070286411730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bałem się tylko, żeby mi bociany na samochód nie narobiły...&lt;br /&gt;Pogody na kąpiele w rzece w zasadzie nie było zbyt wiele, dzień, może dwa, kiedy nie miałem przy sobie aparatu. Dlatego na tych fotkach niewiele będzie błękitnego nieba. Brak słońca akurat mi nie przeszkadza, więc najlepszy tata na świecie mógł zabierać swoją progeniturę na piesze i rowerowe wycieczki po okolicznych lasach i łąkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-lOOZxhPqZDo/TkEYo1irTkI/AAAAAAAAA7A/q7-Bk2xcYmw/s1600/DSC00560.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-lOOZxhPqZDo/TkEYo1irTkI/AAAAAAAAA7A/q7-Bk2xcYmw/s200/DSC00560.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638815298290929218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-7mnt2gkP9M8/TkEYkAEW1nI/AAAAAAAAA64/NmfTku4-fKc/s1600/DSC00570.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-7mnt2gkP9M8/TkEYkAEW1nI/AAAAAAAAA64/NmfTku4-fKc/s200/DSC00570.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638815215217202802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Długo tak jednak nie wytrzymaliśmy, więc trzeba się było gdzieś ruszyć. Najbliżej była Włoszczowa (dworca niestety nie oglądaliśmy:-) a stamtąd rzut kamieniem Czarnca, miejsce, z którego pisał się Stefan Czarniecki, bohater naszego hymnu. Ze względu na luki w wychowaniu patriotycznym w polskiej szkole za panowania Aleksandry Hall i Platformy O. sam się musiałem wziąć do pracy i powiedzieć dzieciom kto to taki. Marta, zafascynowana sienkiewiczowską "Trylogią" co nieco wiedziała. Po raz kolejny bezskutecznie mogłem też polecić moich "Szwedów w Będzinie", ale wszak nie od dziś wiadomo, że najtrudniej być prorokiem we własnym domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-oJytIQxdUbs/TkEaI3g0PQI/AAAAAAAAA7I/gm9cxfh3Kbk/s1600/DSC00665.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-oJytIQxdUbs/TkEaI3g0PQI/AAAAAAAAA7I/gm9cxfh3Kbk/s200/DSC00665.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638816948087438594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podobno w tym miejscu stał niegdyś drewniany dwór Czarnieckich. Poniżej kilka tablic umieszczonych na zewnątrz kościoła ufundowanego w Czarncy przez Stefana. Niestety była sobota i ani do środka, ani do izby pamięci mieszczącej się w pobliskiej szkole, wejść nie mogłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-u8FkCkhZU0w/TkEagltd6GI/AAAAAAAAA7g/7MiZ0gB1s2o/s1600/DSC00662.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-u8FkCkhZU0w/TkEagltd6GI/AAAAAAAAA7g/7MiZ0gB1s2o/s200/DSC00662.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638817355625523298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-7JtPnaLbucA/TkEacBullRI/AAAAAAAAA7Y/ag5SgkjEeFQ/s1600/DSC00661.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 162px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-7JtPnaLbucA/TkEacBullRI/AAAAAAAAA7Y/ag5SgkjEeFQ/s200/DSC00661.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638817277247067410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-W1yOu5lwxAE/TkEaWSDCAbI/AAAAAAAAA7Q/eqoziCDZQi0/s1600/DSC00663.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 124px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-W1yOu5lwxAE/TkEaWSDCAbI/AAAAAAAAA7Q/eqoziCDZQi0/s200/DSC00663.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638817178548568498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Generalnie z Kramlą mieliśmy nieco odmienne plany wycieczek - ja na przykład chciałem zobaczyć dąb Bartek (a przy okazji resztki nowożytnego hutnictwa w Samsonowie i kamienne kręgi) a ona... najgrubszą w Polsce lipę. Kto wygrał? Pojechaliśmy oglądać lipę. Ciekawa historia była z nią związana, jako że otoczona jest płotem, a to ze względu na pątników, którzy... obgryzali jej korę. Podobno miała jakiś zbawienny wpływ na uzębienie. Obok lipy (jej wiek oblicza się na jakieś 700 lat) w XIX wieku stanął kościół, a na nim wizerunek świętej bodajże Apolonii, patronki dentystów - spójrzcie na to narzędzie, które trzyma w ręku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NlUiAZB1AOQ/TkEb-wlu66I/AAAAAAAAA7w/PSkXQ_EFBHo/s1600/DSC00596.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NlUiAZB1AOQ/TkEb-wlu66I/AAAAAAAAA7w/PSkXQ_EFBHo/s200/DSC00596.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638818973453577122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-9QC_LV-bHls/TkEb41pMhfI/AAAAAAAAA7o/Rus0Yn9c8zs/s1600/DSC00601.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-9QC_LV-bHls/TkEb41pMhfI/AAAAAAAAA7o/Rus0Yn9c8zs/s200/DSC00601.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638818871731062258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jechać oglądać tylko lipę, to byłaby lipa, więc po drodze odbyliśmy małą wycieczkę krajoznawczą, zakończoną bezskutecznym wędkowaniem (to znaczy jakiś tam skutek był: splątana żyłka). Przy dębach upamiętniających jakiś bój powstańców styczniowych nie zatrzymaliśmy się, ale już przy XVI-wiecznym zborze ariańskim owszem. Inna sprawa, że konia z rzędem temu przejeżdżającemu turyście, który będzie wiedział, obok czego przejeżdża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Dg8THJPTmfg/TkEdHaD12PI/AAAAAAAAA74/SNBhAZiLnHo/s1600/DSC00590.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Dg8THJPTmfg/TkEdHaD12PI/AAAAAAAAA74/SNBhAZiLnHo/s200/DSC00590.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638820221536295154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Żadnej, nawet najmniejszej informacji tam człowieku nie uświadczysz. Zagadaliśmy jakąś mieszkankę onej Silniczki, która o tym fakcie mówiła z żalem. I o tym, że wójt skończył historię, ale widać jakoś mu z historią nie po drodze. Może arianie mu nie leżą?&lt;br /&gt;Do środka dostać się trudno. To znaczy można wejść, byle ostrożnie, do piwnicy, gdzie naprawdę ciężko wytłumaczyć dzieciom, że tu kiedyś modlili się ludzie. Ostatnio swoją przystań znalazło tu panie z miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich, ale nie sądzę, aby się tutaj modliły. Są jeszcze drzwi do głównego pomieszczenia, ale solidnie zamknięte. jedyne okno ponad pół metra nad moją głową, wziąłem więc Dominikę na barana, żeby mogła zrobić zdjęcie. Drzwi widoczne na wprost prowadzą chyba na strych, ale takiego barana nie jestem już w stanie z siebie zrobić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Bx7jFBpwTQU/TkEe-QXfzLI/AAAAAAAAA8I/bpWGFAfMZ6o/s1600/DSC00591.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Bx7jFBpwTQU/TkEe-QXfzLI/AAAAAAAAA8I/bpWGFAfMZ6o/s200/DSC00591.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638822263338814642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kawałek dalej Żytno - kolejna miejscowość na mapie turystycznej polski i kolejny zapomniany przez ludzi i historię zabytek. Gdyby nie chaszcze, gąszcz pokrzyw i stada ślimaków, które można rozdeptać, to byłby nawet malowniczy widok. Typowy polski dwór, typowa polska ruina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-IsWv8_hNN0E/TkEfvyvqvQI/AAAAAAAAA8Y/8lXB11coEMQ/s1600/DSC00593.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-IsWv8_hNN0E/TkEfvyvqvQI/AAAAAAAAA8Y/8lXB11coEMQ/s200/DSC00593.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638823114380590338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-6RlD-OZ2Mnk/TkEfobB2f4I/AAAAAAAAA8Q/XeYr1DlDUqA/s1600/DSC00594.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6RlD-OZ2Mnk/TkEfobB2f4I/AAAAAAAAA8Q/XeYr1DlDUqA/s200/DSC00594.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638822987755323266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie bacząc na wiszącą w wejściu tabliczkę surowo zakazującą wstępu, weszliśmy jednak. Tak to już jest, żeby dzieciom powiedzieć coś o życiu w dawnych dworkach i o tym, jak se to życie skończyło, trzeba złamać prawo. Zdjęć w środku nie robiłem - doprawdy, nie było po co. I tak trzeba było uruchomić wyobraźnię. Z tym akurat problemów nie było, bo jedną z tegorocznych wakacyjnych lektur była "Cukiernia pod amorem" - szczerze polecam, nie tylko kobietom.&lt;br /&gt;Nieco - ale naprawdę tylko nieco - lepiej było w Koniecpolu. Kolejne miejsce naznaczone dawną świetnością, Koniecpolskich, potem Potockich. Kościół oczywiście był zamknięty, a szkoda, wszak Koniecpolscy akurat mnie interesują - jeden z nich był starostą w Będzinie i założycielem Dąbrowy (dziś: Górniczej). Pałac, który zdaje się wrócił do jego późniejszych właścicieli - Potockich - można oglądać właściwie tylko z zewnątrz. Nie żeby był, zamknięty, ale naprawdę niewiele w nim się zachowało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-NiY6f39meT8/TkEhs0NXfFI/AAAAAAAAA8w/F97rdeHLH0c/s1600/DSC00584.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NiY6f39meT8/TkEhs0NXfFI/AAAAAAAAA8w/F97rdeHLH0c/s200/DSC00584.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638825262257241170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-aZ8nOUAiBbQ/TkEho203wUI/AAAAAAAAA8o/7e1axCYtpdk/s1600/DSC00587.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-aZ8nOUAiBbQ/TkEho203wUI/AAAAAAAAA8o/7e1axCYtpdk/s200/DSC00587.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638825194240328002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-OV5bKK-CJ34/TkEhkzL3WPI/AAAAAAAAA8g/U2j8Z5I_Xe4/s1600/DSC00589.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-OV5bKK-CJ34/TkEhkzL3WPI/AAAAAAAAA8g/U2j8Z5I_Xe4/s200/DSC00589.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638825124543551730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziewczynom - zwłaszcza Sarze - marzył się spływ kajakowy. A że tata nie był przeciwny, zdecydowaliśmy się - w przerwie między burzą a ulewą - na ten karkołomny wyczyn. Pilica niby jest rzeką dość spokojną, ale niekoniecznie wówczas, gdy płyną dzieci. Marta z Dominiką w kajaku były same, ja z Sarą i Milenką - Kramla została z Antosiem. Źle nie było, ale przeżyliśmy traumatyczne chwile. Kilka godzin wiosłowania i wykaraskiwania się z plątaniny drzew i korzeni wszystkim dało się we znaki. Dziewczyny miały serdecznie dość, tata jak widać był zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-YLyuvTbvGmQ/TkEixEcWtII/AAAAAAAAA9I/7sgitv1hl04/s1600/DSC00676.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-YLyuvTbvGmQ/TkEixEcWtII/AAAAAAAAA9I/7sgitv1hl04/s200/DSC00676.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638826434846176386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ARgtSp-Z2kA/TkEisMwMVmI/AAAAAAAAA9A/G5Kzfvb-6eQ/s1600/DSC00681.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ARgtSp-Z2kA/TkEisMwMVmI/AAAAAAAAA9A/G5Kzfvb-6eQ/s200/DSC00681.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638826351177520738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-MgAzjo6yw_Y/TkEinbzOKrI/AAAAAAAAA84/GcCrSCqoBDc/s1600/DSC00684.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-MgAzjo6yw_Y/TkEinbzOKrI/AAAAAAAAA84/GcCrSCqoBDc/s200/DSC00684.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638826269317409458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatniego dnia rzutem na taśmę zrobiliśmy jeszcze jedną, najdłuższą wycieczką. Kiedy już myślałem, że po raz pierwszy nie zobaczę latem żadnego nowego zamku, znaleźliśmy się w Chęcinach. Ileż to razy mówiłem o tym zamku przy okazji oprowadzania po zamku w Będzinie - chodzi o analogie architektoniczne. Teraz miałem okazję zobaczyć go na własne oczy. Zamek jak zamek, tzw. trwała ruina. Natomiast widoki z niego - bezcenne. Na miasto Chęciny patrzyło się niemal jak na makietę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-_ubMesgNMkQ/TkEjvuOrZkI/AAAAAAAAA9Y/nOMb9WivtaA/s1600/DSC00701.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-_ubMesgNMkQ/TkEjvuOrZkI/AAAAAAAAA9Y/nOMb9WivtaA/s200/DSC00701.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638827511214990914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-YgKcG2IGJKY/TkEjoqn-fCI/AAAAAAAAA9Q/yOUGO9qpBR8/s1600/DSC00700.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-YgKcG2IGJKY/TkEjoqn-fCI/AAAAAAAAA9Q/yOUGO9qpBR8/s200/DSC00700.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638827389988273186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z Chęcin tylko kawałek był do Tokarni, gdzie mogliśmy jeszcze raz bliżej przyjrzeć się podkieleckiej wsi. Jeszcze jeden dworek, tym razem oczywiście "wypasiony", drewniany, z początku XIX wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-PliI1Yy8ePk/TkEkVL7IzqI/AAAAAAAAA9g/qe45u-UEGUk/s1600/DSC00748.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PliI1Yy8ePk/TkEkVL7IzqI/AAAAAAAAA9g/qe45u-UEGUk/s200/DSC00748.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638828154841255586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak widać poniżej, każdy w skansenie szukał czegoś dla siebie. Dziewczyny pewnie tego nie przyznają, ale rozglądały się zapewne za świętym spokojem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/--kMpMPy5ZN4/TkEkso26pSI/AAAAAAAAA9o/0yASbgWNgBE/s1600/DSC00719.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--kMpMPy5ZN4/TkEkso26pSI/AAAAAAAAA9o/0yASbgWNgBE/s200/DSC00719.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638828557745169698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak to już jest na rodzinnym urlopie...&lt;br /&gt;Jeszcze tylko Sara pośród rzeźb:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Ev3XLtTeHTE/TkElDHr2mRI/AAAAAAAAA9w/7o8kTFbMZpI/s1600/DSC00715.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Ev3XLtTeHTE/TkElDHr2mRI/AAAAAAAAA9w/7o8kTFbMZpI/s200/DSC00715.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638828943977388306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3915841553393873346?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3915841553393873346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/08/wakacje-z-historia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3915841553393873346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3915841553393873346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/08/wakacje-z-historia.html' title='WAKACJE Z HISTORIĄ'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NeTv3yEUDDg/TkEXskDD75I/AAAAAAAAA6w/dh5rPxCp0Gs/s72-c/Clipboard01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-1380136675210305132</id><published>2011-07-13T01:37:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T05:59:40.753-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mirzowice'/><title type='text'>W POSZUKIWANIU ZAGINIONEGO MIASTA</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ile miast liczy dzisiaj Zagłębie? Na to pytanie każdy miłośnik regionu odpowie bez trudu: Będzin, Czeladź, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec. Ktoś śmielszy wybiegłby może myślą po Siewierz, Zawiercie, a na wschodzie po Sławków i ziemię olkuską. Tymczasem dokładna znajomość naszej lokalnej historii wciąż jest niewystarczająca, pełna białych plam i nierozwiązanych zagadek. Spróbujmy zatem rozwikłać jedną z nich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-WcRyCbUPU2A/Th1bYHfdEpI/AAAAAAAAA3w/BOhBwv2XxOk/s1600/gryf%2B-%2Barma%2Bregni%2Bpoloniae%252C%2Bok.%2B1562.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 162px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-WcRyCbUPU2A/Th1bYHfdEpI/AAAAAAAAA3w/BOhBwv2XxOk/s200/gryf%2B-%2Barma%2Bregni%2Bpoloniae%252C%2Bok.%2B1562.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628755579168952978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gryf - według Arma Regni Poloniae, ok. 1562&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZAGINIONE MIASTO&lt;br /&gt;Punktem wyjścia do dalszej historii jest – a jakże – Kantor-Mirski, ojciec słynnego twórcy teatru Cricot 2, przedwojenny monografista Zagłębia. W 1930 roku w jednym z sierpniowych numerów „Kuriera Zachodniego” opisując burzliwe dzieje będzińskiego raubrittera, burgrabiego Mikołaja Kornicz-Siestrzeńca, pisał: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Istniało wtedy w borach między Trzebieczką a Wiesiółką małe miasteczko o nazwie Wiesiołka i tu burgrabia przetrzymywał w ukryciu, pod strażą, córkę bogatego Żyda Froima z Będzina, słynącą z piękności Surę. Boczną drogą na Łosień doszedł wieczorem do Wiesiołki, zabawił się tu i podchmielony kazał przyprowadzić Żydówkę, posadził koło siebie każąc jej pić i czulić się do niego, a gdy odtrąciwszy go usiłowała uciekać, rozwalił jej piersi czekanem. Ostatnie jej słowa były: Bodaj Jehowa twoje wnętrzności dał krukom na pożarcie…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ciekawa historia, ciekawe narzędzie zbrodni – takie samo jakim niemal dwa wieki później Samuel Zborowski rozłupał głowę kasztelanowi przemyskiemu Andrzejowi Wapowskiemu. Ciekawy wątek żydowski, tak bliski Będzinowi. No i wreszcie ciekawe miejsce: „miasteczko o nazwie Wiesiołka”.&lt;br /&gt;W opublikowanym w roku 1932 II tomie szkiców monograficznych „Z przeszłości Zagłębia Dąbrowskiego i okolicy”, przy opisie wsi Trzebyczka (Trzebiczka) Kantor pisał: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Na północ od wioski, w odległości niespełna 2 klm. istniało przed wojnami szwedzkimi i przed r. 1655 dość ludne miasto o nieznanej nazwie, które miał założyć pod koniec XVI wieku jeden z Mirzowskich herbu Gryf, pan na Mierzęcicach, Sadowiu, Chruszczobrodzie, Pińczycach, Benduszu i Benduszku. Miasto rozwijało się pomyślnie, dokąd znajdowało się pod opieką Mirzowskich. Gdy jednak ci opuścili Księstwo Siewierskie, a posiadłości ich przeszły częściowo w ręce biskupów krakowskich, a częściowo do Palczewskich, Podczaszych i Tymińskich, zaczęło chylić się do upadku. Nadszedł potop szwedzki, a z nim wszelkie nieszczęścia wojny, które nie oszczędziły miasta. Zostało spalone i zburzone, a resztki jego mieszkańców, które ocalały, zebrał biskup Trzebicki i ulokował tymczasowo na polanie leśnej, pobudowawszy nieszczęsnym chaty własnym kosztem. W ten sposób powstała nowa osada, którą od imienia biskupa nazwano Trzebiczką. Zburzone miasto już nigdy się nie odbudowało.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-bsqyFH0Vdvc/Th1cL702ZmI/AAAAAAAAA34/BKPgNaov6pM/s1600/ruska%2Btopograficzna.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-bsqyFH0Vdvc/Th1cL702ZmI/AAAAAAAAA34/BKPgNaov6pM/s200/ruska%2Btopograficzna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628756469390665314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rosyjska, a w zasadzie radziecka, bo z 1944 roku (musieli wiedzieć, co wyzwalają:-), mapa okolic, o których pisze Kantor. Dla młodszego pokolenia nie znającego cyrylicy: na mapie widać fragment Chruszczobródu (po lewej stronie) Wiesiółkę (u góry) i Trzebyczkę (u dołu).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zawsze przy lekturze Kantora rodzi się pytanie – ile w tej historii jest prawdy, a ile twórczości literackiej? Prawdopodobnie autor zmyślił całą tę opowieść, skoro na łamach cytowanego już „Kuriera Zachodniego” istnienie miasteczka sytuował w początkach XV stulecia a o okolicznościach jego zagłady pisał w sposób następujący: po zamordowaniu Żydówki Sary &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„zerwała się straszna burza, gromy za gromami biły, wielkie drzewa padały z łoskotem a dworek zaczął chwiać się w posadach. Oszalały przestrachem Kornicz uciekał. Wtem zatrzęsła się ziemia, pękły ściany domu i zwaliły się domostwa a z miasteczka pozostała kupa gruzów. Ocalał tylko Kornicz ze swoją bandą (ludność uszła w lasy a potem zbudowała sobie osadę Wiesiołka na prawym brzegu Mitręgi.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;RYNEK W SAMYM ŚRODKU LASU&lt;br /&gt;Niestrudzony badacz dziejów Zagłębia nie poprzestał li tylko na przytoczeniu tych wątpliwych informacji, lecz postanowił sprawdzić je w terenie i odnalazł… Rynek. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Pragnąc za wszelką cenę zbadać czy w legendzie jest coś z prawdy, przewertowałem najpierw kroniki parafialne w Chruszczobrodzie, lecz bez rezultatu. Następnie zacząłem śledzić za miejscem, gdzie przypuszczalnie owo miasto mogło stać. Naturalnie, że nie w myśli odnalezienia skarbów, które mieli mieszkańcy przed Szwedami ukryć w głębokich piwnicach, lecz jedynie w celu sprawdzenia, czy legenda ma jakiś podkład realny. Rozmawiając ze ś.p. ks. Liberą, proboszczem w Chruszczobrodzie, o słyszanej legendzie, dowiedziałem się, że miasto miało stać gdzieś w pobliżu leśniczówki zwanej Rynok (Rynek) i że właśnie nazwa leśniczówki, jak opowiadają starzy ludzie, wzięła swoje miano od śladów rynku owego zburzonego w czasie wojen szwedzkich miasta. Po tej rozmowie rozpocząłem poszukiwania, a równocześnie myszkowałem za dalszymi wiadomościami. W pewny upalny dzień lipcowy przed 5 laty &lt;/span&gt;[czyli ok. 1926 r.] &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wałęsając się po bagnach i piaskach nad Mitręgą, spotkałem pod Wiesiołką leciwego gospodarza, pasącego bydło. Wdawszy się z nim w pogawędkę o legendzie dowiedziałem się, że „gdy był małym chłopcem, to słyszał że w lesie za rzeką są ślady rynku, jakieś lochy i piwnice, w których znajdowano stare pieniądze – resztki jakiegoś cmentarza i że to wszystko zarosłe jest drzewiną i krzem niedaleczko od gajówki Rynok.” Gdy zapytałem go, czy tam kiedy był? – odpowiedział: „A byłem, byłem! pewnie będzie z 50 roków temu. Poszedłem szukać piniędzy i złamałem nogę, bo wpadłem do jakiś stary piwnicy. Od tego czasu trochę kuleję na nogę, jak pan widzi.” Na zakończenie rozmowy zapytał: „A po co to panu wiedzieć? Pewnikiem wedle tych skarbów i piniędzy! – ale nic z tego! złe je przysiadło. Był tu jeden gajowy – on też szukoł, no i co?! Wpod w jame i przepod. Jeszcze byłem małym chłopcem, ale pamietom. Nietrza tam chodzić, bo tam złe siedzi.” Ostrzeżenie staruszka nie pomogło. Poszedłem „za rzekę” w lasy, no i po dłuższym wałęsaniu się w nich, natrafiłem rzeczywiście na „ślady miasta” z legendy. Owe „ślady” zarosłe lasem i krzewiną, przedstawiają się jako prostokątne zagłębienia – po bokach prostokąta widnieją jamy, zarosłe zielskiem i zasypane gruzem. W pewnej odległości od tego miejsca znów widoczny obszar prostokątny. Pierwszy obszar prostokątny to ponoć rynek miasta, zaś jamy na jego bokach to piwnice, a obok gruzy, mają być reszta kim domów. Drugi obszar prostokątny, to według legendy ślady cmentarza. Rozgrzebując w kilku miejscach ziemię na „rynku” – dogrzebałem się w jednem miejscu na głębokości 70 cm okrągłych kamieni, ot coś w rodzaju bruku, zaś o kilka metrów dalej, na głębokości około 50 cm natrafiłem na dylowanie z drzewa okrągłego. Ot i wszystko co zdołałem „odkryć”.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tyle Kantor. Przytoczyłem niemal cały ustęp, bo zawiera ciekawe rzeczy i wynika z nich, że zagłębiowscy eksploratorzy mają swego zacnego prekursora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-s5JbguHUNTc/Th1dJxu0l7I/AAAAAAAAA4A/DhdFfK7ZqJA/s1600/mapka%2Bwig.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 102px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-s5JbguHUNTc/Th1dJxu0l7I/AAAAAAAAA4A/DhdFfK7ZqJA/s200/mapka%2Bwig.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628757531832915890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Q9nXECdMkP8/Th1dUkhQwkI/AAAAAAAAA4I/Pjw87OfkUpw/s1600/mapka%2Bwsp%25C3%25B3%25C5%2582cz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q9nXECdMkP8/Th1dUkhQwkI/AAAAAAAAA4I/Pjw87OfkUpw/s200/mapka%2Bwsp%25C3%25B3%25C5%2582cz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628757717264941634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dwie mapki (z 1933 roku i współczesna) tego samego miejsca - widoczna leśniczówka/gajówka Rynek. Na poprzedniej mapie ros. też ją widać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MIRZOWSCY HERBU GRYF&lt;br /&gt;Aby rozwikłać zagadkę zaginionego miasta przyjrzyjmy się najpierw jego domniemanym właścicielom. Kim byli owi Mirzowscy herbu Gryf? Pierwszą zagadką jest ich stosunkowo rzadkie występowanie w herbarzach, co już „na dzień dobry” znacznie utrudnia wszelkie poszukiwania. „Stosunkowo rzadkie występowanie” jest wyrażeniem dość eufemistycznym jednak – w żadnym z dostępnych mi herbarzy nic o Mirzowskich nie znalazłem. Herb Gryf (wg Paprockiego: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Gryf biały w polu czerwonem, nos i nogi przednie złote”&lt;/span&gt;) zwany także Świeboda lub Jaksa (Jaxa) należy do najstarszych polskich herbów, którego legendarne początki tkwią głęboko w dziewiątym stuleciu. Jeden z protoplastów rodu, Jaksa herbu Gryf, w XII wieku ufundował i uposażył klasztor Bożogrobców w Miechowie. Nic w tej prastarej historii nie jest do końca pewne – ani pochodzenie Jaksy (możnowładca małopolski?, książę pomorski? książę Stodoran?), ani dokładna data założenia klasztoru ani nawet czy można go uznać za protoplastę – wszak nie posiadał potomstwa. Inny znany przedstawiciel rodu to bliski współpracownik Bolesława Wstydliwego – Klemens z Ruszczy, po klęsce legnickiej wojewoda krakowski, a wcześniej, w 1228 roku, właściciel wspomnianej na wstępie Czeladzi. Do ważniejszych familii herbu Gryf należeli Mieleccy, Braniccy, Rożnowie, Latoszyńscy, Prochańscy, Zaporoscy, Ossowscy i wiele innych, wśród których jednak Mirzowskich XVI-wieczny herbarz Bartosza Paprockiego nie wymienia. Nie zna go Kasper Niesiecki, zaś Adam Boniecki doszedł ledwie do Madalińskich. Jedynie w „Herbarzu szlachty polskiej” Seweryna Uruskiego znajdziemy jakichś Mirzowskich, tyle że piszących się z Mirzowa gdzieś w Kaliskiem. &lt;br /&gt;Herbarze zawiodły, trzeba sięgnąć do innej lektury. Tu z pomocą przychodzą nam różnego rodzaju słowniki, oparte często na niepublikowanych, rękopiśmiennych materiałach archiwalnych. Podane niżej informacje o Mirzowskich podaję głównie za „Słownikiem miejscowości księstwa siewierskiego” (osobiście preferuję pisanie nazwy księstwa – po 1434 roku – dużą literą, ale skoro autor tak chce, nie będę zmieniał tytułu jego książki) Zdzisława Nogi, tegoż artykuł w monografii „Siewierz, Czeladź, Koziegłowy. Studia z dziejów Księstwa Siewierskiego”) opisie parafii księdza Jana Wiśniewskiego (XXX) oraz „Słownikiem Geograficznym Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-aoozK4dLyFE/Th1d_3bW3uI/AAAAAAAAA4Q/-2M5AWlocXE/s1600/gryf%2Bwiki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-aoozK4dLyFE/Th1d_3bW3uI/AAAAAAAAA4Q/-2M5AWlocXE/s200/gryf%2Bwiki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628758461074824930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Herb GRYF według wikipedii. Inna wersja nazwy: Świeboda. Wbrew pozorom w staropolszczyźnie nie oznaczało to wolności, a hojność i obfitość. Zawołanie miał równie ciekawe: "Po trzy na gałąź!". Herb ten należy do najstarszych w Polsce, jeszcze z czasów przedheraldycznych, i występuje głównie na Pomorzu (choćby w herbie Pomorza Zachodniego i Wschodniego, Kaszub i paru innych historycznych krain na terenie dzisiejszych Niemiec i Szwecji, dawnej Kurlandii i obecnej Łotwy). Pieczętujący się nim Gryfici występowali głównie na Pomorzu,ale także na Śląsku i - jak widać w naszym przypadku - zachodniej Małopolsce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym Mirzowskim, jaki pojawia się w źródłach pisanych, był rycerz Jan z Mirzowic (de Mirzouicz). W roku 1399 stanął jako świadek Klemensa z Grabowej herbu Przeginia, oskarżonego o pobicie i obrabowania rajczyni krakowskiej Klary Wierzynkowej (może wnuczki słynnego „restauratora” z czasów Kazimierza Wielkiego? – tego nie sprawdziłem). Damski to musiał być bokser, skoro nieszczęsną rajczynię potraktował głownią miecza, ale na szczęście znał się z naszym Gryfitą, dzięki czemu mogliśmy napisać ten akapit.&lt;br /&gt;W dalszych kolejach losu rodu Mirzowskich trudno się zorientować, zważywszy że w każdym następnym pokoleniu był albo jakiś Jan, albo Mikołaj, a zapewne oba imiona występowały wśród braci jednocześnie.   W roku 1441 Jan z Mirzowic, zapewne syn lub wnuk poprzednika, kupił od … pobliski Chrusczobród, dzięki czemu już w roku następnym mógł się pisać jako dziedzic tej właśnie wsi.  Z kolejnym przedstawicielem rodu mamy pewien kłopot, którego bez zajrzenia do Archiwum Kapitulnego w Krakowie nie rozwikłamy. Był tam przed nami profesor Zdzisław Noga z Krakowa, ale coś w notatkach pomieszał, i o jednym z najważniejszych Mirzowskich raz pisze że to Jan, a raz że Mikołaj. Załóżmy że Mikołaj, gdyż tak podają też inni autorzy. Otóż w roku 1459 ten właśnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„szlachetny pan Mikołaj dziedzic Mirzejowic, starosta nasz siewierski, pragnąc przyczynić się do zbawienia dusz swych przodków i następców oraz udogodnić ludowi kościół, do którego ma daleko, kościół w swej wsi Chruszczobród pod parafią Siewior postawił pod wezwaniem Nawiedzenia NMP, św. Stanisława B.M. i św. Bernardyna, prosząc aby biskup dał erekcję temu kościołowi. Wspomniany dziedzic ów kościół uposaża: daje dom na plebanię, stojący przy postawionym już kościele, dwa łany kmiece wolne od ciężarów, łąkę zwaną Jacuszowską, dwie sadzawki: jedną na rzece Mitrandze niżej młyna na tej rzece zbudowanego i drugą naprzeciw kościoła leżącą…”&lt;/span&gt;. Ówczesny biskup krakowski Tomasz Strzempiński  erygował nową parafię, włączając do niej kilka wsi. W roku 1472 dziedzice Mirzowic i Chruszczobrodu Jan i Mikołaj (może tutaj należy szukać przyczyny błędu prof. Nogi) powiększyli uposażenie probostwa. &lt;br /&gt;Nie wszyscy się jednak cieszyli. W roku 1481 były proboszcz siewierski Jakub z Lipowca wystąpił wobec proboszcza w Chruszczobrodzie z pozwem, jakoby powstanie nowej parafii nie odbyło się zgodnie z prawem. Sprawa stanęła przed sądem biskupim, który uznał, że fundacja była legalna i oddalił zarzuty. A chodziło rzecz jasna o pieniądze – dziesięciny z wsi, które przeszły do nowej parafii, nie zasilały już kasy plebana w Siewierzu.&lt;br /&gt;Ów Mikołaj chyba była ważniejszy (może starszy z braci) od Jana, on też występuję w długoszowym „Liber beneficiorum dieoecesis cracoviensis” jako właściciel Mirzowic z folwarkiem i 6 łanami kmiecymi.  W swoim ręku skupił zresztą jeszcze Dziewki, rozłożone na 12 łanach Pieńczyce z „folwarkiem” oraz część Trzebiesławic, dając solidne podstawy pod rozwój rodzinnej majętności.  Po raz ostatni pojawia się w źródłach w roku 1481, w aktach wspominanego przed chwilą procesu.&lt;br /&gt;Na początku XVI wieku Mirzowscy byli – jak się zdaje – najbogatszą rodziną w Księstwie Siewierskim. Prawdopodobnie synem owego Mikołaja był Franciszek, zmarły ok. 1518 roku. Nawet sporo o nim wiemy, wszystko to, co w życiu mężczyzny najważniejsze: miał dwie żony (Elenę – pewnie Helenę - i Katarzynę) dzieci (Mikołaja, Jurka, Gabriela, Stanisława, Katarzynę i Elenę/Helenę) oraz dług u Macieja Piotrowskiego, starosty siewierskiego i sławkowskiego.  Pierworodny Mikołaj musiał spłacić zarówno dług jak i liczne rodzeństwo, a nawet macochę, która – już jako pani Katarzyna Ujejska – upomniała się o swój dział. W 1523 roku, żeby tego dokonać, musiał zastawić część swoich dóbr, w tym gniazdo rodowe Mirzowice. Musiał być dobrym gospodarzem, skoro w 1527 roku wszystko spłacił, a rok później za 935 florenów sprzedał Mirzowice i Chruszczobród kuźnikowi z Ciszkówki Stanisławowi Podczaszemu. Nie wiemy co robił przez kilka kolejnych lat, ale pieniędzy nie przepił, skoro w 1534 nabył od Jędrzeja Czeszowskiego za 600 florenów, konia i 7 miar purpurowego sukna wsie Pieńczyce i Koclin, w roku 1544 od Jerzyka Ujejskiego otrzymał – jako zastaw – Bobrowniki i Biernacice. &lt;br /&gt;Na tym informacje o Mirzowskich właściwie się kończą. Jeszcze w roku 1614 pojawia się niejaki Jan Mirzowski dictus Podczaszy, zapewne tożsamy z występującym równolegle Janem Podczaszym. Jeszcze w roku 1621 jako dziedzic Brudzowic występuje Mikołaj Mirzowski, ale to już naprawdę koniec. &lt;br /&gt;(Jest właściwie jeszcze jedna możliwość – przetrwanie rodu w linii żeńskiej. Otóż ów Jan Podczaszy-Mirzowski h. Gryf miał córkę Zofię, która wyszła za Wacława Myszkowskiego h. Jastrzębiec, a to już była znaczna familia, której potomkowie żyją do dziś.)&lt;br /&gt;Mogło być tak, jak opisałem wyżej, mogło być też zupełnie inaczej. Jak mówi znane powiedzenie: to było dawno i nieprawda. Że dawno to fakt, a informacje, jakie przetrwały do naszych czasów, są jak fragmenty niekompletnych puzzli.  Co się stało z tak licznym rodzeństwem Mikołaja (siostra Katarzyna mogła być żoną Jerzyka Ujejskiego a Elena – młynarza Jakuba)? Gdzie dziś są Mirzowscy? Gdzie dziś są Mirzowice?&lt;br /&gt;No właśnie, przyjrzyjmy się teraz rodowemu gniazdu naszych bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-x0Ybc1ICRkA/Th1gpJniYMI/AAAAAAAAA4g/ElO_nPTWBiw/s1600/gryf%2B-%2Bstemmata%2Bpolonica%252C%2Br%25C4%2599kopis.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 197px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-x0Ybc1ICRkA/Th1gpJniYMI/AAAAAAAAA4g/ElO_nPTWBiw/s200/gryf%2B-%2Bstemmata%2Bpolonica%252C%2Br%25C4%2599kopis.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628761369355641026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gryf - według "Stemmata polonica..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MIRZOWICE&lt;br /&gt;Pozostańmy przy tej nazwie, choć przez wieki ulegała ona pewnym zmianom: Mirzouicz (1399), Mirowicze (1443), Myrzewicze (1551), Mierzejowice (1787) – to tylko niektóre z nich. Według Kazimierza Rymuta jest to nazwa patronimiczna od nazwy osobowej Mirz (Mirogniew, Mirosław itp.). Pewnie tak.&lt;br /&gt;Najstarsza zachowana wiadomość o Mirzowicach pochodzi z roku 1374. W tym właśnie roku książę cieszyński Przemysław Noszak przeniósł wieś z prawa polskiego na niemieckie. Ciekawe, że taki sam proces zastosował nieco wcześniej Kazimierz Wielki w przypadku królewskiego Będzina, z tym że tam chodziło o lokację miejską. W tymże 1374 roku właścicielami rycerskich Mirzowic byli bracia Maciej, Staszek i Adam. Ze względu na występujące naprzemiennie w rodzie Mirzowskich imiona Jan i Mikołaj, wydaje się, że owa trójka mogła należeć do innego rodu. &lt;br /&gt;Wieś wymieniona jest w akcie kupna-sprzedaży Księstwa Siewierskiego w roku 1443. We dług „Liber Beneficiorum…” Jana Długosza posiadała 6 łanów kmiecych (w jednym z dokumentów mowa jest o 15 łanach, ale to najwyraźniej musiała być pomyłka; na 15 łanach osadzony był Chruszczobród). W późniejszych latach notowane są dwa stawy (sadzawki): „stary młyński” na Mitrędze oraz „pylny”. Koło stawu młyńskiego istnieć musiał jakiś młyn. W 1543 była tutaj kuźnia, ale to jedyna o niej wzmianka, więc funkcjonowała bardzo krótko. Dziesięcinę pobierał proboszcz w Chruszczobrodzie – tak podają akta wizytacji biskupich z lat 1598 i 1619. &lt;br /&gt;W kościele w Chruszczobrodze pochowany został zmarły w 1698 dziedzic Mirzowic, podsędek ziemski siewierski Wacław Myszkowski (mąż Zofii z Mirzowskich, o czym pisałem wyżej). W kolejnych latach Mirzowice przeszły w ręce Przyłęckich, a to za sprawą ślubu dziedziczki Zuzanny Myszkowskiej i Stanisława Przyłęckiego. Po Przyłęckich, w drugiej połowie XVIII wieku, Mirzowice odziedziczył Józef Grabiański. Ciekawe, że zachowane dokumenty kościelne, w tym wspomniana już akta wizytacji, nie wymieniają Mirzowic jako wsi należącej do parafii Chruszczobród – najwyraźniej już w owym czasie nie była to samodzielna osada, a jedynie część Chruszczobrodu.&lt;br /&gt;W XVIII wieku gdzieś nam te Mirzowice w źródłach znikają. Przedwojenni autorzy (Kantor-Mirski i ksiądz Wiśniewski) próbowali umiejscowić je w okolicach owego Rynku. Jakieś informacje mogą być ukryte przy opisach Chrzuszczobrodu, który u schyłku istnienia pierwszej Rzeczypospolitej podzielony był na 3 części: właścicielem jednej był Józef Grabiański, cześnik winnicki, drugiej Bogorja Zakrzewski, starosta i sędzia Księstwa Siewierskiego, a po nim – od roku 1790 – Jan Nepomucen Rogowski, cześnik siewierski, z żoną Ewą z Bierowskich. Trzecia część należała do parafii. Ksiądz Wiśniewski pisząc o trzech chruszczobrodzkich dworach podaje, że ten Grabiańskich położony jest na zachód (nie precyzując, niestety, na zachód od czego), Byszyńskich (?) na wschód, a trzeci, Rogowskich, nie wiadomo dokładnie gdzie. Najwyraźniej właśnie ten „zachodni” dwór to dawne, zaginione Mirzowice.&lt;br /&gt;Do kwestii dworów jeszcze za chwilę wrócimy, teraz przyjrzyjmy się okolicznym lasom. W wydanych przez Władysława Semkowicza „Materiałach do słownika historyczno-geograficznego województwa krakowskiego w dobie Sejmu Czteroletniego” znajdujemy ciekawy ich opis, obrazujący ich stan u schyłku XVIII wieku. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Parafia Chruszczobród&lt;/span&gt; – pisze Semkowicz – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;posiada dużo lasów. Na północny wschód ciągną się one od Wiesiółki przed rzeczką Mitręgą ku północy, gdzie łączą się z lasami parafii Ciągowice i Siewierz. Północną ich granicę stanowi potok „Zimna Wódka” płynący od zarosłego stawu „Kulkow” ku zachodowi, gdzie między młynem chruszczobrodzkim, czyli mierzejowskim, a stawem kuźnickim, wpada do Mitręgi. Stawek ten, nazywany też „o graniczniku Stagnum Cruscinis” ma stanowić wschodnią granicę Księstwa Siewierskiego, która biegnie dalej na południe przez połowę stawu leżącego przy młynie wsi Wiesiółki. „czego znakiem jest kopiec prosto od młyna na stajanie ku zachodowi”. O przebieg tej granicy toczy się spór z dziedzicem wsi Wysokiej. &lt;/span&gt;[gatunki drzew występujące w tym lesie możemy pominąć, a dalej:] &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na południowy zachód ciągną się od Wiesiółki, Głazówki i Knalówki aż do Tucznobaby wielkie lasy klucza sławkowskiego, łącząc się z lasem Rokitna, Niegowonic i Łęki. Brzegiem ich idzie granica Księstwa Siewierskiego, która biegnie dalej ku południowemu zachodowi rzeką Trzebyczką. &lt;/span&gt;[…] &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Od Tucznobaby do Sikorki są tylko „krzaki sosnowe nieużyteczne, czyli zarośla na piaskach”. Krzaki te ciągną się od południa na zachód, gdzie łączą się z lasem Trzebiesławic, i od zachodu na północ „już donośne drzewo mające” aż po dwór Mierzejowice i do rzeczki Mitręgi, gdzie dotykają lasu spornego i łączą się z zaroślami i borem Gołuchowic. Na zachód od Chruszczobrodu rośnie w polu lasek sosnowy zwany „Brzeziny”. Na drodze z Chruszczobrodu do Wiesiółki, leży smug „Głęboki Dół”, uchodzący z lewego brzegu do Mitręgi.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-SZGM47PWhvI/Th1hCtUHTuI/AAAAAAAAA4o/4fa9td6SBy0/s1600/mapa%2Brenscha.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-SZGM47PWhvI/Th1hCtUHTuI/AAAAAAAAA4o/4fa9td6SBy0/s200/mapa%2Brenscha.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628761808434581218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tzw. "mapa Renscha", pocz. XIX wieku. jedna z kilku map, na których dobrze widać okoliczne lasy. Uwaga: mapa jest inaczej orientowana, to znaczy północ jest przy lewej krawędzi. Stąd na przykład Trzebyczka znalazła się na prawo od Chruszczobrodu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle opis lasów parafii Chruszczobród. Tekst zawiera sporo nazw miejscowych, w większości istniejących do dziś, choć czasami - myślę - zapomnianych. Intrygujący jest ten potok „Zimna Wódka” – do dziś w lesie między Ujejscem a Chruszczobrodem jest maleńki, zarastający staw o takiej nazwie. Wiem, bo jeżdżę tamtędy na rowerze. Ale dla nas najważniejsze są teraz te dwie informacje: pierwsza o „młynie mierzejowskim” druga o dworze Mirzejowice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A JEDNAK WIEŚ&lt;br /&gt;Mirzowic dziś już nie ma. Ksiądz Wiśniewski w 1935 roku pisał nawet: „Nikt o nich nawet nie słyszał”. Znikły na przestrzeni XIX wieku. I to znikły do tego stopnia, że późniejsi historycy zaczęli je utożsamiać z… Mierzęcicami. Jako pierwszy ten błąd podał bodajże „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego…”, chyba za nim powtórzył go w cytowanym na wstępie fragmencie Kantor-Mirski, a ostatnio B. Ciepiela – ten ostatni, mimo iż wiedział, że to nieprawda. Są na szczęście stare mapy, w których kocham się od dzieciństwa, gdzie owe Mirzowice możemy znaleźć. Niestety, nie w okolicach leśniczówki Rynek, o której pisałem wyżej, ale nieco bardziej na północ.&lt;br /&gt;Najstarszą mapą, na której przedstawiono „dwór Mierzejowice” jest „Mappa szczegulna Woiewodztwa Krakowskiego i Xięstwa Siewierskiego”, sporządzona w roku 1787 przez Pułkownika Wojsk Koronnych JKM Karola de Pertheesa. Dwór usytuowany jest na skraju Lau, nad rzeką Mitręgą, niemal przy końcu drogi łączącej bezpośrednio (nie przez Ujejsce) Wojkowice Kościelne z Chruszczobrodem. Droga ta niestety już nie istnieje – może jedynie w postaci którejś z polnych drużek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-5C0OsKfp_Qk/Th1h3i-_BbI/AAAAAAAAA4w/afYB21f55MI/s1600/perthes.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-5C0OsKfp_Qk/Th1h3i-_BbI/AAAAAAAAA4w/afYB21f55MI/s200/perthes.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628762716194670002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemal powtórzoną informację znajdziemy na wydanej w roku 1929 „Mapie Województwa Krakowskiego w dobie Sejmu Czteroletniego 1788 – 1792” Karola Buczka (pod kierunkiem W. Semkowicza) – tutaj „dwór Mierzejowice” umieszczony jest w tym samym miejscu, poniżej stawu na Mitrędze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-IGBWEf5menw/Th1iIqUXv_I/AAAAAAAAA44/gt1MiuEq074/s1600/dw%25C3%25B3r%2Bmierzejowice%252C%2Bmapa%2Bwoj%2Bkrak.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 124px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-IGBWEf5menw/Th1iIqUXv_I/AAAAAAAAA44/gt1MiuEq074/s200/dw%25C3%25B3r%2Bmierzejowice%252C%2Bmapa%2Bwoj%2Bkrak.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628763010221195250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wynika z kolejnej chronologicznie mapy (arkusz 103 atlasu wydanego w roku 1809 przez Instytut Geograficzny w Weimarze) ten młyn nazywał się Borowice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-zbd90njtZQ0/Th1iYplh04I/AAAAAAAAA5A/Dgk2Ao2afVM/s1600/weimar%2Bm%25C5%2582yn%2BBorowiec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 125px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zbd90njtZQ0/Th1iYplh04I/AAAAAAAAA5A/Dgk2Ao2afVM/s200/weimar%2Bm%25C5%2582yn%2BBorowiec.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628763284902630274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepszy przegląd sytuacji daje nam z kolei „Topograficzna Karta Królestwa Polskiego” (tzw. mapa kwatermistrzostwa) z roku 1839 – widzimy tutaj, patrząc od północy wzdłuż Mitręgi – najpierw młyn Borowiec, następnie „dwór Mierzeiowice” a poniżej jeszcze Pustkowie (ciekawe, że tylko to ostatnie widoczne jest na dzisiejszych mapach Zagłębia Dąbrowskiego). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CViRpRP4P_0/Th1imtbZG7I/AAAAAAAAA5I/Mjecfoq9DZU/s1600/kwatermistrz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 140px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CViRpRP4P_0/Th1imtbZG7I/AAAAAAAAA5I/Mjecfoq9DZU/s200/kwatermistrz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628763526452026290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie podobny obraz widzimy na wszystkich szczegółowych mapach aż do połowy XX wieku. Na mapie Wojskowego Instytutu Geograficznego z roku 1933 (arkusz P47-S28) w miejscu dawnego dworku pojawia się nazwa Chruszczobród-Lorek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-UrfB0DqUUYQ/Th1jPouyu1I/AAAAAAAAA5Q/ofIu0MNDKRA/s1600/mapa%2Bwig%2Bchruszczobr%25C3%25B3d.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-UrfB0DqUUYQ/Th1jPouyu1I/AAAAAAAAA5Q/ofIu0MNDKRA/s200/mapa%2Bwig%2Bchruszczobr%25C3%25B3d.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628764229565856594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to wcześniejsza mapa WIGu, z roku 1925 (ale w oparciu o niemieckie mapy sprzed I wojny światowej) daje ciekawą informację, potwierdzającą tożsamość Mirzowic z dawną własnością Grabiańskich („Grabiański Chruszcz”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-6rIzPye6FnI/Th1jbi5hg2I/AAAAAAAAA5Y/uHyjkmD-Ul0/s1600/topogr%2BGrabia%25C5%2584ski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 145px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6rIzPye6FnI/Th1jbi5hg2I/AAAAAAAAA5Y/uHyjkmD-Ul0/s200/topogr%2BGrabia%25C5%2584ski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628764434158682978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce to na mapach z okresu międzywojennego i po 1945 roku najczęściej nazywało się Chruszczobród-Kolonia, a obecnie Chruszczobród-Piaski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ixwxOCz_9nA/Th1kBZ9tgEI/AAAAAAAAA5g/NuX76KY23_8/s1600/chruszczobr%25C3%25B3d%2Bdzi%25C5%259B.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 162px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ixwxOCz_9nA/Th1kBZ9tgEI/AAAAAAAAA5g/NuX76KY23_8/s200/chruszczobr%25C3%25B3d%2Bdzi%25C5%259B.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628765084595355714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam młyn Borowiec istnieje jeszcze na tej rosyjskiej mapie i powojennej topograficznej (gdzieś tak z lat 50):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Ud4xYg2X4Is/Th1lb3XR2eI/AAAAAAAAA54/3gyE54Vi-f0/s1600/borowiec%2B1944.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ud4xYg2X4Is/Th1lb3XR2eI/AAAAAAAAA54/3gyE54Vi-f0/s200/borowiec%2B1944.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628766638675450338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-plD5L834u98/Th1lIAQNP7I/AAAAAAAAA5o/ngOkfUKMX08/s1600/miejsce%2Bpo%2Bdworze.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 175px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-plD5L834u98/Th1lIAQNP7I/AAAAAAAAA5o/ngOkfUKMX08/s200/miejsce%2Bpo%2Bdworze.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628766297464324018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powyżej, w miejscu nieco zabrudzonym, znajduje się miejsce, gdzie dawnej stał dwór Mirzejowice.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już wiemy, ze od końca XVIII wieku, dawne Mirzowice – już jednak nie pod własną nazwą a jako część Chruszczobrodu – należały do Grabiańskich, chociaż pokrótce, bez głębszych badań genealogiczno-heraldycznych, powiedzmy teraz, co na ten temat wiemy. Wiek XVIII zna przynajmniej dwóch Józefów Grabiańskich, jeden pieczętował się herbem Starykoń, drugi Świeńczyc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-0n-wf4iCmVY/Th1lyiMMFUI/AAAAAAAAA6A/o-cfoi9SyzY/s1600/%25C5%259Bwienczyc%2Bwiki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 159px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-0n-wf4iCmVY/Th1lyiMMFUI/AAAAAAAAA6A/o-cfoi9SyzY/s200/%25C5%259Bwienczyc%2Bwiki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628767028128781634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Herb Świeńczyc według wikipedii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wynika z tablicy nagrobnej, znajdującej się w chruszczobrodzkim kościele, w naszym przypadku chodzi o tego drugiego. Rodzina znana w województwie krakowskim przynajmniej od XVII wieku, jakiś Mikołaj Ludwik był w roku 1679 sekretarzem królewskim. Nie wiemy dokładnie kiedy ani w jakich okolicznościach Józef Grabiański odziedziczył Mirzowice po Przyłęckich. Po raz pierwszy jako „dziedzic części Chruszczobrodu” pojawia się wraz z żoną Agnieszką z Kmitów w roku 1760 – w tym roku urodził im się syn Franciszek. O ile w dokumenty kościelne nie wkradł się jakiś błąd, to w 1762 roku chrzcili kolejnych dwóch synów: Walenetego-Józefa-Macieja oraz Felicjana-Antoniego-Jana, a dwa lata później jeszcze Aleksandra-Józefa-Gabriela (oprócz synów mieli jeszcze córkę Agnieszkę, wydaną w roku 1772 za Michała Rogawskiego vel Rogowskiego). Agnieszka (żona Józefa) zmarła młodo, w wieku 35 lat w roku 1768 i została pochowana pod amboną w kościele. Józef przeżył żonę o 36 lat – zmarł w roku Insurekcji Kościuszkowskiej, pochowany w kościele. Synowi wiedli przykładne życie drobnej szlachty: Franciszek z żoną Katarzyną pod koniec XVIII wieku został dziedzicem Niegowonic, Walenty pozostał w Mirzowicach, gdzie zmarł „nagle (w wieku 66 lat) w roku 1813. Dłużej żył Antoni (czyli pewnie Felicjan-Antoni…), chorąży kawalerii narodowej, zmarły w roku 1842. Któryś z braci – nie wiem który – miał syna Tomasza, ożenionego z Józefą z Rogowskich, którzy z kolei mieli przynajmniej dwoje dzieci, zmarłych „w kwiecie wieku”: Józefę i Józefa.&lt;br /&gt;Część Chruszczobrodu należąca do Grabiańskich (dawne Mirzowice) nie była w tym czasie zbyt rozległa. W latach 1790-1792 obejmowała 29 domów (w tym to, co najważniejsze: dwór, karczmę i młyn) oraz liczyła 106 mieszkańców. W roku 1827 sam folwark obejmował 373 morgi powierzchni (reszta tej części Chruszczobrodu dodatkowe 507 mórg). W roku 1879 odkryto tutaj pokłady galmanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lCk24ospzh4/Th1mLnoFGuI/AAAAAAAAA6Q/p2c-VNgDXYs/s1600/twardowice%2Bdw%25C3%25B3r.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 110px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lCk24ospzh4/Th1mLnoFGuI/AAAAAAAAA6Q/p2c-VNgDXYs/s200/twardowice%2Bdw%25C3%25B3r.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628767459084671714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-tqiFg1ZB68w/Th1mF1haiRI/AAAAAAAAA6I/ChOU4u_cG1s/s1600/malinowice%2Bdw%25C3%25B3r.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 176px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-tqiFg1ZB68w/Th1mF1haiRI/AAAAAAAAA6I/ChOU4u_cG1s/s200/malinowice%2Bdw%25C3%25B3r.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628767359735597330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niestety nie zachowały się żadne zdjęcia dawnego dworu Mirzejowice. Zapewne wyglądał podobnie jak inne "zagłebiowskie" dwory, także dziś już nie istniejące, takie jak w Twardowicach i Malinowicach (obie ilustracje z "Budownictwa drzewnego..." Zygmunta Glogera).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odnaleźliśmy miasta, chociaż mamy Rynek. Poszukiwania historyczne doprowadziły nas za to do odkrycia nieistniejącej już wioski i wyprostowania nieprawdziwych informacji, pojawiających się tu i ówdzie, łączących owe Mirzowice z położonymi kilkanaście kilometrów na wschód Mierzęcicami. Zawsze to coś. Mały okruch historii, warty uwagi i kronikarskiej wzmianki. Gniazdo rodowe Mirzowskich znikło w otchłani wieków, podobnie zresztą jak sama rodzina. Dosyć znaczący u schyłku średniowiecza ród znikł, a wraz z nim i pamięć o nim. Przetrwała tylko legenda o mieście, które miał założyć jakiś Jan albo Mikołaj. Poza owym rzeczywiście tajemniczym Rynkiem nic z tej legendy do dziś nie zostało. Mogło też być tak, że Szwedzi, którzy jako regiment rajtarów pojawili się w okolicy w czasie oblężenia Krakowa (1655) w celach – że tak powiem – aprowizacyjnych, zniszczyli wieś, a jej pozostałości (dwór, folwark) weszły później w skład pobliskiego Chruszczobrodu. To wszystko jednak są już tylko spekulacje, a pytań rodzi się więcej niż odpowiedzi. Na niektóre z nich być może udało się niniejszym odpowiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*     *     *&lt;br /&gt;Jest to znacznie rozszerzona wersja tekstu „W poszukiwaniu zaginionego miasta”, który ukazał się na łamach dąbrowskiego „Pulsu Zagłębia” gdzieś przed rokiem 2000, a następnie wszedł jako rozdział do książki „Na tropach legendy… Szkice z dziejów Zagłębia”, Będzin 2003 (zob.: Bibliografia). W najbliższym czasie dodam jeszcze kilka współczesnych zdjęć, m.in. z okolic Rynku i miejsca, gdzie kiedyś stał dwór Mierzejowice – to tylko parę kilometrów rowerem przez las, no ale muszę się wybrać. Ale to zapewne dopiero po urlopie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Przeglądając stare notatki znalazłem pierwszą, jeszcze rękopiśmienną wersję tekstu - tak się kiedyś pracowało:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-eyeqnl_RSpQ/Th1nVMfvaFI/AAAAAAAAA6Y/2uou6g6dEGY/s1600/mierz1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-eyeqnl_RSpQ/Th1nVMfvaFI/AAAAAAAAA6Y/2uou6g6dEGY/s200/mierz1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5628768723112257618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-1380136675210305132?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/1380136675210305132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/07/w-poszukiwaniu-zaginionego-miasta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1380136675210305132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1380136675210305132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/07/w-poszukiwaniu-zaginionego-miasta.html' title='W POSZUKIWANIU ZAGINIONEGO MIASTA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WcRyCbUPU2A/Th1bYHfdEpI/AAAAAAAAA3w/BOhBwv2XxOk/s72-c/gryf%2B-%2Barma%2Bregni%2Bpoloniae%252C%2Bok.%2B1562.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-1781374654774466149</id><published>2011-07-01T04:51:00.001-07:00</published><updated>2012-03-05T03:05:07.949-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gerung'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>PALATYNA PODRÓŻ PRZEZ SERCE EUROPY</title><content type='html'>Na początku lat 90 w świecie historyków, a także historyków sztuki, zawrzało. Oto w jednym z niemieckich archiwów odnaleziono kilkadziesiąt plansz przedstawiających widoki miast (tzw. weduty). Już pierwszy rzut oka potwierdzał niezwykłość tego odkrycia – może nawet nie w sensie wysokiego kunsztu autorskiego – choć i ten nie jest bez znaczenia – ale przede wszystkim na samą treść owych wizerunków. Po ustaleniu daty ich powstania okazało się, że dla niemal wszystkich spośród 70 przedstawionych miast są to ich najstarsze widoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIEZWYKŁE ODKRYCIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Jeden z widoków, który dziś moglibyśmy nazwać zagłębiowskim, przedstawia trzy miasta: Będzin, Sławków i Olkusz. W wizerunku tym z jednej strony zachwyca niezwykła precyzja wykonania, dbałość o detale w przedstawieniu architektury oraz otaczającego krajobrazu, z drugiej może zastanawiać umieszczenie na jedyny widoku trzech dość przecież odległych miast. Przy bliższym spojrzeniu nasze zdumienie wzrasta, bo okazuje się, że będziński zamek nie ma tak charakterystycznej dziś wieży zwanej kwadratową...&lt;br /&gt; Kiedy w roku 1991 Angelika Marsch odkryła światu serię wizerunków, nie znano jeszcze wówczas ani czasu, ani celu ich powstania. Od razu doceniono ich wartość, doszukując się autora gdzieś w kręgu uczniów Albrechta Durera, a czas powstania ustalając na XVI, ewentualnie na XVII wiek. Od czegoś jednak trzeba było zacząć badania. Po nałożeniu wszystkich miejscowości na mapę okazało się, że seria widoków stanowi jak gdyby dokumentację pewnej podróży, zamkniętej w trójkącie Kraków – Berlin – Neuburg nad Donem (obecnie południowe Niemcy). W wyniku dalszej analizy okazało się, że to ostatnie miasto było początkiem i końcem owej podróży. Pozostało jeszcze „tylko” odpowiedzieć na pytanie – kto i po co udał się na wyprawę…&lt;br /&gt; Najpierw uwagę badaczy zwróciły niektóre detale na poszczególnych wedutach. Na przykład wyraźne ślady spalenizny wschodniego skrzydła Wawelu. Wiadomo, że pożar taki miał miejsce 18 października 1536 roku. Na wizerunku Wrocławia jedna z wież kościelnych przedstawiona jest z renesansowym zwieńczeniem, które ukończono w roku 1535, podczas gdy druga jeszcze z gotyckim szczytem, jaki posiadała do roku 1540. Idąc dalej tym tropem udało się ustalić, że owym podróżnikiem musiał być książę Neuburga palatyn Ottheinrich (Otto Henryk). Problem w tym, że w żadnej jego biografii nie było mowy o tak ważkim przedsięwzięciu, jakim była podróż przez kilka europejskich krajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KWITY NA JEGIELLONA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Dalsze poszukiwania przyniosły jednak pozytywną odpowiedź. Rzeczywiście, 27 listopada 1536 palatyn Ottheinrich opuścił rodzinny Neuburg i udał się w długą podróż do Krakowa. Po co tam pojechał?&lt;br /&gt; Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy cofnąć się w czasie o dalsze kilkadziesiąt lat, do słynnego „wesela landshuckiego” w roku 1475. Głównymi postaciami owego wydarzenia byli książę bawarski Jerzy Bogaty i jego nowo poślubiona małżonka – Jadwiga, córka Kazimierza Jagiellończyka. Ojciec panny młodej okazał się przy tym dość hojnym człowiekiem: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Król Kazimierz obiecuje swemu szwagrowi, księciu Ludwigowi i swemu zięciowi księciu Jerzemu wypłacić księżniczce Jadwidze jako wiano 32000 guldenów węgierskich w przeciągu następnych pięciu lat… &lt;/span&gt;Problem w tym, że o swojej obietnicy najprawdopodobniej zapomniał.&lt;br /&gt; Nie zapomnieli jednak wnukowie owej księżniczki Jadwigi, Ottheinrich i jego brat Filip nie bez powodu zwany Swarliwym. Jako prawdziwi ludzie renesansu niezmiennie potrzebowali gotówki, wobec czego na początku lat 30 XVI wieku zwrócili się do swego dalekiego krewniaka, Zygmunta Starego, o wypłacenie należnych pieniędzy. Polski monarcha musiał być tym faktem mocno zdumiony. Jak wynika z licznej korespondencji argumentował, że dług już dawno uległ przedawnieniu, a nawet że być może został spłacony, tylko nie zachowały się dokumenty. Kiedy te argumenty nie pomagały wymawiał się tym, że przecież jest królem elekcyjnym i nie może odpowiada za długi Jagiellona… Bracia byli jednak bardzo zdeterminowani i – jako się rzekło – w listopadzie 1536 roku Ottheinrich na czele grupy około 40 towarzyszy ruszył w niebezpieczną podróż. W Krakowie stanął dokładnie w Wigilię, przez Będzin przejeżdżał 23 grudnia (później jeszcze w styczniu, w drodze powrotnej). Nic byśmy o tej podróży nie wiedzieli, gdyby nie jeden człowiek z orszaku palatyna – jego nadworny malarz Mathias Gerung. On to przejeżdżając przez poszczególne miasta na trasie podróży, zatrzymywał się, szkicował, a po powrocie do Neuburga uwiecznił je na cyklu pięćdziesięciu kolorowych widoków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-PWk_rJRvwNE/Tg22C8nwBEI/AAAAAAAAA3g/SPsi4YFzeJY/s1600/gerung%2Bs%25C5%2582awk%25C3%25B3w.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-PWk_rJRvwNE/Tg22C8nwBEI/AAAAAAAAA3g/SPsi4YFzeJY/s200/gerung%2Bs%25C5%2582awk%25C3%25B3w.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624351671404463170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Widok Sławkowa według Mathiasa Gerunga. Zwraca uwagę masywna bryła sławkowskiego, odkrytego ponownie w latach 80 (do dziś spotykam się z ludźmi, którzy nie słyszeli że w Sławkowie był/jest jakiś zamek, powstały w czasach, kiedy Wawel opasany był drewniano-ziemnym wałem)&gt; oraz dymiące piece hutnicze, gdzie wytapiano ołów i srebro.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;GOTYCKIE MIASTA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wszystkie wizerunki przedstawiają miasta takimi, jakimi były na początku XVI wieku. Patrząc na te obrazy musimy pamiętać, że artyści dopiero uczyli się szkicować miasta i krajobrazy z natury. Tylko pięć z namalowanych przez Gerunga miast ma zachowane starsze widoki, przy czym są to wizerunki bardzo schematyczne, z zaznaczonymi tylko charakterystycznymi budowlami. Twórcy tych wizerunków (np. Pragi czy Krakowa) nie widzieli nawet rytowanych przez siebie miast. Kolorowe obrazy Gerunga mają zupełnie inną wartość artystyczną. Autor sam przejeżdżał przez wszystkie malowane przez siebie miasta. Mimo pewnej schematyczności uderzająca jest niezwykła dbałość o szczegóły i detale architektoniczne. W wielu przypadkach wizerunki te wiernie oddają widoki przestawianych miast. Jeśli zaś uświadomimy sobie, że dla niektórych miast następne wizerunki pochodzą dopiero z XIX wieku, w pełni unaoczni się nam wartość pracy renesansowego malarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-mfeL-4_giug/Tg23AVmU3WI/AAAAAAAAA3o/vPLwG-Orl9s/s1600/gerung%2Bb%25C4%2599dzin.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 131px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-mfeL-4_giug/Tg23AVmU3WI/AAAAAAAAA3o/vPLwG-Orl9s/s200/gerung%2Bb%25C4%2599dzin.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624352726081396066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Widok Będzina według Mathiasa Gerunga. Po lewej stronie, nieco oddalony, fragment Olkusza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Spójrzmy zresztą na znany nam Będzin. Kilka rzeczy na pierwszy rzut oka nam się nie zgadza, ale czy to autor się pomylił, czy też może nasza wiedza jest niepełna? Zniszczone mury miejskie, kościół z wolno stojącą wieżą-dzwonnicą (tak bywało aż do epoki baroku) i przede wszystkim położony najwyżej zamek. Brak w nim części, którą dziś zwiemy wieżą kwadratową, ale też wówczas jej nie było. Widzimy też zamek dolny, z jego bramą wjazdową i wieżami – fragmenty tych obiektów zachowały się przecież do dziś… Być może murowana przybudówka na wschodniej ścianie zamku (jego budynku mieszkalnego – kasztelu) stanowi odpowiedź na pytanie, czego pozostałością są wystające do dziś dwie belki, łączące budynek z murem obwodowym.&lt;br /&gt; Przed poszczególnymi widokami miast – dla niewprawnego oka może nieco monotonnymi – można spędzić godziny analizując poszczególne detale architektury i krajobrazu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*     *     *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten tekst - chyba nieskończony - powstał kilka lat temu w związku z wystawą wszystkich wedut Gerunga, która miała miejsce m.in. w Będzinie. Analizą tej weduty zajmowałem się potem jeszcze kilkakrotnie, niektóre rzeczy są dostępne w sieci (wrzucę też tu na bloga) i w wersji papierowej ("Będzin. Początki miasta").&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-1781374654774466149?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/1781374654774466149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/07/palatyna-podroz-przez-serce-europy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1781374654774466149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1781374654774466149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/07/palatyna-podroz-przez-serce-europy.html' title='PALATYNA PODRÓŻ PRZEZ SERCE EUROPY'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-PWk_rJRvwNE/Tg22C8nwBEI/AAAAAAAAA3g/SPsi4YFzeJY/s72-c/gerung%2Bs%25C5%2582awk%25C3%25B3w.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6898029600670213809</id><published>2011-06-27T22:59:00.000-07:00</published><updated>2011-06-28T00:51:44.190-07:00</updated><title type='text'>SAMUEL ZBOROWSKI, PIWO I AROGANCJA WŁADZY</title><content type='html'>Tematy zagłębiowskie leżą odłożone na półce. A właściwie na biurku. Czołg stoi sobie pod oknem. Zajmować się muszę nie tymi tematami, którymi bym chciał, ale tymi, które mi każą i które przynoszą jakąś perspektywę zarobku:-)&lt;br /&gt;Na szczęście jest trochę wolnego czasu (przy piątce dzieci!) na lekturę. Wprawdzie tylko tę znakomitą, ale zawsze.&lt;br /&gt;A że ostatniemi czasy lubię się zagłębiać w naszą polską nowożytność, chlubne lata Rzeczypospolitej, to sięgnąłem po "biografię" Samuela Zborowskiego pióra Jarosława Marka Rymkiewicza (teraz sobie właśnie uświadomiłem, że oba imiona mamy wspólne). Dlaczego słowo biografia ująłem w cudzysłów - odpowiedź tkwi w samej książce, której treść i charakter to właśnie słowo bardzo by zubożyło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-4loVCUeeSbA/Tgl0Rx93IPI/AAAAAAAAA3Y/ZZKTjp_Tf7c/s1600/samuel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 131px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4loVCUeeSbA/Tgl0Rx93IPI/AAAAAAAAA3Y/ZZKTjp_Tf7c/s200/samuel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5623153458568175858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka jest urzekająca - od teraz chcę, żeby historię uprawiali poeci. Tak to chyba było zresztą pomyślane przez Stwórcę - historia jako jedna z Muz.&lt;br /&gt;Ale do rzeczy: nie chcę tutaj pisać recenzji. Nie to pióro, albo raczej - nie ta klawiatura. Chcę tylko przytoczyć trzy cytaty, nie krótkie, ale wydaje mi się że ważne. Przynajmniej warte przeczytania i przemyślenia. Dlatego postanowiłem je sobie tu i teraz przepisać. Żeby je zawsze mieć na podorędziu. (To pewnie wpływ Rymkiewicza, że właśnie teraz zaciekawiło mnie to słowo: podorędzie...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy fragment pochodzi z rozdziału PRAWO BUNTU&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W siedemnastym artykule&lt;/span&gt; [Artykułów Henrykowskich/Henrycjańskich] &lt;span style="font-style:italic;"&gt;król Polaków, swoim głosem królewskim, majestatycznym, przemawiał tak: "A jeśliby (czego Boze uchowaj) co przeciw prawom, wolnościom, artykułom, kondycjom wykroczyli abo czego nie wypełnili, tedy obywatele koronne obojga narodu od posłuszeństwa i wiary nam powinnej wolne czynimy". Co to znaczy? Jeśli ludzie, którzy rządzą Polską, nie wypełniają swoich obowiązków - jestem wolny od posłuszeństwa. jeśli ludzie, którzy rządzą Polską, przekraczają swoje obowiązki - jestem wolny od posłuszeństwa. Jeśli ludzie, którzy rządzą Polską, nie dotrzymują warunków, na których objęli władzę - jestem wolny od posłuszeństwa. Jeśli ludzie, którzy rządzą Polską, łamią w jakikolwiek sposób prawo, jeśli nie przestrzegają prawa, jeśli naruszają moje osobiste prawa - jestem wolny od posłuszeństwa. jeśli ludzie, którzy rządzą Polską, w jakikolwiek sposób ograniczają moją wolność - jestem wolny od posłuszeństwa. Właśnie takie jest obecne znaczenie siedemnastego artykułu henrycjańskiego. "Tedy obywatele koreonne [...] wolne czyniemy". Henryk d`Anjou, który był tutaj królem czterysta trzydzieści sześć lat temu, mówi to do nas wszystkich. Mówi to też do mnie. Jeśli Henryk d`Anjou nie dotrzyma słowa, czego Boże uchowaj, swoją przysięgą zwalnia mnie od posłuszeństwa. Jesli nie dotrzyma słowa, mogę odebrać mu władzę - także używając siły. To niech sobie panowie zapamiętają - panie prezydencie, panie premierze, panowie, którzy teraz tutaj rządzicie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi fragment pochodzi z rozdziału POLACY SĄ PIWO i odnosi się do słynnego zdania, które Jan Zamoyski wygłosił na nasz temat: "Polacy są piwo, które kisa z przodku, a potem za wodę stoi".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To od tego zdania zaczyna się długa (teraz już ponad czterowiekowa) historia pogardy Polaków, którzy rządzą, dla Polaków, którzy są rządzeni. Także historia Polaków, którzy uważają się za lepszych, dla Polaków, którzy uważani są za gorszych. Po trzecie jest to zdanie, od którego zaczyna się równie długa historia polskiej pogardy dla polskości. Lepsi Polacy (tacy, którzy są lepiej usytuowani; lepiej urządzeni; mają władzę; należą do elity), gardząc gorszymi (od nich) Polakami, gardzą też polskością, także - własną polskością, własną przynależnością do polskości, czyli - okazują pogardę (niekoniecznie umiejąc zdać sobie z tego sprawę) dla własnego statusu istnieniowego, którego nie potrafią się pozbyć. Takie są znaczenia tego zdania o Polakach i piwie, które kisa. Dalej w pogardzie dla Polaków pójść nie można. Nawet ci Polacy, którzy teraz gardzą swoją (i naszą) polskością, ci Polacy należący teraz do tak zwanej (krakowskiej i warszawskiej) elity, ci Polacy, którzy nami gardzą - w swojej pogardzie dla Polaków nie są w stanie pójść dalej niż zrobił to kanclerz Zamojski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jeden fragmencik, przeczytany dziś rano w autobusie w drodze do pracy, z rozdziału SYNOWIE BELIALA.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Polacy mieli swoją wolność, wzięli ją w siebie, była nie gdzieś obok, nie przy nich, lecz w nich, byli z nią tożsami, a ona była tożsama z nimi, i nie było na całym świecie takiej siły, takiej mocy, takiej potęgi politycznej oraz militarnej, takich mieczy i włóczni, takich dywizji artyleryjskich, czołgowych, lotniczych, które byłyby w stanie coś z tą ich wolnością zrobić, które byłyby w stanie ją zbombardować, rozstrzelać, pokawałkować, unicestwić. Można ją było uśmiercić - ale tylko razem z Polakami. W tym celu trzeba było uśmiercić wszystkich Polaków. Ale dokładnie wszystkich, co do jednego - tych, którzy byli, tych, którzy są, i jeszcze tych, którzy kiedyś będą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To tyle. I tylko nie wiem czemu, przez cały czas, kiedy to piszę, przypomina się, że jesienią znów są wybory...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6898029600670213809?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6898029600670213809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/samuel-zborowski-piwo-i-arogancja-wadzy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6898029600670213809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6898029600670213809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/samuel-zborowski-piwo-i-arogancja-wadzy.html' title='SAMUEL ZBOROWSKI, PIWO I AROGANCJA WŁADZY'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4loVCUeeSbA/Tgl0Rx93IPI/AAAAAAAAA3Y/ZZKTjp_Tf7c/s72-c/samuel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3908408448949562542</id><published>2011-06-21T00:37:00.000-07:00</published><updated>2011-06-21T01:56:33.581-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='T-34'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ordon'/><title type='text'>OPERACJA T-34, szczęśliwe zakończenie</title><content type='html'>W piątek 17 czerwca nasz teciak pojawił się na miejscu zlotu. Z tym, że nie było to takie proste, gdyż tuż przed wjazdem na plac nawaliło sprzęgło. Droga wyjazdowa z REALA była z lekka zatarasowana - zwłaszcza kierowca miejskiego autobusu był skonsternowany. Ale klienci hipermarketu (mnie, jako muzealnikowi, określenie "galeria", choćby nawet handlowa, jakoś nie przechodzi:-) chętnie się zatrzymywali i robili zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-gRGLItjF7yg/TgBLewNI1CI/AAAAAAAAA1o/VIFPqBoeEg4/s1600/00.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-gRGLItjF7yg/TgBLewNI1CI/AAAAAAAAA1o/VIFPqBoeEg4/s200/00.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620575326666544162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ZaxYjU2TJyM/TgBLJ91XdtI/AAAAAAAAA1g/uht3LdXiRPs/s1600/01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZaxYjU2TJyM/TgBLJ91XdtI/AAAAAAAAA1g/uht3LdXiRPs/s200/01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620574969547683538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lJNqWMY9w1o/TgBLuwE5tsI/AAAAAAAAA1w/kxf83bt0vcA/s1600/02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lJNqWMY9w1o/TgBLuwE5tsI/AAAAAAAAA1w/kxf83bt0vcA/s200/02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620575601509906114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem pojechałem jeszcze raz, tym razem z córkami. Moje "cztery pancerne" zwiedziły czołg od środka, tylko męskie wydanie Marusi pozostało jeszcze w domu. Poniżej Domi, Sara i Marta wewnątrz czołgu i Milenka na pancerzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-W_S8MOfqEn4/TgBMyZezq5I/AAAAAAAAA2I/XiKm-EL3qj8/s1600/04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-W_S8MOfqEn4/TgBMyZezq5I/AAAAAAAAA2I/XiKm-EL3qj8/s200/04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620576763675650962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-mCDb1qUMEOE/TgBMcHjup7I/AAAAAAAAA14/i6xTAWRzvAM/s1600/03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-mCDb1qUMEOE/TgBMcHjup7I/AAAAAAAAA14/i6xTAWRzvAM/s200/03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620576380907333554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W sobotę była już impreza. "Ordon" cieszył się największym zainteresowaniem - zresztą przez nas oczekiwanym - i w każdej chwili, jeśli akurat nie jeździł, wyglądał mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-yVF1NaOgRVM/TgBNiIA00-I/AAAAAAAAA2Y/KJ5pK9iWOEc/s1600/05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yVF1NaOgRVM/TgBNiIA00-I/AAAAAAAAA2Y/KJ5pK9iWOEc/s200/05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620577583620215778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A że czasem też jeździł, oto dowód:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-eTakZLD7RzM/TgBPRRiQ23I/AAAAAAAAA24/00uE1UCDnp4/s1600/10.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-eTakZLD7RzM/TgBPRRiQ23I/AAAAAAAAA24/00uE1UCDnp4/s200/10.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620579493141863282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupy rekonstrukcyjne były przeróżne, ale jak dla mnie ciekawostką była rekonstrukcja muru berlińskiego - nawet w takie rzeczy można się bawić:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ON1CUNLI2BI/TgBNPuWYqqI/AAAAAAAAA2Q/pCL5hajxM2c/s1600/06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ON1CUNLI2BI/TgBNPuWYqqI/AAAAAAAAA2Q/pCL5hajxM2c/s200/06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620577267493677730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tyle jeśli chodzi o DDR. Byli też Amerykanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-8l3saArdSyo/TgBOV-mAcII/AAAAAAAAA2g/lhPCA0rtLoo/s1600/08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-8l3saArdSyo/TgBOV-mAcII/AAAAAAAAA2g/lhPCA0rtLoo/s200/08.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620578474445009026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... i tylko nie wiadomo jakim cudem w halftracku wracającym z Normandii znalazł się żołnierz z sowieckiej dywizji Jefimienki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-CBaivg8SQaM/TgBOfvBzKjI/AAAAAAAAA2o/R-758PNbidg/s1600/09.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CBaivg8SQaM/TgBOfvBzKjI/AAAAAAAAA2o/R-758PNbidg/s200/09.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620578642065304114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten sam żołnierz, choć przebieraniec, kręcił się też koło "oryginału" spod Stalingradu, w czasie pogawędki z "żołnierzem" Wehrmachtu":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ae4ZOpkwQUU/TgBPAIhuF2I/AAAAAAAAA2w/eJIuvScRv3w/s1600/07.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 145px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ae4ZOpkwQUU/TgBPAIhuF2I/AAAAAAAAA2w/eJIuvScRv3w/s200/07.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620579198665889634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W ramach zlotu zorganizowana była mini wystawa fotograficzna dotycząca Dąbrowy Górniczej w czasie II wojny światowej. Jak zawsze na takich zdjęciach mieszkańcy mogli porównać sobie znajome okolice z tym, jak drzewiej bywało, ale też były ciekawe zdjęcia z Huty Bankowej, która w 1944 roku produkowała kadłuby i wieże do niemieckich "Panter":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0HtOMqaeeC0/TgBaNDeknQI/AAAAAAAAA3A/cHS8FsK736w/s1600/11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0HtOMqaeeC0/TgBaNDeknQI/AAAAAAAAA3A/cHS8FsK736w/s200/11.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620591515276713218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko nocna impreza - tak już poza protokołem - niedzielny krajobraz po bitwie, a w poniedziałek na placu boju pozostał tylko "Ordon":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-e1DW0017R4E/TgBa0Oq0R9I/AAAAAAAAA3Q/j97PMRBnadU/s1600/12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-e1DW0017R4E/TgBa0Oq0R9I/AAAAAAAAA3Q/j97PMRBnadU/s200/12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620592188295759826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-jjxpduE7has/TgBaoL9NGjI/AAAAAAAAA3I/iGiqjzbLeMU/s1600/13.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 52px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-jjxpduE7has/TgBaoL9NGjI/AAAAAAAAA3I/iGiqjzbLeMU/s200/13.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620591981409147442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Teraz "Ordon" stoi sobie spokojnie pod moim oknem, co jakiś czas ktoś na niego wchodzi, ale już w najbliższym czasie czeka go tournee - najpierw, w najbliższy weekend będzie go można zobaczyć w Sławkowie, a później - chyba jesienią - na Polach Chwały w Niepołomicach&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3908408448949562542?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3908408448949562542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-szczesliwe-zakonczenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3908408448949562542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3908408448949562542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-szczesliwe-zakonczenie.html' title='OPERACJA T-34, szczęśliwe zakończenie'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gRGLItjF7yg/TgBLewNI1CI/AAAAAAAAA1o/VIFPqBoeEg4/s72-c/00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-5136655333795172864</id><published>2011-06-17T01:19:00.000-07:00</published><updated>2011-06-17T01:27:11.227-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='T-34'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ordon'/><title type='text'>OPERACJA T-34, cz. 3</title><content type='html'>Już jutro czołg pojawi się na naszym dąbrowskim "poligonie" koło "REALA". W konkursie na imię dla czołgu wygrała propozycja "ORDON". To nie jest nawiązanie do słynnej reduty, a miejscowego oddziału partyzanckiego z ostatniej  wojny. Mam w palnie coś o nim napisać, bo rzecz jest ciekawa i dość kontrowersyjna, ale tym razem jeszcze o czołgu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-YW0CLzMDT1Y/TfsPw7OkC3I/AAAAAAAAA1Y/OpJSbYFsP4I/s1600/t34-xx.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YW0CLzMDT1Y/TfsPw7OkC3I/AAAAAAAAA1Y/OpJSbYFsP4I/s200/t34-xx.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5619102293281737586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod tym adresem można zobaczyć filmik nakręcony pod koniec prac remontowych:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://dabrowagornicza.naszemiasto.pl/artykul/954971,dabrowa-gornicza-czolg-t-34-w-damelu-film,id,t.html#d1e0d5d25a7e69b7,1,3,5"&gt;http://dabrowagornicza.naszemiasto.pl/artykul/954971,dabrowa-gornicza-czolg-t-34-w-damelu-film,id,t.html#d1e0d5d25a7e69b7,1,3,5&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-5136655333795172864?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/5136655333795172864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-cz-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5136655333795172864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5136655333795172864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-cz-3.html' title='OPERACJA T-34, cz. 3'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YW0CLzMDT1Y/TfsPw7OkC3I/AAAAAAAAA1Y/OpJSbYFsP4I/s72-c/t34-xx.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-7822592961574835405</id><published>2011-06-07T23:25:00.000-07:00</published><updated>2011-06-07T23:36:16.566-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='T-34'/><title type='text'>OPERACJA T-34, cz. 2</title><content type='html'>Pojawiły się pierwsze wątpliwości, czy nasz czołg rzeczywiście działa. Fakt, ze początkowo wyglądał nieco, hm, pordzewiale, ale to szybko się zmieniło. Na Farmie Pancernej nasza trzydziestkaczwórka przeszła pierwszy etap remontu - w tym malowanie zewnętrzne - no i od razu prezentuje się lepiej, co widać na fotkach poniżej.&lt;br /&gt;1 czerwca był prawdziwy dzień dziecka: jazdy w ekstremalnych poligonowych warunkach. &lt;br /&gt;Na ostatnim zdjęciu znana z "Operacji Dunaj" Biedroneczka.&lt;br /&gt;Wszystkie fotki (także w poprzednim wpisie) dzięki Krzyśkowi Bordzie, który jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;spiritus movens&lt;/span&gt; całego przedsięwzięcia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-SDHat9FBAuY/Te8YQ_3PTjI/AAAAAAAAA1Q/8sCf3nqZN-E/s1600/t34-01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-SDHat9FBAuY/Te8YQ_3PTjI/AAAAAAAAA1Q/8sCf3nqZN-E/s200/t34-01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615733940654394930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-65KqzJ2kShc/Te8YKBasTzI/AAAAAAAAA1I/AcYx_0FyMDo/s1600/t34-02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-65KqzJ2kShc/Te8YKBasTzI/AAAAAAAAA1I/AcYx_0FyMDo/s200/t34-02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615733820812447538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-K6H8CvFlip8/Te8YBV4fTlI/AAAAAAAAA1A/71TnDwjPm0Q/s1600/t34-03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-K6H8CvFlip8/Te8YBV4fTlI/AAAAAAAAA1A/71TnDwjPm0Q/s200/t34-03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615733671687310930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-FqUOwK_LlSc/Te8X7BeRVvI/AAAAAAAAA04/vdM6q4-YfAI/s1600/t34-04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-FqUOwK_LlSc/Te8X7BeRVvI/AAAAAAAAA04/vdM6q4-YfAI/s200/t34-04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615733563129419506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-62CaoG0E03w/Te8X1BfhNBI/AAAAAAAAA0w/uZlmgNepTtQ/s1600/t34-05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-62CaoG0E03w/Te8X1BfhNBI/AAAAAAAAA0w/uZlmgNepTtQ/s200/t34-05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615733460055438354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-_LNMhmE1Nrk/Te8XcV_wGEI/AAAAAAAAA0o/jhBvxRxvy2g/s1600/t34-06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_LNMhmE1Nrk/Te8XcV_wGEI/AAAAAAAAA0o/jhBvxRxvy2g/s200/t34-06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615733036062611522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-E4y2G10hRuc/Te8XUkg-eRI/AAAAAAAAA0g/bj12e6PvOc0/s1600/t34-07.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-E4y2G10hRuc/Te8XUkg-eRI/AAAAAAAAA0g/bj12e6PvOc0/s200/t34-07.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615732902521108754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-7822592961574835405?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/7822592961574835405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/7822592961574835405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/7822592961574835405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-cz-2.html' title='OPERACJA T-34, cz. 2'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-SDHat9FBAuY/Te8YQ_3PTjI/AAAAAAAAA1Q/8sCf3nqZN-E/s72-c/t34-01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-5654196257501149529</id><published>2011-06-07T04:58:00.001-07:00</published><updated>2011-06-07T05:17:57.002-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='T-34'/><title type='text'>OPERACJA T-34, cz. 1</title><content type='html'>Mężczyźni to czasem (może zawsze?) tacy duzi chłopcy, lubiący bawić się zabawkami. A że duzi chłopcy lubią duże zabawki, więc postanowili sobie do muzeum sprowadzić... czołg. Każdy w moim wieku wie o co chodzi: czterej pancerni, Marusia, Rudy i takie tam. Któż w dzieciństwie nie chciał być Jankiem Kosem?&lt;br /&gt;W tym roku po raz 4 organizujemy festyn muzealny połączony z tradycyjnymi już pokazami militarnymi. W roku ubiegłym mieliśmy Shermana, teraz pora na coś ze wschodu. A że była możliwość pozyskania czołgu w depozyt, czemuż by z tej okazji nie skorzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz czołg (na stronie Muzeum jest ogłoszony konkurs na imię dla niego) od kilku dni jest już w Dąbrowie, gdzie przechodzi właśnie drugi etap remontu, ale zanim do tego doszło - o tym będzie ten mini fotoreportaż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw trzeba się było wybrać na daleki rekonesans i wypatrzyć interesujący obiekt:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-nXKtva-hKu0/Te4T8BKqJeI/AAAAAAAAAzY/duL6jJCtpdo/s1600/t34-1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-nXKtva-hKu0/Te4T8BKqJeI/AAAAAAAAAzY/duL6jJCtpdo/s200/t34-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615447707203806690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-7cJDh9NKOPc/Te4UFra-RnI/AAAAAAAAAzg/wmPeQ2CrR1Q/s1600/t34-2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-7cJDh9NKOPc/Te4UFra-RnI/AAAAAAAAAzg/wmPeQ2CrR1Q/s200/t34-2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615447873165346418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowe oględziny może nie wypadły zbyt imponująco:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-3Ue1w4rOR4U/Te4UZMnF3kI/AAAAAAAAAzo/EWHKoB0nhcI/s1600/t34-3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3Ue1w4rOR4U/Te4UZMnF3kI/AAAAAAAAAzo/EWHKoB0nhcI/s200/t34-3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615448208492060226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwłaszcza, kiedy się zajrzało do środka:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-tEEgDtjAmF8/Te4UwQaRdOI/AAAAAAAAAz4/KQQjwieq0xs/s1600/t34-4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tEEgDtjAmF8/Te4UwQaRdOI/AAAAAAAAAz4/KQQjwieq0xs/s200/t34-4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615448604649026786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-LCxZK62zbJI/Te4UpTnUu6I/AAAAAAAAAzw/dTbiegGci50/s1600/t34-5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-LCxZK62zbJI/Te4UpTnUu6I/AAAAAAAAAzw/dTbiegGci50/s200/t34-5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615448485249989538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejsze jednak, że odpalił:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-MjszRkLO_L0/Te4U-FykY0I/AAAAAAAAA0A/UyZFr0t_OgY/s1600/t34-6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-MjszRkLO_L0/Te4U-FykY0I/AAAAAAAAA0A/UyZFr0t_OgY/s200/t34-6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615448842316309314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, teraz możemy ruszać nawet pod Lenino!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-6Us1NOiPNs8/Te4VQaHwUWI/AAAAAAAAA0I/W-97pVnw8iw/s1600/t34-7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6Us1NOiPNs8/Te4VQaHwUWI/AAAAAAAAA0I/W-97pVnw8iw/s200/t34-7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615449157011525986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czołg sam wjechał na lawetę po czym udał się w pierwszą swą podróż, na razie na Panzer Farm do Nasielska, gdzie czekał go wstępny remont.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-km-aVrmarPw/Te4WLBk69mI/AAAAAAAAA0Y/QGptBhB03RE/s1600/t34-8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-km-aVrmarPw/Te4WLBk69mI/AAAAAAAAA0Y/QGptBhB03RE/s200/t34-8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615450164035253858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-9XktT7ZSrSM/Te4WFMN2b1I/AAAAAAAAA0Q/KhTmqg0K8v4/s1600/t34-9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-9XktT7ZSrSM/Te4WFMN2b1I/AAAAAAAAA0Q/KhTmqg0K8v4/s200/t34-9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5615450063812063058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciąg dalszy nastąpi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-5654196257501149529?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/5654196257501149529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5654196257501149529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5654196257501149529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/06/operacja-t-34-cz-1.html' title='OPERACJA T-34, cz. 1'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nXKtva-hKu0/Te4T8BKqJeI/AAAAAAAAAzY/duL6jJCtpdo/s72-c/t34-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2776338221144931140</id><published>2011-05-04T13:12:00.000-07:00</published><updated>2011-05-04T13:19:22.230-07:00</updated><title type='text'>ANTOŚ</title><content type='html'>Ostatnio trochę jakby mniej zajmuję się tematyką zagłębiowską, ale niech usprawiedliwieniem będą narodziny Antosia. Tak więc oprócz czterech fantastycznych córek mam też syna. Drzewo już kiedyś zasadziłem, dom (ro)zbudowałem, a więc jestem mężczyzną kompletnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fiqm7QPB5RI/TcG0HBLY_cI/AAAAAAAAAzM/WEzlCp6BW8Q/s1600/S8001874.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fiqm7QPB5RI/TcG0HBLY_cI/AAAAAAAAAzM/WEzlCp6BW8Q/s200/S8001874.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602957444093902274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciu w drugim dniu życia, razem z dwiema starszymi siostrami: Domi i Sarą. Dopiero teraz zauważyłem, że muszę przestawić datę w aparacie:-(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2776338221144931140?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2776338221144931140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/05/antos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2776338221144931140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2776338221144931140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/05/antos.html' title='ANTOŚ'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fiqm7QPB5RI/TcG0HBLY_cI/AAAAAAAAAzM/WEzlCp6BW8Q/s72-c/S8001874.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-4702416038249832675</id><published>2011-04-08T04:58:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T05:10:09.335-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kalinka'/><title type='text'>KALINKA</title><content type='html'>Właśnie się dowiedziałem, że mój stary znajomy - nie widzieliśmy się prawie dwadzieścia lat - ma chore dziecko. Sam mam cztery córki, syn urodzi się lada dzień i zawsze z przerażeniem myślę, co by było, gdyby mnie to spotkało. Z Jackiem, tatą Kalinki, przeżyliśmy kiedyś wiele wspólnych chwil - koncerty I'n'I, rastamańskie zloty i wiele innych. Czasami próbowałem namierzyć go w necie, zawsze jednak bezskutecznie. Aż tu taka wiadomość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-J_TYBmAazb8/TZ75ytYsZLI/AAAAAAAAAy8/SiIk3myRcI0/s1600/sebek%2Bromek%2Bi%2Bgedeon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-J_TYBmAazb8/TZ75ytYsZLI/AAAAAAAAAy8/SiIk3myRcI0/s200/sebek%2Bromek%2Bi%2Bgedeon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593182436812678322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sylwester I'n'I, Istebna, 1991/92 &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fwwLECw4vWM/TZ76fuSFMWI/AAAAAAAAAzE/Jtd6CoB2KwY/s1600/ba%25C5%25BCanowice.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fwwLECw4vWM/TZ76fuSFMWI/AAAAAAAAAzE/Jtd6CoB2KwY/s200/ba%25C5%25BCanowice.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593183210147492194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zlot I'n'I w Bażanowicach pod Cieszynem, 1991 lub 1992&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takich próśb wokół nas jest mnóstwo - ale jeśli możesz - pomóż. Kliknij w link w prawym górnym rogu tego bloga. Stamtąd dostaniesz się na blog Kalinki o jej i jej rodziców walce z siatkówczakiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-4702416038249832675?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/4702416038249832675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/04/kalinka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4702416038249832675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4702416038249832675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/04/kalinka.html' title='KALINKA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-J_TYBmAazb8/TZ75ytYsZLI/AAAAAAAAAy8/SiIk3myRcI0/s72-c/sebek%2Bromek%2Bi%2Bgedeon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-4986530468460805723</id><published>2011-02-25T00:35:00.001-08:00</published><updated>2011-02-25T00:50:47.290-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Koniecpolska Wola'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Crimen'/><title type='text'>CRIMEN</title><content type='html'>Człowiek uczy się przez całe życie. I poznaje nowe, zapomniane rzeczy. To banał, ale czasami piękny i twórczy. Jakiś czas temu słyszałem - a może przeczytałem - o świetnych powieściach historycznych niejakiego Józefa Hena. Trochę mnie to zaintrygowało, bo choć nazwisko nie było mi obce, to jednak nic nie czytałem. Generalnie zapomniałem o tym na parę miesięcy, ale ostatnio, będąc w bibliotece, natknąłem się na półkę z jego książkami. Wśród nich "CRIMEN" - tytuł intrygujący, z dopiskiem "powieść sensacyjna z XVII wieku". Jako że ostatnio kręci mnie ta epoka, sięgnąłem poza stronę tytułową i przeczytałem wstęp, w którym sam autor jest bardzo zadowolony z napisanej książki.&lt;br /&gt;Czyta się dobrze, choć to nie proste czytadło. Zachwyca mnie forma - nie przegięta, ale ciekawa. Zmiany czasu, narratora, czasami w jednym akapicie a nawet jednym zdaniu! Na przykład: "On czuł, że krew ścieka mu do serca, odezwało się stare znajome kłucie, przecież mam ją przepytać, bronił się przed nią, przecież mi skłamała." Jedno zdanie, w którym dwa razy narrator jest w trzeciej osobie i dwa razy w pierwszej. Dla mnie super.&lt;br /&gt;Ale nie pisałbym o tym gdyby nie taka postać: "Jego wysoki wzrost, szerokie bary, ruchliwość postaci, krótka słomiana czupryna na podgolonej głowie, wąs starannie podkręcony, kontrastowały dziwnie z małą uśmiechniętą twarzą i zdziwionymi jak u dziecka oczyma." To opis znanego mi skądinąd - i wspomnianego nawet już na blogu - Zygmunta Stefana Koniecpolskiego, starosty będzińskiego, tego samego, którego osadnictwo (Koniecpolska Wola) dało początek dzisiejszej Dąbrowie Górniczej. To jeden z bohaterów tej powieści, nie główny ale też nie jakoś ostatni. Zresztą bohater nieciekawy, mało że tak powiem bohaterski. &lt;br /&gt;Warto przeczytać, w końcu nieczęsto się zdarza, aby jakaś postać z dziejów tej ziemi przeszła do literatury pięknej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-sC9OMWprsLs/TWdtLyFZ2QI/AAAAAAAAAy0/_FG6uFExLwQ/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-sC9OMWprsLs/TWdtLyFZ2QI/AAAAAAAAAy0/_FG6uFExLwQ/s200/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577546712712075522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W necie znalazłem, że na podstawie powieści nakręcono też serial, ale chyba go nigdy nie widziałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-4986530468460805723?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/4986530468460805723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/02/crimen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4986530468460805723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4986530468460805723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/02/crimen.html' title='CRIMEN'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-sC9OMWprsLs/TWdtLyFZ2QI/AAAAAAAAAy0/_FG6uFExLwQ/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-5856823635396007883</id><published>2011-02-16T01:41:00.000-08:00</published><updated>2011-02-16T01:50:28.788-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kazimierz nad Przemszą'/><title type='text'>KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ, c.d.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-r2hh8xBlsq4/TVucf1g7XrI/AAAAAAAAAyk/ymUDPQlQWbM/s1600/zapiski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-r2hh8xBlsq4/TVucf1g7XrI/AAAAAAAAAyk/ymUDPQlQWbM/s200/zapiski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5574221034556186290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wracam do tematu Kazimierza Wielkiego i planowanej publikacji. Kiedy się ukaże, ciągle jeszcze nie wiadomo, ale w tak zwanym międzyczasie ukazała się zapowiedź, że mój artykuł na ten sam temat i pod tym samym tytułem ukaże się w najbliższym, szóstym numerze "Zapisków Kazimierzowskich". W zasadzie jest to skrócona wersja całej książki, bez fotografii Krzyśka Michalskiego. Kto wie, może ukaże się wcześniej niż cała książka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotychczasowe numery "Zapisków Kazimierzowskich" można pobrać tutaj:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.kazimierzwielki.pl/zapiski_kazimierzowskie.html"&gt;&lt;br /&gt;http://www.kazimierzwielki.pl/zapiski_kazimierzowskie.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-5856823635396007883?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/5856823635396007883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/02/kazimierz-nad-przemsza-cd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5856823635396007883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/5856823635396007883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/02/kazimierz-nad-przemsza-cd.html' title='KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ, c.d.'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-r2hh8xBlsq4/TVucf1g7XrI/AAAAAAAAAyk/ymUDPQlQWbM/s72-c/zapiski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-1024879830601947726</id><published>2011-01-31T01:02:00.001-08:00</published><updated>2012-02-06T00:35:56.394-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kramla'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rastamani'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reggae'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>RASTAMANI</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ68gV0XaI/AAAAAAAAAso/WG4zrOG24XQ/s1600/rasta%2Bok%2B1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ68gV0XaI/AAAAAAAAAso/WG4zrOG24XQ/s200/rasta%2Bok%2B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568273169182383522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagłębiaków chcę uspokoić - wkrótce wrócę do tematów bardziej zagłębiowskich. Ale tymczasem daję jeszcze coś na prośbę różnych osób, których na tej książce zależy a i tak w poniższych skanach jest kilka fotek z Będzina).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka "Rastamani" to pierwotnie praca dyplomowa mojej żony - Kramli. Jako że w owym czasie ten temat był w Polsce absolutną białą plamą, postanowiliśmy to wydać w formie książkowej. Założyłem wydawnictwo "POSITIV", a "Rastamani" byli pierwszą książką, którą złożyłem w PageMakerze. Sprzedawana była drogą wysyłkową przez różne niezależne dystrybucje (Zima, W Moich Oczach), do dziś mam w domu jeszcze parę egzemplarzy. Książka trąci dziś trochę naiwnością, ale chyba do dziś stanowi jedyną taka próbę opisania zjawiska POLSKIEGO rastamaństwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej skany wykonane przez JungleMana (dzięki !!!) co mi oszczędziło trochę pracy i przyspieszyło ukazanie się książki na blogu. Pomijam pierwszy rozdział ("Rasta tam") jako nie wnoszący wiele nowego a w zasadzie będący tylko odzwierciedleniem, wiedzy, jaką przeciętny Polak miał o zjawisku reggae/rastafari w latach 90, czyli w przedinternetowej prehistorii. W zamian za to umieszczam kilka materiałów dodatkowych. Prezentowany poniżej rozdział "Rasta tu" jest oparty na własnych badaniach i przemyśleniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaFJoDLdYI/AAAAAAAAAxI/5zqE9Z4Jj-E/s1600/str%2Btyt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 131px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaFJoDLdYI/AAAAAAAAAxI/5zqE9Z4Jj-E/s200/str%2Btyt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568284389706265986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaFC_Dr1oI/AAAAAAAAAxA/Q11AI0fCbHw/s1600/str%2Bred.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaFC_Dr1oI/AAAAAAAAAxA/Q11AI0fCbHw/s200/str%2Bred.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568284275623319170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaE5daqPvI/AAAAAAAAAw4/q-ta-N_a5-c/s1600/str%2B3%2Bwst%25C4%2599p.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaE5daqPvI/AAAAAAAAAw4/q-ta-N_a5-c/s200/str%2B3%2Bwst%25C4%2599p.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568284111974055666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEvWqZW7I/AAAAAAAAAww/kX9S9Ur5pEo/s1600/str%2B4%2Bwst%25C4%2599p.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEvWqZW7I/AAAAAAAAAww/kX9S9Ur5pEo/s200/str%2B4%2Bwst%25C4%2599p.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568283938362317746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEnfA8hFI/AAAAAAAAAwo/M-GW3sLucaA/s1600/str%2B17.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEnfA8hFI/AAAAAAAAAwo/M-GW3sLucaA/s200/str%2B17.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568283803165426770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEdQKOV3I/AAAAAAAAAwg/BqqtkCZBIgM/s1600/str%2B18.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEdQKOV3I/AAAAAAAAAwg/BqqtkCZBIgM/s200/str%2B18.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568283627379119986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaERDWPqbI/AAAAAAAAAwY/1jonuGOjFxk/s1600/str%2B19.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaERDWPqbI/AAAAAAAAAwY/1jonuGOjFxk/s200/str%2B19.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568283417781447090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEHeruUCI/AAAAAAAAAwQ/52QuO3LBOx8/s1600/str%2B20.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaEHeruUCI/AAAAAAAAAwQ/52QuO3LBOx8/s200/str%2B20.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568283253320601634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaD73SJJHI/AAAAAAAAAwI/uCUfw2QnaIY/s1600/str%2B21.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaD73SJJHI/AAAAAAAAAwI/uCUfw2QnaIY/s200/str%2B21.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568283053765764210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDxbIa8LI/AAAAAAAAAwA/IXmjz7FA-00/s1600/str%2B22.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDxbIa8LI/AAAAAAAAAwA/IXmjz7FA-00/s200/str%2B22.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568282874410102962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDmdYaAyI/AAAAAAAAAv4/rdYWzEJeVqA/s1600/str%2B23.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDmdYaAyI/AAAAAAAAAv4/rdYWzEJeVqA/s200/str%2B23.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568282686035460898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDcPk0h7I/AAAAAAAAAvw/eFst2SiUK2g/s1600/str%2B24.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDcPk0h7I/AAAAAAAAAvw/eFst2SiUK2g/s200/str%2B24.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568282510530742194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDPmyB6dI/AAAAAAAAAvo/ZWyY3ck6qDA/s1600/str%2B25.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDPmyB6dI/AAAAAAAAAvo/ZWyY3ck6qDA/s200/str%2B25.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568282293421861330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDFAQwSJI/AAAAAAAAAvg/ERkeaYb50bk/s1600/str%2B26.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaDFAQwSJI/AAAAAAAAAvg/ERkeaYb50bk/s200/str%2B26.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568282111283054738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaC5g2euyI/AAAAAAAAAvY/eousNxYECOI/s1600/str%2B27.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaC5g2euyI/AAAAAAAAAvY/eousNxYECOI/s200/str%2B27.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568281913872792354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaCoTgs4cI/AAAAAAAAAvQ/4Xehhc6QGAU/s1600/str%2B28.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaCoTgs4cI/AAAAAAAAAvQ/4Xehhc6QGAU/s200/str%2B28.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568281618234008002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;KOREKTA: na poniższej stronie jest błąd. Fragment piosenki "Rastamani to my" to oczywiście KRYTERIUM a nie KULTURA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaCIQd1-wI/AAAAAAAAAvI/_v6qGipdXWQ/s1600/str%2B29.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaCIQd1-wI/AAAAAAAAAvI/_v6qGipdXWQ/s200/str%2B29.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568281067660901122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaB1XLbtoI/AAAAAAAAAvA/B5TsQ7Kdhh8/s1600/str30.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaB1XLbtoI/AAAAAAAAAvA/B5TsQ7Kdhh8/s200/str30.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568280743045215874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaBgyaW_GI/AAAAAAAAAu4/GGy-Acz4Nwk/s1600/str%2B31.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaBgyaW_GI/AAAAAAAAAu4/GGy-Acz4Nwk/s200/str%2B31.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568280389578325090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaBRFPiH5I/AAAAAAAAAuw/zLSW2TcHYTk/s1600/str%2B32.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaBRFPiH5I/AAAAAAAAAuw/zLSW2TcHYTk/s200/str%2B32.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568280119755284370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaBBPj1neI/AAAAAAAAAuo/jfbEi0wJEEw/s1600/str%2B33.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaBBPj1neI/AAAAAAAAAuo/jfbEi0wJEEw/s200/str%2B33.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568279847646895586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaA24iMoSI/AAAAAAAAAug/MyEr2f3mDow/s1600/str%2B34.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaA24iMoSI/AAAAAAAAAug/MyEr2f3mDow/s200/str%2B34.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568279669667307810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAriPlCrI/AAAAAAAAAuY/tQjsFuwJrIs/s1600/str%2B35.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAriPlCrI/AAAAAAAAAuY/tQjsFuwJrIs/s200/str%2B35.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568279474705074866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAhK1sMAI/AAAAAAAAAuQ/kJvrIokfXXo/s1600/str%2B36.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAhK1sMAI/AAAAAAAAAuQ/kJvrIokfXXo/s200/str%2B36.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568279296623783938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAWIgb7zI/AAAAAAAAAuI/4kj-MnZDy9w/s1600/str%2B37.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAWIgb7zI/AAAAAAAAAuI/4kj-MnZDy9w/s200/str%2B37.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568279107019206450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAK8NVjrI/AAAAAAAAAuA/3qmCF9GflsI/s1600/str%2B38.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAK8NVjrI/AAAAAAAAAuA/3qmCF9GflsI/s200/str%2B38.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568278914739310258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAArRDigI/AAAAAAAAAt4/Tsby3Vxg_Wg/s1600/str%2B39.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaAArRDigI/AAAAAAAAAt4/Tsby3Vxg_Wg/s200/str%2B39.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568278738392812034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_0u8vg_I/AAAAAAAAAtw/k1vAepwh-wg/s1600/str%2B40.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_0u8vg_I/AAAAAAAAAtw/k1vAepwh-wg/s200/str%2B40.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568278533222925298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_onzY4rI/AAAAAAAAAto/A4nAGxj0w6w/s1600/str%2B41.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_onzY4rI/AAAAAAAAAto/A4nAGxj0w6w/s200/str%2B41.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568278325146215090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_gFU4sjI/AAAAAAAAAtg/tjJZJSoZRYM/s1600/str%2B42.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_gFU4sjI/AAAAAAAAAtg/tjJZJSoZRYM/s200/str%2B42.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568278178452517426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_VU-HEGI/AAAAAAAAAtY/KHl3pPi_ahE/s1600/str%2B43.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_VU-HEGI/AAAAAAAAAtY/KHl3pPi_ahE/s200/str%2B43.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568277993673396322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_KIt9zbI/AAAAAAAAAtQ/nl5xO2tBg5U/s1600/str%2B44.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ_KIt9zbI/AAAAAAAAAtQ/nl5xO2tBg5U/s200/str%2B44.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568277801405894066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-6lFsYLI/AAAAAAAAAtI/hoOzHY6xkXU/s1600/str%2B45.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-6lFsYLI/AAAAAAAAAtI/hoOzHY6xkXU/s200/str%2B45.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568277534143701170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-uCX2HpI/AAAAAAAAAtA/qUr1qgf3OkU/s1600/str%2B46.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-uCX2HpI/AAAAAAAAAtA/qUr1qgf3OkU/s200/str%2B46.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568277318666165906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-iY7qn7I/AAAAAAAAAs4/Dp3jONbucYU/s1600/str%2B47.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-iY7qn7I/AAAAAAAAAs4/Dp3jONbucYU/s200/str%2B47.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568277118563557298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-Y3-9eII/AAAAAAAAAsw/JQ1gqDESHXY/s1600/rasta%2Bok%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ-Y3-9eII/AAAAAAAAAsw/JQ1gqDESHXY/s200/rasta%2Bok%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568276955100182658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"RASTAMANI" - BONUS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilustracja na okładce i kilka obrazków w środku pochodzą od Dr Czity, którego uważny obserwator znajdzie także na dwóch fotografiach w książce. Czita tych obrazków dał mi do wyboru kilka. Oto one:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHCALlCoI/AAAAAAAAAxo/ZmYgoG0-nyE/s1600/rastamani%2Bczita%2B6m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 174px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHCALlCoI/AAAAAAAAAxo/ZmYgoG0-nyE/s200/rastamani%2Bczita%2B6m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568286457768249986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaG8LF_1RI/AAAAAAAAAxg/2u9kg01jfDI/s1600/rastamani%2Bczita%2B5m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 198px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaG8LF_1RI/AAAAAAAAAxg/2u9kg01jfDI/s200/rastamani%2Bczita%2B5m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568286357618414866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaG0iU7-lI/AAAAAAAAAxY/m_E7uZ_iItg/s1600/rastamani%2Bczita%2B4m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaG0iU7-lI/AAAAAAAAAxY/m_E7uZ_iItg/s200/rastamani%2Bczita%2B4m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568286226416138834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaGsj4JO3I/AAAAAAAAAxQ/rlE55WK3uPM/s1600/rastamani%2Bczita%2B3m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 198px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaGsj4JO3I/AAAAAAAAAxQ/rlE55WK3uPM/s200/rastamani%2Bczita%2B3m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568286089393290098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam już dokładnie ile, ale po ukazaniu się książki organizowaliśmy jakieś spotkania autorskie, m.in. w będzińskiej bibliotece. Wydaną książką zainteresowała się także regionalna prasa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHxksMZGI/AAAAAAAAAyA/Jbwd7wUqs0E/s1600/rastamani%2Bprasa%2B1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 163px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHxksMZGI/AAAAAAAAAyA/Jbwd7wUqs0E/s200/rastamani%2Bprasa%2B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568287275022574690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHo6XyYuI/AAAAAAAAAx4/sT8Ub4owsxE/s1600/rastamani%2Bprasa%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 157px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHo6XyYuI/AAAAAAAAAx4/sT8Ub4owsxE/s200/rastamani%2Bprasa%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568287126223741666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHh_ZA_FI/AAAAAAAAAxw/GN0oytHvFw8/s1600/rastamani%2Bprasa%2B3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 154px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaHh_ZA_FI/AAAAAAAAAxw/GN0oytHvFw8/s200/rastamani%2Bprasa%2B3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568287007311985746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze ciekawostka. Na tylnej stronie okładce na środkowym zdjęciu stoi grupka osób przed katowickim Spodkiem. To była "Rawa blues", bodajże w 1991 roku. Graliśmy na korytarzu na różnego rodzaju instrumentach - w końcu blues nie specjalnie nas interesował:-) To nasze bębnienie pokazywali nawet w tv. Przy projektowaniu okładki trochę się pobawiłem i umieściłem przekaz do podświadomości. Na białym pasku w okolicach bębna umieściłem bardzo drobniutki napis: "Jah Kingdom Come". Kto ma oryginał, może zobaczyć. Poniżej zdjęcie czyste:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaJrdo318I/AAAAAAAAAyI/1v8vhS49mWY/s1600/grzesiek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaJrdo318I/AAAAAAAAAyI/1v8vhS49mWY/s200/grzesiek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568289369073637314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze jedna fotka, tak przy okazji, z tej samej "Rawy": od lewej: Adam, ja, Kramla, Dziobol R.I.P.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaKBdsRpyI/AAAAAAAAAyQ/8rnkU1FwPh8/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUaKBdsRpyI/AAAAAAAAAyQ/8rnkU1FwPh8/s200/3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568289747045033762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całą książkę - 150 MB - można ściągnąć stąd:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filesonic.com/file/69748367/Rastamani_-_SKANY.rar"&gt;http://www.filesonic.com/file/69748367/Rastamani_-_SKANY.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UWAGA - powyższy link zdaje się nie działa. Nieco lżejszy plik (ok. 22 MB), także w wersji pdf, umieściłem na &lt;a href="http://www.chomikuj.pl/krajarek"&gt;chomiku&lt;/a&gt;, w dziale dokumenty. Kolorowe wersje niektórych zdjęć umieszczonych w książce można też znaleźć na tym blogu &lt;a href="http://www.mojezaglebie.blogspot.com/2012/01/rastamani-suplement.html"&gt;(RASTAMANI - suplement&lt;/a&gt;, z czasem może także w innych wpisach).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-1024879830601947726?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/1024879830601947726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/rastamani.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1024879830601947726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/1024879830601947726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/rastamani.html' title='RASTAMANI'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUZ68gV0XaI/AAAAAAAAAso/WG4zrOG24XQ/s72-c/rasta%2Bok%2B1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6036037296281197819</id><published>2011-01-27T02:58:00.000-08:00</published><updated>2011-01-31T03:20:58.607-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Africa is hungry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reggae'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Toruń'/><title type='text'>AFRICA IS HUNGRY</title><content type='html'>W najbliższy weekend w Toruniu będzie miała miejsce 21 edycja festiwalu AFRYKA. To dla mnie zawsze trochę nostalgiczne wspomnienie, jako że razem z Paśniakiem i Robsonem wspólnie wymyśliliśmy tę imprezę dokładnie 20 lat temu. Nikt z nas wówczas nie przypuszczał, ze to się tak rozwinie.&lt;br /&gt;W moich zapiskach zachowało się co nieco z kuluarów powstania tego koncertu. Całość już kiedyś ukazała się na forum REGGAENET.PL, gdzie wzbudziła sporo emocji i wspominkowych komentarzy. Forum jak to forum - w toku bieżących dyskusji wszystko ginie w przepastnych przestrzeniach internetu. Dlatego jeszcze raz wracam do tej historii. Niech to będzie taki mały przyczynek do historii muzyki reggae w Polsce oraz polskich subkultur młodzieżowych z przełomu lat 80 i 90 ubiegłego już stulecia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFTQxjPiMI/AAAAAAAAArI/vqZkXyAPYb4/s1600/a1-plak.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFTQxjPiMI/AAAAAAAAArI/vqZkXyAPYb4/s200/a1-plak.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566822162050812098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ręcznie rysowany plakat koncertu, który dopiero od następnego roku otrzymał liczebnik porządkowy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POCZĄTKI AFRICA IS HUNGRY&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28 listopad 1990&lt;br /&gt;Dziś, orzeczeniem Sądu Wojewódzkiego styczeń Toruniu zarejestrowane  zostało Toruńskie Stowarzyszenie Muzyczne (gdzieś tak kilkanaście minut po dwunastej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 styczeń 1991&lt;br /&gt;List od PAX WORLD – odezwali się jako pierwsi. I przysłali trochę adresów. W ogóle nieźle odjazdowy jest ten list. Co chwile jakieś odwołania do Jah – super.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFTqR_0U9I/AAAAAAAAArQ/UCyU6xCklDc/s1600/AIH1-%2Blist%2Bod%2BPaxa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFTqR_0U9I/AAAAAAAAArQ/UCyU6xCklDc/s200/AIH1-%2Blist%2Bod%2BPaxa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566822600257328082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;List od Paxa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8 styczeń&lt;br /&gt;Po zajęciach ludzie chcieli iść do Anity uczyć się łaciny (bo jej koleżanka – Wiesia – jest w tym dobra). Z góry wiedziałem, że z uczenia nic nie będzie, ale też poszedłem. Po drodze kupiliśmy dwa wina. Tak, że zamiast nauki była mała impreza. Musiałem się wkrótce zrywać, bo na ósmą umówiłem się z Paśniakiem i Robsonem w sprawie organizacji tego regowego koncertu na rzecz dzieci w Tanzanii. Omówiliśmy parę spraw – na razie wszystko jest na dobrej drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9 styczeń&lt;br /&gt;Kartka (odjazdowa) od PAX WORLD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11 styczeń&lt;br /&gt;List od THE REBELS – zgodził się grać na koncercie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFVff-v0lI/AAAAAAAAArY/njtp-4aHG74/s1600/a1-rebe.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 137px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFVff-v0lI/AAAAAAAAArY/njtp-4aHG74/s200/a1-rebe.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566824614055629394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ras Jan - THE REBELS z Białegostoku - podczas koncertu na pierwszej Afryce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13 styczeń&lt;br /&gt;Na Litwie – wojna.&lt;br /&gt;Na Bliskim Wschodzie (za 3 dni) – wojna.&lt;br /&gt;W Rumunii (nadal) wojna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 styczeń&lt;br /&gt;Tak więc – wojna. Jutro rano według naszego czasu. O ile nic się nie zmieni.&lt;br /&gt;Wojna. I czym wobec tego jest to, ze mam kłopoty z łaciną?&lt;br /&gt;Wojna. Trochę chyba nie w czas utrafiliśmy z tym regowym koncertem. Ale czy jest kiedykolwiek jakiś spokojny czas?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16 styczeń&lt;br /&gt;Listy od Kasi i Okonia.&lt;br /&gt;Okoń pisze, że Levy może u nas zagrać w 3-osobowym składzie. I że może zorganizować kontakt z Bastionem. Świetnie by było.&lt;br /&gt;Nie, na razie jeszcze wojny nie ma, ale jak długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17 styczeń&lt;br /&gt;Więc jednak – WOJNA. Dziś w nocy (naszego czasu) Stany Zjednoczone zaatakowały Irak.&lt;br /&gt;U Anity zrobiliśmy z prześcieradła flagę Litwy i poszliśmy na wiec. My – to znaczy: Anita, Iza, Asia, Agnieszka i ja. Potem przemaszerowaliśmy całą większą grupą przez miasto. Flagę początkowo wywiesiliśmy przez okno w naszym instytucie, ale później była jeszcze potrzebna.&lt;br /&gt;Później jakieś 20-30 osób pojechało pod rosyjski garnizon i tam pikietowaliśmy. W końcu daliśmy jeszcze Sowietom „dieńgi na biliety” i rozeszliśmy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 styczeń&lt;br /&gt;Wyjeżdżam w nocy do Lubartowa. Teraz trochę się uczę laciny, bo w poniedziałek będę zaliczał, a nie mam kiedy się uczyć.&lt;br /&gt;A, jeszcze jadę z Paśniakiem do „Od Nowy” załatwiać salę na koncert.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy z Paśniakiem w „Od Nowie”. Jechaliśmy szczerze mówiąc trochę sceptycznie nastawieni, ale jak się okazało – niepotrzebnie. Facet od razu powiedział, że salę mamy za darmo. Tylko obsługę (bramkarzy, sprzątanie itp.) trzeba opłacić, ale to już jest sprawa do uzgodnienia. Ten świat nie jest jednak jeszcze taki zły, jakby się mogło wydawać. Cieszyliśmy się z Paśnikiem jak małe dzieci z nowej zabawki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19 styczeń, godz. 2.26&lt;br /&gt;Za jakieś 20 minut wychodzę. Biorę żarło, książkę od łaciny, ulotki, kasę, mapę i pozytywne wibracje. Przed 10 będę w Warszawie. Stamtąd będę musiał coś złapać do Lubartowa. Tak, żeby po południu być na miejscu. &lt;br /&gt;Jak się dziś z Paśniakiem rozstawaliśmy, to mówił:&lt;br /&gt;- Tylko, Jarek, wszystko tam dobrze załatw, proszę cię. Olej muzykę (uśmiechnął się).&lt;br /&gt;To było jakby orędzie, jakbym jechał w jakiejś bardzo ważnej misji. Tak jak tydzień temu de Cueliar (nie wiem jak to się pisze, ale chodzi o szefa ONZ) wyjeżdżał do Bagdadu, z ostatnią misją  pokojową.&lt;br /&gt;- O’K, Paśniak. Zrobię wszystko co będę mógł. Jah z Tobą!&lt;br /&gt;- Jah z Tobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFWBIPRPLI/AAAAAAAAArg/HT_nvDEzDeA/s1600/ko%25C5%2582ysz%2Bsi%25C4%2599.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFWBIPRPLI/AAAAAAAAArg/HT_nvDEzDeA/s200/ko%25C5%2582ysz%2Bsi%25C4%2599.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566825191798029490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Do Lubartowa jechałem na koncert żeby pogadać ze Słomą i Jackiem Kleyffem – efektem tego spotkania był występ Kleyffa i Orkiestry Na Zdrowie na pierwszej Afryce. Powyżej bilet wstępu na imprezę w Lubartowie, poniżej występ J. Kleyffa i ONZ na pierwszej Afryce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFWrrtkpEI/AAAAAAAAAro/CH7q3OKSL8c/s1600/a1-onz.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 120px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFWrrtkpEI/AAAAAAAAAro/CH7q3OKSL8c/s200/a1-onz.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566825922874876994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 styczeń&lt;br /&gt;Wysiadłem w Lubartowie i zagadałem jednego kolesia o koncert. Nic nie wiedział, ale przy jego pomocy trafiłem do Lub. Ośr. Kultury, gdzie impreza miała miejsce. Od razu zagadałem z organizatorami, że przyjechałem powiedzieć o koncercie, a potem poszedłem do pokoju na parterze, gdzie zbierały się kapele i siedziałem tam razem z innymi rastamańcami.&lt;br /&gt;Zaraz na początku rozdawałem małe ulotki – około 40. Dla wszystkich nie starczyło. Jakiś czas później miałem wystąpienie:&lt;br /&gt;- Cześć, jestem Jarek, przyjechałem do was z Torunia, miasta słynącego z Kopernika i pierników…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po imprezie, która trwała 8 godzin, spaliśmy ze dwie godzinki z Głuchołazowiczami w sali, gdzie był koncert. Później poszliśmy na PKS. W Lublinie – oni w swoją, ja w swoją drogę. Po raz pierwszy chyba w życiu jechałem Expresem – do Warszawy.&lt;br /&gt;W Aleksandrowie nawalił pociąg i trzeba było wymienić lokomotywę. W chacie byłem coś przed 17.30.&lt;br /&gt;Ja mam zdawać łacinę, a nic jeszcze nie umiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec, jak się dowiedział, ze nawet z Głuchołazów byli ludzie na koncercie, to powiedział:&lt;br /&gt;- A ja myślałem, że to ty pojedziesz tam najgłupszy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21 styczeń&lt;br /&gt;Kobieta dała nam dzisiaj po raz kolejny do zrozumienia, że na łacinie nie jesteśmy niczym więcej jak bydłem po prostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23 styczeń&lt;br /&gt;Dziś zaliczenia ze „skorupek”.&lt;br /&gt;- Którędy przebiegał szlak bursztynowy?&lt;br /&gt;- Z północy na południe.&lt;br /&gt;Dostałem czwórkę – „za inteligentną odpowiedź”.&lt;br /&gt;Jutro ma zaliczać łacinę (bo w poniedziałek nie zaliczałem) i nie mam nawet kiedy się jej nauczyć. Najwyżej – &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24 styczeń&lt;br /&gt;Jednak 3- z łaciny – udało się. Jeszcze tylko jutro metodologia i w poniedziałek arabski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 styczeń&lt;br /&gt;Telefon od Paśniaka – pojutrze gra w W-wie Izrael. Wkurzyłem się, bo ani mnie, ani jemu nie pasuje. Nie zdążyłbym w poniedziałek na zaliczenie z arabskiego. Gdybym wiedział o tym wczoraj, to wszystko dałoby się jeszcze załatwić. Cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27 styczeń&lt;br /&gt;Teraz trwa właśnie owsiakowski koncert w Warszawie. Będzie tam grał (lub gra, lub grał) Izrael. Szkoda, że nie mogłem pojechać. Ale jutro rano muszę zdawać arabski. Umiem tylko alfabet – to i tak sukces – dziś się nauczyłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28 styczeń&lt;br /&gt;Czwórka z arabskiego – nieźle jest.&lt;br /&gt;[Za pół roku Abdul tę czwórkę przerobił mi bezprawnie w indeksie na tróję po czym wyjechał walczyć z Amerykanami.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFbhisH12I/AAAAAAAAArw/4b8p6aDh9pw/s1600/AIH1-%2Bkartka%2BChristofari%2Bav.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 118px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFbhisH12I/AAAAAAAAArw/4b8p6aDh9pw/s200/AIH1-%2Bkartka%2BChristofari%2Bav.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566831246212323170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kartka od Christofari`ego ze STAGE OF UNITY. Tym sposobem do wykonawców przybyły nam dwa zespoły: oprócz SoU także RAS, na zdjęciu poniżej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFcNGA4ZMI/AAAAAAAAAr4/oGvkm1Of7u4/s1600/a1-ras.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 128px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFcNGA4ZMI/AAAAAAAAAr4/oGvkm1Of7u4/s200/a1-ras.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566831994429007042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30 styczeń&lt;br /&gt;Kartka od CHRISTOFARI – jego kapela (Stage of Unity) a także R.A.S. zgodziły się zagrać u nas na koncercie. Dzwoniłem dziś też do Okonia w Brodnicy z dokładniejszymi informacjami na temat imprezy. Okoń napisze też do Bastionu.&lt;br /&gt;Koncert więc nieźle się jak na razie zapowiada. Teraz już wszystko zależy od tego, czy nie nawali publika. Ten nasz regowy koncert może być albo największą imprezą TSM [Toruńskie Stowarzyszenie Muzyczne], albo największą klapą.&lt;br /&gt;Telefon z Lublina! Dzwonił PAX – prosił o przesłanie mu jak najwięcej ulotek i plakatów na temat koncertu. Dwa dni temu trochę mu wysłałem, ale jeszcze pewnie nie dostał. Zresztą to i tak byłoby mało.&lt;br /&gt;9 II w Warszawie koncert pod hasłem „Tolerancja” – zagrają m.in. Izrael, Immanuel, Grechuta, Soyka – postaram się pojechać.&lt;br /&gt;PAX powiedział, że powiadomi też Twinkle Brothers!!! Nie, no to już coś cudownego –ale, gdyby nawet była taka możliwość, jest już na to za mało chyba czasu.&lt;br /&gt;Nie wiem, co z sobą zrobić, taki jestem szczęśliwy. Ta impreza tak się rozkręca, że nawet ja – główny organizator – zaczynam tracić kontrolę nad tym, co się dzieje. Paśniak siedzi teraz u wujka na wsi i nawet nie wie, co się dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 luty&lt;br /&gt;Wczoraj koło południa przyjechał Pax z Ciechanowa. Prawdę mówiąc – trochę dziwny człowiek – trudny. Jeśli ja też jestem tak uciążliwy gdy gdzieś jadę, no to dzięki. Ale, co trzeba mu przyznać, człowiek jest dosyć zaangażowany w różne sprawy. Pokazywał mi zdjęcia osady Słomy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11 luty&lt;br /&gt;Podwójna pocztówka od Paxa. Ten koleś chyba oszalał – rozreklamował naszą imprezę już na całe Mazowsze i Wielkopolskę. Powiadomił – Tygodnik Ciechanowski, Sedno, Sztandar Młodych, Gazetę Wyborczą, TV Kurier, Na Przełaj, Życie Warszawy, Razem, Rock’n’roll, Polskie Radio (pr. III i IV). Oczywiście, że się cieszę, ale jak na razie to ta cała impreza jest w takim stadium, że jestem wręcz zdruzgotany.&lt;br /&gt;W czwartek „Winter Reggae” w Gliwicach. Chciałbym pojechać – przyjrzałbym się trochę sprawom organizacyjnym koncertu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13 luty&lt;br /&gt;Dziś – rekord w skrzynce. 4 listy i 4 widokówki – listy od Indii, Kasi, Banana i Na Zdrowie, a kartki – od Pineski i trzy od Paxa – super.&lt;br /&gt;Dzisiaj jadę na „Winter Reggae” do Gliwic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFeeNivBmI/AAAAAAAAAsg/FtD1CzwV_kY/s1600/AIH1-%2Blist%2Bod%2BJacka%2BKleyffa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFeeNivBmI/AAAAAAAAAsg/FtD1CzwV_kY/s200/AIH1-%2Blist%2Bod%2BJacka%2BKleyffa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566834487531079266" /&gt;&lt;/a&gt;List od Jacka Kleyffa - ORKIESTRA NA ZDROWIE.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14 luty.&lt;br /&gt;Za 5 minut pierwsza – poczekalnia w Inowrocławiu. Fatalnie tu jest – śmierdzą skarpetki śpiących kloszardów. Ale jest jeden ciekawy gość. Od czasu jak tu jestem (już ponad pół godziny) a zaczął już wcześniej – czyści kafelki w podłodze, takie o wymiarach gdzieś 5x5cm. Najpierw czyścił je papierem, a teraz palcem. Co chwila wkłada palec do ust – by go naślinić – i świetnie przy tym cmoka. Ale – trzeba mu przyznać – że te kafelki wypucował jak nikt. Ciągle przy tym do siebie mówi i często spogląda na zegar. Różne ludzie mają zboczenia – ja na przykład teraz piszę.&lt;br /&gt;Pociąg mam o 3.10. Od cholery czasu jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godzina 1.50&lt;br /&gt;Ten facet nadal nieprzerwanie czyści podłogę – nie śpimy tutaj tylko my dwaj – on i ja. Ja czytam sobie „Zniewolony umysł” Czesława Miłosza.&lt;br /&gt;I wiem już, co on tak mruczy i mówi sam do siebie – on się modli!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16 luty.&lt;br /&gt;Nawalił mi w Gliwicach długopis i nie mogłem pisać. A teraz jest już sobota i jestem w domu.&lt;br /&gt;Jeszcze zanim przyjechała Pineska, zwróciłem uwagę na jednego kolesia – miał długie, spięte włosy – przypominał mi trochę Wieśka. Chociaż przez kilkanaście minut staliśmy obok siebie, nic się nie zmieniło. Dopiero później zapytał się ludzi z Głuchołaz, czy nie znają kogoś z Torunia. Usłyszałem to – to jednak był Wiesiek! Mieszka w Gliwicach, a nie w Bytomiu. Obaj nawzajem nie mogliśmy się poznać. Zapytał się, czy mam gdzie spać, a ja że nie. Powiedział, że ma chatę (razem z kumplem Robertem) i możemy tam wszyscy spokojnie przekimać. I tak też było – ja i 7 osób z Głuchołaz spaliśmy u niego, a następnego dnia malowaliśmy trochę po ścianach.&lt;br /&gt;A co do koncertu – było trochę słabiej niż w Lubartowie. Całej tej imprezie brakowało przede wszystkim DUCHA. Ale rozmawiałem z DREAD LIONEM (braćmi Nieużyłami), Przemkiem z BASTIONU, Christofarim, Bananem, Brodą z HABAKUKA i innymi. Ale występ przez mikrofon tym razem zupełnie mi nie wyszedł. Spaliłem się – no cóż. Można to i nazwać tremą. Christofari powiedział, że nie widzi w ogóle innego wyjścia jak zagrać na naszej imprezie (od dziś za miesiąc! – za 4 tygodnie dokładnie, bo dziś też sobota). Takie wypowiedzi naprawde mogą człowieka podbudować. No i paczka Pineski też się tu wybiera – ekstra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czciciele Boga i kafelek – ”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 luty&lt;br /&gt;Zadzwoniła Jola. Chciałem ją przy okazji zaprosić na koncert, no i mówię –&lt;br /&gt;- Chciałbym Cię zaprosić na koncert…&lt;br /&gt;A ona:&lt;br /&gt;- 16 marca? Reggae?&lt;br /&gt;- Tak, skąd wiesz?&lt;br /&gt;- Ma się te swoje wtyczki.&lt;br /&gt;I mówiła, że właśnie chciała dać starszej ulotkę do odbicia na ksero, to jest niesamowite.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 luty&lt;br /&gt;Nie mieliśmy dziś zajęć. Najpierw poszedłem (z Anitą, Asią i Agnieszką) do „Damroki” na Sophie, a później byłem jeszcze u Nikifora i u Anki. I gdy tak się szwendałem po akademikach, to dzwonili do mnie kolesie ze Świdnika. Później dzwonili jeszcze raz. Kapela reggae nazywa się ARCAN i chce u nas zagrać. O koncercie dowiedzieli się z plakatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 marzec&lt;br /&gt;Byliśmy dziś z Paśniakiem i Robsonem w „Nowościach” i w „Gazecie Pomorskiej”. Jest fajnie. No i zaczęliśmy uderzać do sponsorów.&lt;br /&gt;Dzwonił jeszcze ktoś, jak mnie nie było. Babcia mówi, że jakiś chyba Kołaszewski z Warszawy. Może to Gołaszewski? Zacząłem się  śmiać z radości. No, super, jeśli to on. Ma zadzwonić jeszcze raz. Zobaczymy któż to, ale jeśli on to super. Heya!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten ktoś ze stolicy ciągle jeszcze nie dzwoni, choć robi się coraz później. Już wkrótce 20.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To naprawdę były pionierskie czasy. Nie mieliśmy nawet maszyny do pisania, o komputerze nie wspominając. Wszystko było robione ręcznie, tak jak ulotka i folder widoczne poniżej (pierwsza strona ulotki oraz dwie pierwsze strony folderu).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFc_ijWO-I/AAAAAAAAAsQ/_zsrdcoxo44/s1600/Afryka%2B1%2Bulotka%2Ba.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFc_ijWO-I/AAAAAAAAAsQ/_zsrdcoxo44/s200/Afryka%2B1%2Bulotka%2Ba.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566832861083220962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFc5uWIfPI/AAAAAAAAAsI/YiMnDeoXWkE/s1600/Afryka%2B1%2Bfolder%2Ba.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFc5uWIfPI/AAAAAAAAAsI/YiMnDeoXWkE/s200/Afryka%2B1%2Bfolder%2Ba.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566832761169804530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFczePmRSI/AAAAAAAAAsA/tx_Rgy-PQuw/s1600/Afryka%2B1%2Bfolder%2Bb.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFczePmRSI/AAAAAAAAAsA/tx_Rgy-PQuw/s200/Afryka%2B1%2Bfolder%2Bb.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566832653768213794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 marzec&lt;br /&gt;Zrobiła się taka zadyma, że nawet nie ma czasu pisać. I full telefonów, telefonów Pax przyjechał, i filmy wegetariańskie, i starzy wkurzeni, i w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12 marzec&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFeA-DOqFI/AAAAAAAAAsY/h1R6PwNbmtM/s1600/afryka%2B1%2Bnowo%25C5%259Bci.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 158px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFeA-DOqFI/AAAAAAAAAsY/h1R6PwNbmtM/s200/afryka%2B1%2Bnowo%25C5%259Bci.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566833985156196434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pierwsza informacja o koncercie w toruńskich "Nowościach". Do dziś różnych artykułów i relacji zebrałaby się spora teczka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14 marzec&lt;br /&gt;Jeszcze 2 dni do koncertu. A za 10 dni będę już może w drodze w Bieszczady. O ile oczywiście impreza się powiedzie i nie będę musiał dopłacać z własnej kieszeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W „Sztandarze Młodych” jest tekst o naszym koncercie – niesamowicie przesadzony, to pewnie „dzięki” Paxowi. A do tego jest mój adres. W innych okolicznościach to bym się chyba cieszył, ale tak, to uważam, że może być zadyma. Jestem na wszystko totalnie wkurzony i najchętniej to chciałbym teraz, aby wszyscy o mnie zapomnieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 marzec&lt;br /&gt;Zrobiliśmy dziś z Paśniakiem i resztą całą dekorację. Jutro o tej porze koncert powinien trwać już na dobre. Zobaczymy, czym to się skończy. Reklama poszła już w radio i Telegazecie. Może jeszcze gdzieś, co nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17 marzec&lt;br /&gt;Muzycznie koncert udał się, aczkolwiek organizacyjnie było trochę chujowo. Ale myślę, że w przyszłości będzie lepiej. Do przodu jesteśmy jakieś 3 miliony + sponsor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 marzec&lt;br /&gt;Telefonował facet z UMK, który organizował zbiórkę pieniędzy wśród pracowników uniwerku. Dziś się spotkamy i przekaże mi pół miliona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6036037296281197819?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6036037296281197819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/africa-is-hungry.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6036037296281197819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6036037296281197819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/africa-is-hungry.html' title='AFRICA IS HUNGRY'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUFTQxjPiMI/AAAAAAAAArI/vqZkXyAPYb4/s72-c/a1-plak.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-3456417384312697324</id><published>2011-01-26T03:59:00.000-08:00</published><updated>2011-01-26T04:16:41.316-08:00</updated><title type='text'>KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ</title><content type='html'>Tasiemcowego serialu ciąg dalszy. Ale coś znowu drgnęło. Książka jest już złożona i w tych dniach ma trafić do drukarni. Na razie jeszcze nie po to, by ją wydrukować, ale oszacować koszty. Ciągle jeszcze nie podjęta została ostateczna decyzja, kto i w jakim stopniu będzie partycypował w wydaniu. Poza dwoma osobami (no, trzema, razem z moją żoną) nikt tego jeszcze nie widział, a już słyszałem o głosach krytyki. Jak to trafnie ujął przed laty Kazik Staszewski: Polska, mieszkam w Polsce...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze było kilka wersji okładek, mi na przykład podobała się taka: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUAOvT66jLI/AAAAAAAAAq4/iziB-k-LOao/s1600/ok%25C5%2582adka%2Bstara%2B1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUAOvT66jLI/AAAAAAAAAq4/iziB-k-LOao/s200/ok%25C5%2582adka%2Bstara%2B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566465345393953970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To tylko pewien pomysł, bo czcionka miała być zmieniona na "mniej krzyżacką"... Wcześniej był jeszcze pomysł, na którym broda Kazimierza Wielkiego stopniowo przechodziła w rzekę przepływającą u stóp będzińskiego zamku, co zapewne było najbardziej wiernym odwzorowaniem tytułu "Kazimierz nad Przemszą". &lt;br /&gt;Ostateczna wersja, zaakceptowana przez wydawcę, zawiera - jak niemal każda książka o Będzinie - wizerunek zamku. Ale niech będzie. Ja tym tematem jestem już osobiście dość zmęczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUAPxQk-j5I/AAAAAAAAArA/d09OT4p71M8/s1600/ok%25C5%2582adka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUAPxQk-j5I/AAAAAAAAArA/d09OT4p71M8/s200/ok%25C5%2582adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566466478368001938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość będzie miała formę albumu z około 40 świetnymi zdjęciami. Ale kiedy? - pożyjemy, zobaczymy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-3456417384312697324?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/3456417384312697324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/kazimierz-nad-przemsza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3456417384312697324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/3456417384312697324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/kazimierz-nad-przemsza.html' title='KAZIMIERZ NAD PRZEMSZĄ'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TUAOvT66jLI/AAAAAAAAAq4/iziB-k-LOao/s72-c/ok%25C5%2582adka%2Bstara%2B1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-8467092324382886746</id><published>2011-01-25T01:00:00.000-08:00</published><updated>2011-01-25T02:50:41.576-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Senza fine'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>SENZA FINE...</title><content type='html'>Długo myślałem o tym, czy to dać. Ale stało się. Miałem nawet chęć żeby to sobie wydać w formie papierowej, ale pozostanę chyba przy e-booku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To są wybrane rzeczy z mojej dawnej twórczości, w przeważnej mierze jeszcze z czasów toruńskich. Pominąwszy wczesnomłodzieńczą grafomanię - to są rzeczy, które chcę sobie zachować. Dlatego żeby forma ulotna stała się mniej ulotną, wrzucam tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://chomikuj.pl/krajarek"&gt;http://chomikuj.pl/krajarek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładka: Dokumenty, plik: Senza fine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TT6UGg-2JqI/AAAAAAAAAqw/pFnyGohEQoI/s1600/3%2Bzyczenia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 125px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TT6UGg-2JqI/AAAAAAAAAqw/pFnyGohEQoI/s200/3%2Bzyczenia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566049029130167970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Uczciwie ostrzegam - tam nie ma nic o historii:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-8467092324382886746?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/8467092324382886746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/senza-fine.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/8467092324382886746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/8467092324382886746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/senza-fine.html' title='SENZA FINE...'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TT6UGg-2JqI/AAAAAAAAAqw/pFnyGohEQoI/s72-c/3%2Bzyczenia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6634720189329839123</id><published>2011-01-02T23:15:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T06:00:13.819-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rastamani'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Positiv'/><title type='text'>WOŚP</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TSF4gDp6ubI/AAAAAAAAAqg/WE3nV4se6fQ/s1600/rastamani.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 147px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TSF4gDp6ubI/AAAAAAAAAqg/WE3nV4se6fQ/s200/rastamani.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557855907284171186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nowy rok, nowa edycja Orkiestry. A i tak toruńska Afryka jest o dwa numerki do przodu - w tym roku po raz 21.&lt;br /&gt;Ale na rzecz Wielkiej Orkiestry też mam w tym roku jakiś wkład - na aukcji jest książka mojej żony, pierwsza, jaką złożyłem w ramach wydawnictwa POSITIV (pisałem o tym w grudniu 2010). Zapraszam do aukcji:&lt;br /&gt;http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=428504&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6634720189329839123?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6634720189329839123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/wosp.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6634720189329839123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6634720189329839123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2011/01/wosp.html' title='WOŚP'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TSF4gDp6ubI/AAAAAAAAAqg/WE3nV4se6fQ/s72-c/rastamani.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-4868460325493871188</id><published>2010-12-17T02:59:00.000-08:00</published><updated>2010-12-17T03:23:40.609-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dąbrowa Górnicza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potop'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Koniecpolska Wola'/><title type='text'>PIERWSI DĄBROWIANIE</title><content type='html'>Dąbrowa Górnicza jest miastem młodym – to prawda. Nie ma jeszcze setki, co wśród miast jest wiekiem szczenięcym. Ale nie powstała przecież w jakiejś pustce osadniczej, a  jedynie połączyła kilka miejscowości o znacznie starszej, nawet średniowiecznej proweniencji. A sama Dąbrowa, zwana niekiedy Starą Dąbrową, też może się poszczycić trzema i pół wiekami tradycji. &lt;br /&gt; Już Marian Kantor-Mirski, pierwszy monografista Zagłębia, przed II wojną światową pisał o dąbrowianach którzy walczyli w czasie Potopu szwedzkiego. Nikt mu w to nie wierzył, podobnie zresztą jak w historyjkę o mieszkańcach Dąbrowy w bitwie pod Legnicą (1241). Posłuchajmy, co bajał niezrównany Kantor, ojciec słynnego artysty, twórcy teatru Cricot 2: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;w czasie potopu szwedzkiego Staś i Jaśko Bednarczyki, Krzych Kasprzyk i Kuba Chrząściel na ochotnika poszli do oddziału Wolfa, co stał w Siewierzu i tłukli obuszkami Szweda, aż dziw brał wszystkich. Maciek Stach i Bartek Bałdys też nie usiedzieli w domu. Wyrwawszy się na wole poszli do Dankowa pod Krzepice i tu zaciągali się do drużyn Warszyckiego. Przy oblężeniu warowni pilickiej, pierwsi wdarli się na bastion i toporami utorowali drogę towarzyszom. Ich zasługa, że Lindorn opuścił Pilicę a rajtary jego bez pluderków uciekały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; I jeszcze jeden fragment, z tego samego dzieła:  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;w czasie potopu szwedzkiego w r. 1655-56 wioska [Stara Dąbrowa] została spaloną, a ludność męska popędzili Szwedzi pod Częstochowę do robienia podkopów. Z liczby 85 gospodarstw, pozostało zaledwie kilkanaście, a mianowicie: Szymona Gołego, Pająka, Bałdysa, Lisa, Bednarczyka, Chytrego, Ciołka, Kasprzyka, Wieczorka, Kuli, Trybulskiego i Nowaka. Gdy przed najazdem szwedzkim ludność wioski wynosiła 460 dusz, to po spaleniu przekraczała 120 osób. W liczbie tej znajdowało się około 40 dzieci, których rodzice przepadli bez wieści w czasie napadu szwedzkiego. Bezdomnemi sierotami w wieku od 7 do 11 lat, zaopiekowali się wyżej wymienieni, wyznaczając na głównego opiekuna Krzemińskiego, który uszdłwszy z rąk szwedzkich, po trzech miesięcznym tułaniu się w borach, zjawił się we wsi, również jako bezdomny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; Przy wszystkich niepodważalnych zaletach pisarswo Mariana Kantora-Mirskiego ma jedną zasadniczą wadę – brak przypisów źródłowych. Nie wiadomo, skąd czerpał te rewelacyjne przecież i dokładne informacje, czy może sam je wymyślał. Mieli o to do niego pretensje późniejsi historycy, zwłaszcza kontynuator jego dzieła, Jan Przemsza-Zieliński, który komentując kantorowską historię Starej Dąbrowy nie omieszkał dać upustu swojej polemicznej pasji. Przyznajmy, że użył słów i sformułowań dosyć gwałtownych: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;albo mistyfikacja, albo pomyłka autora; wizjonerstwo Mariana Kantora-Mirskiego (tak częste w jego dziele); wniosek całkowicie błędny i bałamutny;  generalna pomyłka; informacja bzdurna i zgoła fałszywa;  nadaje swej mistyfikacji pseudorealny wymiar; wszystkie dane zawarte w tym akapicie nie zasługują na wiarę; trzeba więc jednoznacznie odrzucić tego typu kantorowskie rewelacje, w tym i opowieść o biednych sierotkach i o spalonej wsi, której nie było.&lt;/span&gt; Prawda, że mocne?&lt;br /&gt; Tymczasem Kantor poszedł jeszcze dalej i powołując się na jakieś bliżej nie określone stare kroniki parafii będzińskiej  podaje, że już w XVI stuleciu wśród mieszkańców Starej Dąbrowy spotykamy takie nazwiska jak Jarząbki, Bałdyse, Pietruszki, Muchy, Lisy, Kule, Gole, Stachy, Bednarczyki, Nowaki, Pająki i  Kasprzyki, powtarzając niejako te same nazwiska, o których mówi przy okazji Potopu. I co ma zwykły, współczesny mieszkaniec Dąbrowy z tym historycznym pasztetem zrobić?&lt;br /&gt; Przyjrzyjmy się najpierw pierwszemu z cytowanych wyżej fragmentów. Oddział Wolfa, który stał w Siewierzu – to jest prawda potwierdzona źródłowo i znana z historii wojen polsko-szwedzkich. Pułkownik Fromhold von Ludinghausen Wolff był dowódcą regimentu gwardii pieszej królewskiej. Na jego czele walczył pod Zborowem (1650) i Beresteczkiem (1651). W czasie Potopu wchodził w skład garnizonu Krakowa, którego obroną dowodził Stefan Czarniecki. Po kapitulacji Krakowa (17 października 1655) wraz z resztą wojsk Czarnieckiego opuścił Kraków i udał się na przeznaczone mu miejsce – do Siewierza. Sam Czarniecki wraz z kawalerią, artylerią i częścią piechoty udał się do Będzina, gdzie miał miesiąc na podjęcie decyzji, po której stronie stanie w dalszym toku walk (okres ten znany jest w historiografii jako „będzińskie wakacje”).  Bliski przejścia na stronę szwedzką, w obliczu buntu swoich żołnierzy (którzy – jak to zwykle w Rzeczypospolitej bywało) nie otrzymali zaległego żołdu, podjął jednak jedyną słuszna decyzję i tą drogą dostał się do naszego hymnu narodowego. Regiment Wolffa w listopadzie wyruszył z Siewierza aby przyłączyć się do Czarnieckiego, ale gdzieś w okolicy Wojkowic Kościelnych został dopadnięty przez szwedzką rajtarię i zmuszony do kapitulacji. Żołnierze brali później udział w oblężeniu Jasnej Góry, ale sam pułkownik zachował się chyba lojalnie, skoro Szwedzi tak naprawdę nigdy mu nie zaufali a już po wojnie otrzymał komendę nad całą polską artylerią. Ale wymienieni  przez Kantora Staś i Jaśko Bednarczyki, Krzych Kasprzyk i Kuba Chrząściel, jeśli rzeczywiście istnieli, to jako zwykli żołdacy musieliby brać udział w oblężeniu paulińskiego klasztoru, co – także na skutek późniejszej interpretacji faktów – chluby im nie przyniosło.&lt;br /&gt; A co z owym Maćkiem Stachem i Bartkiem Bałdysem, którzy tak walnie mieli się przyczynić do zdobycia Pilicy i przepędzenia stamtąd Szwedów? Właścicielem Pilicy i Dankowa był sławny kasztelan krakowski Stanisław Warszycki, zięć księcia Konstantego Wiśniowieckiego.  Swój Danków ufortyfikował do tego stopnia, ze zdołał się obronić przed szwedzką nawałnicą, ale Pilicę Szwedzi zajęli i trzymali tam swoją załogę, pod dowództwem Lindorna od listopada 1655 do stycznia 1656 roku. Część historyków twierdzi, że uczynili to nie naciskani przez nikogo, ale według niektórych przekazów zmusił ich do tego właśnie Warszycki i jego ludzie. Czy wśród nich byli owi dąbrowianie? W świetle (nie)zachowanych źródeł nie możemy tego niestety ani potwierdzić, ani zanegować.&lt;br /&gt; Większość archiwaliów, na których opierał się Marian Kantor-Mirski, niestety przepadła. Zanikła także żywa jeszcze w okresie międzywojennym pamięć ludu zagłębiowskiego, pielęgnująca swoje dawne dzieje.  Czy jednak rzeczywiście dziś jesteśmy zupełnie bezbronni  wobec  nie dość udokumentowanej historii?&lt;br /&gt; Wiadomo (a przynajmniej mieszkańcom Dąbrowy powinno być wiadomym) że nasze miasto powstało w wyniku akcji osiedleńczej mieszczan będzińskich, którzy w pewnym momencie porzucili osłonę miejskich murów i przenieśli się na wieś, którą założyli. Działo się to w czasie, kiedy starostą będzińskim był niejaki Zygmunt Stefan Koniecpolski, kuzyn i towarzysz sławnego hetmana Stanisława. To z jego woli część mieszczan mogła opuścić miasto i założyć nową osadę, która otrzymała nazwę Wola Koniecpolska. Działo się to około roku 1650 (a w każdym razie między 1642 a 1652), ale już w roku 1655, na kilka tygodni przed najazdem Szwedów, ta sama miejscowość nazwana została Dąbrową. Najprawdopodobniej zresztą przez jakiś czas obie nazwy występowały jednocześnie.&lt;br /&gt; Mieszkańcy Koniecpolskiej Woli/Dąbrowy pod względem kościelnym podlegali oczywiście parafii Świętej Trójcy w Będzinie, i to właśnie w jej archiwaliach należy szukać naszych antenatów. Na szczęście zachowało się kilka ksiąg metrykalnych z okresu staropolskiego, chociaż w przypadku okresu o którym tutaj mówimy, jest to tylko jedna księga chrztów, obejmująca okres 1636-1700.. Pisana po łacinie, na szczęście operując szablonami, jest w miarę przystępna każdemu poszukiwaczowi staroci.  Co w niej znajdujemy?&lt;br /&gt; Jako pierwsza pojawia się Koniecwola (czyli nasza Koniecpolska Wola): 2 lipca 1652 chrzczona jest niejaka Maryna, córka Szymona Gołego i jego żony Reginy, zamieszkałych w owej wsi. Rodzicami chrzestnymi dziewczynki byli Grzegorz Wyględaczyk oraz Katarzyna Chachowanka z Będzina. Szymon Goły jest zatem pierwszym potwierdzonym źródłowo mieszkańcem Dąbrowy. Zwróćmy też uwagę, że to właśnie jego gospodarstwo wymienił Kantor-Mirski pośród ocalonych po szwedzkim Potopie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHA3PoJGI/AAAAAAAAAp8/yD8Zs_-cAoc/s1600/koniecpolska%2Bjul%2B1652%2Bchrzty.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 72px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHA3PoJGI/AAAAAAAAAp8/yD8Zs_-cAoc/s200/koniecpolska%2Bjul%2B1652%2Bchrzty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551609045819335778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Owa Maryna nie była jedynym dzieckiem Szymona i Reginy. 27 maja 1655 w będzińskim kościele ochrzczona została Margarita (czyli Małgorzata), a miejscowość, skąd pochodzili jej rodzice określono jako DĄMBROWA – jest to bez wątpienia najstarsza wzmianka o wsi Starej Dąbrowie, która była zaczynem dla powstałej po z górą dwóch wiekach Dąbrowy Górniczej.  Ojcem chrzestnym Maryny był ponownie Grzegorz Wyględaczyk, prawdopodobnie blisko związany z rodziną, oraz niejaka Zofia Lavatrix de arce. To łacińskie określenie może stanowić pewną zagadkę. Trudno doszukiwać się w nim rzeczywistego nazwiska (było takowe, tzn. tylko owo „de Arce”, ale w dalekiej Flandrii). Okreslenie Lawatrix w naszym przypadku może oznaczać praczkę.  W łacinie średniowiecznej określeniem lavator nazywano sługę kościelnego, do którego obowiązków należało pranie bielizny (od lavatio – mycie, czyszczenie, kąpiel, ale także chrzest; jest jeszcze lavatrina – łaźnia, kloaka, ściek, czyli nasza latryna, ale chyba nie określono by tak szlachetnej Zofii). Z kolei de arce nazywano wówczas działkę ziemi, zwana też dworzyszczem, przydzielaną osadnikowi w mieście lokowanym na prawie niemieckim, jakim na przykład był Będzin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHUhbz6AI/AAAAAAAAAqE/5fpTfMR3Do0/s1600/D%25C4%2585browa%2B1655.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 54px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHUhbz6AI/AAAAAAAAAqE/5fpTfMR3Do0/s200/D%25C4%2585browa%2B1655.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551609383562242050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Losów owej Małgosi – zresztą podobnie jak starszej o trzy lata Maryny – nie znamy, ale chyba musiała umrzeć jeszcze jako dziecko, skoro w roku 1664 (13 lipca) jej rodzice znowu chrzczą dziecko o tym samym imieniu (rodzicami chrzestnymi byli w tym przypadku Andrzej Kramarz i Regina Kluczabina).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHkGhh7uI/AAAAAAAAAqM/G-GrSmcr-94/s1600/d%25C4%2585browa%2B1664.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 66px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHkGhh7uI/AAAAAAAAAqM/G-GrSmcr-94/s200/d%25C4%2585browa%2B1664.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551609651216379618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kolejnym po Gołych nazwiskiem dąbrowskim uchwytnym w kościelnych źródłach będzińskich, a wymienionym przez Kantora-Mirskiego, jest Bednarczyk. Niejaki Grzegorz Bednarczyk, zamieszkały w Koniecpolskiej Woli, 4 lutego 1654 ochrzcił swoją córkę Dorotę. Niestety akt chrztu nie mówi nam nic o jego żonie, a wymienia jedynie, w sposób zresztą niezbyt czytelny, rodziców chrzestnych: niejakiego Iskrzyckiego oraz Annę z Będzina.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtH5p04kiI/AAAAAAAAAqU/m7NEsJuhHIA/s1600/koniecpolska%2B1654.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 85px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtH5p04kiI/AAAAAAAAAqU/m7NEsJuhHIA/s200/koniecpolska%2B1654.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551610021470048802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zważywszy na fakt, że pisownia w ogóle, a już nazwisk chłopskich w szczególności, nie była wówczas ściśle ustalona, być może tego samego Grzegorza, tym razem określonego jako Bednarz i jego żony Zofii dotyczy kolejny akt chrztu, jaki miał miejsce 4 kwietnia 1655 roku. Zwłaszcza, ze ojcem chrzestnym znowu był ów Iskrzycki a matką chrzestną Magdalena Lysianka z Będzina (prawdopodobnie Lis). Chrzczonym dzieckiem tym razem był chłopiec o imieniu Albert. Nic nie wiemy niestety, jaki związek istniał – a istnieć musiał - pomiędzy tą rodziną a wymienionymi przez Kantora Staśkiem i Jasiem Bednarczykami, którzy mieliby przyłączyć się do gwardii królewskiej Wolffa stacjonującej w Siewierzu.&lt;br /&gt; W będzińskich metrykach znajdziemy także inne, wymienione przez Kantora-Mirskiego nazwiska pierwszych dąbrowian. 29 czerwca 1668 r. Piotr i Jadwiga (nazwisko nieczytelne) ochrzcili syna Piotra (ojcem chrzestnym był wymieniony dalej Albert Pająk z Dąbrowy); 22 lutego 1669 r. Sebastian i Jadwiga Wieczorkowie ochrzcili Mateusza; 18 stycznia 1672 r. Albert i Anna Pająkowie ochrzcili Tomasza; 25 lutego 1675 r. Jakub i Maryna Lisowie ochrzcili Mateusza – jak widzimy, po początkowej dominacji dziewczynek, w końcu zaczęli się rodzic także chłopcy, ale nie długo, gdyż  7 lutego 1679 r. Mateusz i Dorota Bałdysowie ochrzcili Dorotę. Nieco wcześniej, bo 27 grudnia 1674 miały miejsce dwa chrzty w rodzinach określonych jako mieszkańcy Dąbrowy, choć nazwiska te nie pojawiają się w monografii Kantora. Tego właśnie dnia Mikołaj i Zofia Wartakowie ochrzcili Joannę. Takie samo imię otrzymała także druga dziewczynka, ofiara gwałtu na Marynie (nazwisko matki niestety nieczytelne, a ojciec, przynajmniej oficjalnie, pozostał nieznany). &lt;br /&gt; To by było na tyle, jeśli chodzi o mieszkańców Starej Dąbrowy w jej pierwszym prawie trzydziestoleciu. Liczba chrztów – zaledwie 13 (w tym 3 w Koniecpolskiej Woli) świadczy o niewielkim zaludnieniu podbędzińskiej osady. Ale przecież każde początki są trudne, a wymienione zarówno przez Mariana Kantora-Mirskiego jak i źródła kościelne dąbrowskie rodziny swoich potomków nad Przemszą i Brynicą mają po dziś dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*   *   *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy artykuł jest tylko uzupełnieniem moich wcześniejszych tekstów "Kiedy powstała Dąbrowa (Górnicza)", które ukazały się najpierw w książce "Na tropach legendy. Szkice z dziejów Zagłębia" (2003) oraz w wersji rozszerzonej w "Nowym Zagłębiu" (nr 2 i 3/2010 - w wersji pdf można ściągnąć tutaj: www.nowezaglebie.pl/archiwum.html ). Tekst niniejszy jest chyba ostateczną redakcją tematu, opartą na przejrzeniu WSZYSTKICH zachowanych ksiąg metrykalnych z pierwszego 30-lecia istnienia Dąbrowy (osobno są jeszcze Piekło i Gołonóg, dziś dzielnice D.G.). Do "Nowego Zagłębia" nie puszczam, bo trochę powtarza to, co już było niedawno publikowane. Na Dąbrowskie gazety tekst jest zbyt długi więc chyba poczeka, aż będzie stanowić fragment planowanej książki o początkach Dąbrowy Górniczej. Tym samym jest to pierwszy przypadek na tym blogu, żeby tekst znalazł się tutaj wcześniej niż gdziekolwiek indziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-4868460325493871188?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/4868460325493871188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/pierwsi-dabrowianie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4868460325493871188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4868460325493871188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/pierwsi-dabrowianie.html' title='PIERWSI DĄBROWIANIE'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQtHA3PoJGI/AAAAAAAAAp8/yD8Zs_-cAoc/s72-c/koniecpolska%2Bjul%2B1652%2Bchrzty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-7149064921339069722</id><published>2010-12-17T01:50:00.001-08:00</published><updated>2010-12-17T15:02:57.311-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Śląsk'/><title type='text'>ENCYKLOPEDIA POWIATU BIERUŃSKO-LĘDZIŃSKIEGO</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQsyi6qW5uI/AAAAAAAAAp0/vJbhogPv2s4/s1600/encyklopedia%2Bbieru%25C5%2584.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQsyi6qW5uI/AAAAAAAAAp0/vJbhogPv2s4/s200/encyklopedia%2Bbieru%25C5%2584.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551586541108127458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten wpis jest trochę nie na temat, bo traktuje o... Śląsku. Wprawdzie tym bliskim, bo tuż po drugiej stronie Czarnej Przemszy, ale jednak. A propos - jest taka anegdotka, jedna z moich ulubionych: Pan Bóg siedział nad Czarną Przemszą (w oryginale jest, że nad Brynicą, ale to prawie na to samo wychodzi) i strugał sobie ludzi. Te egzemplarze, które mu nie wyszły, wyrzucał na drugą stronę rzeki. Pytanie brzmi - po której stronie rzeki siedział Bóg?&lt;br /&gt;Ale na poważnie - właśnie ukazała się "Encyklopedia powiatu bieruńsko-lędzińskiego", druga książka z cyklu encyklopedii o miastach, gminach i powiatach Górnego Śląska, w przyszłości może także Zagłębia Dąbrowskiego (na pierwszy ogień poszedł Chorzów). Nie pisałbym o tym, gdybym nie był w to przedsięwzięcie osobiście zaangażowany - niech mi prawdziwi Zagłębiacy z FDZZ wybaczą:-) Wprawdzie jestem autorem chyba tylko jednego hasła, ale redaktorem wszystkich biogramów. Dzięki temu miałem okazję wyjść poza najbardziej interesujący mnie teren, choć historyczno-geograficzne związki z Zagłębiem jednak były - w końcu to zaraz za miedzą. &lt;br /&gt;Encyklopedia zawiera 1500 haseł i artykułów, blisko 400 ilustracji, liczne tabele i wykresy, 170 pozycji bibliograficznych, ponad 250 biogramów. Opracowana jest na bardzo dobrym poziomie merytorycznym, co różni ją od paru "encyklopedii" zagłębiowskich, o których może coś kiedyś napiszę. Jeśli kogoś zainteresuje - polecam. Także Zagłębiakom, żeby lepiej poznali swojego sąsiada.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-7149064921339069722?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/7149064921339069722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/encyklopedia-powiatu-bierunsko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/7149064921339069722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/7149064921339069722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/encyklopedia-powiatu-bierunsko.html' title='ENCYKLOPEDIA POWIATU BIERUŃSKO-LĘDZIŃSKIEGO'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQsyi6qW5uI/AAAAAAAAAp0/vJbhogPv2s4/s72-c/encyklopedia%2Bbieru%25C5%2584.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-6814057617238435732</id><published>2010-12-16T03:51:00.000-08:00</published><updated>2010-12-17T02:59:27.292-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dawna Broń i Barwa'/><title type='text'>DAWNA BROŃ I BARWA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQsxKKMsmvI/AAAAAAAAAps/rLVwvv-gcMw/s1600/dbib%2Bwinieta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 48px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQsxKKMsmvI/AAAAAAAAAps/rLVwvv-gcMw/s200/dbib%2Bwinieta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551585016270330610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bibliografia zawartości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to czasopismo wydawane przez Oddział Górnośląski (Katowice) Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy, a właściwie jego prezesa - Zbigniewa Fuińskiego. Przez kilkanaście lat pracowaliśmy ze sobą dzieląc wspólny pokój w Muzeum. Pismo jest bardzo ciekawe, niestety bardzo niszowe. Przez kilka lat robiłem skład i posiadam prawie wszystkie numery (od 1 do 8 tylko ksero). czasopismo jest dość specjalistyczne, pozbawione graficznych fajerwerków. Jako ze na jego temat niemal niczego w sieci nie ma, pomyślałem że warto, choćby w tym miejscu, opublikować bibliografię jego zawartości. Wśród autorów znajdziemy kilku specjalistów w dziedzinie historii wojskowości i munduroznawstwa z najwyższej polskiej (także emigracyjnej) półki: J. Zarawski, J. Wielhorski, L. Kukawski, A. Konstankiewicz, J. Bogdanowski, Z. Fuiński i inni. Bardzo ciekawe są też "techniczne" artykuły H. Ciosińskiego. Tematyka głównie napoleońska i XX-wieczna, ale nie tylko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 1/1985&lt;br /&gt;Marek Wroński, Uwagi o dziejach i mundurze polskich huzarów&lt;br /&gt;Marek Wroński, 10 pułk huzarów (1944-1947) - dzieje, mundur&lt;br /&gt;Marek Wroński, Odznaki i oznaki na mundurze oddziałów łączności 14 samodzielnej wielkopolskiej brygady pancernej&lt;br /&gt;Marek Wroński, Pamiątkowa odznaka "kombatancka" kompanii zaopatrzenia 14 swbp&lt;br /&gt;Roman Krzyżanowski, Ze wspomnień o 10 pułku huzarów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 2/1986&lt;br /&gt;Józef Łukaszewicz, Barwa artylerii konnej legii naddunajskiej&lt;br /&gt;Marek Wroński, 7 pułk artylerii konnej - dzieje, mundur, odznaki&lt;br /&gt;Edward Maniecki, Buńczuk dla mistrzowskich baterii o zaprzęgu konnym wz. 1937&lt;br /&gt;Jerzy Zarawski, Mało znany epizod z dziejów pistoletu VIS&lt;br /&gt;Jan Minkiewicz, Umundurowanie pułku lansjerów legii polsko-włoskiej w roku 1807&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 3/1987&lt;br /&gt;Janusz Wielhorski, Przyczynki do rodowodów pieszych regimentów koronnych, ich ciągłość oddziałowa, oraz przemiany z zakresu nazewnictwa, szefostw i numeracji 1789-1794&lt;br /&gt;Andrzej Woźnicki, Huzarzy piesi&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Jeszcze o mundurze huzarów Księstwa Warszawskiego&lt;br /&gt;Rafał E. Stolarski, Marek Wroński, Zapomniana odznaka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 4/1988&lt;br /&gt;Janusz Wielhorski, Jazda legii naddunajskiej&lt;br /&gt;Jerzy Zarawski, Kto produkował tasaki janczarskie?&lt;br /&gt;Andrzej Pysz, Dwa polonica ze zbiorów śląskiego kolekcjonera militariów&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Uwagi o słownikach bronioznawczych&lt;br /&gt;Marek Wroński, Rafał E. Stolarski, Pamiątkowy krzyż 5 kresowej dywizji piechoty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 5/1989&lt;br /&gt;Janusz Wielhorski, Przyczynki do monografii Suwalskiej i Podlaskiej BK oraz GO Kaw. gen. Podhorskiego, 1 IX - 5 X 1939&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nr 6/1990&lt;br /&gt;Marek Wroński, Rafał E. Stolarski, Pamiątkowa szabla dowódcy 11 pułku piechoty - podpułkownika Aleksandra Zawadzkiego&lt;br /&gt;Maciej Jeske, Przyczynek do dziejów polskiej szabli&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 1, A-B)&lt;br /&gt;Piotr Madej, Zagadkowa odznaka z II Korpusu polskiego&lt;br /&gt;Janos Kalmar, Hełmy i tarcze węgierskich husarzy&lt;br /&gt;Leszek Zachuta, Z dziejów polskiego szabeltasa&lt;br /&gt;Józef Łukaszewicz, Uwagi o rodowodzie 14 dywizjonu artylerii konnej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 7/1991 (nr specjalny)&lt;br /&gt;Janusz Wielhorski, Przyczynki do rodowodów koronnej jazdy polskiego autoramentu, zaczem jazdy narodowej koronnej, jej O. de B., ciągłość oddziałowa, filiacje, nazewnictwo, numeracja, dowódcy i przydziały do w.j. wyższego szczebla, 1773-1794&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 8/ (nr specjalny)&lt;br /&gt;Lesław Kukawski, Umundurowanie kawalerii Legionów Polskich 1914-1917&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[UWAGA: ten tytuł został anulowany. Ukazał się podobno bezprawnie po jakiejś awanturze w łonie Stowarzyszenia - sprawa miała finał sądowy. Mieniła się redakcja, zmienił się format i szata graficzna - od tej pory pismo miało się ukazywać jako półrocznik. Od ostatniego numeru pisma nowa redakcja się odcięła i dlatego kolejny numer "Dawnej Broni i Barwy" także nosi numer 8.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 8/1993&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Aleksander Orłowski i mundury wojska polskiego w roku 1815&lt;br /&gt;Leszek Zachuta, O szabli gen. Mariana Langiewicza (w 130 rocznicę Powstania Styczniowego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 9/1993&lt;br /&gt;Janusz Wielhorski, Munduroznawcze trzy po trzy&lt;br /&gt;Lesław Kukawski, Szable ułanów legionowych&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 2, B-G)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 10/1994&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Polskie militaria na zagranicznych aukcjach&lt;br /&gt;Jacek Kaniewski, List Amerykanina do naczelnego wodza Powstania Listopadowego gen. J.Z. Skrzyneckiego&lt;br /&gt;Jerzy Zarawski, Cieszynka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 11/1995&lt;br /&gt;Wojciech Budzyński, Orzeł dla ochotników ze Stanów Zjednoczonych i Kanady do Armii Polskiej we Francji 1917-1919&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Album wojska Księstwa Warszawskiego Michała Stachowicza. Materiały munduroznawcze&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 3, J-M)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 12/1995&lt;br /&gt;Janusz Wielhorski, Jazda polska 1939&lt;br /&gt;Zygmunt Jagodziński, Torchalscy - rodzina rusznikarzy warszawskich&lt;br /&gt;Dariusz Nawrot, Historia i mundur polskiego batalionu gwardii pieszej cesarza Napoleona I w roku 1813&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 13/1996&lt;br /&gt;Wojciech Budzyński, Mało znany orzeł dla podoficerów i szeregowych polskich sił powietrznych&lt;br /&gt;Henryk Ciosiński, Strzelanie z broni odprzodowej&lt;br /&gt;Dariusz Nawrot, Jeszcze kilka uwag o pieszych huzarach z 1800 r.&lt;br /&gt;Lesław Kukawski, O planszach "Equites Poloni" Janusza Wielorskiego&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 4, N)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 14/1996&lt;br /&gt;Henryk Ciosiński, Arbaleta, kusza na kule&lt;br /&gt;Jerzy Zarawski, Niezwykła broń&lt;br /&gt;Andrzej Kostrzewski, Ppłk Antoni Zdanowski 1783-1868. Historia portretu&lt;br /&gt;Bartłomiej Błaszkowski, O mundurze koloru khaki w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 15/1997&lt;br /&gt;Leszek Zachuta, O kordzikach produkowanych w Łodzi w latach 1952-1996&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 5, O)&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Dariusz Nawrot, Pułki litewskie 1812-1813, historia i umundurowanie&lt;br /&gt;Lesław Kukawski,Jeszcze o mundurze khaki w polskim lotnictwie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 16/1997&lt;br /&gt;Jerzy Bajda, Sygnatury na polskiej broni białej okresu międzywojennego&lt;br /&gt;Henryk Ciosiński, O zamku kołowym&lt;br /&gt;Jerzy Zarawski, Między prochem czarnym a bezdymnym&lt;br /&gt;Witold Korbel, Kadeckie słońce&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 17/1998&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 6, P-S)&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Dariusz Nawrot, Ułani brytyjscy&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Nie tylko recenzja&lt;br /&gt;Andrzej Kostrzewski, Portret Marcjana W. Żeleńskiego (1804-1846)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 18/1998&lt;br /&gt;Andrzej Kostrzewski, Książę Józef Poniatowski i jego mundur na niektórych portretach z lat 1806-1814&lt;br /&gt;Eugeniusz Bielecki, Order "Virtuti Militari" w carskich odznakach pułkowych z końca II połowy XIX w. do 1917 roku&lt;br /&gt;Jerzy Zarawski, Zapomniana "Pierwsza fabryka broni siecznej"&lt;br /&gt;[Z. Fuiński, D. Nawrot, A. Kostrzewski] Ułani brytyjscy 1793 r. - uzupełnienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 19-20/1999&lt;br /&gt;Leszek Zachuta, "Arma" - Fabryka Broni i Maszyn we Lwowie S.A.&lt;br /&gt;Henryk Ciosiński, Dawna broń pneumatyczna&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 7, Ś-W)&lt;br /&gt;Archiwalia: Ordynans do woyska Rzeczypospolitey Oboyga Narodów względem mundurów, 1777&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 21/2000&lt;br /&gt;Janusz Bogdanowski, Rewaloryzacja twierdzy Jasna Góra - klasztoru w Częstochowie&lt;br /&gt;Andrzej Konstankiewicz, Lesław Kukawski, Uzbrojenie pułków Wołyńskiej BK w kampanii wrześniowej 1939&lt;br /&gt;Andrzej Konstankiewicz, Uzbrojenie jednostek brygadowych Wołyńskiej BK we wrześniu 1939&lt;br /&gt;Aleksander Smoliński, Karabin przeciwpancerny wz. 35 na polu bitwy pod Mokrą&lt;br /&gt;Lesław Kukawski, Głos w dyskusji na sesji naukowej SMDBiB w Częstochowie 16-17 X 1999 r.&lt;br /&gt;Archiwalia: Pieczęć wojskowa gen.-maj. Józefa Jeleńskiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 22/2000&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 8, WROCŁAW)&lt;br /&gt;Bohdan Królikowski, Ubiór Armii Polskiej we Francji (1917-1919)&lt;br /&gt;Waldemar Grabowski, Znane - nieznane?&lt;br /&gt;Bartłomiej Błaszkowski, Kamizelki ratunkowe używane, w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii&lt;br /&gt;Archiwalia: Ordynans hetmanów koronnych i litewskich wraz z Departamentem Wojskowym Obojga Narodów z 23 sierpnia 1785 roku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 23/2001 [na okładce błędnie wydrukowano 2000]&lt;br /&gt;Waldemar Grabowski, Polskie chorągwie z XVI-XVIII wieku w zbiorach ikonograficznych Armemuseum w Sztokholmie [kolorowe fotografie sztandarów]&lt;br /&gt;Henryk Ciosiński, Hełm japoński hoshi-kabuto&lt;br /&gt;Maciej Jeske, O szabelni wyszyńskiej&lt;br /&gt;Archiwalia: Ordynans Hetmana Wielkiego Litewskiego wraz z Komisją Wojska Obojga Narodów z 28 listopada 1788&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 24/&lt;br /&gt;[najwyraźniej mam jakieś braki]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 25/&lt;br /&gt;{tu także mam jakieś braki]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 26/2004&lt;br /&gt;Zbigniew Fuiński, Pelta (cz. 2)&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 10, Z-Ż) Lena Zajączkowska, Johan Christian Tietze - szabelnik wrocławski z XIX w.&lt;br /&gt;Archiwalia: Rozkład i Taxa Sprawunków Mundurowych dla Brygad Kawaleryi Narodowey i Pułków Przedniey Straży Woyska Oboyga Narodów 1791 r.&lt;br /&gt;[Z. Fuiński, Portret Dominika Radziwiłła]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 27/&lt;br /&gt;{tu także mam jakieś braki]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR 28/2007&lt;br /&gt;Henryk Ciosiński, Zrobić cieszynkę&lt;br /&gt;Reiner Sachs, Jerzy Zarawski, Wstęp do słownika rusznikarzy śląskich (cz. 11, suplement i indeks)&lt;br /&gt;Tadeusz Bilnik, Szable francuskie w wojsku polskim XX w.&lt;br /&gt;Jacek Kaniewski, ceny ręcznej broni palnej i broni białej epoki stanisławowskiej (1764-1795)&lt;br /&gt;Archiwalia: Ustawa o próbowaniu wszelkiej broni ręcznej [1891]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może są kolejne numery, ale muszę uzupełnić zbiory. &lt;br /&gt;W 2006 roku wyszedł także numer specjalny, z samymi tylko barwnymi tablicami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NR I/2006 &lt;br /&gt;Jan Czop, Mundury autoramentu cudzoziemskiego Rzeczypospolitej w XVIII wieku&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-6814057617238435732?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/6814057617238435732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/dawna-bron-i-barwa.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6814057617238435732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/6814057617238435732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/dawna-bron-i-barwa.html' title='DAWNA BROŃ I BARWA'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQsxKKMsmvI/AAAAAAAAAps/rLVwvv-gcMw/s72-c/dbib%2Bwinieta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-4124677721470161633</id><published>2010-12-15T23:50:00.000-08:00</published><updated>2010-12-16T06:15:42.379-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Positiv'/><title type='text'>WYDAWNICTWO "POSITIV"</title><content type='html'>...z miłości do książek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy miałem okazję przypatrzeć się bliżej, jak powstaje moja pierwsza samodzielna książka "Będzińskie spacery", oraz dzięki bliskim kontaktom z jedną z będzińskich drukarni, dziś już niestety nie istniejącą - postanowiłem założyć wydawnictwo. Z punktu widzenia biznesowego rzecz skończyła się raczej marnie - coś tam oczywiście zarobiłem, ale po paru latach zwinąłem interes. Ja się do biznesu nie nadaję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZm44mViI/AAAAAAAAApk/h1lI0Ko3njw/s1600/logo%2Bb%25C4%2599benki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 158px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZm44mViI/AAAAAAAAApk/h1lI0Ko3njw/s200/logo%2Bb%25C4%2599benki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551207277838882338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo "POSITIV" istniało w sumie kilka lat (mniej więcej 2000-2005) wydając w tym czasie trzy książki. Pierwszą byli "Rastamani" mojej żony. To jest moja pierwsza próba bawienia się składem. A sama książka - to była pierwsza w Polsce książka o polskich rastamanach. Do dzisiaj gdzieniegdzie poszukiwana. Ostatnio widziałem ją na aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZf8-TcoI/AAAAAAAAApc/5qAGQLAapco/s1600/rastamani.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 147px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZf8-TcoI/AAAAAAAAApc/5qAGQLAapco/s200/rastamani.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551207158677467778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga książka to była fucha na zlecenie. Gdybym wiedział od początku, co to będzie, to bym w to nie wchodził. Miał być tomik poezji, dość ambitny, wiersze w angielskim oryginale i tłumaczone na polski. No i w sumie to jest tomik poezji, tylko że żadnego z wierszy zacytować tu nie mogę, bo mogą zajrzeć osoby poniżej osiemnastki. Sam autor - Douglass Kneedler - nawet jak na artystę był nieźle zakręcony. Mam gdzieś w domu jego książkę wydaną w Szwecji - taki album z fotografiami - ale chyba nie dorosłem do tej sztuki. Książka nosiła tytuł "Dougie mówi po polsku", oprócz wierszy w stylu "fucking the mind" zawierała trochę zdjęć nagich kobiet. A oto co sam autor miał do powiedzenia o sobie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZWKNOw_I/AAAAAAAAApU/-nhnfo5g610/s1600/dougie%2Bfot.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZWKNOw_I/AAAAAAAAApU/-nhnfo5g610/s200/dougie%2Bfot.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551206990431044594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZRyCjLjI/AAAAAAAAApM/dSP410r1DaI/s1600/dougie%2Bbio1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZRyCjLjI/AAAAAAAAApM/dSP410r1DaI/s200/dougie%2Bbio1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551206915224317490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZGdFgIzI/AAAAAAAAApE/n62uxi4BDSU/s1600/dougie%2Bbio2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZGdFgIzI/AAAAAAAAApE/n62uxi4BDSU/s200/dougie%2Bbio2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551206720620995378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i wreszcie trzecia książka, tym razem moja - "Na tropach legendy. Szkice z dziejów Zagłębia". To w zasadzie zbiór moich wcześniejszych artykułów z prasy lokalnej, zebranych w jednym tomiku, uzupełnionych dwoma dodatkowymi tekstami i artykułem Romana Szenka o jednym z będzińskich rabinów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnY2JfsY5I/AAAAAAAAAo8/MHR0QNx2rJM/s1600/na%2Btropach%2Blegendy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnY2JfsY5I/AAAAAAAAAo8/MHR0QNx2rJM/s200/na%2Btropach%2Blegendy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551206440484234130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z książek rzecz jasna wyżyć się nie da, więc robiłem też składy na zlecenie. Z tego co pamiętam dwukrotnie składałem "Zeszyty Zagłębiowskie", chyba cztery numery "Dawnej broni i barwy" oraz może ze dwa razy "Informator Stowarzyszenia Miłośników  Dawnej Broni i Barwy".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnYqdLEasI/AAAAAAAAAo0/X2LHXUgyJ1A/s1600/dbib%2B22.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnYqdLEasI/AAAAAAAAAo0/X2LHXUgyJ1A/s200/dbib%2B22.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551206239608007362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnYXBLsQlI/AAAAAAAAAos/LdZqTZtCWHs/s1600/informator.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnYXBLsQlI/AAAAAAAAAos/LdZqTZtCWHs/s200/informator.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5551205905676911186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-4124677721470161633?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/4124677721470161633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/wydawnictwo-positiv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4124677721470161633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/4124677721470161633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/wydawnictwo-positiv.html' title='WYDAWNICTWO &quot;POSITIV&quot;'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQnZm44mViI/AAAAAAAAApk/h1lI0Ko3njw/s72-c/logo%2Bb%25C4%2599benki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-2439447466634923747</id><published>2010-12-13T23:57:00.000-08:00</published><updated>2010-12-14T00:11:57.121-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żydzi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ukryte stronice'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będzin'/><title type='text'>UKRYTE STRONICE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck1oFMnCI/AAAAAAAAAoU/YAS4WHkSqCY/s1600/erin%2Bulotka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 114px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck1oFMnCI/AAAAAAAAAoU/YAS4WHkSqCY/s200/erin%2Bulotka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550445569468308514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem będzie trochę snobistycznie. Bo książka nie moja, tylko – o mnie. Co prawda nie cała, tylko fragment, ale zawsze. &lt;br /&gt;Ale najpierw dwa słowa tytułem wstępu.  Jako pracownik będzińskiego Muzeum, do tego zajmujący się tematyką żydowską, siłą rzeczy poznałem nieco Żydów - albo dawnych mieszkańców Będzina, albo ich potomków. Pewnego słonecznego dnia do Będzina przyjechała Erin Einhorn. Mówiła, że jest dziennikarką z Filadelfii i chce napisać książkę o tym, jak jej mama została uratowana w czasie Holokaustu przez polską rodzinę. Pomogłem jej odnaleźć tę rodzinę. Później widzieliśmy się kilkakrotnie. Nasz kontakt choć rzadki, był na tyle ciekawy, że często o nim opowiadałem. W międzyczasie Erin rzeczywiście napisała i wydała w Stanach swoją książkę, która cieszyła się dużym zainteresowaniem. W roku 2010 przetłumaczyło ja i wydało w Polsce krakowskie wydawnictwo „Znak”. &lt;br /&gt;Trochę gorzki śmiech budziło we mnie zdanie umieszczone w podziękowaniach:  „Jarosław Krajniewski, prawdziwy ambasador Będzina, gościł mnie w swoim mieście.”  &lt;br /&gt;Poniżej fragmenty pierwszego rozdziału. To także moja historia, choć widziana innymi oczami. Cała książka jest dosyć ciekawa dla kogoś, kto interesuje się Holokaustem oraz stosunkami polsko-żydowskimi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck-6EuUtI/AAAAAAAAAok/4MpbdY7Gbs8/s1600/erin%2Bstrona.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck-6EuUtI/AAAAAAAAAok/4MpbdY7Gbs8/s200/erin%2Bstrona.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550445728916984530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Będzin okazał się sporo większy, niż mi się zdawało, i znacznie bardziej miejski w charakterze. Wyobrażałam sobie kury i kozy na ulicach, gdy tymczasem autobus z dworca kolejowego wysadził nas na poboczu spowitej smogiem autostrady, w pobliżu centrum miasta, gdzie dwu- i trzypiętrowe budynki z betonu i cegły kłóciły się o miejsce wzdłuż zatłoczonego chodnika. Młody miejski historyk Jarek Krajniewski był zachwycony, że interesujemy się jego miastem, i z entuzjazmem oprowadził nas po średniowiecznym zamku i jego podupadłym sąsiedztwie. Kontakt z Jarkiem nawiązałam tydzień wcześniej, umawiając się na tę wycieczkę, a teraz spacerowałam po ulicach, gdzie zaczęła się historia mojej rodziny. To było niesamowicie emocjonujące. Ludzie wydawali się przyjaźnie nastawieni, machali do Jarka i pozdrawiali nas ciepło. Mimo to wciąż nie mogłam pozbyć się z głowy ostrzegawczych podszeptów. Martwiłam się, że patrzą na nas i widzą, że jestem Żydówką. Unikałam kontaktu wzrokowego. Zdjęcia robiłam tylko ukradkiem. Tak długo oglądałam się przez ramię, że gdy Jarek raptem przystanął i uśmiechnął się, omal na niego nie wpadłam.&lt;br /&gt;- Co się stało? – zapytałam, rozglądając się dokoła.&lt;br /&gt;- To on – odparł, wskazując kiwnięciem brody, na pobliski budynek. – Dom, o który pytałaś.&lt;br /&gt;Przyglądałam się jego twarzy przez minutę, nie do końca pewna, co takiego powiedział ani czy w ogóle pytałam go o dom. Wreszcie przypomniałam sobie, że gdy spotkaliśmy się przez wspólnego znajomego w Krakowie, podałam Jarkowi stary adres mojej rodziny. Uświadomiłam sobie, gdzie jestem. Przed budynkiem, który był celem mojej podróży do Polski.&lt;br /&gt;Powiodłam wzrokiem za spojrzeniem Jarka ku szerokiej dwupiętrowej kamienicy z różowawej cegły, przykrytej warstwą brudu. Był to jedyny budynek na całej przecznicy, który nie przylegał do chodnika. Przycupnął nie wiedzieć czemu  sześć metrów od ulicy, za kwadratem nagiego trawnika, rozłożystym, grubym drzewem i irytująco brzydką aluminiową szopą. Dom jakby wręcz się ukrywał. Podobnie jak miasto, okazał się znacznie większy, niż się spodziewałam, i o wiele bardziej nowoczesny, ale zarazem bardziej obskurny. Cegły wydawały się ułożone niestarannie, rzędy okien – po siedem na drugim i na pierwszym Pietrze – jakby gapiły się na mnie nieprzytomnie spod opadających powiek. Na balustradzie balkonu na drugim piętrze suszyła się bluza od dresu.&lt;br /&gt;Raptem poczułam, że zaparło mi dech w piersi. Uprzytomniłam sobie, że wstrzymywałam oddech i gwałtownie wypuściłam powietrze z przepełnionych płuc. Staliśmy jak wrośnięci w trotuar i oglądaliśmy dom. Czekaliśmy. Zdaje mi się, że to Magda w końcu przerwała milczenie.&lt;br /&gt;- Myślisz, że jeszcze tu są? – spytała.&lt;br /&gt;- Wątpię – odparłam, ciągle wpatrzona w budynek. – Minęło mnóstwo czasu.&lt;br /&gt;Naprawdę mnóstwo. Dokładnie pięćdziesiąt pięć lat, pięć miesięcy, dwa tygodnie i trzy dni, od kiedy mój dziadek zaprosił ich do mieszkania w swoim domu, a potem opuścił Polskę na zawsze. Wciąż jednak była nadzieja, że za jednym z tych okien odnajdę ludzi, którzy uratowali życie mojej matce. Po przeszło pół wieku ciągle mogą tu mieszkać, suszyć pranie na poręczach balkonu. Znów usłyszałam pulsowanie tętna w głowie. Po raz kolejny znalazłam się na skalistym urwisku i modliłam się o łatwe zejście w dół, o łatwe wyjście z sytuacji. (…)&lt;br /&gt;Skuliłam się ze strachu, gdy drzwi uchyliły się powoli i ukazała się w nich twarz kobiety. Omal nie schowałam się pod schodami.&lt;br /&gt;Jarek przedstawił się i zapytał kobietę, czy znała mieszkających tu niegdyś rodzinę Skowrońskich. Kobieta zawahała się i sceptycznie mierząc wzrokiem stojących przed nią nieznajomych, wolno pokiwała głową. Powiedziała coś po polsku, wskazała na niebo, a potem zniknęła w głębi mieszkania. Była to wieść, której się obawiałam i na którą zarazem liczyłam:&lt;br /&gt;- Nie żyją? – zapytałam.&lt;br /&gt;- Co ty – odparł Kris, klepiąc mnie żartobliwie po ramieniu. – Mieszkają na górze.&lt;br /&gt;Oniemiałam. Na górze? Ciągle tu są? Jak to? A jeśli pójdziemy na górę, a oni zatrzasną nam drzwi przed nosem? Moi przyjaciele już byli w drodze na piętro. Przyspieszyła kroku, żeby ich dopędzić. (…)&lt;br /&gt;Gdy nikt nie otwierał, poczułam przypływ ogromnej ulgi i błagalnie poprosiłam moich przyjaciół, żebyśmy stąd wyszli. Przypomniałam, że ucieknie nam powrotny pociąg do Krakowa, ale oni uparli się, żeby porozmawiać z sąsiadami. Postanowili zadzwonić do jeszcze jednych i jeszcze jednych drzwi, aż w wąskiej klatce schodowej podszedł do nas mężczyzna z żoną, którzy mieszkali po drugiej stronie korytarza, i jeszcze starsza kobieta, która wyszła, aby zbadać, o co całe zamieszanie. Jarek zwrócił się do nich w dość oficjalnym, jak mi się zdawało, tonie z zapytaniem, czy wiedzą, że ich sąsiadka, pani Skowrońska, w czasie okupacji udzielała schronienia żydowskiemu dziecku. Sąsiedzi byli wyraźnie zaskoczeni, ale zdawało się, że mówią: „Ukrywała żydowskie dziecko”. Potem zaczęli mówić jeden przez drugiego, uśmiechać się, kiwać głowami i przekrzykując się nawzajem, opowiadać historię, którą usłyszeli od sąsiadki. Wychwyciłam kilka słów: „Dziecko”. „Żydówka”. „Wojna”.&lt;br /&gt;- Pani Skowrońska opowiedział im o twojej matce – szepnęła do mnie Magda. – Cały czas o niej opowiadała.  Już nie żyje, ale jej syn ciągle tu mieszka.  – Moi przyjaciele zaczęli wskazywać na mnie, mówiąc po polsku „córka”. „To córka dziecka, które mieszkało z panią Skowrońską”. Sąsiedzi opowiadali dalej, gestykulując żywo. Staruszek wskazał na drzwi Skowrońskiej, ale powiedzieliśmy mu, że nikogo nie ma w domu.&lt;br /&gt;- Nie, są w domu, są w domu – chyba to właśnie mówił mężczyzna, obchodząc nas dookoła i pukając do drzwi. Nie było odpowiedzi, więc staruszek zapukał raz jeszcze, tym razem mocniej.&lt;br /&gt;- SKOWROŃSKI! – wrzasnął, grzmocąc w drzwi jak gliniarz z nakazem aresztowania. – MASZ GOŚCI! (…)&lt;br /&gt;I wtedy otwarły się drzwi, zza których wyłoniła się twarz starszego, zakłopotanego mężczyzny. Zobaczyłam niebieskie, rozszerzone strachem oczy, otulone siateczką miękkich zmarszczek. Mężczyzna mrugał szybko, jakby właśnie wyrwano go ze snu. Potem wszyscy zaczęli mówić naraz, wskazywać palcami i kiwać głowami – Kris, Magda, Jarek, staruszek o mocnej pięści, jego żona, pani z naprzeciwka – ich głosy tworzyły brzęczącą kakofonię słowiańskiego rozgwaru. (…)&lt;br /&gt;- Mam na imię Erin – powiedziałam. Mężczyzna przedstawił się jako Wiesław. Zaprosił nas do pokoju dziennego, małego, prostokątnego pomieszczenia z dwoma oknami wychodzącymi na ulicę, rozsypującą się wersalką oraz kwadratowym stołem, otoczonym krzesłami pochodzącymi z różnych kompletów. (…) Sięgnęłam do torebki po zdjęcie mojej matki w wieku trzech lat z ojcem i ciemnowłosą kobietą. Wręczyłam je Wiesławowi. Natychmiast się ożywił.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck6w4mqAI/AAAAAAAAAoc/W72QeGPGhe0/s1600/erin%2Brodzina.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck6w4mqAI/AAAAAAAAAoc/W72QeGPGhe0/s200/erin%2Brodzina.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550445657730754562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Mój Boże – szepnął, przymykając oczy i otwierając je znowu. – To moja matka.&lt;br /&gt;Zrozumiałam. Uśmiechnęłam się, dotknęłam jego ramienia i wskazałam na dziewczynkę na zdjęciu.&lt;br /&gt;- Moja matka – powiedziałam po polsku.&lt;br /&gt;Wiesław przeniósł wzrok na mnie, a potem z powrotem na fotografię. Nie potrzebowałam więcej dowodów. Wziął mnie w ramiona i rozpłakał się.&lt;br /&gt;- To była moja siostra – wyjąkał. Oczy nabiegły mu łzami. – Byłem dla niej starszym bratem.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5094960036916702327-2439447466634923747?l=mojezaglebie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/feeds/2439447466634923747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/ukryte-stronice.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2439447466634923747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5094960036916702327/posts/default/2439447466634923747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mojezaglebie.blogspot.com/2010/12/ukryte-stronice.html' title='UKRYTE STRONICE'/><author><name>Jarek NeoGobbo Krajniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06895352643320793627</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://2.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/Sa_XCQOndrI/AAAAAAAAAQE/CteE3xX3zIw/S220/neogobbo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8urENMY6xFI/TQck1oFMnCI/AAAAAAAAAoU/YAS4WHkSqCY/s72-c/erin%2Bulotka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5094960036916702327.post-485774062356637042</id><published>2010-12-13T05:32:00.000-08:00</published><updated>2010-12-13T05:57:45.773-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bitwa pod Siewierzem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zagłębiowskie bitwy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bitwy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1289'/><title type='text'>BITWA POD SIEWIERZEM, 1289</title><content type='html'>Ten tekst ma już kilka lat, opublikowany był chyba  w dwóch gazetach ("Kronika Powiatu Będzińskiego" oraz "Gazeta miasta i gminy Siewierz" - tytuł taki lub podobny) oraz w necie, ale skoro ten blog powstał m.in. po to, aby zgromadzić tu z czasem jak najwięcej moich tekstów, więc przeklejam i tutaj. Generalnie tekst zrodził się trochę z nudów a trochę z mojej fascynacji szachami. Tak się kiedyś akurat złożyło, że mn
